/Związek Kościoła z demokracją

Związek Kościoła z demokracją

Profesor KUL-u i były dyrektor Instytutu Jana Pawła II tej uczelni ks. Alfred Marek Wierzbicki opublikował w ubiegłym roku artykuł pt. „Kłopot Kościoła z demokracją?”. Myślą przewodnią tego tekstu była wydana w 1991 roku encyklika społeczna papieża Jana Pawła II „Centesimus annus”, której jeden z rozdziałów dotyczy m.in. demokracji.

Papież zakładał w encyklice, że „Kościół (…) wypowiada się na temat określonych sytuacji ludzkich, indywidualnych i wspólnotowych, narodowych i międzynarodowych, i formułuje w ten sposób swoje nauczanie, prawdziwy corpus doktrynalny, który pozwala mu analizować zjawiska społeczne, wypowiadać się na ich temat i wskazywać kierunki właściwego rozwiązywania problemów, które z nich wynikają”.

Jak ważna – wręcz nieoceniona – jest ta encyklika dla polskiego katolickiego demokraty, pokazuje kilka poniżej przytoczonych sformułowań w niej zawartych.

W encyklice zdefiniowane jest pojęcie demokracja, które oznacza: „System, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także — kiedy należy to uczynić — zastępowania ich w sposób pokojowy innymi”.

Papież pisze dalej:

„Nie może zaś demokracja sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w państwie.
Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej. Wymaga ona spełnienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i podmiotowości społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności. (…) Po upadku totalitaryzmu komunistycznego i wielu innych ustrojów totalitarnych i tak zwanych systemów bezpieczeństwa narodowego, obserwuje się dzisiaj dominację — co prawda nie wolną od sprzeczności — ideału demokratycznego, który łączy się z zainteresowaniem i troską o prawa człowieka. Właśnie dlatego te narody, które reformują swoje systemy, muszą demokracji zapewnić autentyczne i mocne fundamenty poprzez wyraźne uznanie tych praw”.

Papież definiuje powyżej rozważany ideał podając jego nazwę jako demokracja autentyczna. Jest to ważne określenie, ponieważ w historii ludzkości form demokracji było wiele począwszy od ateńskiej, a skończywszy na socjalistycznej.

Póki co Ojcowie Założyciele III RP beztrosko podeszli do przewodniej idei autentycznej demokracji i zafundowali nam jej ułomną formę.

Otóż Papież wyraźnie pisze, że system demokratyczny: Rządzonym gwarantuje możliwość wyboru. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko możliwość wyboru pełnego, czyli uwzględniającego dwa prawa wyborcze do sejmu: czynne i bierne. Oba prawa są nierozłączne dla państwa demokratycznego.

Natomiast w III RP obywatele są pozbawieni biernego prawa wyborczego do najważniejszego organu decyzyjnego, czyli do sejmu, podobnie jak to było w poprzednim ustroju, czyli w demokracji socjalistycznej. Mamy zatem ciągłość obu ordynacji wyborczych tj. solidarnościowej (tej po 1989 roku) z socjalistyczną. W tej sytuacji trudno mówić o autentycznej demokracji zgodnie z tezą zawartą we wspomnianej encyklice.

„Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej”.

Poprawna koncepcja musi gwarantować podmiotowość osoby w państwie, czyli nie pozbawiać części należnych jej praw, w tym praw wyborczych, jak to jest obecnie w III RP.

W związku z dwoma powyżej wymienionymi rozbieżnościami między demokratyczną praktyką III RP, a jej wzorcem opisanym jako autentyczny musimy dojść do wniosku, że nie mamy podmiotowości społeczeństwa, która jest niezbędna do tworzenia szerokich struktur uczestnictwa obywateli oraz współodpowiedzialności za dobro wspólne.

Przytoczony na wstępie niniejszej notki artykuł księdza Profesora jest symptomatyczny. Bowiem Profesor uznaje 2015 rok za początek kryzysu demokracji w Polsce, co prowadzi do wniosku, iż przed tym rokiem była w kraju demokracja lepsza od tej po. A przecież nic się szczególnego w owym roku nie zdarzyło, poza wyborami do sejmu wg ordynacji wyborczej III RP wzorowanej na tej z PRL-u.

W świetle mojej powyżej wyłożonej racji jest to wniosek fałszywy. Przesłanie encykliki w temacie demokracji jest klarowne i czytelne. Mówi ono o autentycznej demokracji, której nie ma w całej III RP, a nie tylko po 2015 roku.

Byłoby niedobrze, gdybyśmy my polscy katoliccy demokraci mieli utwierdzać, czy nawet bronić, dzisiejszej nieautentycznej demokracji, zamiast roztropnie przywracać ją na właściwe tory zgodnie z ideą wyłożoną przez świętego Jana Pawła II.

29 stycznia A.D. 2020

 

About Wojtas b. Sportas

Wojciech M., absolwent Politechniki Poznańskiej, mechanik a od 1994 księgowy; od 2002 r. (afera Rywina) uczestnik Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych prof. Jerzego Przystawy
788 wyświetlen