Nasze praojce, kto szablę mógł utrzymać, to formował legion, wojsko

(Jan Pietrzak)

 

Ale również nasi praojcowie byli na tyle sprytni, że brali zaborcę, okupanta fortelem, jak mawiał imć Jan Onufry Zagłoba. Prosty chłop Michał Drzymała przez kilka lat opatrywał swój wóz w zaborze pruskim, kiedy nie dostał zezwolenia na budowę domu na własnej działce. Najwybitniejsi ludzie epoki z zapałem działali w Warszawskim Towarzystwie Cyklistów, Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim, lwowskim Towarzystwie Gimnastycznym "Sokół", lwowskim Związku Strzeleckim etc., bo była to jedyna legalna forma działalności społecznej dopuszczona przez zaborców.

 

Władza komunistyczna dołożyła wszelkich starań, żeby wmówić społeczeństwu, że polityka jest sferą życia zarezerwowaną dla niej samej, dla "onych". Marketing komunistyczny odniósł wielkie zwycięstwo zza grobu. Dzisiaj pokutuje przekonanie, że bycie apolitycznym jest cnotą, a zajmowanie się polityką jest ujmą. Nawet Solidarność – zwyciężczyni Wielkiego Narodowego Powstania – które przyniosło wolność narodom Europy Środkowej – twierdziła, że jest apolityczna.

 

Każda władza jest przeszczęśliwa, kiedy obywatele płacą podatki i nie wtrącają się, co władza z tymi podatkami robi. Każdej władzy apolityczna postawa obywateli jest niezwykle na rękę. Tymczasem każda władza pozostająca poza kontrolą degeneruje się i staje się zwyczajnym złodziejem. Wystarczy powiedzieć, że po 1989 każda władza, niezależnie od barwy i głoszonych haseł, podwaja dług publiczny.

 

Mechanizm jest prosty. Żeby wygrać wybory, trzeba obiecać, a żeby się chociaż częściowo z tych obietnic wywiązać, to trzeba wyprzedać majątek narodowy, podnieść podatki, albo dodrukować pieniędzy. Ta karuzela trwa od dobrych 20 lat. Obywatelom brakujące setki miliardów złotych niewiele mówią, ponieważ myślą, że to jest problem władzy, a nie apolitycznych obywateli. Grubo się mylą, ponieważ "rząd się sam wyżywi", a obywatele, jak widać nie bardzo.

 

Chodzi o pieniądze. Niekontrolowana władza, kiedy zabraknie jej pieniędzy, jest zdolna popełnić każde okrucieństwo i każdą niegodziwość (Alexis de Tocqueville) – jest zdolna sprzedać Mazury, Pomorze i Śląsk. Do tego bowiem prowadzi narastający w tempie geometrycznym dług publiczny.

 

Antypa jest wozem Drzymały, jest wehikułem, który ma wwieźć do Sejmu następców tego dzielnego człowieka. Dlatego dziś każdy światły człowiek, który swoim autorytetem zniechęca współobywateli do zajęcia się sprawami publicznymi, który skrupulatnie wylicza, że to sie nie może udać, w rzeczywistości przypomina tych malkontentów, którzy źle wróżyli Legionom Piłsudzkiego. Oczywiście władzy w to graj.

 

Zachęcam moich adwersarzy, którzy w korespondencji mailowej zarzucili mi dywersję, którzy określili projekt pomysłem z sufitu, zachęcam tych, którzy szerzą przekonanie, że projekt rozwala Ruch od środka, do przedstawienia publicznie swoich racji.

 

Jednocześnie bardzo dziękuję oponentom, którzy rzeczowo uświadomili mi skalę trudności, jakie musi pokonać Antypa. Mowy nie ma o zbieraniu podpisów pod swoją kandydaturą. Zebrane podpisy się bowiem nie sumują. Trzeba zbierać podpisy pod całą listą od razu, oczywiście po uprzednim zarejestrowaniu "Antypa – Niezależny Komitet Wyborczy Wyborców" w 21 jeden okręgach wyborczych zebrawszy po 1000 podpisów w każdym okręgu. A to oznacza, że jedynie lista alfabetyczna będzie dowodem, że nie kryją się za nią żadne układanki, żadne koterie, żadne zakulisowe porozumienia kanapowych partyjek.

 

Kto to ma zrobić? Jak to kto, my obywatele. Ciąg dalszy nastąpi.

 

Dyskusja - 19 Komentarzy
  1. Marek Ciesielczyk

    05. Lut 2011,  godz. 13:04

    W ostatnich miesiącach pojawiły się trzy koncepcje tworzenia czegoś alternatywnego wobec istniejącego układu partyjnego, który pozbawia obywateli 50% praw wyborczych. Jeśli każdy pójdzie swoją drogą, wszyscy przegramy. Dlatego konieczne jest wypracowanie kompromisowej koncepcji tworzenia nowego ruchu.

    1. „ANTYPA” – autor: Tadeusz Browarek z ruch JOW – główne założenia:

    A. ogłaszamy „nabór” na nasze listy wyborcze poprzez internet – przyjmujemy praktycznie każdego, kto wpłaci 3.000 zł

    B. Nie ma jednego programu wyborczego, każdy spośród 920 kandydatów głosi w swoim okręgu wyborczym swój program

    C. Kolejność na listach ustalana jest wg alfabetu

    ——————————————

    Mocne strony projektu:

    – stworzy sytuację ordynacji quasi większościowej – kandydaci są autonomiczni w swych okręgach,

    – alfabetyczna kolejność na listach wyborczych zminimalizuje konflikty między kandydatami

    Minusy projektu:

    – brak programu centralnego może zrazić wyborców

    – metoda doboru kandydatów generuje przypadkowość (czytaj: słaby wynik wyborczy), zaś bariera finansowa odstraszy zdecydowaną większość,

    – alfabetyczna kolejność pozbawi listy siły tzw. nazwisk, które można by wyeksponować poprzez wysokie miejsce na liście (to skutkować może słabszym wynikiem wyborczym).

    2. „Komitety referendalne” – autor: Janusz Sanocki – samorządowiec oraz JOW – główne założenia:

    A. Tworzymy komitety w całej Polsce, które zbierają podpisy pod żądaniami zmiany Konstytucji (zmiana ordynacji na większościową, system prezydencki, reforma sądownictwa etc.)

    B. Koncentrujemy się na wyborach do Senatu (bo tu obowiązuje JOW), ale wystawiamy też listy do Sejmu

    C.Nasz program ogranicza się tylko do kilku punktów, związanych ze zmianą konstytucji

    ———————————–

    Mocne strony projektu:

    – tworzymy strukturę krajową, którą można przekształcić w komitety wyborcze

    – unikamy modelu partyjnego

    – brak uszczegółowienia programu nie odstraszy tych, którzy przywiązani są do postulatów szczegółowych

    Słabe strony:

    – powstała „struktura” krajowa jest słaba, to luźne komitety

    – wybory do Senatu nie mają większego znaczenia, a pomniejszenie okręgów wyborczych wcale nie zwiększa szans wyborczych kandydatów niezależnych, gdyż: a) okręgi nadal są duże , b) każdy ma tylko jeden głos, który będzie oddawał na kandydata partyjnego PO lub PiS, który zdaniem wyborcy ma szanse na zwycięstwo.

    3. Listy lokalnych autorytetów – autor: Marek Ciesielczyk politolog, b.samorządowiec – główne założenia:

    A. Selekcjonujemy 41 koordynatorów w okręgach wyborczych, którzy – znając swój region – tworzą listy wyborcze prawie wyłącznie z osób bezpartyjnych, które gwarantują dobry wynik wyborczy (co najmniej 1.000 głosów). Wskazówką są tutaj dotychczasowe wyniki kandydata (np. jako niezależnych do Senatu, rady powiatu, rady gminy etc). Kolejność na liście wyznaczają dotychczasowe wyniki wyborcze kandydata.

    B. Program wyborczy – jakkolwiek ogólny – rozstrzyga podstawowe kwestie nie tylko ustrojowe (system prawny), ale także socjalne – inna, sprawiedliwa i racjonalna dystrybucja pozyskanych przez państwo podatków (szczegóły patrz niżej),

    C. Koncentrujemy się na wyborach do Sejmu, a nie Senatu, rozpoczynamy kampanię oddolną już w marcu – poprzez oblepienie Polski plakatami (co 1 kilometr jeden plakat – sprawdzona metoda i niezbyt kosztowna)

    ————————————

    Plusy tej koncepcji:

    – przemyślany dobór kandydatów może gwarantować wynik wyborczy powyżej 5% (dowody: niezależne listy lokalne, np. niezależny komitet Marka Nawary w Małopolsce, który uzyskał w sakli województwa 7%)

    – program wyborczy niezbyt szczegółowy, który pozwoli na pozyskanie szerokiego spektrum kandydatów, jednak tak bardzo ogólny jak w innych projektach,

    – silniejsza struktura niż w przypadku 2 (choć nie byłaby to jeszcze partia, co pozwoli na bardziej skuteczne działanie

    Słabe strony projektu:

    – możliwość wystąpienia konfliktów przy ustalaniu kolejności na liście,

    – ogromna czasochłonność projektu – staranny dobór 920 kandydatów zajmie kilka miesięcy.

    Szczegóły tego projektu przedstawione są tutaj:

    http://nowa.partia.salon24.pl

    ———————————————————
    W sobotę, 19 lutego, o godz. 12:oo w Krakowie (miejsce podane zostanie za kilka dni) odbędzie się spotkanie, rozstrzygające definitywnie sprawę utworzenia nowego, antypartyjnego ruchu oraz niezależnej listy wyborczej. Proszę zarezerwować sobie czas. Jeśli ktoś nie będzie mógł przybyć do Krakowa, prosimy o informację, czy jest zainteresowany udziałem w przyszłości w tym projekcie:

    nowa.partia@gmail.com

    Odpowiedz

  2. Tomasz J. Kaźmierski

    18. Sty 2011,  godz. 10:11

    Czy liczba 23 tys. głosów pochodzi od 23 tys. różnych wyborców? Jeśli tak, to skąd to wiadomo? Liczba ta powstała z dodania głosów z różnych rodzajów wyborów przeprowadzonych w różnym czasie.

    Odpowiedz

  3. Jerzy Przystawa

    16. Sty 2011,  godz. 12:00

    Drogi Doktorze,
    wycofałem się z tych 8% ponieważ w ordynacji proporcjonalnej z progiem wszystko jest możliwe, można wejść mając poniżej 1% i nie wejść zbierając 100%.W przypadku wyborów jednomandatowych do Senatu ten minimalny próg wyborczy zalezy od ilości kandydatów. Np.przy 10 kandydatach ten próg wynosi 10%, a gdy tylko 5 to już 20%

    Odpowiedz

  4. Marek Ciesielczyk

    16. Sty 2011,  godz. 10:22

    do p. prof.Przystawy:

    8% wystarczy w tarnowskim okręgu, by zdobyć 1 mandat – oto model listy, która mogłaby bez wysiłku zdobyć taki mandat:

    Model listy wyborczej w tarnowskim okręgu wyborczym:

    Na liście tej znajdują się osoby bezpartyjne, które w 2010 roku uzyskały dobre wyniki w wyborach do rad powiatów, sejmiku wojewódzkiego lub wcześniej do Senatu/Sejmu. Podkreślić nalezy, że wyniki wyborcze tych samych osób, które startowałyby w przyszłości do Sejmu, będę jeszcze lepsze, dlatego, że jeśli ktoś kandydował do rady powiatu, to uzyskał głosy tylko z części swego powiatu ( z 1/4 lub 1/5 powiatu), a okręg wyborczy do Sejmu jest 30 razy większy – w przypadku okręgu tarnowskiego jest to aż 7 powiatów.
    * * * * * * * * * * * * *
    Liczba uprawnionych do głosowania w tarnowskim okręgu wyborczym – ok. 550 tysięcy
    Oddanych głosów w 2007 roku – ok. 280 tysięcy
    Liczba mandatów do zdobycia – 9
    Konieczna do zdobycia 1 mandatu liczba głosów – ok. 23 tysiące , tj. ok. 8 %

    Model listy wyborczej w tym okręgu:

    1, Marek Ciesielczyk – 2007 – do Senatu – ok.30 tys.głosów – tj.10%, 2007 – do Sejmu z 14 miejsca – ok.4.000 głosów,
    2. Piotr Skoczek – 2010- Sejmik-Nawara- Powiat Bocheński – z 4 miejsca uzyskał 2.065 głosów,
    3. Józef Gądek – 2010 – Sejmik – Nawara – Powiat Tarnowski – z 6 miejsca – 2.051,
    4. Stanisław Wolak – 2010-Sejmik-Nawara – Powiat Tarnowski – z 8 miejsca – 1.640,
    5. Stanisław Bańbor – 2010-Rada Powiatu Tarnowskiego-Nasz Powiat – 1.527,
    6. Andrzej Sasak – 2010-Sejmik-Nawara – Tarnów – z 2 miejsca – 1.432,
    7. Paweł Augustyn – 2010-Rada Powiatu Tarnowskiego-Pow.Ruch Społeczny – 1.373,
    8. Andrzej Potępa – 2010-Rada Powiatu Brzeskiego – Wspólnota Sam.Pow.Brzeskiego – 1.239
    9. Władysław Żabiński – 2009 – Libertas – Powiat Tarnowski – z 2 miejsca – 1.184,
    10. Kazimierz Dudzik – 2010 – Sejmik – Powiat Tarnowski – z 5 miejsca – 918,
    11. Robert Pantera – 2010-Rada Powiatu Dąbrowskiego – PPPD – 905,
    12. Krzysztof Kołodziejczyk – 2010-Pow.Brzeski-Nasza Wspólna Sprawa – 854,
    13. Wiesław Bobowski – 2010-Powiat Wielicki-Niepołomice „Przyjazny Powiat” – 823,
    14. Mirosław Mrozowski – 2010 – Rada Powiatu Wielickiego-„Przyjazny Powiat” – 820,
    15. Adrian Ponikiewicz – 2010 – Sejmik- Powiat Wielicki – z 10 miejsca – 806,
    16. Adam Biedroń – 2010 – Rada powiatu Tarnowskiego – Nasz powiat – 588,
    17. Mariusz Tyrka – 2010 – Rada Powiatu Tarnowskiego – Nasz powiat – 485,
    18. Maciej Kaczówka – 2010 – Rada Powiatu Tarnowskiego – Nasz Powiat – 459

    razem – 23.169 głosów – co oznacza zdobycie jednego mandatu

    Odpowiedz

  5. Pawel Goldas

    09. Sty 2011,  godz. 22:57

    Naszła mnie dziś wieczorem myśl, że jednym z haseł wyborczych grupy może być: „Niezależni – Odpartyjniamy Państwo”. W rozmowach z ludzmi wydaje sie że tylko hard core partyjny będzie dalej głosował na swoje partie. Ludzie maja dość.

    Odpowiedz

  6. Jerzy Przystawa

    08. Sty 2011,  godz. 15:29

    Przepraszam, trochę się zagalopowałem i zapomniałem, że ordynacja proporcjonalna z progiem tworzy dziwne kombinacje. Może się bowiem okazać, że główne partie w Tarnowie biorą nie wiele, a pulę zgarniają komitety lokalne, które nie wezmą w ogóle udziału w podziale mandatów. Wycofuję mój poprzedni komentarz!

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  7. Jerzy Przystawa

    08. Sty 2011,  godz. 15:20

    Marek Ciesielczyk:
    pomyłka Drogi Doktorze, okręg tarnowski wystawia 9 posłów, co oznacza iż 8% głosów poparcia to stanowczo za mało na zdobycie choćby jednego mandatu. Niestety. Próg wyborczy w Tarnowie wynosi 11, 11%. Niby nie wiele, ale jednak.

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  8. Marek Ciesielczyk

    08. Sty 2011,  godz. 11:33

    1. Na początku lat 90. Korwin-Mikke miał wielkie zasługi polityczne, uświadamiając post-PRL-owskim obywatelom znaczenie sprawy podatków, następnie poprzez swe artystyczne podejście do polityki zaprzepaścił wielką szansę na odegranie dużej roli w polityce polskiej.

    – 2 . JOW ma wielkie zasługi dla Polski, jeśli chodzi o uświadomienie post-PRL-owskim obywatelom znaczenia ordynacji wyborczej. Jednakże poprzez zbyt teoretyczny charakter ruchu postawił się sam w kącie, jako jedynie recenzent, a nie mający możliwości dokonywania zmian uczestnik życia politycznego. Z piwa mało kto zrezygnuje, gdyż nie wierzy obecnie w możliwości sprawcze JOW-u, dlatego – moim zdaniem – już pod koniec lat 90. należało zmienić taktykę. Sanocki próbował to zrobić, ale była to operacja słabo zaplanowana, rozpoczęta w ostatniej chwili, była to mówiąc w skrócie wielka , polska improwizacja, dlatego skazana na porażkę.

    3. Czy pieniądze są ważne? Kilka lat temu w tarnowskim okręgu wyborczym jako niezależny kandydat do Senatu uzyskałem ok. 44 tysiące głosów i zająłem 3-cie miejsce. Do Senatu weszło dwóch. Pierwszy (z silnego wówczas tu PSL-u) kilka lat później został skazany za pranie brudnych pieniędzy, a drugi miał 47.000 głosów, czyli tylko o tys. więcej ode mnie. Ja wydałem ok. 20 tysięcy złotych na kampanię, a ci co mnie wyprzedzili odpowiednio 400 tysięcy złotych i i ok. 100 tysięcy złotych. Nieco póżniej przy tym samym budżecie wyborczym uzyskałem drugi wynik do Sejmu, będąc 14. na liście wyborczej. Pierwszy wydał kilka razy więcej ode mnie.
    Pieniądze są ważne, ale ważniejsza jest organizacja i pomysłowośc kampanii wyborczej. Nowa lista wyborcza wg mnie potrzebuje na kampanię ok. 800.000 zł (po ok. 20.000 zł na okręg) , a nie kilkudziesięciu milionów , jak twierdzi pan prof. Przystawa, a taką kasę można zebrać – po 300 zł od 920 kandydatów (średnio) plus datki sponsorów.

    4. Najważniejsze są dwie rzeczy 920 kandydatów, z których każdy średnio „weźmie” ok. 1.000 -1.500 głosów, a to jest możliwe – to się przełoży na 5-10% głosów, czyli kilkadziesiąt mandatów. Podrugie pomysłowa kampania wyborcza – nie musi być droga – mam wielki bank takich pomysłów, które sprawdziły się już w przeszłości – patrz: wyniki wyborcze do Senatu i Sejmu.

    5. Zakilka dni w Warszawie przedstawię model listy wyborczej w tarnowskim okręgu wyborczym, która bez problemów powinna uzyskać ok. 8% głosów, czyli gwarantować 1 mandat.

    Odpowiedz

  9. Albert Łyjak

    05. Sty 2011,  godz. 10:30

    To nie ma być partia polityczna z programem tylko próba ”odebrania biernego prawa wyborczego”.O to tutaj chodzi….to nie jest wyścig po władzę.Myślimy tak jak partyjne komitety a przecież jesteśmy zwolennikami JOW.Systemu w którym do władzy wchodzą specjaliści,ludzie z kwalifikacjami,szanowani w swojej społeczności,z różnymi poglądami.Tylko w partiach obecnych wszyscy reprezentują linię ,poglądy spójne z liderami.Tam nie trzeba być fachowcem tylko lokajem.Biernym,wiernym….Nie można myśleć ICH kategoriami.
    Chodzi o bierne prawo wyborcze,o to czego Polaków pozbawiono.
    W tym obowiązujacym systemie zbiera się podpisy na listę ,jednak wyborcy później wybierają poszczególnych kandydatów indywidualnie.
    Zgodnie ze swoim światopoglądem.

    Odpowiedz

  10. macias -

    05. Sty 2011,  godz. 09:08

    Ok, czyli 3 x tak.

    Slabo to widze — kto bedzie glosowal (juz w wyborach, a nie dawal poparcie podpisujac liste) za i jednoczesnie przeciw (za aborcja i przeciw, za niskimi i wysokimi podatkami)? Czy sa osoby popierajace (jednoczesnie) pp.Macierewicza i Oleksego? Leppera i Mazowieckiego? A tak wlasnie (vide punkt (a)) przedstawia sie formula tej inicjatywy.

    Odpowiedz

  11. Albert Łyjak

    04. Sty 2011,  godz. 12:08

    Jeszcze raz może precyzyjniej:
    a) tak
    b) tak ,ponieważ zacytuje odp. Pana Browarka :
    „”Ludzie, ktorzy staną do walki wyborczej pod szyldem Antypy, beda naturalnymi zwolennikami JOW, poniewaz nie moga stanac do tej walki pod szyldem partyjnym. A contrario, gdyby mogli, to nie zglosililiby swojego akcesu do Antypy. Antypa nie stawia zadnego kryterium, w tym rowniez kryterium bycia zwolennikiem JOW. Z tego samego powodu naturalnymi zwolennikami JOW sa wojtowie, burmistrzowie i prezydenci miast (WBiP), nie dobierani przeciez wg kryterium woJOWniczosci….”
    c) nie można zbierać według tej obowiązującej partyjnej ordynacji podpisów pod indywidualną kandydaturą tylko niestety pod listą kandydatów.Takie są zapisy,dlatego kolejność losowa albo alfabetyczna na liście wyborczej.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  12. macias -

    04. Sty 2011,  godz. 10:00

    Dla pewnosci:

    a) tak
    b) nie
    c) jeszcze nie ustalone, ale na pewno nie od glosow poparcia na dana osobe

    Czy tak?

    Odpowiedz

  13. Albert Łyjak

    03. Sty 2011,  godz. 18:59

    @macias ,Projekt Antypa zainicjowany przez Pana Tadeusza Browarka
    jest przede wszystkim formą zabrania tego,czego nie mamy.Nie mamy biernego prawa wyborczego. Pomimo iż gwarantuje nam to nasza Konstytucja,to tak naprawdę prawa wyborcze ma tylko wąska grupa osób skupiona wokół partii politycznych.Zatem:
    a) projekt jest dla każdego Polak i w jednym okręgu mogą być kandydaci niezależni z różnymi poglądami.Kiedyś może po wprowadzeniu JOW będzie taka sama sytuacja.Każdy ma prawo wyborcze i każdy może kandydować.W Antypie jest to na pewno wykoślawione ale ten projekt musi spełnić założenia prawne obecnejchorej,oszukańczej ordynacji.W JOW tak zapewne nie będzie.
    b) Mogą być osoby które popierają inne rozwiązania,oczywiście demokratyczne a nie takie jak mamy dzisiaj,np.system referendalny.
    Każde rozwiązanie jednak przy różnicy poglądów i publicznej debacie doprowadzi do ogólnopolskiego referendum i Polacy opowiedzą się za rozwiązaniem najlepszym.Za rozwiązaniem,w którym każdy będzie miał bierne prawo wyborcze.
    c)Moim zdaniem miejsce na liście nie ma większego znaczenia.
    Losowanie lub spis alfabetyczny to też jest bez różnicy.
    Głosy poparcia zbiera się dla całej listy.
    Odpowiadam za Pana Browarka,który ostatnio zamilkł…

    Odpowiedz

  14. macias -

    03. Sty 2011,  godz. 12:39

    Jak jest obecnie profil tego projektu:

    a) czy istnieje mozliwosc grupowania osob w tym samym okregu o przeciwstawnych (wlasnych) programach?

    b) czy moga byc objete tym projektem osoby, ktore albo nie popieraja JOW, albo sie sprzeciwiaja tej koncepcji?

    c) miejsce na liscie jest uzaleznione od losowania czy glosow poparcia?

    Z gory dziekuje za wyjasnienie.

    Odpowiedz

  15. Albert Łyjak

    01. Sty 2011,  godz. 21:49

    Pan Profesor Jerzy Przystawa
    Oczywiście Ruch Jow proponuje sympatykom….zrezygnowanie z tego jednego piwa.Jest to jednak apel do anonimowej grupy i dlatego nie może być skuteczny.
    Swego czasu w Nowym Jorku robiono eksperyment psychologiczny dotyczący ludzkich zachowań.
    Na zatłoczonej ulicy upadła kobieta,straciła przytomność…..i drugi w którym kobieta upadła na ulicy po której szedł jeden przechodzień..
    Tylko w tym drugim przypadku pomoc była szybka,w pierwszym ludzie oglądali się na siebie i dochodzili do wniosku,że na pewno ktoś pomoże,nie muszę się angażować,na pewno zrobi to ktoś inny.
    Taka sama sytuacja jest z wpłatami na rzecz Ruchu i taka sama anonimowa grupa i zawsze takie samo zachowanie.Moim zdaniem jeżeli do każdego indywidualnie zostanie skierowana prośba np.e-mailem i jeżeli będzie to ujęte w formę mobilizującą do systematycznych wpłat,to wpłaty będą.Druga sprawa to taki anonimowy apel w którym określa się wysokość wpłaty na poziomie
    np.butelki piwa powoduje,że niewielu wpłaci…bo strasznie głupio i niezręcznie jest wpłacać 5 czy 10 złotych…. 2 tysiące to już by się fajnie wpłacało….tylko często ludzie nie mają tych 2 tysięcy….a te 5 czy 10 zł miesięcznie wpłacili by na pewno gdyby ktoś ich o to poprosił,ale tylko indywidualnie….i jeszcze najlepiej jakby co miesiąc im o tym przypominać.Jest to do zrobienia,tutaj nie trzeba cudotwórcy.
    Natomiast jeżeli chodzi o Antypę to pieniądze na przeprowadzenie
    promocji kandydatów są sumą ich indywidualnych wpłat.Wpłat osób
    które będą chciały kandydować.Inne wpłaty są zbędne.
    Pozdrawiam,Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku

    Odpowiedz

  16. Jerzy Przystawa

    31. Gru 2010,  godz. 15:20

    Albert Łyjak,

    Pan ma rację i jej nie ma.Nie jest prawdą, że my nic nie proponujemy. Przed chwilą odgarniałem śnieg. Ale do tego potrzebna jest przynajmniej łopata, samymi gołymi rękoma się nie da. Gdyby 5 tysięcy fanów JOW zechciało raz w miesiącu zrezygnowac z jednego piwa, to powstałby fundusz, z którym można by robić rózne rzeczy, np. tworzyć bazy danych, o jakich Pan pisze i wiele innych spraw. Tymczasem, jak Pan zajrzy na listę wpłat, to sytuacja wygląda kiepsko. „Antypa”, to przedsięwzięcie wymagające milionów złotych, więc nawet gdyby tych 5 tysięcy fanów nagle zrezygnowało z tego piwa na rzecz JOW, to jeszcze daleko do tych kwot jakie są niezbędne. Oczywiście, zdarzają się cudotwórcy, którzy wszystko potrafią. Nam się jeszcze żadne nie nawinął, ale p. Tadeusz Browarek może się takim okazać . Gdyby się jednak okazało, że cudotwórcą nie jest, to jednak wolę, żeby ludzie mieli o to pretensje do niego raczej niż do mnie i do Ruchu JOW.

    Pozdrawiam z Nowym Rokiem,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  17. Albert Łyjak

    31. Gru 2010,  godz. 13:43

    Pan Jerzy Gieysztor
    Ma Pan w 100 % racje ,że utrudnienia dla niezależnych komitetów są olbrzymie.Konstrukcja partyjnej ordynacji po to została tak stworzona,żeby eliminować innych spoza układu.Jest to smutna prawda i sama myśl o zebraniu określonej ilości podpisów wywołuje palpitacje serca i niespokojne sny u niezależnych kandydatów…..
    Jednak proszę zauważyć po licznych próbach tychże kandydatów ,czy nie popełniali oni błędów,czy wystarczająco byli przygotowani,czy czasem nie była to improwizacja źle poukładana i z przeciętnym wykonaniem.Nikt nie oparł się na oryginalnym pomyśle…Szli utartym schematem….Moim zdaniem to był błąd,dlatego poznali gorycz klęski.
    Sukces jednak niczego pożytecznego nie uczy,to klęska powinna uczyć.Niestety myśląc o wyborach myślimy i działamy podobnie jak partyjne komitety.Realizujemy taki sam schemat i w tym wypadku nie dorównamy IM.Mają struktury,siedziby,media,pieniądze ukradzione podatnikom…i przede wszystkim bazy danych ze swoimi członkami,sympatykami.Bazy na które zapewne moga liczyć w każdym momencie….W dzisiejszym świecie baza danych jest wykorzystywana w wielu aspektach życia politycznego,społecznego,
    gospodarczego.Te największe mają po kilka milionów danych…
    Natomiast wszelkie ruchy społeczne ignorują swoich sympatyków,
    zapominają o nich, zadawalają się ich podpisem,poparciem pod jakąś tam inicjatywą ,kliknięciem w jakiś tam link na stronie internetowej……i z reguły zostają sami w wąskim gronie.
    Moim zdaniem popełniamy ciągle,nieuchronnie od 1989 r ten sam błąd.Pozwalamy rozproszyć się oddziałom .Obserwuje jak wielu szuka jakiegokolwiek sztandaru,byleby nie białego,pod którym mógłby walczyć o swoje prawa.
    Projekt Antypa zainicjowany przez Pana Tadeusza Browarka jest godny polecenia nie tylko ze względu na oryginalność pomysłu i jego pragmatyczną skuteczność ale również jest sposobem na scalenie tych ”rozproszonych oddziałów”,na stworzenie swojej bazy danych z członkami,sympatykami…Wiem ,że jest to ogromna i mozolna praca,ale czy istnieją ludzie ,którzy myślą podobnie,mają podobny cel? Ilu ich jest ? Zapewne wielu i my nie mając do dyspozycji środków masowego przekazu mamy trudności,żeby do nich dotrzeć i często nasze apele,propozycje trafiają w próżnię lub trafiamy kulą w płot…..
    Dlatego stworzenie bazy danych z ludźmi ,którzy zobowiązują się poprzeć wszelkie inicjatywy dotyczące ordynacji wyborczej i wszelkie akcje,inicjatywy,a w wyborach zebrać np.po 10 podpisów
    w sposób skuteczny oddala widmo porażki i trudności w zebrani odpowiedniej ilości podpisów…..Tylko na tym portalu jest ponad 5 tyś. sympatyków ,jednak nikt im niczego nie zaproponował ,w żaden sposób nie ujęto w ramy organizacyjne tych sympatyków,
    nie wykorzystuje się ich…..
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  18. Jerzy Gieysztor

    30. Gru 2010,  godz. 23:05

    Projekt ANTYPA jest przedmiotem ożywionej dyskusji już od dnia 7.XII.2010. Najpierw była to dyskusja mail’owa, później przeniesiona na otwarte JOW owskie forum internetowe. Rozważania autora pomysłu i licznych dyskutantów – płynące z chęci znalezienia takiej formuły, która wykorzysta antypartyjne nastroje społeczne do nowego jakościowo pchnięcia sprawy JOW – ignorują nierównośc wymagań stawianych komitetom wyborczym wyborców (KWW) w porównaniu z wymaganiami wobec komitetów wyborczych partii politycznych (KWPP). Ta nierównośc istnieje i w sferze finansów, ale przede wszystkim w sferze terminów czynności wymaganych przez ordynację wyborczą. Nierównośc terminarzowa polega na tym, że KomitetyWPP – jako posiadające stałą rejestrację – mogą zbierac podpisy poparcia list kandydatów bez oczekiwania na wyznaczane przez kalendarz wyborczy terminy, które wstrzymują zbieranie podpisów przez KomitetyWW, nie posiadające tej stałej rejestracji. A dla zarejestrowania nowych komitetów wyborczych konieczne jest: Najpierw ogłoszenie kalendarza wyborczego, bez czego zbieranie przez te komitety podpisów koniecznych do ich zarejestrowania wyklucza je z wyborczej gry ( PKW zawiadamiana o takich faktach odmawia rejestracji). Następnie po zebraniu puli podpisów koniecznej do rejestracji danego KWW, PKW weryfikuje te podpisy, co wymaga czasu, a następnie wydaje decyzję o rejestracji tego komitetu. Dopiero po uzyskaniu tak obwarowanej rejestracji KWW może rozpocząc zbieranie podpisów poparcia list kandydatów i musi to zbieranie zakończyc w terminie wyznaczonym w kalendarzu wyborczym. Wielu z nas pamięta telewizyjne migawki z dostarczania list podpisów przez komitety wyborcze w ostatnim momencie dnia ( tuż przed godziną 24 tą), kończącego ten etap przygotowań do „demokratycznych wyborów”. Jednak w TV nie pokazuje się mechanizmu, który jest przyczyną rejestracji nieudanych. Tak było np. w przypadku wyborów uzupełniających do Senatu przeprowadzanych we Wrocławiu w roku 2004. Wtedy to, po ogłoszeniu kalendarza wyborczego, kilka dni zajęło zebranie 1000 podpisów dla rejestracji KWW, kolejnych kilka dni czekano na potwierdzenie rejestracji przez PKW, a na zebranie koniecznych 3000 podpisów popierających kandydata zostało już tylko 3 dni i …do tej nieszczęsnej godziny 24,00 zabrano ich 2850, co uniemożliwiło rejestrację kandydata. Terminy kalendarza wyborczego to – w rękach strażników partyjnego przywileju układania list wyborczych – narzędzie twarde i skutecznie utrudniające wchodzenie na scenę polityczną nowych sił. A brak równości szans na rejestrację list wyborczych, nowych i zasiedziałych komitetów wyborczych coraz bardziej przypomina wyścig, w którym start zawodników konkurencyjnych klubów następuje po tym, kiedy swoi są już w połowie dystansu, przy czym na mecie wszyscy traktowani są jednakowo.

    Odpowiedz

  19. Janusz Kuc

    24. Gru 2010,  godz. 22:37

    Jako osoba przyzwyczajona do standartow anglosaskich zycze panu Browarkowi sukcesu. Zglosil on projekt a wiec jest jego menadzerem a sukces projektu powinien byz zapisany na jego konto.
    Niemniej jednak z punktu widzenia rozwiazan systemowych jest to projekt o malej skutecznosci, poniewaz opiera sie na rozwiazaniach szeregowych (warunkowych) a to daje 6-12 razy mniejsza efektywnosc dzialania niz rozwiazania rownolegle (niezalezne). Zeby dojsc do celu trzeba spelnic szereg warunkow: zebrac chetnych, zebrac podpisy, zebrac wiele partii, ustalic program, ustalic tysiace roznych pogladow, wybrac sposob typowania kandydata, itd itd trzeba spelnic dziesiatki warunkow i tysiace kombinacji miedzy tymi warunkami.
    A na koncu czeka na nas glozny przeciwnik wyspecjalizowany od 6o lat w przejmowaniu inicjatywy nad grupa i kierowaniu inicjatywy na boczny tor. I to stalo sie z 4 x Tak wo-Jow-nikow. Sam zreszta tego doswiadczylem probujac wywalczyc dla drobnych podmiotow gospodarczych jednolita ordynacje podatkowo-emerytalna. Rozne „prawicowe” fora internetowe najpierw organizuja takie akcje, wsadzaja spoich „rozwalaczy”, w odpowiednim momencie wywalaja z forum „tych co za duzo wiedza” i inicjatywa staje w martwyn punkcie.
    System JOW jest typowym rozwiazaniem rownoleglym (niezaleznym) stosowanym w swiecie anglosaskim. Panstwo jest podzielone na niezalezne gospodarczo stany, stad wybor niezaleznych wladz. Stan jest podzielony na niezalezne administracyjnie powiaty, stad wybor a-politycznych wladz. System emerytalny OFE jest podzielony na niezalezne ofe, z prawem kazdego Smitha do zalozenia swojego rodzinnego OFE. Itd itd.
    I co za tym idzie dzialania ludzi maja charakter niezalezny. Przekladajac to na prosty jezyk, po co tworzyc partie drobnych przedsiebiorcow, mobilizowac potezne sily, pchac poslow do parlamentu zeby probowali zmienic prawo. Jak mozna skrzyknac pare- nascie podmiotow gospodarczych i wyslac skarge do Strasburga o dyskryminacje pewnej grupu zawodowej
    „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.
    No to wykazac w prostych zdaniach dyskryminacje i czekac spokojnie na odpowiedz. A w miedzy czasie mobilizowac grupki innych podmiotow gospodarczych do wysylania podobnych petycji. Ci z kolei przesylaja wiadomosc dalej i dalej.
    Takie samo rozwiazanie zastosowac w stosunku do „ JOW w gminach do 40 tys. mieszkancow”. Zebrac kilkadziesiat podpisow tych mieszkajacych w duzych miastach i wyslac skarge do Strasburga. Zwlaszcza ze Prezydent podpisal pere dni temu ustawe. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezydent-podpisal-ustawe-antydyskryminacyjna,1,4090140,wiadomosc.html.

    Nawiasem mowiac to dzialanie Drzymaly bylo „akcja niezalezna”. Nie zbieral calej kupy ludzi tylko uderzyl samodzielnie w prawo pruskie. Ktore to prawo nie zabranialo mu budowy na swojej ziemi tylko zabranialo mu budowy na terenie poza miejscowoscia. Prawo obowiazywalo wszystkich bez wyjatku. A ze Drzymala nic nie budowal to i nie bylo prawa, ktore zabranialo mu postawic camper-van na terenie rekreacyjnym,

    Wesolych Swiat zycze

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.