/Apel

Apel

(komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, 92 FM, 3 czerwca 2004, godz. 10.00 i 21.30)
 
W sobotę, 29 maja, gazeta "Rzeczpospolita" opublikowała "Apel Zatroskanych o Losy Ojczyzny", w którym wołają o zmianę ordynacji wyborczej i wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu. Propozycje w tej sprawie miałby przygotować "rząd fachowców, których uczciwość i kompetencje nie będą podlegały wątpliwości". Opublikowanie "Apelu" stało się wydarzeniem politycznym i od tej pory trwa w mediach ożywiona dyskusja.
     "Apel" podpisało 17 intelektualistów, z których 15 złożyło swój podpis pod apelem o JOW, jaki "Rzeczpospolita" opublikowała już 16 marca ubiegłego roku. Uwagę zwracają dwa nowe nazwiska. Są to nazwiska rektorów dwóch najważniejszych polskich uniwersytetów: Warszawskiego i Jagiellońskiego, profesorów Stanisława Węgleńskiego i Franciszka Ziejki. Obok nich, już po raz drugi, pojawia się nazwisko rektora najważniejszej uczelni ekonomicznej w kraju, prof. Marka Rockiego, rektora Szkoły Głównej Handlowej.

     Podpisy rektorów najważniejszych polskich uniwersytetów zasługują na specjalną uwagę, gdyż budzą nadzieję, że wreszcie otworzą się bramy polskich uczelni wyższych do dyskusji tego fundamentalnego postulatu ustrojowego. Pomimo tego, że Ruch na rzecz JOW działa już w Polsce ok. 10 lat, to z największym trudem udawało nam się, do tej pory, przenikanie przez mury uczelni akademickich, a jeśli nawet to się sporadycznie udawało, to nie wywoływało praktycznie żadnego większego echa w społeczności akademickiej. Głucha pozostawała na tę sprawę młodzież akademicka, głusi pozostawali jej nauczyciele. Pamiętam, jak przed kilkoma laty, skromna grupa młodych ludzi zorganizowała "Dni JOW" w jednej z sal Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i na zaproponowane tam referaty i wykłady nie raczył przyjść nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą, nie mówiąc już o profesorach czy studentach tej elitarnej uczelni. Trudno też zapomnieć ostatni dzień naszego ubiegłorocznego "Marszu na Warszawę", kończącego się konferencją w murach Uniwersytetu Warszawskiego. Konferencją, która została praktycznie zbojkotowana i zlekceważona zarówno przez młodych, jak i starych "akademików". Złożone pod apelem podpisy Ich Magnificencji Rektorów budzą nadzieję, że teraz już będzie inaczej.
     Jest to sprawa bardzo ważna, ponieważ przeszkodą dla wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu nie jest tylko egoizm klasy politycznej, która widzi w tym zamach na jej stan posiadania, na jej przywileje i apanaże. Przeszkodą równie ważną, kto wie czy nie ważniejszą, są fałszywe poglądy i schematy myślowe polskich inteligentów, jakie wynoszą oni ze swoich szkół i gwoździe w mózgach ich nauczycieli. Ot, takie na przykład, jak pogląd, że ordynacja proporcjonalna to ordynacja sprawiedliwa, a wybrany parlament jest reprezentatywny dla rozkładu preferencji politycznych obywateli. Jak mocno takie gwoździe tkwią w mózgach naszych inteligentów, dowodzi fakt, że pomimo tego, iż cztery już kadencje polskiego Sejmu całkowicie te poglądy skompromitowały i sfalsyfikowały, nadal funkcjonują one w najlepsze w podręcznikach akademickich, w środkach masowego przekazu, w wypowiedziach dziennikarzy, ekspertów i polityków. Wczoraj, w wieczornej telewizyjnej dyskusji, usłyszałem z ust prof. Iwińskiego, który podaje się za jednego z twórców Konstytucji III RP, że ordynacja proporcjonalna jest nowoczesna i dlatego zalecana usilnie przez Unię Europejską, w której przytłaczająca większość państw ma systemy wyborcze podobne do naszego, a JOW mają tylko, w czystej postaci, Brytyjczycy, a w sposób "mniej czysty" Francuzi (ten "mniej czysty sposób" to głosowanie w dwóch turach). Iwiński nie dodał, że dwa inne największe kraje europejskie, Włochy i Niemcy, starają się zrzucić z siebie jarzmo wyborów proporcjonalnych, ale mają kłopoty podobne do naszych, tzn. wrogość partyjnych elit, których racją stanu jest zachowanie partyjnych przywilejów.
     Politycy wszystkich opcji przyjęli wezwanie "Apelu" z mieszanymi uczuciami i z niechęcią. Ta niechęć, jak się wydaje, ma swoje źródło przede wszystkim w ich głębokim przekonaniu, że o sprawach polskich rozmawiać i decydować mają prawo tylko oni, że jest to ich wewnętrzna sprawa, do której postronni, intelektualiści czy nie, mieszać się nie powinni. Najtrafniej tę postawę ujął niezrównany Andrzej Lepper, który pozwolił sobie powiedzieć, że wiekowi sygnatariusze "Apelu" modlić się raczej powinni na różańcu, a nie do polityki się wtrącać. Brzmi to dość niegrzecznie, ale, jak się zdaje, inni przywódcy partii politycznych wydają się być podobnego przekonania, a wpływowe tygodniki, jak "Polityka" czy "Wprost", po prostu wyśmiewają się z naiwności i romantyzmu sygnatariuszy "Apelu".
     Wołanie o JOW w wyborach do Sejmu podjęła tylko i poparła Platforma Obywatelska, która dostrzegła w nagłośnieniu tej sprawy szanse na wzrost swoich notowań wyborczych. Poważne nagłośnienie sprawy JOW jest faktem, rzecz weszła w obieg publiczny i już jej pomijać się nie da. Trzeba zająć stanowisko.
     A zatem zajmują, usiłując zdezawuować sygnatariuszy "Apelu". Ponieważ dzisiaj jest już dość trudno polemizować z postulatem JOW, więc wyśmiewają postulat powołania rządu fachowców. Kaczyńscy, Giertych i Lepper widzą w szybkich wyborach swoją szansę, bo wydaje im się, że SLD to już trup polityczny i trzeba go dobić jak najszybciej, a JOW nie są im do niczego potrzebne, raczej na odwrót. SLD-owcy i "borówki" podchodzą do sprawy ostrożniej. Już widzą, że JOW zostaną wprowadzone prędzej czy później, próbują się więc ustawić pod tym kątem i szukają sposobu wymanewrowania i wymanipulowania JOW. Najlepiej do tego nadawałaby się jakaś forma ordynacji mieszanej, bo ta sprawiałaby wrażenie, że wyborcy mają coś do powiedzenia, podczas gdy wszystko pozostałoby po staremu. W dyskusji pojawiają się i inne pomysły: okręgi dwu-trzy-mandatowe, wprowadzenie progu wyborczego przy ordynacji w JOW itp. Polska ma już długą tradycję majstrowania przy ordynacji wyborczej i niewydarzonych pomysłów politycznych w tym względzie. I teraz też wysuwają różne propozycje, jak np. propozycja PiS-u, aby ten pomysł zepsuć pod pozorem, że się go poprawia.
     Nie pozwólmy im na to. Nie stać nas na dalsze eksperymentowanie z ordynacją wyborczą. Trzeba ją zmienić raz i od razu dobrze. Dlatego domagajmy się ordynacji na wzór brytyjski i nie pozwólmy, aby niedouczeni domorośli konstruktorzy systemów wyborczych sknocili znowu rozwiązanie, które dobrze sprawdziło się na świecie.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych