Przy porażająco niskiej frekwencji wrześniowe referendum okazało się niewypałem. Nic dziwnego. Politycy wykorzystali ten podstawowy instrument demokracji bezpośredniej do gry wyborczej. Główny nurt przekazu medialnego kwestionował w ogóle referendum wokół proponowanych pytań i skupił się na krytyce systemu większościowego – JOW. Troską establishmentu politycznego i liberalnych mediów było doprowadzenie do niskiej frekwencji.

(…)

Referendum nie poprzedziła poważna debata. Prowadzący programy publicystyczne telewizji oraz większość prasy nie kryli swojej stronniczości. W debatach telewizyjnych na jednego zwolennika JOW przypadało czterech przeciwników; „bezstronnymi” ekspertami zaś byli ludzie znani z antypatii wobec JOW. Eksperci ci skrzętnie pomijali fakty i argumenty sprzeczne z ich stanowiskiem. Nie dostrzegli też, że system wyborczy, w którym o tym, kto kandyduje do Sejmu i z którego miejsca na liście decyduje szefostwo partii, nie tworzy żadnej reprezentacji politycznej społeczeństwa.

Czytaj dalej: „Kamiński dla „Wprost”: Referendum – klęska demokracji bezpośredniej”

Felieton ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Wprost” z 5 października 2015

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.