Do Prezydenta RP i do środowisk politycznych

APEL zatroskanych o losy Ojczyzny
Polska przeżywa już od dłuższego czasu głęboki kryzys polityczny. Tracący szacunek parlament nie jest w stanie wyłonić sprawnego rządu. Dziś taki rząd jest Polsce bezwzględnie potrzebny. Pilnego ustawowego rozwiązania wymagają sprawy ochrony zdrowia, bez czego miliony obywateli zostaną wkrótce pozbawione podstawowej opieki lekarskiej. Finansom publicznym grozi załamanie. Nie jesteśmy w pełni przygotowani na przyjęcie i wykorzystanie środków, jakie możemy dostać z Unii Europejskiej. Radykalnych kroków domaga się też znaczne złagodzenie problemu bezrobocia.

Każdy dzień przedłużania okresu niepewności i zawieszenia pogłębia tylko straty polityczne i materialne. Brak koniecznych ocen moralnych, związanych z łamaniem zasad państwa prawa, pogłębia poczucie bezradości społecznej i wzmacnia klimat sprzyjający populizmowi.

W związku z tym:

apelujemy do wszystkich sił politycznych w Polsce, do partii politycznych, prezydenta Rzeczypospolitej o jak napoważniejsze potraktowanie pogarszających się nastrojów społecznych oraz kryzysu zaufania do instytucji politycznych i polityków, grożące nieuchronnym kryzysem całego państwa;

apelujemy o jak najszybsze powołanie rządu fachowców, których uczciwość i kompetencje nie będą podlegały wątpliwości. W terminie maksymalnie kilku miesięcy przygotuje on najpilniejsze propozycje ustawowe, porządkujące wyżej wymienione fundamentalne dla kraju problemy. Parlament je uchwali, a później bezzwłocznie przyjmie przygotowaną wcześniej i przedstawioną publicznie uchwałę o samorozwiązaniu;

apelujemy wreszcie o jak najpilniejsze przygotowanie nowej ordynacji wyborczej, opartej na głosowaniu większościowym w jednomandatowych okręgach wyborczych i przedstawienie jej do ogólnonarodowej dyskusji, a następnie podjęcie prac nad niezbędnymi – jedynie w tym punkcie – zmianami w konstytucji. Aby w przyszłości nie powtarzać już błędów, których skutki tak dotkliwie obecnie odczuwamy.

To wszystko powinno stać się – w naszym najgłębszym przekonaniu – przedmiotem specjalnego, ponadpartyjnego kontraktu dla Polski.

Warszawa, 28 maja 2004 r.

Władysław Bartoszewski historyk, były minister spraw zagranicznych
Stefan Bratkowski publicysta, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Prof. Antoni Kamiński socjolog, Instytut Studiów Politycznych PAN
Ryszard Kapuściński pisarz
Maciej Łukasiewicz redaktor naczelny "Rzeczpospolitej"
Jan Nowak-Jeziorański Kurier z Warszawy, były dyrektor Sekcji Polskiej Radia Wolna Europa
Prof. Jerzy Kłoczowski Instytut Europy Środkowo- -Wschodniej, przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO
Prof. Witold Kieżun długoletni ekspert ONZ specjalista organizacji i zarządzania
Prof. Edmund Wnuk-Lipiński socjolog, IPN PAN, Collegium Civitas
Prof. Jerzy Pomianowski pisarz, redaktor naczelny "Nowoj Polszy"
Prof. Marek Rocki rektor Szkoły Głównej Handlowej
Prof. Jerzy Szacki socjolog, historyk myśli społecznej, Uniwersytet Warszawski
Prof. Łukasz Turski Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, członek KBN
Prof. Piotr Węgleński rektor Uniwersytetu Warszawskiego
Prof. Wacław Wilczyński ekonomista, Akademia Ekonomiczna w Poznaniu
Stefan Wilkanowicz publicysta, wiceprezes Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego
Prof. Franciszek Ziejka rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Drodzy woJOWnicy!
Nasza uparta praca daje efekty. "Rzeczpospolita" (z 29 maja 2004), na pierwszej stronie zamieszcza "Apel zatroskanych o losy Ojczyzny" skierowany "Do Prezydenta i do środowisk politycznych". Sygnatariusze apelu – 17 znanych publicystów, profesorów wyższych uczelni (w tym rektorzy UJ i UW) zauważają kryzys i rozpad instytucji demokratycznych i postulują powołanie rządu fachowców oraz wprowadzenie JOW.
     Redakcja przeznaczyła także całą 3 stronę przypomnieniu sprawy JOW, przypomina ubiegłoroczny apel o JOW, a także historię Ruchu JOW. Autor – red. Krzysztof Gottesman poświęca też kilka ciepłych uwag naszym skromnym osobom wymieniając prof. Jerzego Przystawę, prof. Andrzeja Czachora i mnie.
     Cieszymy się z tego, jest to kolejne wartościowe działanie redakcji "Rzeczpospolitej". W każdej sprawie jednak musi być "grano salis". W komentarzu na pierwszej stronie red. Łukasiewicz – inicjator ubiegłorocznego apelu, zwolennik JOW – jakby odstępował od głównego postulatu, któremu jego gazeta poświęca tyle miejsca i pisze: "dyskutujmy o innej ordynacji wyborczej – niech nie będzie nawet jednomandatowa ale dwu- lub trzymandatowa".
     Niepokoi nas takie stawianie sprawy i zgadzamy się z taką "dyskusją". Wadą obecnej ordynacji jest bowiem właśnie jej wielomandatowość. Już w roku 1999 trwały negocjacje między rządzącą AWS a przedstawicielami SLD w celu uzgodnienia kompromisowej, korzystnej dla obydwu stron ordynacji wyborczej. Od wysokiego rangą funkcjonariusza AWS, wiem, że nawet było już wstępne uzgodnienie: "Nie będzie okręgów jednomandatowych" – powiedział mi ów działacz AWS – "ale okręgi 3-4-mandatowe. MY pozbędziemy się w ten sposób Unii Wolności, a SLD zależy na wyeliminowaniu PSL". W istocie bowiem można sobie wyobrazić ordynację "większościową" 2-3-mandatową, gwarantującą większe jeszcze przywileje dla partyjniactwa, które jest zmorą Polski.
     Dlatego twardo stoimy na stanowisku: Tylko JOW! Bez żadnych kombinacji, manipulacji, partyjnych przywilejów. Żądamy przywrócenia biernego prawa wyborczego obywatelom, żądamy odebrania partiom przywilejów wyborczych, żądamy natychmiastowego wprowadzenia JOW, jako że właśnie obecna ordynacja łamie zasadę bezpośredniości, powszechności, równości i nawet proporcjonalności.
     Dlatego postulat dwu-trzy-mandatowych okręgów wyborczych, uważamy za odstąpienie od postulatu naprawy polskiego życia publicznego. Miejmy nadzieję, że w komentarzu red. Łukasiewicza znalazł się on na skutek dobrych intencji Autora, bez jakiegoś szczególnego zamiaru.
     Natomiast fakt, że "Rzeczpospolita" podnosi po raz kolejny, bardzo szeroko sprawę JOW należy ocenić za niezwykle pozytywne zjawisko. Potwierdza to słuszność naszego postulatu i jednocześnie uświadamia konieczność kontynuowania intensywnych działań: organizowania komitetów referendalnych, przygotowania do Marszu i referendum. Jeśli rzeczywiście zmobilizujemy nasze siły i poświęcimy czas na dokończenie naszej wieloletniej pracy, w tym roku mamy szansę!
Janusz Sanocki

Nysa 29 maja 2004 r.

Pan Maciej Łukasiewicz
Redaktor Naczelny Dziennika "Rzeczpospolita"

Szanowny Panie Redaktorze!
W imieniu wszystkich działaczy Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych składam Panu i kierowanemu przez Pana zespołowi "Rzeczpospolitej" serdeczne gratulacje i podziękowania za zajęcie się (kolejny raz) kwestią zmiany ordynacji wyborczej i postulatem wprowadzenia w naszym kraju Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Zamieszczony w roku ubiegłym na Waszych łamach "Apel o JOW" skierowany do Prezydenta RP, podpisany przez grono intelektualistów miał ogromne znaczenie dla rozszerzenia wiedzy w społeczeństwie na temat tej koniecznej zmiany.
     Obecnie kierowane przez Pana pismo zamieszcza kolejne wystąpienie grona naukowców, profesorów wyższych uczelni, rektorów postulujące wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW). Sygnatariusze obydwu dokumentów słusznie upatrują w obecnym systemie wyborczym poważną wadę ustrojową – przyczynę rozpadu demokratycznych struktur państwa i postulują wprowadzenie JOW.
     Pragnę Pana zapewnić, adresuje tę informację także do adresatów "Apelu" – Prezydenta RP i środowisk politycznych, że grono zwolenników JOW w Polsce jest zdecydowanie szersze niż grono zacnych sygnatariuszy "Apelu". Wprowadzenie JOW popierają samorządowcy, studenci i po prostu całe rzesze zwykłych obywateli RP, którzy dość mają hucpy i nieodpowiedzialności uprawianej przez partyjnych desygnowanych, z grzeczności tylko zwanych "posłami".
     Obecnie spontanicznie w całym kraju powstają komitety referendalne, które zamierzają przygotować zebranie podpisów i doprowadzić do narodowego referendum w sprawie JOW. Trwają także przygotowania do kolejnego "Marszu na Warszawę" – w tym roku zapowiada w nim udział kilkakrotnie więcej osób niż rok temu. Ruch JOW zatacza coraz szersze kręgi w społeczeństwie, kryzys demokratycznych struktur państwa unaocznia bowiem obywatelom konieczność usunięcia tej najpoważniejszej wady ustrojowej jaką jest partyjny system wyborczy.
     Stąd z wielką radością odnotowujemy kolejne inicjatywy kierowanego przez Pana dziennika. Nie tylko stanowią one kompetentny wkład do debaty obywatelskiej, ale także umacniają zaufanie do redakcji i budują w społeczeństwie przekonanie, że są jeszcze tytuły, redakcje i dziennikarze, którym po prostu można wierzyć.

Z wyrazami szacunku i przyjaźni,
Janusz Sanocki
Prezes Stowarzyszenia na rzecz "JOW"

PS
W swoich uwagach na marginesie "Apelu" zawarł Pan uwagę o możliwości wprowadzenia ordynacji dwu-trzy mandatowej. Rozumiejąc szlachetne intencje (dialog) pragnę jednak wyjaśnić, że byłoby to rozwiązanie nie wiele różniące się od obecnej ordynacji, a być może mające jeszcze więcej wad (o ile to w ogóle możliwe). Ordynacja wyborcza jest rozwiązaniem niezwykle złożonym i jeden z jej elementów (np. JOW) nie przesądza o dobrym funkcjonowaniu prawa wyborczego. Ważne są również inne parametry np. wielkość okręgu wyborczego, sposób zgłaszania kandydatów, ilość tur głosowania itd. itp. W kilku krajach świata formalnie istnieją JOW-y, ale system jest proporcjonalny w całości, albo zawiera znaczny element "proporcjonalności" czyli przywilejów dla partii. Przykładem może tu być system niemiecki, który, choć połowę posłów wybiera się w JOW, jest systemem "proporcjonalnym" czyli partyjnym.
     Tylko czyste rozwiązanie brytyjskie z niewielkim okręgiem jednomandatowym (ok. 85 tys. mieszkańców, tak by poseł mógł realnie się z nimi kontaktować), z wyborami w jednej turze i z łatwym dostępem do biernego prawa wyborczego, może uzdrowić polski parlamentaryzm. Żaden kompromis nie może w tej kwestii być rozważany, tak jak lekarz nie rozważa czy wyciąć pół czy ćwierć rakowej tkanki.

Dwa lub trzy w jednym
Redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" p. Maciej Łukasiewicz w komentarzu do zamieszczonego w "Rz" (29-30.05.04) "Apelu zatroskanych o losy Ojczyzny" napisał cyt.: Dyskutujmy o innej ordynacji wyborczej – niech to nie będzie nawet jednomandatowa, ale dwu- lub trzymandatowa. W owym "Apelu", podpisanym również przez M. Łukasiewicza znalazł się bowiem postulat wprowadzenia większościowej ordynacji wyborczej opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych.
     Postulat ten jest konsekwentnie podnoszony wbrew zmowie milczenia mass-mediów oraz rodzimych elit od 1993 roku przez założony we Wrocławiu przez prof. Jerzego Przystawę Obywatelski Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Po ponad 10 latach uporczywej pracy setek aktywistów tego ruchu w postaci akcji ulicznych, konferencji i spotkań publicznych, sympozjów i seminariów, aż po zeszłoroczny "marsz na Warszawę", ruch rozpoczął ostateczne przygotowania do zebrania 500 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie JOW. Od kwietnia br. trwa tworzenie na terenie całej Polski lokalnych i regionalnych komitetów referendalnych, które mają przeprowadzić skoordynowaną akcję zbierania podpisów, a następnie w równie skoordynowany sposób doprowadzić do sukcesu samego referendum. Należy więc tylko pogratulować autorom "Apelu" za publiczne podniesienie sprawy JOW, tak jak i autorom zamieszczonego również w "Rz" "Apelu o nową ordynację wyborczą" z 14.03.2003.
     Tyle, że im silniejsze poparcie społeczne dla postulatu JOW, im silniejszy sam ruch, im większa gotowość obywateli do aktywnego poparcia tego postulatu, tym częstsze przypadki propozycji, które pod szyldem formalnej zgody na JOW, faktycznie zmierzają do jego uśmiercenia. Taki charakter miał niesławny projekt ordynacji "mieszanej" partii braci Kaczyńskich, taki charakter miała propozycja prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego ograniczenia JOW do wyborów Senatu, i taki niestety sens ma również propozycja M. Łukasiewicza zastąpienia ordynacji większościowej kolejną wersją ordynacji partyjnej, tym razem "dwu- lub trzymandatowej". Różnica bowiem między ordynacją jednomandatową a "dwu- lub trzymandatową", nie jest różnicą ilościową, jak dyskretnie sugeruje komentarz M. Łukasiewicza.
     W ordynacji jednomandatowej, czyli JOW, wybierany jest tylko jeden poseł w relatywnie małym, ok. 80-tysięcznym okręgu, co likwiduje kontrolę partii politycznych nad wyborami, wprowadzając kontrolę wyborców nad swoim "posłanym" do Sejmu. Zastąpienie kontroli partyjnej kontrolą wyborców wynika z faktu, iż takie wybory odbywają się właśnie w małym okręgu wyborczym bez pośrednictwa list partyjnych, (1) co umożliwia dokładne poznanie kandydata dzięki jego zakotwiczeniu społecznemu, a następnie czytelne śledzenie jego poczynań w Sejmie, (2) opiera się na lokalnej i w znaczącym stopniu bezpośredniej komunikacji między wyborcami a kandydatem, co umożliwia zasadnicze obywanie się bez pośrednictwa wielkich mass-mediów zarówno w samych wyborach, jak i w trakcie kadencji i co zasadniczo ogranicza możliwość manipulowania opinią publiczną, (3) jest tanie dla wybieranego, umożliwiając start w wyborach bez wielkich pieniędzy i pośrednictwa partii politycznych, przede wszystkim dzięki ograniczeniu roli centralnej kampanii wyborczej i mass-mediów, (4) tworzy z jednego lub kilku pokonanych w wyborach personalną opozycję kontrolującą i śledzącą poczynania zwycięzcy w trakcie samej kadencji, (5) a nade wszystko i przede wszystkim likwiduje w skali Polski kluczową rolę kierownictw partii i klubów parlamentarnych, a tym samym niszczy podstawy władzy oligarchii politycznych, (6) a co w konsekwencji musi zmienić charakter polskich partii politycznych z typu "wodzowsko-leninowskiego" czy też oligarchicznego, na "pluralistyczno-wyborcze".
     Samo tylko zwiększenie okręgów wyborczych do 160 i 240 tys. wyborców, co wymusza "dwu- i trzymandatowość", niszczy praktycznie wskazane przeze mnie atuty jakie daje JOW, odbierając wyborcom kontrolę nad wyborami i posłami oraz przesuwając ją w ręce partii politycznych, a w ramach partii w ręce ścisłych oligarchizujących się z czasem kierownictw.
     W manipulowaniu opinią publiczną, a w konsekwencji dużymi grupami społecznymi, bardzo skuteczna jest technika "młynkowania stada", jak ją nazwał dr Gabriel Kraus. Była to technika stosowana pierwotnie przy opanowywaniu stad koni. Aby zapanować nad pędzącym stadem koni, nie można im się wprost przeciwstawić, gdyż grozi to stratowaniem. Jeździec chcący zapanować nad pędzącym stadem musi więc galopować wraz z nim, tak aby zrównać się z prowadzącym stado koniem-przewodnikiem, udając iż galopuje z nim w jednym kierunku. Po to, aby następnie naciskając nań wymuszać stopniowo zmianę kierunku tak, aby w końcu przewodnik zaczął zataczać kręgi, doprowadzając do ruchu wirowego stada. Gdy stado w wyniku tego jałowego ruchu wystarczająco się zmęczy, to w końcu staje i wtedy można go popędzić w wybranym kierunku.
     Ta technika w stosunku do opinii publicznej jest wszakże skuteczna tylko wtedy, gdy się o niej nic nie wie lub gdy się jej nie rozpozna w użyciu. Przy samowiedzy opinii publicznej jest bezskuteczna. I choć nie podejrzewam M. Łukasiewicza o celowe stosowanie tej techniki w jego propozycji "dwu- lub trzymandatowości", to przynajmniej warto wiedzieć, iż takiemu celowi ona może służyć prędzej czy później. Postulat JOW jest na tyle groźny dla całej tzw. "klasy politycznej" czy też oligarchicznej biurokracji politycznej i finansowej, które zawłaszczyły polskie państwo z wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami, iż przy narastającej presji społecznej na jego wprowadzenie, "młynkowanie stada" będzie coraz częstszą techniką stosowaną w walce politycznej z postulatem JOW.

Wojciech Błasiak
Krajowy Koordynator Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW

Stowarzyszenie Rzecz Pospolita
Katowice ul. Matejki 2

Pan Maciej Łukasiewicz
Redaktor Naczelny Rzeczypospolitej

Szanowny Panie Redaktorze,
Minął z górą rok od opublikowania w redagowanym przez Pana dzienniku "Rzeczpospolita" Apelu o wprowadzenie w Polsce ordynacji wyborczej opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych.
     Stowarzyszenie Rzecz Pospolita, utożsamiając się z celem jaki kierował sygnatariuszami tego Apelu udzieliło swego poparcia tej inicjatywie. Bieg wydarzeń pokazał, że rządzący Polską nie przejęli się zbytnio argumentacją autorów apelu. Kolejny rok możliwości naprawy Rzeczypospolitej został stracony.
     Czas ten nie był jednak stracony dla utrwalenia w świadomości społecznej konieczności wprowadzenia reformy ordynacji wyborczej, w czym widzimy również i Pańską zasługę.
     Stowarzyszenie Rzecz Pospolita w czerwcu 2003 roku zorganizowało jednodniową konferencję, poświęconą w głównej mierze tej sprawie, w ramach której profesor Antoni Kamiński wygłosił referat "Rzeczpospolita – stan państwa i perspektywy rozwoju".
     Stowarzyszenie Rzecz Pospolita we współpracy z Ruchem na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych utworzyło w dniu 26.05.2004 r. Regionalny Komitet Referendalny na rzecz wprowadzenia JOW i podjęło w województwie śląskim aktywną kampanię na rzecz przeprowadzenia tego referendum.
     Cieszymy się z Pańskiego wsparcia udzielanego ruchowi na rzecz JOW, co znalazło swój wyraz w sobotnim wydaniu dziennika "Rzeczpospolita". W nawiązaniu do Pańskiego komentarza, wyrażamy obawę, że wzmianka o okręgach dwu czy trzymandatowych nie stworzy przedpola do prób zmanipulowania nowej ordynacji przez zwolenników utrwalenia dotychczasowego, partyjnego systemu wyborczego.
     W tej sprawie stanowisko Stowarzyszenia jest jednoznaczne i stanowi nawiązanie do wypowiedzi Prymasa tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego – non possumus. Wyrażamy nadzieję, że słowa Jana Pawła II wypowiedziane 25 lat temu na Placu Zwycięstwa w Warszawie dodadzą nam wszystkim sił, aby działaniem na rzecz wprowadzenia większościowej ordynacji wyborczej ponownie odnowić oblicze ziemi – tej ziemi.

Zarząd i Zgromadzenie Stowarzyszenia Rzecz Pospolita
Katowice, dnia 31.05.2004 r.

Skomentuj