13 lipca br. "Rz" opublikowała felieton Janusza Majcherka "Wątpliwe remedium". Tego samego dnia w "GW" ukazał się artykuł Mirosława Czecha (UW) "Jak zniszczyć demokrację?", będący w całości atakiem na ideę ordynacji większościowej. 14 lipca "Fakty" TVN przedstawiły program o wydźwięku jednoznacznie antywiększościowym. Wystąpił w nim Władysław Fransyniuk, którego wsparł osobnik, określony jako "ekspert", lecz nieprzedstawiony z imienia i nazwiska. Establishment III RP rozpoczął kontrofensywę.
  Podział na zwolenników ordynacji większościowej, mającej za podstawę jednomandatowe okręgi wyborcze, oraz obrońców ordynacji proporcjonalnej, czyli status quo, jest jednym z merytorycznie ważniejszych podziałów politycznych w III RP. Pierwsi uważają, że państwo przeżywa kryzys. Świadczy o tym niska jakość ustawodawstwa, zły stan wymiaru sprawiedliwości, korupcja i brak poczucia obywatelskiej odpowiedzialności urzędników publicznych, czy sytuacja w systemie ochrony zdrowia. Nasuwa to postulat dogłębnej reformy. Zmiana ordynacji nie jest remedium na wszystkie bolączki, ale jest warunkiem koniecznym podjęcia reform. Opowiada się za tym znaczna większość społeczeństwa.
   Obóz zwolenników ordynacji proporcjonalnej składa się z zawodowych polityków oraz związanych z nimi ekspertów i publicystów. Ich zdaniem, nasze państwo jest w porządku, a zjawiska negatywne są wymysłem żądnych sensacji dziennikarzy (vide Waldemar Kuczyński). Winą zaś za zjawiska negatywne obciążane jest złe, ciemne społeczeństwo, niepotrafiące przystosować się do nowych warunków (vide Janusz Majcherek). Obóz dworski jak dotąd jest górą, gdyż ordynację proporcjonalną popiera większość polityków, a w końcu do nich należy decyzja…
   Przypomnę, że w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia ówcześni działacze partyjni podobnie wyjaśniali patologie ustroju socjalistycznego, twierdząc, że socjalizm jest dobry, tylko społeczeństwo do niego nie dorosło. Społeczeństwo wtedy, podobnie jak i teraz, miało pogląd odmienny. Pytanie, ilu skandali, ilu afer jeszcze trzeba, jak dalece spaść musi społeczny szacunek dla instytucji państwa, aby przedstawiciele obozu dworskiego dostrzegli, że istnieje w Polsce problem instytucji? Odpowiedź brzmi – żadna ilość nie wystarczy. Oni nie zrobią nic, jeżeli nie zmusi ich do tego społeczeństwo. Wtedy i dworacy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmienią poglądy.

About Antoni Z. Kamiński

profesor Instytutu Studiów Politycznych PAN; były szef Transparency International Poland; uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.