/Czy Rumunia może więcej?

Czy Rumunia może więcej?

Opinia Władimira Bukowskiego [1] na temat funkcjonowania systemu politycznego w Polsce studzi entuzjazm tych, którym po zdecydowanym zwycięstwie Platformy Obywatelskiej mogłoby się wydawać, że łatwo będzie przeforsować głębokie reformy. Ledwie powyborcze emocje zwolenników PO opadły, już prasa zaczęła pisać o całkiem poważnych postulatach programowych, które dla zawarcia koalicji trzeba będzie odłożyć na bok. Szczególnie wymowne są fragmenty artykułów POszukiwanie koalicji i Pyrrusowe zwycięstwo, publikowanych w "Metrze”, odpowiednio z 24 (nakład 450 000 egzemplarzy) i 26 – 28 października (nakład 835 000 egzemplarzy):

Jarosław Gowin z PO nie wyklucza, że jego partia będzie musiała pójść na pewne ustępstwa wobec PSL. – Rządy koalicyjne nie są łatwe. Muszą być kompromisy – mówi. Co będzie musiała poświęcić Platforma? Politycy mówią m.in. o rezygnacji z takich pomysłów, jak całkowite zniesienie immunitetu poselskiego czy wprowadzenie okręgów jednomandatowych w wyborach parlamentarnych. Przyszłych koalicjantów poróżnić może także sprawa wprowadzenia przez PO podatku liniowego. – O te sprawy będziemy dalej postulować, ale zdajemy sobie sprawę, że nie uda się nam ich wprowadzić w tej kadencji – potwierdza poseł Jarosław Gowin.

Co to oznacza w praktyce? Będziemy postulować, ale nie uda się wprowadzić!? Jeśli niektórzy politycy PO (która ma 209 posłów i 60 senatorów) robią już takie założenia, bo muszą mieć większość do rządzenia i potrzebują koalicji z PSL-em, który ma 31 posłów, to znaczy, że te wybory to jedno wielkie oszustwo, w którym zrobiono w konia kilka milionów wyborców. Taka jest też właściwość obecnego systemu wyborczego, który sprzyja bardziej rzucaniu słów na wiatr, niż wywiązywaniu się z konkretnych obietnic. W tym reprezentatywnym systemie PSL dostanie więcej niż by to wynikało z arytmetyki sejmowej. Ale myślę, że dla wyborców PO nie najważniejszy jest podział stanowisk, lecz to jak realizowane będą obietnice wyborcze.

Jeśli chodzi o jednomandatowe okręgi, to wystarczy zajrzeć do blogu Waldemara Pawlaka, aby zobaczyć, że z PSL-em nie będzie łatwo [2]. Jakkolwiek cały jego wywód na temat JOW to tylko sprytna socjotechnika i odwracanie kota ogonem, to jednak nie warto tego ignorować. Nie wierzę jednak, aby małe okręgi miały ułatwiać życie oligarchom, a obecne wielomandatowe i 11-krotnie większe (droższa kampania) już nie powiększać przewagi bogatych kandydatów nad mniej zamożnymi. Gdyby tak miało być, to większość z 2,5 tysiąca wybranych w JOW prezydentów, wójtów i burmistrzów byłaby oligarchami, a praktyka tego nie potwierdza. Odpowiedzią na tego typu zarzuty mógłby też być artykuł prof. Jerzego Przystawy, który obala takie demagogiczne stereotypy [3].

Taka postawa lidera PSL zupełnie jednak nie dziwi. Nie od dzisiaj wiadomo, że partie postkomunistyczne są największymi beneficjentami obecnego systemu, który zapewnił im nieusuwalność z Sejmu i miękkie lądowanie podczas transformacji ustrojowej. – Nie zgodzimy się – mówi Marek Sawicki z PSL. I nie przekonają PSL słowa Julii Pitery, że ostatnie wybory pokazały, iż konieczna jest reforma. Nieważne, że mandat uzyskały takie osoby, jak Nelly Rokita, która zdobyła mało głosów; nieważne, że drogę do Sejmu może otworzyć dobre miejsce na liście i głosy oddane na jakąś lokomotywę wyborczą. Tylko niech potem te lokomotywy nie mają do nikogo pretensji, że nie uzyskały stabilnej większości, nie mogąc realizować programu i wywiązywać się z obietnic, bo musiały wchodzić w koalicje!

O ile jednak największymi beneficjentami obecnego systemu są PSL i SLD, o tyle największą polityczną ofiarą Jarosław Kaczyński. Tusk i tak ma jednak lepszą sytuację, bo nie musi tworzyć koalicji z dwiema partiami, a z jedną, nad którą jego partia ma dużą arytmetyczną przewagę. Z dwiema partiami to dopiero było rozmycie odpowiedzialności i brak stabilności! Kaczyński mógłby wreszcie zrozumieć, że JOW-y, najlepiej w 100%, są potrzebne, bo zwiększają odpowiedzialność polityków przed wyborcami, sprzyjają polepszeniu składu personalnego partii i wyłonieniu stabilnej większości, a bez nich Polska jest po prostu skazana na kryzys rządów koalicyjnych.

Chodzi więc nie o to, aby tylko krytykować tę koncepcję, dlatego, że zaproponowała ją PO, czy szermować postulatem JOW dla zwiększenia popularności swojej partii (jak PO), ale aby zrobić coś przede wszystkim dla kraju. Jeśli Jarosław Kaczyński obiecał, że będzie skrzętnie pilnował wywiązywania się PO z obietnic, to niech przypilnuje i tego. Mam jednak nadzieję, że te przejścia koalicyjne dały Kaczyńskiemu do myślenia i że możliwe będzie porozumienie, jeśli nie z PSL-em, to z PiS-em, przynajmniej w sprawie referendum odnośnie JOW. Politycy PO muszą tylko pamiętać, że nie trzeba od razu z powodu jednomandatowych okręgów wyborczych rozbijać jeszcze niepowstałej koalicji – można zrobić referendum i niech rozstrzygnie naród. Kto jest suwerenem? Naród czy 31 posłów PSL? Jeśli partia, która obiecała cud gospodarczy, nie będzie w stanie doprowadzić do takiego referendum, to tym bardziej nie liczmy na cuda.

Dla porównania w nie tak dalekiej Rumunii prezydent Traian Basescu rozpisał referendum w sprawie wprowadzenia ordynacji opartej wyłącznie na jednomandatowych okręgach wyborczych na wzór amerykański. Jeśli w niedzielę 25 listopada Rumuni powiedzą tak (a wiele na to wskazuje), będzie to największa reforma ustrojowa w krajach byłego bloku sowieckiego i jedna z największych na świecie po II wojnie światowej. Warto w tym momencie zapytać: czy biedna Rumunia może więcej, jeśli chodzi o wpływ obywateli na to, kto może kandydować do Sejmu i na poziom odpowiedzialności kandydatów? Jeśli Rumuni (którym jak wiemy to referendum nie spadło z nieba) mogą, to dlaczego my nie? Czy nowa fala demokratycznych przemian ma szansę się rozlać na Węgry, Polskę czy Ukrainę i czy długo jeszcze aktualne będą słowa z ostatniej książki Jana Pawła II, że historia Polski straciła swój dawny rozmach?

Linki:
[1]
http://jow.pl/?q=node/144
[2]
http://waldemarpawlak.blog.onet.pl/2,ID237494854,index.html
[3] http://www.jow.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=403&Itemid=96

About Krzysztof Kowalczyk

uczestnik Ruchu JOW od 2007 r.; wiceprezes okręgu lubelskiego Stowarzyszenia na rzecz Nowej Konstytucji Kukiz'15