Redaktor Naczelny "Tygodnika Powszechnego"
Ksiądz Adam Boniecki   

Przewielebny Księże Redaktorze,

Zwłaszcza końcowy fragment relacji ze spotkania z Panem Tadeuszem Mazowieckim (poniżej) tylko naiwni mogą tłumaczyć, jako następstwo braku tematu ordynacji wyborczej na łamach pism opiniotwórczych.

     Bo jest oczywiste, że ignorancji  byłego premiera w tym zakresie nie można usprawiedliwiać zaniedbaniami dziennikarskimi. Gdyby jednak "Tygodnik Powszechny" użyczał swych łam dla dyskusji problemu wyborczego – do czego namawiam Redakcję już od stycznia 2001 r. – a moja korespondencja z Księdzem Redaktorem w tej sprawie liczy kilkanaście stron – to także uważający się i uważani za "ludzi rozumnych" mieliby większe szanse rozeznawania tego, co nie jeden Kowalski rozeznaje od dawna.

     Załączam trzy ostatnie komentarze radiowe Jerzego Przystawy, gdyż korespondują, zarówno z "zamiataniem pod dywan" sprawy ordynacji przez różne Redakcje, jak i ze stanem świadomości aktualnej klasy politycznej.

     Ton tego autora, czasem ironiczny, ale zawsze dotykający ważnych przesłań historii i teraźniejszości budzi uznanie wśród dolnośląskich słuchaczy, przyznających się do katolicyzmu. Więc może i czytelnikom TP warto dać szansę na poznanie tego pióra. A przede wszystkim wiedzy na temat wyborczy. Modlę się o właściwy wybór Redakcji TP: pomiędzy kontynuacją "nic nie robienia" w sprawie ordynacji i wykorzystaniem szansy, co inni robią już od dawna.  

     Z wyrazami szacunku,

Jerzy Gieysztor                   

 

From: FUNDACJA JOW [mailto:fundacja.jow@op.pl]
Sent: Thursday, May 12, 2005 11:23 PM
Subject: demokraci.pl
WoJOWnicy!
 
     Przed chwilą wróciłem ze spotkania w Klubie Inteligencji Katolickiej (W-wa ul. Kopernika 34) z Tadeuszem Mazowieckim i Władysławem Frasyniukiem. Poszedłem tam, oczywiście celem przepytania nowych, starych (niepotrzebne skreślić) polityków na okoliczność JOW. Celowo, aby nic nie sugerować zakamuflowałem swoje poglądy na ten temat (nie przypiąłem znaczka JOW)  i zajmując miejsce w pierwszym rzędzie nabitej sali (ok. 100-130 osób) zadałem rozbudowane pytanie o następującej treści: Mariusz Wis, przewodzę fundacji im Jamesa Madisona, której celem jest rozwój demokracji. Przed nami siedzą liderzy ugrupowania, które w swoim tytule maja słowo demokracja. Chciałbym panom zadać pytanie o fundament demokracji, ale pozwolą państwo, że przypomnę jedną z lepszych definicji demokracji, aby moje pytanie zostało dobrze zrozumiane. Otóż demokracja to forma ustroju państwa, w którym uznaje się, wolę większości obywateli jako źródło władzy. Ta wola wyrażana jest poprzez wybory. W naszym kraju wynik wyborów odzwierciedla wolę mniejszości, czyli partii. My obywatele jako większość nie mamy na wynik wyborów wpływu, gdyż tylko głosujemy, a partie wybierają ustalając swoje listy. My wybieramy spośród już wybranych. Niedawno mogliśmy kibicować wyborom w Wielkiej Brytanii gdzie wybiera się w innym systemie, a mianowicie, nie głosuje się na partie, tylko na konkretnego człowieka wybierając tylko jednego w jednym okręgu, okręgu jednomandatowym. Po tym wstępie zadaje pytanie: czy demokraci w swoim programie i działaniach przewidują zmianę naszego systemu wyborczego i wprowadzenie innego niż obecny system wyborczy, właśnie systemu jednomandatowego? Pierwszy zabrał głos Mazowiecki zaczynając od słów: z tym fundamentem to pan przesadza. Następnie zaczął ostro protestować przeciwko systemowi jednomandatowemu, mimo, że nie dałem, świadomie, sygnału, który system jest mi bliższy, gdyż nawet nie podałem całej nazwy naszej fundacji. Odniosłem wrażenie, że sam fakt mojej wiedzy, że coś takiego jak JOW istnieje na świecie zirytował pana premiera. Po długich wywodach przeciw, doszedł do konkluzji, że on jest zwolennikiem mieszania i że powinno się skreślić w konstytucji zapis, który nie pozwala w trybie zwykłej ustawy określać sposób wyborów. Wtrąciłem, że poznaliśmy pogląd osobisty, ale czy partia ma oficjalne stanowisko w tej sprawie? Wówczas wszedł ostro Frasyniuk i stwierdził arbitralnie, że partia jest przeciwko wyborom jednomandatowym. Przytaczał argumenty, które były całkowicie demagogiczne i słabiutkie, do obalenia przez słabo wykształconego wojownika. Odniosłem wrażenie, że Frasyniuk nie argumentował cynicznie przeciw JOW, lecz posiada poważne braki zwykłej wiedzy i nie rozumiał tego co mówił. Powtarzał naiwnie gdzieś zasłyszane hasła i sam sobie przeczył. Biedny, zagubiony człowiek. Po ich wypowiedziach przypiąłem znaczek JOW do klapy marynarki.

     Po spotkaniu podszedłem do obu panów, wręczyłem wizytówki oferując, że gdyby ludzie w waszej partii odczuwali potrzebę dyskusji na temat ordynacji to chętnie z panami się "posprzeczam". Frasyniuk nic nie odpowiedział, a premier przy ludziach powiedział: "panie ja się na tym nie znam". Przynajmniej uczciwie z pełną siłą spokoju. cbdo. 

Mariusz Wis

 

About Jerzy Gieysztor

mgr. inż. miernictwa elektronowego; jak wspomina Jerzy Gieysztor: „Ze wszystkiego się śmieje, ale jest uparty i nie ujawnia swoich poglądów” – użalał się przedstawiciel czerwonych, kiedy w roku 1977 przeciwstawiłem się władzy Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie pracowałem przez kilka dziesięcioleci; uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW od 1998 r.

Skomentuj