O, Polsko! Póki Ty duszę anielską
Będziesz więziła w czerepie rubasznym,
Póty kat będzie rąbał Twoje cielsko,
Póty nie będzie Twój miecz zemsty strasznym.
(Juliusz Słowacki: "Grób Agamemnona")

Po cichu minęła 17 rocznica otwarcia Okrągłego Stołu, a więc i okazja do refleksji nad sensem tamtych wydarzeń i poszukania odpowiedzi na pytania, które wielu z nas od tamtych czasów sobie stawia. Pracuje pełną parą Instytut Pamięci Narodowej, setki historyków przegląda akta, zaskakują nas rewelacje odnajdywane tu i tam, ale nic mi nie wiadomo, żeby dotyczyły one spraw, moim zdaniem, najważniejszych.

     Jest dzisiaj rzeczą prawie oczywistą, że zarówno Wybory Czerwcowe 1989, jak i Okrągły Stół stanowiły jedynie fasadę umów i porozumienia określonego w szczegółach wcześniej, w trakcie sekretnych spotkań w Magdalence, które ciągnęły się co najmniej od września 1988 roku. Pierwsze spotkanie "robocze", w "szerszym gronie", odbyło się w Magdalence, po południu, 16 września 1988. Oczywiście, ta narada robocza poprzedzona była innym spotkaniami, "w węższym gronie", które odbywały się co najmniej od lata 1988. Uczestnicy tych narad mieli pełną świadomość fasadowości zarówno wyborów powszechnych, jak i Okrągłego Stołu. Protokół z narady w dniu 17 marca 1989 notuje słowa Stanisława Cioska: Wybory to będą igrzyska dla ludu, ale chleba z nich nie będzie. Trzeba to robić szybko. Odpowiada mu Bronisław Geremek: Jesteśmy gotowi iść do tego ślubu i małżeństwa, chociaż już nie jest takie świeże. Ale wola z naszej strony jest.

     Ludzie "prości" i "prostolinijni", jak Lech Wałęsa czy Władysław Frasyniuk, którzy dopiero później stali się wielkimi oratorami, ale w tamtych czasach mieli jeszcze trudności z publicznym przemawianiem, byli zdania, że skoro wszystko jest uzgodnione, to Okrągły Stół jest czystą formalnością i, tak naprawdę, stratą czasu. "Czerwoni" jednak znali siłę i znaczenie pompy i celebry. Widowisko musi być na odpowiednią miarę i przekonywujące. Po co nam jeszcze gadać– denerwuje się Wałęsa, niech sekretarz KC odczyta wspólne stanowisko i szlus! Inaczej widzi to Aleksander Kwaśniewski: Poważnie mówiąc, 2 razy 2 głosy po 10 minut, byłoby nonszalancją i lekceważeniem wagi "okrągłego stołu". Musimy nadać temu wydarzeniu wagę i jakość. Nie przekonuje to Wałęsy: Ja powiem tylko dwa zdania: Dobrze, że się to już skończyło. Mam nadzieję, że już w to nie wdepnę. Kwaśniewski ripostuje: Jak moja żona to usłyszy w telewizji, to mnie tak op…li za zmarnowanie czasu, że aż strach.

     Jak widzimy były to proste, bezpośrednie, szczere rozmowy "jak Polak z Polakiem", podlewane zresztą płynem, który zawsze sprzyja polskiej otwartości i wylewności. W tych komfortowych warunkach elita Polaków, niezwykle skromna liczbowo, ustaliła kurs nawy państwowej na długie lata i rozstrzygnęła zasadnicze kwestie sprawowania władzy, doboru kadr, selekcji elit. Mamy więc prawo pytać: kim byli i skąd się wzięli ci najważniejsi Polacy i jaki mieli tytuł do rozstrzygania o naszym losie w historycznej perspektywie? Oczywiście, moje pytanie nie dotyczy reprezentantów establiszmentu komunistycznego, którzy te umowy przygotowali, spotkania zorganizowali z zamiarem przekazania władzy drugiej stronie. Kim była ta "druga strona" i kogo reprezentowała?

     Powszechnie uważa się, że tą drugą stroną była "Solidarność" i że to jej przedstawiciele zasiadali zarówno przy tych smacznie zastawionych stołach pałacyków w Magdalence, jak i gdzie indziej. Fakty historyczne mówią jednak co innego.

     Związek "Solidarność", na swoim I Zjeździe Krajowym wyłonił władze krajowe – ludzi, którym powierzył prawo reprezentowania go. Delegaci na Zjazd Krajowy zostali wyłonieni w wyborach w swoich zakładach pracy i w regionach, a na Zjeździe wybrano Przewodniczącego, Komisję Krajową, jej Prezydium i Krajową Komisję Rewizyjną. Prezydium liczyło sobie 18 członków, cała KK – 89 i KKR – 21, razem 128 członków władz krajowych. Kto i ilu z nich uczestniczyło w podejmowaniu decyzji o losach naszego Kraju w historycznych negocjacjach magdalenkowych i okrągłostołowych?

     We wszystkich sekretnych negocjacjach uczestniczyło 42 panów (panie, niestety, dopuszczone nie zostały!), w tym 16 reprezentowało tzw. stronę opozycyjno-solidarnościową. Byli to: Z. Bujak, W. Frasyniuk, B. Geremek, M. Gil, Lech Kaczyński, J. Kuroń, W. Liwak, T. Mazowiecki, J. Merkel, A. Michnik, A. Pietrzyk, E. Radziewicz, H. Sienkiewicz, A. Stelmachowski, W. Trzeciakowski, i Lech Wałęsa. Tylko 4 z nich było członkami Komisji Krajowej Związku: Bujak, Frasyniuk, Merkel i Wałęsa. Inaczej mówiąc: tylko co najwyżej jeden na dziesięciu panów podejmujących decyzję o kształcie Polski i jej ustroju na długie lata, posiadał rzeczywisty mandat społeczny. Dzisiaj wiemy, że przynajmniej w stosunku do dwóch z nich istnieją poważne wątpliwości, co do ich roli w Solidarności i ich związków ze Służbą Bezpieczeństwa.

     Nie inaczej przedstawia się sprawa z tymi, którzy uroczyście zasiedli do podpisywania kontraktu Okrągłego Stołu, a następnie, w czerwcowych wyborach do Sejmu i Senatu. Z jednym wyjątkiem – który tylko potwierdza regułę, każdy z kim Andrzej Wajda sfotografował Lecha Wałęsę został wybrany posłem lub senatorem! Razem wybrano 260 kandydatów Lecha Wałęsy. W tym gronie znalazło się 12 (słownie dwunastu) członków krajowych władz Związku Solidarność: M. Gil, Z. Janas, J. Jungiewicz, J. Merkel, J. Onyszkiewicz i H. Wujec w Sejmie, oraz A. Kralczyński, B. Lis, K. Modzelewski, A. Pietrzak, R. Romaszewski i A. Tokarczuk w Senacie. Tylu też zasiadło do zdjęcia w Pałacu Namiestnikowskim, gdy z pompą podpisywano "porozumienie".

     Z którejkolwiek strony spojrzymy na te liczby nie mamy wątpliwości, że dokonana została niesamowita czystka w Związku Solidarność, czystka, która wyeliminowała ok. 90% zarówno członków wybranych władz krajowych, jak i szeregowych solidarnościowców. Uprawnione więc jest pytanie: kto naprawdę dokonał tej czystki i według jakich kryteriów? Albowiem to z tej magdalenkowej garstki wypączkowała obecna elita polityczna Polski.

     Komunizm upadł, bo był to system negatywnej selekcji elit. Negatywna selekcja, kontynuowana przez pokolenia, doprowadziła do sytuacji, że dalsze jego utrzymanie było niemożliwe. Nie wytrzymywał konkurencji z wolnym światem na żadnym polu, nie pomagało wysyłanie dzieci sekretarzy na studia do Ameryki, Kanady czy Holandii. Z takim doborem elit można jakiś czas przetrwać – na dłuższą metę wiedzie donikąd. Kraj, który chce się liczyć w wyścigu cywilizacyjnym i politycznym musi się otworzyć na wszystkie talenty, na wszystko to najlepsze, co się rodzi nie wiadomo gdzie i kiedy. Ameryka dlatego góruje nad innymi, że tam tę prawdę zrozumiano na samym początku.

     Najważniejszą z elit jest elita polityczna i tu jest kłopot. Wałęsa, Frasyniuk, Bujak – ludzie bez wykształcenia, wiedzy i doświadczenia, którzy podjęli się rozstrzygać o losie: Polski na długie lata, przekonują nas, że aby być politykiem nie trzeba nic umieć, że poprzeczka leży na ulicy i każdy jest w stanie ją przeskoczyć. Gdybym się w szkole lepiej uczył, to zostałbym inżynierem i byłbym nikim – ta wypowiedź naszego Laureata Nagrody Nobla jest nadal wskazówką dla wielkiej liczby tych, którym się marzy "przeskakiwanie przez płot". Ale to fałsz, złudzenie, nieprawda. Tylko WOLNY RYNEK POLITYCZNY, tylko rzetelna, uczciwa konkurencja, tylko publiczna konfrontacja umiejętności stanowi prawidłową drogę do rozwoju kraju, tak politycznie, jak gospodarczo, naukowo i kulturowo.

     Byłoby pięknie, gdyby Lech Aleksander Kaczyński, trzeci kolejny Prezydent z naboru w Magdalence, zechciał zrozumieć, że partyjne dobieranie "drużyny", to zabieg doraźny i dalece niewystarczający. Polska to duży i bogaty kraj, rodzi się w nim codziennie wiele talentów. Tym talentom trzeba otworzyć drogę. Przede wszystkim do polityki, bo ona decyduje o życiu kraju. Wolny rynek w polityce to nie jest żaden urząd antykorupcyjny, ani przeglądanie teczek, to prawidłowy mechanizm selekcji, to jednomandatowe okręgi wyborcze. Tylko w ten sposób potrafimy rozbić czerep rubaszny i uwolnić polską duszę anielską, o której pisał Poeta.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.