• Czy nie będzie rozdrobnienia w parlamencie? Jak posłowie się dogadają?

    Nie, zadziała bowiem mechanizm, zwany przez politologów prawem Duvergera.

    Kandydaci będą się zrzeszać jeszcze przed wyborami – wymusza to fakt, iż w każdym okręgu wygrać może tylko jeden człowiek. Nie ma nadziei, że dostaniemy choć 5%, bierze się wszystko albo nic. Dlatego różne zbliżone poglądowo grupy muszą się dogadać („w tym okręgu wystawiamy razem kandydata z naszej partii, a w drugim z waszej”).

    W efekcie doprowadza to do wytworzenia się dwubiegunowej sceny politycznej.

  • Czy nie jest to niesprawiedliwe? Jednen kandydat 49,5%, drugi 50,5% i połowa okręgu nie ma reprezentanta.

    Pytanie zakłada, że w wyborach chodzi o „sprawiedliwość”. Musimy zmienić nasz sposób myślenia – wybory służą do wyłonienia osób, które będą odpowiedzialne za rządy kraju i które będzie można jasno rozliczyć z tego, co robiły ( w systemie proporcjonalnym, opartym na pozornej sprawiedliwości, odpowiedzialność się rozmywa i wciąż w parlamencie zasiadają ludzie, którzy wcześniej zaszkodzili rozwojowi kraju).

    Silny przeciwnik, który w danym okręgu zdobył niewiele mniej głosów, mobilizuje wybranego posła do sprawnego działania i realizowania obietnic. Bo wystarczy, że 1% wyborców będzie z niego niezadowolona, a już w następnych wyborach wygra kontrkandydat.

  • Czy polskie społeczeństwo "dojrzało" już do takiej zmiany? Czy sobie poradzi?

    Niedojrzałość polskiego społeczeństwa to dość częsty argument przeciwników JOW. Co ciekawe, najczęściej podnoszony chyba przez polskich polityków, którzy w następnym zdaniu mówią o tym, że przecież oni zostali przez to społeczeństwo wybrani:-).

    Ale wracając do meritum. Z "niedojrzałością" społeczeństwa jest trochę tak jak z nauką chodzenia małego dziecka. Jeśli nie pozwolimy mu próbować chodzić, nawet jak czasami miałoby się przewrócić, to nigdy chodzić się nie nauczy. Jeśli polskie społeczeństwo dalej będzie funkcjonować w obecnym, deprawującym systemie, to nie tylko, że nie będzie się uczyć demokracji, ale wręcz przeciwnie, będzie się do niej coraz bardziej zniechęcać.

    Zresztą, czy naprawdę jesteśmy aż tak "niedojrzali"?

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.