Poseł z każdego powiatu’24

listopada 2012 roku, w wieku 73 lat, zmarł prof. Jerzy Przystawa. To On zapoczątkował w III RP walkę o przywrócenie obywatelom pełni praw wyborczych do Sejmu. Składa się na nie nie tylko prawo czynne, istniejące przecież i w PRL-u, ale i prawo bierne, którego nowa „solidarnościowa” władza zapomniała obywatelom zwrócić.

Pan Profesor uporczywie przypominał rządzącym, wespół z wieloma osobami zatroskanymi, tak jak i On, o losy demokracji w Polsce, że bez biernego prawa wyborczego demokracja w Polsce jest wadliwa.

W swoim działaniu rozpoznał i wyartykułował myśl o następującej treści „Poseł z każdego powiatu”.

Powyższe rozwiązanie, aby jedna osoba wybrana przez obywateli określonego terytorium była posyłana do centralnego gremium, zarządzającego krajem, to nic nowego. Jest nadal stosowane w najstarszej nowożytnej demokracji – czyli w Wielkiej Brytanii – niezwykle skutecznie i z pożytkiem dla dobra wspólnego.

Brytyjska ordynacja wyborcza do Izby Gmin jest – z punktu widzenia obywatela – niezmiernie prosta i zrozumiała:

Kandydat do Izby musi spełnić 2 warunki:
1 – zdobyć 10 podpisów wyborców oraz
2 – wpłacić depozyt &500, który jest zwracany, gdy kandydat uzyska 5% głosów.

W związku z powyższym przeciętny Polak łatwo może wyobrazić sobie zaadoptowanie brytyjskiej ordynacji do warunków polskich.
Ponadto jej wady i zalety można rozpatrywać w porównaniu z już istniejącą ordynacją proporcjonalną i to uwzględniając tylko i wyłącznie interes wszystkich Polaków.

Zakładamy, że w III RP są sprzyjające warunki na zmianę ordynacji wyborczej do Sejmu na angielskie JOW.

Ponieważ:
a/ prawodawcy PRL zostawili nam dobry spadek, co do ilościowego składu Sejmu. Mamy bowiem 460 posłów, co przy ok. 40 mln mieszkańcach daje ok. 90 tys. mieszkańców na 1 mandat.
Dla porównania: w Wlk. Brytanii jest 650 posłów i ok. 70 mln. mieszkańców, co daje ok. 100 tys. mieszkańców na 1 mandat.
b/ prawodawcy III RP przyjęli strukturę państwa wg. powiatów (vide zał.1 do Kodeksu Wyborczego), gdzie Polska ma:
– 314 powiatów i
– 66 miast na prawach powiatów.

Dla potrzeb wyborów do Sejmu powyższe 380 powiatów zostało rozparcelowanych na 41 okręgów wielomandatowych. Każdemu okręgowi przypisana jest – proporcjonalnie do liczby mieszkańców – określona liczba mandatów poselskich.

I tak:
okręg nr 1 Legnica, ma 12 mandatów. Okręg liczy 12 powiatów oraz 2 miasta na prawach powiatu: Jelenia Góra i Legnica. Oznacza to 12 JOW-ów: 2 miejskie i 10 „ziemskich” (występuje konieczność zgrupowania 12 powiatów w 10 JOW-ach).
I tak dalej… aż do okręgu nr 41 Szczecin, ma 12 mandatów. Okręg liczy 9 powiatów i 2 miasta na prawach powiatu: Szczecin i Świnoujście. Oznacza to 12 JOW-ów: 3 miejskie (w tym 2 dla Szczecina) i 9 „ziemskich”.

Etykieta pn. „Wykaz polskich JOW” zawiera listę okręgów JOW, uporządkowaną wg powiatów zgodnie z zał.1 do Ustawy Kodeks wyborczy.
Wynika z tego, że:
316 mandatów pochodzić będzie z 314 powiatów „ziemskich” oraz
144 mandatów z 66 miast na prawach powiatów.

Zatem droga do zrealizowania wspólnotowego celu pod hasłem „Poseł z każdego powiatu” jest otwarta.
Jedynymi hamulcowymi ordynacji większościowej są partyjne oligarchie utuczone na pieniądzach publicznych. Nadmienić trzeba, że w dużo bogatszej Wielkiej Brytanii nie ma finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

Quo vadis, polskie JOW-y?

Pierwszą i fundamentalną sprawą na drodze do normalnej demokracji w III RP jest posiadanie przez obywatela pełni praw wyborczych do Sejmu. Nie mając biernego prawa wyborczego do organu ustawodawczego obywatel nie jest pełnoprawnym podmiotem w swoim kraju. Z tego powodu wszelkie rozważania obywateli o naprawie państwa są z góry skazane na niepowodzenie. Sytuacja jest podobna do tej z czasów PRL-u, na odcinku praw obywatelskich.

Co nie oznacza, abyśmy ich zaniechali. Bowiem nie znamy dnia ani godziny, kiedy nastaną sprzyjające warunki do realizacji dobra wspólnego, którego bardzo ważnym elementem składowym jest akceptowany przez ogół obywateli sposób wybierania swoich przedstawicieli do gremium zarządzającego wspólnotą.

Oznacza to baczne przyglądanie się tym państwom, gdzie funkcjonuje mechanizm wyborczy spolegliwy obywatelom. A jest nim, dla państwa jednonarodowego, ordynacja większościowa, JOW. W Europie mają ją: Wielka Brytania (w czystej postaci), Francja (wadliwe 2 tury), Węgry (53% Parlamentu wybierana jest w JOW) i Białoruś.

na zdjęciu: prof. Jerzy Przystawa

Źródło: https://poselzkazdegopowiatu.blogspot.com/

Demokracja węgierska vs. demokracja brukselska

W piątek 11 bm. na FB u Fidesza ukazała się notka o treści: „W środę w Brukseli został zawiązany sojusz”. Viktor Orbán mówi o tym, co faktycznie wydarzyło się w Parlamencie Europejskim. Przeczytajcie do końca!

„Stało się tak, że przewodnicząca Komisji Europejskiej i liderka Europejskiej Partii Ludowej Ursula von der Leyen i pan Manfred Weber ogłosili, że chcą obalić węgierski rząd. Wskazali także, kim będzie ten przyszły rząd, powiedzmy, rząd brukselski. I mówili to otwarcie.
Europejscy Socjaliści chcą oddelegować Klárę Dobrevę, również ją popchnęli, oklaskiwali, Partia Ludowa i Partia Tisza, z Péterem Magyarem. To koalicja, której małżeństwo odbyło się na naszych oczach. Uroczystość tę zorganizowała Ursula von der Leyen jako sekretarz, w obecności Manfreda Webera, a obie zaangażowane strony dały jasno do zrozumienia, że są gotowe spełnić żądania Brukseli.

Oznacza to cztery poważne rzeczy. I cała czwórka została przyjęta. Po pierwsze, przystępujemy do wojny z Ukrainą. Dostarczymy broń i przekażemy jej pieniądze z węgierskiego budżetu. Było jasne, że popierają politykę migracyjną Brukseli, migranci muszą zostać wpuszczeni. Należy znieść przepisy dotyczące ochrony rodziny i dzieci, a w końcu wejść w zimną wojnę gospodarczą i handlową. To porozumienie zostało zawarte na naszych oczach.

Cóż, my też tu jesteśmy. Nie tam, Buda. Może więc być tak, że chcą tego w Brukseli, ale nie tego chcą Węgrzy. I może chcą tu delegować rząd węgierskich socjalistów i partii Tisza, ale na ten temat Węgrzy też powiedzą parę słów.

I nie będziemy tego biernie oglądać”.

To tyle z fejsbukowej strony Fideszu. Ciekawa sprawa.

Wszyscy wiemy, że węgierski Parlament ma 199 posłów. Składa się z dwóch grup posłów, którzy otrzymali mandaty z dwóch różnych systemów wyborczych: większościowego (angielskiego JOW) i proporcjonalnego (metoda d’Hondta); odpowiednio: 106 i 93 (w tym 1 mniejszość niemiecka) posłów.

Grupa 106 posłów jest wybieranych w 106 okręgach i dywagacje o wpływie jakiś sił spoza Węgier (np. Brukseli) na wybieranie Węgrów w tych okręgach jest nieporozumieniem. Ponadto w tej grupie Fidesz + KDNP ma 87 mandatów, a reszta ma 19.

Druga grupa 92 posłów (93 minus 1) reprezentuje koalicję różnych partii a sami posłowie uzyskali mandat z racji wpisania ich nazwiska przez gremium partyjne na jednej krajowej liście d’Hondta – no i oczywiście uzyskania odpowiedniej ilości węgierskich głosów. W tej grupie Fidesz ma 48 mandatów a reszta ma 44.

W tej reszcie: 38 posłów jest ze Zjednoczenia dla Węgier (DK, Jobbik, PM, MSZP, LPM, Ruch Momentum) a 6 posłów jest z Ruchu Naszej Ojczyzny (antykomunistyczna itp.).

Reasumując: „Siła” nie węgierskich interesów w Parlamencie jest niewielka, o czym zresztą przypomina Viktor Orban.

Klára Dobrev, socjalistka z DK, nie jest posłem a europosłem. Węgierscy socjaliści (MSZP) to raptem 29 posłów, a partia TISZA (szacunek i wolność) to całkiem nowe ugrupowanie, czyli bez posłów, z reklamowanym liderem Péter Magyar, który w czerwcu br. został europosłem.

———————————

https://www.facebook.com/FideszHU

Apel otwarty do Prezydenta RP Andrzeja Dudy

Apel otwarty do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o włączenie się w proces wyłaniania ponadpartyjnego kandydata na prezydenta Polski

Panie Prezydencie,

zbliżające się wybory prezydenckie w 2025 roku, będą kluczowe dla przyszłości Polski. Rozstrzygną bowiem o możliwości prowadzenia przez rząd i parlament globalistycznej polityki cywilizacji śmierci i ograniczania suwerenności polskiego państwa na rzecz Berlina i Brukseli.

Obecny głęboki kryzys polityczny państwa III Rzeczpospolitej, z ostentacyjnym łamaniem Konstytucji i prawa przez rząd w roli głównej, odsłonił w pełni istotę jego ustroju politycznego, jako faktycznego ustroju partyjnej oligarchii wyborczej. Ustroju, w którym pełnię władzy politycznej w państwie przejęły wodzowskie oligarchie partyjne, niekontrolowalne i nieodpowiedzialne przed własnym społeczeństwem. Ustroju, w którym obywateli pozbawiono biernego prawa wyborczego, uniemożliwiając im kandydowanie do Sejmu, a z kandydowania do Senatu czyniąc fikcję. Ustroju, w którym czynne prawo wyborcze jest fasadową demokracją, gdyż wyborcy mogą wybierać tylko spośród kandydatów już wybranych przez partyjne oligarchie.

Decyduje o tym proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu, z głosowaniem na partyjne listy wyborcze. To ta proporcjonalna ordynacja wyborcza decyduje o tym, że polscy posłowie, a w konsekwencji polscy politycy, nie są bezpośrednio zależni od polskich wyborców, a w konsekwencji od polskiego społeczeństwa. Są bowiem bezpośrednio zależni od tych, którzy umieszczają ich nazwiska i ich kolejność na partyjnych listach wyborczych, czyli od partyjnych oligarchii politycznych. I to jest źródłem patologii władzy politycznej w Polsce od ponad już 30 lat. Patologii nieustannej reprodukcji układu sił politycznych z początku lat 90. XX wieku, czego dosłownymi symbolami personalnymi są dziś Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Patologii negatywnej selekcji polskich polityków z ich miałkością ideową, niekompetencją merytoryczną, aż po kompradorskość i serwilizm, a obecnie już coraz liczniejszymi przypadkami braku elementarnej kultury osobistej.

Panie Prezydencie,

w tym oligarchicznym ustroju politycznym również wyłanianie kandydatów na prezydenta oraz sama wyborcza kampania prezydencka będzie zasadniczo oparta na oligopolu politycznym, a w istocie duopolu oligarchii partyjnej Donalda Tuska i oligarchii partyjnej Jarosława Kaczyńskiego. To one wybiorą kandydatów i one sfinansują z publicznych budżetowych pieniędzy kampanie prezydenckie oraz zapewnią poprzez swoje i sprzyjające im media propagandowe nagłośnienie kandydatów. W tym oligarchicznym ustroju nie ma bowiem możliwości szerokich konsultacji demokratycznych dla wyłonienia najlepszych kandydatów i nie ma możliwości demokratycznych prawyborów. Tak jak nie ma możliwości porównywalnych szans finansowych i medialnych.

Zasadniczym zaś problemem dla polskich sił demokratycznych, niepodległościowych i patriotycznych jest zmonopolizowanie opcji pronarodowej przez oligarchię partyjną J. Kaczyńskiego. Negatywne zaś przywództwo partyjne J. Kaczyńskiego, z jego osobistymi ułomnościami politycznymi, przesądzi o wystawieniu stricte partyjnego kandydata, i to pewnie jeszcze bez misji politycznej i wizji przyszłości Polski. I nie będzie miał on szans na wygraną w II turze wyborów. A to oznacza wysokie prawdopodobieństwo wygranej przez opcję globalistyczną i kompradorską, z wszystkimi tego konsekwencjami dla przyszłości Polski.

Panie Prezydencie,

w tej sytuacji politycznej jest Pan, jako Prezydent RP, jedynym ośrodkiem władzy politycznej, który ma możliwość przełamania tej krytycznej sytuacji. Jest Pan Prezydent jedynym ośrodkiem władzy niepodlegającej nadzorowi i podporządkowaniu partyjnej oligarchii politycznej w Polsce. Ma Pan, jako Prezydent wybrany w demokratycznych wyborach powszechnych, najsilniejszy mandat społeczny wśród polskich polityków, a tak naprawdę jedyny mandat demokratyczny. Daje to Panu, Panie Prezydencie, polityczne prawo i możliwość kluczowego udziału w wyłonieniu ponadpartyjnego kandydata na prezydenta Polski. Kandydata, który mógłby reprezentować pełnię polskich sił patriotycznych i niepodległościowych, a nade wszystko demokratycznych.

Panie Prezydencie,

dlatego zwracam się z apelem o włączenie się osobiste i instytucjonalne przez Pana, jako Prezydenta RP, w proces wyłaniania ponadpartyjnego kandydata na prezydenta Polski wszystkich sił i ośrodków demokratycznych, patriotycznych i niepodległościowych.

Z należnym szacunkiem,

Wojciech Błasiak
(ekonomista i socjolog, dr n. społecznych, niezależny naukowiec, uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, krajowy koordynator Ruchu JOW w latach 1996-2006)

20 października 2024