/Jak odchodził premier Blair

Jak odchodził premier Blair

Podobnie jak przed ponad 20 laty Margaret Thatcher, Tony Blair wygrał trzy kolejne kadencje i jest przez zwolenników powszechnie uważany za najbardziej skutecznego lidera swej partii od dziesięcioleci, a przez przeciwników – za najgorszego premiera, jaki kiedykolwiek rządził Brytanią.
Historia odejścia Blaira jest długa, dłuższa nawet niż 10-letni okres jego trzech kadencji. Po śmierci charyzmatycznego przywódcy laburzystów Johna Smitha w 1994 r., w Partii Pracy odbyła się kilkumiesięczna debata nad tym, kto ma objąć przywództwo. Stawka była tym razem duża, gdyż w obliczu recesji powszechnie spodziewano się, że następne wybory przyniosą klęskę, coraz bardziej niepopularnych i rządzących wówczas bez przerwy od ponad 14 lat, konserwatystów. Wtedy, w 1994 r. Gordon Brown zgodził się ustąpić pola Blairowi, w zamian za obietnice, że Blair jakiś czas po wyborach złoży rezygnację i odda mu urząd premiera. Był to przedwyborczy zabieg taktyczny. Gordon Brown dał się przekonać tym, że taki układ da laburzystom większe szanse w okręgach tzw. średniej Anglii (middle England), której wielu wyborców tradycyjnie popierało Torysów, ale wtedy wahało się i mogło zostać przeciągniętych na stronę Partii Pracy. Blair, którego żona była znaną i dobrze zarabiającą prawniczką, a dzieci chodziły do Grammar School, był wszak typowym przedstawicielem middle England.
Wprawdzie nie ustalono, kiedy dokładnie zmiana warty ma nastąpić, ale nie ma najmniejszych wątpliwości, że z biegiem czasu Gordon Brown uznał, iż Blair złamał słowo i zamierza pełnić urząd premiera dłużej niż uzgodniono. Od lat nie tylko bulwarowa prasa, ale i główne gazety (tzw. broadsheets) oraz BBC raczą swych czytelników smakowitymi plotkami o nieustających i gorszących kłótniach między sąsiadami mieszkającymi i pracującymi w domach pod numerami 10 i 11 przy Downing Street.
O usunięciu Blaira przy pomocy czegoś więcej, niż tylko perswazji zaczęto mówić w 2003 r., po niezwykle niepopularnej wojnie w Iraku. Przed wyborami w maju 2005 r. Blair popełnił fatalny błąd polityczny, ogłaszając publicznie, że w przypadku wygranej pozostanie na stanowisku całą trzecią kadencję i dopiero czwartą odda swemu następcy. Tego było za wiele, gdyż obóz zwolenników Browna jest w Partii Pracy od prawie samego początku obecnego układu liczniejszy i w dodatku rósł w siłę coraz bardziej. Wprawdzie Partia Pracy wygrała wybory w maju 2005 r., ale ze stratą mandatów w 47 okręgach i ze znacznym zmniejszeniem swej przewagi w wielu innych. W okręgach walijskich Blenau Gwent, czy Cardiff Central, posłowie Partii Pracy utracili mandaty ponosząc totalną klęskę, otrzymując odpowiednio 25% i 15% głosów mniej niż nowi zwycięzcy. Podobnie było w wielu robotniczych okręgach Londynu i Północnej Anglii oraz w kilku okręgach szkockich.
Przez około rok po ostatnich wyborach zwolennicy Browna bezskutecznie wymuszali na Blairze podanie daty odejścia. W jednym z gazetowych dowcipów rysunkowych Brown krzyczy do Blaira: Musisz podać nazwisko swego następcy!, a Blair odpowiada: No dobrze, David Cameron. David Cameron jest przywódcą Torysów.
Rozwiązanie nastąpiło latem ubiegłego roku, kiedy stronnicy Browna zagrozili Blairowi, że albo ustąpi sam, albo go usuną. Usuniecie lidera byłoby niezwykle szkodliwe dla wizerunku Partii Pracy, ale desperacja przeciwników Premiera sięgała już szczytu. We wrześniu 2006 r. Blair został zmuszony do publicznego oświadczenia, że ustąpi w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
I tak, dokładnie w dziesiątą rocznicę pamiętnych wyborów z maja 1997 r., Tony Blair podziękował Parlamentowi i rządowi za wieloletnią współpracę i oświadczył, że składa urząd za kilka tygodni, w środę 27 czerwca 2007 r.
Odjeżdżając samochodem z Downing Street, żona ustępującego premiera, Cherie Blair, oświadczyła dziś po południu dziennikarzom: Bye, I do not think I will miss you.
Southampton, 27 czerwca 2007 r.
387 wyświetlen