/Spór Korwina z Kukizem o JOW

Spór Korwina z Kukizem o JOW

To, że media głównego nurtu przypuściły w ostatnim czasie ataki na Pawła Kukiza oraz na postulat JOW, jest całkowicie zrozumiałe. Typowym przykładem takiego ataku jest cudaczny artykuł Oskara Górzyńskiego z 5 maja 2015 r. w Wirtualnej Polsce „Jednomandatowe okręgi wyborcze. Lekcje z Wielkiej Brytanii”. Autor stara się nas tam przekonać, wbrew oczywistym faktom, że Brytyjczycy mają już dosyć JOW i chcą prawdziwej demokracji. Domyślamy się, że prawdziwej, według dziennikarza WP, to znaczy takiej, jak w Polsce.

No, ale dziennikarze nie mają teraz wyboru. Muszą atakować, bo Paweł Kukiz niesie w swoim programie wyborczym coś, co oznaczałoby między innymi także i radykalną zmianę charakteru ogólnopolskich mediów. Jest to postulat naprawy najważniejszej wady naszego ustroju, błędu, na który nieopatrznie pozwoliliśmy w 1989 r. Zgodziliśmy się wtedy na wadliwą ordynację wyborczą, która nie pozwala na swobodne kandydowanie (a więc nie realizuje biernego prawa wyborczego), nie daje Polakom możliwości masowego udziału w procesie liczenia głosów i publicznego nadzoru nad tym procesem, nie daje możliwości ustalania wyników na dole, tam gdzie Polacy mają problemy do rozwiązania, gdzie żyją i pracują i wreszcie nie daje im możliwości usunięcia z urzędu skorumpowanych polityków poprzez rozliczanie każdego z nich indywidualnie. A takie zalety, z punktu widzenia obywateli, ma przecież jednomandatowa ordynacja w Wielkiej Brytanii, choć oczywiście nie tylko tam. Jest tak też w USA, Kanadzie, Australii, Francji i dziesiątkach innych krajów.

Gdyby doszło do postulowanej przez Kukiza zmiany, media głównego nurtu też musiałyby się radykalnie zreformować, choćby w tym, że obywatele uzyskaliby kontrolę nad politykami, a co za tym idzie, możliwość wolnego dostępu do mediów. Do tej pory, przez 26 lat, temat JOW był tam wyciszany. Nie było widać w TVP, TVN, Polsacie, Wirtualnej Polsce i innych Faktach, czy Dziennikach, tego żarzącego się coraz bardziej w Polsce samorządowej, w małych miastach i gminach, ognia marzeń o prawdziwie wolnych wyborach do Sejmu. Ten żar istniał, widać go było na rozlicznych konferencjach samorządowych, choćby w corocznych Konferencjach „Poseł z każdego powiatu”, od tej pierwszej w Nysie w listopadzie 1999 roku, do tej ostatniej, w Poczesnej koło Częstochowy we wrześniu 2014 r. Widać go było w kilku „Marszach JOW na Warszawę”. To znaczy widział ten, kto na te marsze poszedł, bo relacji w mediach żadnych nie było. Nie było dla głównych kanałów TV możliwe pokazanie tych tłumów, które ciągnęły się aż od Placu Zamkowego, przez Nowy Świat, Plac Trzech Krzyży, aż do ulicy Wiejskiej i Sejmu.

No, a co z tym ma wspólnego Korwin? Ano, właśnie. Przecież to był taki zwolennik JOW! Pamiętam, jak dzisiaj, jego przyjazd do Kłodzka na II Konferencję Samorządową „Poseł z każdego powiatu” w maju 2000 r., kiedy też kandydował na Urząd Prezydenta RP. Jak tylko zwolennicy JOW oddadzą na niego głos, to on już na pewno zadba o realizację ich postulatu! Pamiętam też jego udział w III „Marszu JOW na Warszawę” w czerwcu 2005 r. (zbliżały się wtedy kolejne wybory prezydenckie), kiedy szedł na samym czele pochodu prowadząc rzeszę zwolenników JOW na Sejm.

Dlatego przedwczoraj, we wtorek 5 maja 2015 r. niejeden zwolennik JOW musiał przeżyć szok. Telewizja Polska zorganizowała wtedy program, który nie wiedzieć czemu producenci nazwali „debatą”, z udziałem 10 kandydatów na Prezydenta. Otóż Janusz Korwin-Mikke oświadczył w tym programie znienacka, że wycofa się z wyścigu o fotel prezydencki i zaapeluje do swoich zwolenników do oddania głosów w I turze na Kukiza. No, świetnie! Tyle, że Korwin postawił następujące warunki. Otóż on się wycofa, jeśli w odbywających się dzisiaj (7 maja 2015r) wyborach do brytyjskiej Izby Gmin, Konserwatyści uzyskają MNIEJ niż 215 mandatów, Labourzyści MNIEJ niż 200, a UKIP WIĘCEJ niż 40. Liczby te mogliśmy zapamiętać bardzo dobrze, bo Korwin pokazał je na przygotowanych specjalnie planszach, które niespodziewanie wyciągnął spod stołu.

Problem w tym, że warunek Korwina nie może być w praktyce spełniony, o czym Korwin (były brydżysta, a więc trochę i matematyk) dobrze wie. Sondaże dawały tego dnia zarówno Konserwatystom, jak i Labourzystom ok. 33% głosów oraz po ok. 273 mandaty. UKIP ma otrzymać podobno tylko 3 mandaty, a nie 40. 200, czy 215 mandatów dla dwóch największych partii jest praktyczną, statystyczną niemożliwością, bo 215 to mniej niż jedna trzecia Izby Gmin.

Co więc chciał uzyskać Korwin? Jest oczywiste, że chciał w tej tzw. debacie ośmieszyć JOW i Kukiza. A więc czyżby Korwin też dołączył do tych, co przestraszyli się Kukiza? Przestraszył się marzenia o wolności? Przestraszył się człowieka, który żar jarzący się od lat w miasteczkach i gminach całej Polski zamienił w wielki płomień? Płomień, jakiego już teraz nic nie zgasi.

Możliwe. Ja mogę tylko apelować to tych, którzy wciąż zamierzają oddać swój głos na Korwina. Przejrzyjcie na oczy i „wycofajcie” sami swego idola z tych wyborów. Oddajcie głos na Pawła Kukiza. Sięgnijcie też po prawdziwą wolność.

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com