Stary: pochodzi z 18 maja 2011 r. z tygodnika "Polityka" nr 21. s.11., autor nieznany (brak podpisu). W dziale "Świat", którego kierownikiem jest red. Marek Ostrowski w tekście zatytułowanym Demokracja silnego rządu czytamy:

(…) w Wielkiej Brytanii: 5 maja w ogólnokrajowym referendum (organizowanym w tym kraju po raz drugi w historii) Brytyjczycy odrzucili proporcjonalny system wyboru posłów, czyli taki, który obowiązuje w Polsce (…)

 

 

Nowy z tych wyborów – ulotka wyborcza Komitetu Wyborczego Prawica:

Wprowadzimy wybory jednomandatowe w większościowych okręgach wyborczych.

 

 

Komentarz:

Polityka nie wie co pisze, gdyż Brytyjczycy odrzucili system AV, inną odmianę wyborów większościowych, jaką stosuje np. Australia, natomiast Prawica chyba tak naprawdę sama nie rozumie, co chce wprowadzić. Gdyby jednak chciała wprowadzić wybory większościowe w jednomandatowych okręgach wyborczych, byłoby wszystko OK.

 

Dyskusja - 5 Komentarzy
  1. Jan Sadowski

    06. Paź 2011,  godz. 00:20

    warto pamietac ze to termin panujacy w polskiej politologii, ktora nie zawsze pokrywa sie z definicjami z innych obszarow kulturowych. Chcialbym by polscy politolodzy mieli tego swiadomosc!

    Odpowiedz

  2. Jan Sadowski

    04. Paź 2011,  godz. 23:57

    „Nie kombinujcie Panowie i nie dzielcie zapałki na czworo.”

    To ja dla przykładu wskażę choćby:

    DAVID M. FARRELL1 & IAN MCALLISTER
    Voter satisfaction and electoral systems: Does preferential voting
    in candidate-centred systems make a difference?

    Głos alternatywny osiąga wysoki wskaźnik proporcjonalności (niewielka dysproporcjonalność Galaghera).

    Podobnie:

    Australian Democracy:
    Modifying Majoritarianism? Arend Lijphart — AV proporcjonalny w porównaniu do systemu Francuskiego i Amerykańskiego. (indeks Galaghera AV zbliżony do proporcjonalnego systemu list w Hiszpanii).

    Odpowiedz

  3. Jerzy Przystawa

    04. Paź 2011,  godz. 06:50

    Problem, o którym tutaj długo dyskutowaliśmy, polega na tym, ze nie ma prawnej definicji pojęcia „wybory proporcjonalne”. Dlatego „polska szkoła”, wywodząca się ze słynnej partyjnej szkoły politologów przy KC PZPR, za wybory „proporcjonalne” uważa wszelkie wybory z list partyjnych, bez względu na to czy wynik takich wyborów ma cokolwiek wspólnego z pojęciem proporcjonalności, jakie wynieślismy wszyscy ze szkoły elementarnej. Inaczej na Zachodzi: tam oni nieustannie badaja, czy wybory były „proporcjonalne” i do tego celu wprowadzili rózne mierniki matematyczne, jak np. indeks dysproporcjonalnosci Gallaghera. Ale wynik wyborów to loteria, czyli statystyka i wybory, w kazdym kraju, raz są „bardziej proporcjonalne” (niższy indeks Gallaghera), a raz mniej (wyższy indeks). I na tej podstawie dzielą systemy wyborcze. Polscy prawodawcy (ze starej szkoły!) w takie subtelności nie wchodzą, u nich wszystko musi być partyjne, a co za tym idzie „proporcjonalne” i szlus! Do zobaczenia na Marszu!

    Odpowiedz

  4. Jan Sadowski

    03. Paź 2011,  godz. 20:41

    Otóż to, AV to jednomandatowy wariant ‚brytyjskiej ordynacji proporcjonalnej’ czyli głosu przechodniego, w którym proporcjonalny wybór zapewniony jest przez głosowanie preferencyjne (a nie przez listy partyjne). W zagranicznych publikacjach av opisywany jest jako odmiana ‚bop’;

    Odpowiedz

  5. Andrzej Strzałkowski

    02. Paź 2011,  godz. 15:39

    A AV to nie są czasami wybory proporcjonalne, tylko że w okręgach jednomandatowych? Jak wiem w Australii głosuje się w systemie preferencyjnym czyli numeruje się na karcie kandydatów w zależności od naszego poparcia dla nich. Są to więc wybory proporcjonalne. Nie znaczy to jednak że są takie jak w Polsce. Po pierwsze w Polsce nie ma okręgów jednomandatowych jak w Australii a po drugie w Australii nie ma list jak w Polsce, czyli głosuje się na kandydatów a nie na partie. Dlatego mimo że nazwa jest taka sama wybory w Australii są o wiele bardziej proporcjonalne niż w naszym kraju.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.