/48 listów, czyli oddolna demokracja w Partii Konserwatywnej

48 listów, czyli oddolna demokracja w Partii Konserwatywnej

Wczoraj rozniosła się po świecie informacja, że liczba listów, złożonych przez posłów Partii Konserwatywnej na ręce przewodniczącego tzw. Komisji 1922 w Parlamencie i wyrażających nieufność wobec przywództwa Theresy May, osiągnęła 48. Liczba ta stanowi wymagane minimum 15% głosów wszystkich posłów partii potrzebnych do rozpoczęcia procedury usuwania lidera.

Warto obserwować dalszy ciąg wypadków. Przede wszystkim dlatego, że Partia Konserwatywna, której początki sięgają połowy XVII wieku, jest najdłużej na świecie istniejącą bez przerwy partią polityczną, działającą w Wielkiej Brytanii, czyli w najdłużej funkcjonującej bez przerwy, bo od 1688 roku, demokracji parlamentarnej. Warto się temu przyglądać również dlatego, że partie polityczne w systemach JOW-owskich są zupełnie inne niż partie polityczne w III RP. Partia Konserwatywna to masowa, zdecentralizowana organizacja o silnych, autonomicznych strukturach lokalnych. Posłowie takich partii muszą być lojalni wobec wyborców na swoim terenie, bo tylko od nich, a nie od liderów partyjnych zależą ich nominacje wyborcze, szanse w wyborach i polityczne losy. Polska ordynacja wyborcza uniemożliwia powstawanie tego typu partii politycznych i wykształcanie się wewnątrz nich mechanizmów oddolnej kontroli. Odgórnie tworzone listy partyjne w wyborach do Sejmu i praktyczne nieistnienie biernego prawa wyborczego, szczególnie dla kandydatów indywidualnych, tworzy system negatywnej selekcji, wyradza partie polityczne w karykaturalne grupy, kierujące się partykularnymi interesami, niekontrolowane oddolnie i łatwo ulegające wpływom korupcyjnym. Kontrast jest ogromny.

Brytyjska Partia Konserwatywna przyjęła obecne zasady usuwania przywódców stosunkowo niedawno, w 1998 roku. Dawniej jedynie posłowie mogli wybierać przywódców, ale po przegranych wyborach w 1997 roku, lawinie skandali i porażek rządu Johna Majora, pojawiły się żądania włączenia wszystkich członków partii do procesu decyzyjnego. Wtedy właśnie wprowadzono dzisiaj obowiązującą procedurę wyrażania nieufności wobec przywódcy. Wcześniej posłowie konserwatywni, którzy chcieli usunąć lidera, musieli zorganizować bezpośrednie wyzwanie wobec przywódcy, jak np. zrobił to Michael Heseltine wobec Margaret Thatcher w 1990 roku. Thatcher została ostatecznie usunięta przez własnych posłów w listopadzie 1990 roku, po trwającym kilka tygodni procesie i wielokrotnych głosowaniach, w których ostatecznie zwyciężył nie Heseltine, tylko John Major.

Nowy system oddzielił proces usuwania starego lidera od wybierania nowego. To właśnie dzieje się teraz. Złożenie w formie pisemnej votów nieufności przez 15% posłów Partii Konserwatywnej rozpoczyna proces odwołania Theresy May. Przy aktualnej liczbie 316 posłów partii potrzeba było 48 listów. Imiona i nazwiska autorów listów są poufne, znane tylko przewodniczącemu Komisji 1922, Grahamowi Brady. Przewodniczący nie podaje ani liczby listów, ani nazwisk ich autorów, aby nie zdestabilizować procesu odwołania. Listy mogą pozostać w aktach przez czas nieokreślony, chociaż mogą zostać wycofane przez tych, którzy je wcześniej złożyli.

Po osiągnięciu progu 15% przewodniczący Komitetu 1922 ogłasza ten fakt i określa harmonogram głosowania w sprawie wotum nieufności, które powinno nastąpić szybko. Pierwsze głosowanie może odbyć się już dzisiaj (12 grudnia 2018) wieczorem. Będzie to tajne głosowanie posłów partii wyrażające albo zaufanie do przywódcy, albo jego brak. Zasady zakładają, że jeśli lider wygra to głosowanie zwykłą większością głosujących parlamentarzystów, wówczas pozostaje na stanowisku, a partia nie może podjąć ponownej próby usunięcia lidera przez co najmniej rok.

Jeśli jednak przywódca przegra, musi zrezygnować. Mechanizm ten został w przeszłości użyty tylko raz, w 2003 roku, kiedy będący wtedy w opozycji Torysi usunęli swego przywódcę Iaina Duncana stosunkiem 90 głosów do 75.

Jeżeli lider zostanie usunięty w tym głosowaniu lub zrezygnuje z własnej woli, co też jest możliwe, wtedy odbędzie się konkurs na nowe przywództwo. W ostatniej fazie konkursu uczestniczą zwykli członkowie partii. Kandydaci muszą być konserwatywnymi posłami oraz mieć poparcie dwóch innych posłów. Jeśli pojawi się tylko jeden kandydat, staje się on przywódcą partii bez potrzeby głosowania, tak jak to było w 2003 r., kiedy liderem został Michael Howard.

W przypadku nominacji trzech lub więcej kandydatów przeprowadza się serię tajnych głosowań. Każdy poseł może głosować na jednego kandydata, a kandydat o najmniejszej liczbie głosów zostaje wyeliminowany. Kandydaci mogą też dobrowolnie wycofać się z konkursu.

Proces trwa, dopóki pozostaną tylko dwaj kandydaci. Ich nazwiska przechodzą następnie do korespondencyjnego głosowania przez szeregowych członków Partii Konserwatywnej, których liczbę szacuję się na ok. 100 000. Gdy na starcie zgłosi się tylko dwóch kandydatów, głosowanie w parlamencie nie jest wymagane, a konkurs przechodzi bezpośrednio do etapu głosowania korespondencyjnego.

Procedura ta została już raz zastosowana w Partii Konserwatywnej, po rezygnacji premiera Davida Camerona w wyniku referendum o wystąpieniu Brytanii z Unii Europejskiej w czerwcu 2016 r.
Wtedy jednak pominięto udział zwykłych członków partii, co wielu z nich do dziś pamięta, uważając, słusznie, czy nie, że wybór Theresy May nastąpił ze złamaniem zasad. Po serii głosowań posłów, kiedy na placu boju zostały tylko Theresa May i Andrea Leadsom, ta druga wycofała się i premierem oraz przywódcą partii ogłoszono Theresę May, bez korespondencyjnego głosowania mas partyjnych.

Zasady te są dość skomplikowane, ale ich cel jest prosty. Z jednej strony mają one wyłonić przywódcę, który cieszy się poparciem jak największej liczby członków partii, a z drugiej strony, mają umożliwić przywódcy stabilne i skuteczne kierowanie partią, a w wypadku wygrania wyborów, również kierowanie rządem. Słychać czasami głosy krytyki nowych procedur dlatego, że jedna grupa podmiotów – członków partii ma wpływ na wybór przywódcy, a inna, mniejsza, grupa posłów w Parlamencie – może przywódcę usunąć. Mamy teraz kolejną okazję sprawdzenia, czy oddolne procedury wyłaniania przywódcy Partii Konserwatywnej dobrze działają w praktyce.

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com
367 wyświetlen