To, że media głównego nurtu przypuściły w ostatnim czasie ataki na Pawła Kukiza oraz na postulat JOW, jest całkowicie zrozumiałe. Typowym przykładem takiego ataku jest cudaczny artykuł Oskara Górzyńskiego z 5 maja 2015 r. w Wirtualnej Polsce „Jednomandatowe okręgi wyborcze. Lekcje z Wielkiej Brytanii”. Autor stara się nas tam przekonać, wbrew oczywistym faktom, że Brytyjczycy mają już dosyć JOW i chcą prawdziwej demokracji. Domyślamy się, że prawdziwej, według dziennikarza WP, to znaczy takiej, jak w Polsce.

No, ale dziennikarze nie mają teraz wyboru. Muszą atakować, bo Paweł Kukiz niesie w swoim programie wyborczym coś, co oznaczałoby między innymi także i radykalną zmianę charakteru ogólnopolskich mediów. Jest to postulat naprawy najważniejszej wady naszego ustroju, błędu, na który nieopatrznie pozwoliliśmy w 1989 r. Zgodziliśmy się wtedy na wadliwą ordynację wyborczą, która nie pozwala na swobodne kandydowanie (a więc nie realizuje biernego prawa wyborczego), nie daje Polakom możliwości masowego udziału w procesie liczenia głosów i publicznego nadzoru nad tym procesem, nie daje możliwości ustalania wyników na dole, tam gdzie Polacy mają problemy do rozwiązania, gdzie żyją i pracują i wreszcie nie daje im możliwości usunięcia z urzędu skorumpowanych polityków poprzez rozliczanie każdego z nich indywidualnie. A takie zalety, z punktu widzenia obywateli, ma przecież jednomandatowa ordynacja w Wielkiej Brytanii, choć oczywiście nie tylko tam. Jest tak też w USA, Kanadzie, Australii, Francji i dziesiątkach innych krajów.

Gdyby doszło do postulowanej przez Kukiza zmiany, media głównego nurtu też musiałyby się radykalnie zreformować, choćby w tym, że obywatele uzyskaliby kontrolę nad politykami, a co za tym idzie, możliwość wolnego dostępu do mediów. Do tej pory, przez 26 lat, temat JOW był tam wyciszany. Nie było widać w TVP, TVN, Polsacie, Wirtualnej Polsce i innych Faktach, czy Dziennikach, tego żarzącego się coraz bardziej w Polsce samorządowej, w małych miastach i gminach, ognia marzeń o prawdziwie wolnych wyborach do Sejmu. Ten żar istniał, widać go było na rozlicznych konferencjach samorządowych, choćby w corocznych Konferencjach „Poseł z każdego powiatu”, od tej pierwszej w Nysie w listopadzie 1999 roku, do tej ostatniej, w Poczesnej koło Częstochowy we wrześniu 2014 r. Widać go było w kilku „Marszach JOW na Warszawę”. To znaczy widział ten, kto na te marsze poszedł, bo relacji w mediach żadnych nie było. Nie było dla głównych kanałów TV możliwe pokazanie tych tłumów, które ciągnęły się aż od Placu Zamkowego, przez Nowy Świat, Plac Trzech Krzyży, aż do ulicy Wiejskiej i Sejmu.

No, a co z tym ma wspólnego Korwin? Ano, właśnie. Przecież to był taki zwolennik JOW! Pamiętam, jak dzisiaj, jego przyjazd do Kłodzka na II Konferencję Samorządową „Poseł z każdego powiatu” w maju 2000 r., kiedy też kandydował na Urząd Prezydenta RP. Jak tylko zwolennicy JOW oddadzą na niego głos, to on już na pewno zadba o realizację ich postulatu! Pamiętam też jego udział w III „Marszu JOW na Warszawę” w czerwcu 2005 r. (zbliżały się wtedy kolejne wybory prezydenckie), kiedy szedł na samym czele pochodu prowadząc rzeszę zwolenników JOW na Sejm.

Dlatego przedwczoraj, we wtorek 5 maja 2015 r. niejeden zwolennik JOW musiał przeżyć szok. Telewizja Polska zorganizowała wtedy program, który nie wiedzieć czemu producenci nazwali „debatą”, z udziałem 10 kandydatów na Prezydenta. Otóż Janusz Korwin-Mikke oświadczył w tym programie znienacka, że wycofa się z wyścigu o fotel prezydencki i zaapeluje do swoich zwolenników do oddania głosów w I turze na Kukiza. No, świetnie! Tyle, że Korwin postawił następujące warunki. Otóż on się wycofa, jeśli w odbywających się dzisiaj (7 maja 2015r) wyborach do brytyjskiej Izby Gmin, Konserwatyści uzyskają MNIEJ niż 215 mandatów, Labourzyści MNIEJ niż 200, a UKIP WIĘCEJ niż 40. Liczby te mogliśmy zapamiętać bardzo dobrze, bo Korwin pokazał je na przygotowanych specjalnie planszach, które niespodziewanie wyciągnął spod stołu.

Problem w tym, że warunek Korwina nie może być w praktyce spełniony, o czym Korwin (były brydżysta, a więc trochę i matematyk) dobrze wie. Sondaże dawały tego dnia zarówno Konserwatystom, jak i Labourzystom ok. 33% głosów oraz po ok. 273 mandaty. UKIP ma otrzymać podobno tylko 3 mandaty, a nie 40. 200, czy 215 mandatów dla dwóch największych partii jest praktyczną, statystyczną niemożliwością, bo 215 to mniej niż jedna trzecia Izby Gmin.

Co więc chciał uzyskać Korwin? Jest oczywiste, że chciał w tej tzw. debacie ośmieszyć JOW i Kukiza. A więc czyżby Korwin też dołączył do tych, co przestraszyli się Kukiza? Przestraszył się marzenia o wolności? Przestraszył się człowieka, który żar jarzący się od lat w miasteczkach i gminach całej Polski zamienił w wielki płomień? Płomień, jakiego już teraz nic nie zgasi.

Możliwe. Ja mogę tylko apelować to tych, którzy wciąż zamierzają oddać swój głos na Korwina. Przejrzyjcie na oczy i „wycofajcie” sami swego idola z tych wyborów. Oddajcie głos na Pawła Kukiza. Sięgnijcie też po prawdziwą wolność.

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 20 Komentarzy
  1. ssr

    26. maja 2015,  godz. 19:03

    Zwolennicy JOWów nie biorą pod uwagę podstawowej sprawy… że są nieznani, zazwyczaj bez jakiegokolwiek znaczącego dorobku dla ogółu, bez większej kasy… itp. przymiotów, które są bardzo ważne i zauważalne w starych demokracjach. Co prawda na fali buntu (psychologia tłumu) można osiągnąć dobry wynik ale nie skutkujący masowymi wygranymi. To mit w biednej Polsce… Wyeliminujecie wszystkich ideowców, i tak to się skończy, tu trzeba mistrzowskiego opanowania teorii gier a nie populizmu…

    Odpowiedz

  2. tomasz newel

    14. maja 2015,  godz. 22:25

    Dokładnie! Tu każdy chcę nas przekonać, że ordynacja większościowa jest zła. Moim zdaniem niepotrzebnie, bo większość osób tak uważa! Chcemy dyskutować jedynie nda formą JOW, czy innego systemu który miałbym jego zalety i nic więcej. Nie mówcie jak mało wolności jest w obecnej sytuacji, bo jesteśmy tego świadomi.

    Jestem też świadomi, że jakby obecni polityczni byli uczciwi, to nie byłoby sensu wprowadzania JOW, bo np. wprowadzali by do sejmu ludzi, którzy otrzymali najwięcej głosów na ich listach,a tych co się skompromitowali w wyborach zostawali wyrzucani. W JOWach nigdy się nie dowiemy jakie ma realne poparcie 3,4,5 partia , bo będą się liczyły tylko dwie główne. Ludzie o mniej popularnych poglądach będą glosować wbrew sobie na mniejsze zło… jak dla mnie bez sensu

    Odpowiedz

  3. Łukasz

    14. maja 2015,  godz. 12:43

    Czy nam wszystkim nie chodzi po prostu o to, żeby nasze głosy szły na ludzi, którzy nas reprezentują? Tzn. nie na partię, jak teraz tylko na konkretnych kandydatów, osoby, które można odwoływać?

    Moim zdaniem JOW mają sens tylko wtedy jeśli:
    – będą obejmowały obszary, w ktorych mieszka 0,5 miliona osób (wśród nich zajdzie się na pewno kilku zręcznych polityków, którzy reprezentją nasze poglądy),
    – z każdego obszaru wyjdzie od 1 do 3 kandydatów. (czyli de facto kilkumandatowe okręgi wyborcze).

    Inaczej wybór dobrego kandydata będzie zbyt mały. A w demokracji liczy się wybór, nie? Macie wśród waszych sąsiadów dobrego polityka, z kontaktami i odpowiednią wiedzą? Możecie też mieszkać w ogóle w miejscu, gdzie będą mieszkać sami zwolennicy partii X. Co zrobicie wtedy? Nie pójdziecie do wyborów albo przeprowadzicie się do miejsca, gdzie możecie coś zrobić ====> statystyka regionalna zw. z miejscem zamieszkania totalnie upadnie i wtedy życzę powodzenia w zarządzaniu Polską.

    Odpowiedz

  4. tomasz newel

    08. maja 2015,  godz. 16:45

    Dokładnie w JOWach dużo ludzi będzie głosować na mniejsze zło by ich głos się nie zmarnował. Załóżmy, że są sondaże i Partia Kukiza ma nich 15% , PiS 30 , PO 40.
    Każdy by chciał zagłosować na Kukiza, ale widząc, że jak to zrobi to przejdzie kandydat PO, no to z automatu głosują na tego z PISu jako mniejsze zło. Wyniki wyborów Kukiz 2%, PO 40% , Pis 43%.

    Po za tym system jest w porządku, bo jak ktoś zawiedzie za 4 lata go nie będzie…itp

    Odpowiedz

  5. Zbigniew

    08. maja 2015,  godz. 13:35

    Odniosę się tylko do dwóch punktów, bo za dużo pisania:

    pkt 4: NO I BARDZO DOBRZE! „Zwycięzca bierze wszystko”, a więc ponosi całkowitą odpowiedzialność. Nie ma przerzucania się odpowiedzialnością za fiasko pomiędzy jakimiś „koalicjantami”: „my chcieliśmy, ale my jesteśmy tylko opozycją, rządzi przecież ktoś inny” – a druga strona: „my chcieliśmy realizować nasze obietnice, ale koalicjant nam nie dał”. I tak co 4 lata to samo, niezależnie od tego, jaka „koalicja” rządzi.

    pkt 7.: Panie, jeszcze raz, powoli i wyraźnie: wybory nie są po to, aby jakieś „partie” koniecznie miały „przedstawicieli” – tym bardziej „niszowe” – tylko po to, aby takich przedstawicieli mieli wyborcy. Oraz po to, aby wyłonić sprawny rząd – a nie urządzać w parlamencie klub dyskusyjny, gdzie „każdy możliwy pogląd będzie miał reprezentację”.

    I nie wiem, czy to aby prawda, że wyborcy w UK faktycznie tak „automatycznie” głosują na kandydatów „upartyjnionych”.

    Odpowiedz

  6. Greg

    08. maja 2015,  godz. 13:18

    Od lat mieszkam w Anglii i skomentuje krotko JOW-y

    1. Ludzie w Anglii nie gloisuja na osoby tylko na Partie! Ludzi srednio obchodzi kto moze zostac ich przedstawicielem z okregu, tylko jaka partie on reprezentuje. Oczywiscie w skali kraju znajdzie sie kilka wybitnych postaci, ktore moga sie przebic nawet jako kandydaci niezalezni (nie ma to jednak zadnego znaczenia w skali kraju).

    2. Ludzie zawsze maja tendencje do glosowania na Partie, ktora ma szanse wygrac w danym okregu. Osoby majace przekonania niszowe (np. UKiP, Green Party, Liberal Democrats i wielu innych) czesto glosuja na przedstawiciela Konserwatystow , Partii Pracy, jako na mniejsze zlo. Innymi slowy zamiast glosowac na kogo chca, w ostatniej chwili glosuja na tego kto ma szanse wygrac z ich najwiekszym worgiem, To cementuje uklad dwupartyjny jak w Stanach Zjednoczonych (ktory jest utrwalany w mediach, nad ktorymi kontrole maja te wlasnie partie). Z punktu widzenia polityka – jesli nie nalezych do jednej z dwoch czolowych partii, zapomnij o karierze politycznej.

    3. Jest to swietna ordynacja wyborcza dla mniejszosci narodowych zamieszkujacych pewien obszar geograficzny (nacjonalistow). Przykladowo SNP uzyskala niecale 5% w wyborach, lecz dostanie 50 miejsc w parlamencie (trzecia sila). Tlumaczac na realia polskie – JOW-y sa swietne dla sil politycznych typu Ruch Autonomii Slaska.

    4. Najwiekszym atutem JOW-ow (i dlatego sa one skuteczne w kilku panstwach), jest to ze taka ordynacja daje mozliwosci formowania rzadu wiekszosciowego, Innymi slowy, zwyciezca jest w stanie prowadzic polityke taka jaka chce bez zawierania ukladow z innymi partiami.

    5. Niestety, jak widac na przykladzie UK i US, polityka ta jest strasznie rozmyta, gdyz zwyciezca musi realizowac populistyczne hasla, by zdobyc wiekszosc w okregach. Powoduje to, ze kazda z dwoch czolowych partii chce obnizyc ale i podwyzszyc podatki, chce zreformowac sluzbe zdrowiaa, poprawic edukacje, zajac sie emigrantami, walczyc z bezrobociem, pomagac potrzebujacym – innymi slowy – bla bla bla- linie polityczne partii sa coraz bardziej rozmyte a dlug wewnetrzny krajow rosnie w zastraszajacym tempie (trzeba przypodobac sie ludziom, oczywiscie na ich koszt – nikt tego i tak nie rozumie). Ten punkt dotyczy oczywiscie kazdej ordynacji, lecz pokazuje ze punkt 4 nie jest wcale taki mocny.

    6. W realiach polskich wprowadzenie JOW-ow na wzro Anglielski lub Australijski spowoduje, ze w parlamencie 90% miejsc bedzie nalezala do PO i PiS (z wiekszosciowym rzadem jednej z tych partii) + RAS (autmatycznie sie wzmocni po wprowadzeniu JOW-ow) oraz kilka osob, typu Pan Cimoszewicz, Kukiz, Gowin, moze Korwin albo Adam Malysz:).

    7. Niezaleznie od tego co napisalem powyzej, jestem zwolennikiem wprowadzenia lokalnych okregow wyborczow, gdzie wygrany dostaje sie automatycznie do sejmu. Dodatkowo jednak do Sejmu powinny dostawac sie osoby (powiedzmy 100 osob), ktore otrzymaly najwiecej glosow poza zwyciezcami z okregow. Taka ordynacja pozwoli na „odpartyjnienie” glosowan, jednak da bardziej niszowym partiom szanse na bycie reprezentowanym w Sejmie przy duzej szansie powstania rzadu wiekszosciowego z bardziej zroznicowana opozycja.

    Co o tym myslicie?

    Odpowiedz

  7. Zbigniew

    08. maja 2015,  godz. 11:58

    P. Tomasz – cytuję: „No ja rozumiem ten argument, że obywatele wybierają swoich reprezentantów. Chwałą JOWom za to, ale gdzie są reprezentacji małych partii, którzy mają rozproszony elektorat?”
    Czyli wprawdzie zaczyna Pan kojarzyć, że obywatele wybierają swoich reprezentantów – ale już w następnych zdaniu reprezentacja obywateli natychmiast myli się Panu z „reprezentacją partii politycznych”?

    Niech Pan przeczyta zamieszczony dziś felieton „Brytyjskie wybory AD 2015” – i zrozumie, po co w ogóle są wybory.

    Odpowiedz

  8. Zbigniew

    08. maja 2015,  godz. 11:53

    Panie Piotrze: zapewniam Pana, że w Kutnie WSZYSCY mają swoich przedstawicieli -nawet ci, którzy na tych ostatecznie wybranych radnych nie głosowali, tylko na innych kandydatów (albo nie głosowali w ogóle).
    Ktoś przecież z ich okręgu do rady został wybrany, prawda? Ten ktoś jest obecnie przedstawicielem WSZYSTKICH mieszkańców okręgu. Pan tego, zdaje się, „ni w ząb” nie rozumie?

    Odpowiedz

  9. Piotr

    08. maja 2015,  godz. 11:27

    Działanie JOW najlepiej widać po ostatnich wyborach samorządowych bodajże w Kutnie. 39% poparcia = 100% mandatów w radzie gminy Czyli 61% mieszkańców nie ma ŻADNEGO swojego przedstawiciela. Czy o takie „wybory” chodzi panu szanownemu profesorowi? Ja dziękuję! Korwin jest jaki jest ale tutaj ma rację i na niego będę głosował.

    Odpowiedz

  10. Tomasz Newel

    08. maja 2015,  godz. 10:35

    Tomasz Kaźmierski – No ja rozumiem ten argument, że obywatele wybierają swoich reprezentantów. Chwałą JOWom za to, ale gdzie są reprezentacji małych partii, którzy mają rozproszony elektorat? Nacjonaliści z Szkocji osiągnęli fajny wynik, bo byli skupieni w konkretnym regionie. Jakby byli porozrzucani jak UKIP to by mieli podobny wynik. Kto będzie reprezentował 15 % procent tych co głosowali na UKIP w UK? Jeden koleś? Nie wygląda to uczciwie i szczerze zniechęca ludzi na głosowanie na ludzi spoza dwójki bijących się o urząd. Szczególnie jak u nas będą się bić PO vs PIS z milionowymi budżetami… JOWy na pewno poprawią jakoś ludzi, ale nie jest to system idealny.

    JOWY ogólnie trochę przeceniają demokrację, bo u nas kupa ludzi nie głosuje, a są też tacy, co głosują na Komora, bo jest w ich wieku, lub podobno sie nie kłóci. Tacy ludzie przez propagandę w TV, będą oddawać głosy na hucpę. A uczciwy kandydat bez kasy z 40 % poparciem nic nie dostanie,bo kolo z PO będzie miał 42%. Urzędnicy wiadomo na kogo zagłosują, bo jak i Kopaczowa podniesie pensje i będzie zatrudniać na siłę to kto się odważy inaczej?

    3-mandatowe okręgi wyborcze eliminują ten problem a zachowują to co się tak mocno chwali. Czy naprawdę to takie trudne do pojęcia?

    Odpowiedz

  11. Barosz

    08. maja 2015,  godz. 10:01

    „Zgodziliśmy się wtedy na wadliwą ordynację wyborczą, która nie pozwala na swobodne kandydowanie (a więc nie realizuje biernego prawa wyborczego), nie daje Polakom możliwości masowego udziału w procesie liczenia głosów i publicznego nadzoru nad tym procesem, nie daje możliwości ustalania wyników na dole, tam gdzie Polacy mają problemy do rozwiązania, gdzie żyją i pracują i wreszcie nie daje im możliwości usunięcia z urzędu skorumpowanych polityków poprzez rozliczanie każdego z nich indywidualnie.”

    Jaki % kandydatów w wyborach w Wielkiej Brytanii zostało wybranych jako bezpartyjni? Hanna Gronkiewicz Waltz jest doskonałym przykładem jak można odwołać skorumpowanego polityka. Ba! wybrać na następną kadencję, bo to właśnie system większościowy jest stosowany przy wybieraniu prezydentów miast.

    Odpowiedz

  12. KHR

    08. maja 2015,  godz. 09:54

    Nie ma to jak na równi stawiać ordynacje brytyjską, francuską i australijską. W tych dwóch poprzedni nie ma „zmarnowanego głosu”, a w ostatniej jest głosowanie preferencyjne.

    Referendum w UK odrzuciło zmiany bo Konserwatyści i partia pracy nie poparli zmiany ponieważ bali się że jednych podgryzie UKIP, a drugich Liberalni demokraci. A zmiana ordynacji miała być na Australijską(Alternative Vote) i jakoś

    Inna sprawa to czynne prawo wyborcze.
    Kukiz zawsze przytacza rozmowę z kimś z PO, który mu tłumaczy że zatrudniając urzędników zwiększają elektorat swojej partii.
    Pracownicy budżetówki + emeryci + renciści = 7 mln ludzi, każdy ma czynne prawo wyborcze. Na wybory chodzi 15 mln czyli teoretycznie prawie połowa wyborców więc JOWy zabetonują scenę polityczną.

    JKM w swojej konstytucji przewiduje JOWy, ale robi tą korektę czynnego prawa wyborczego.

    Pytam więc dlaczego ruch JOW nigdzie nie podaje następującego postulatów

    „Czynne prawo wyborcze traci każdy, kto:
    -pobiera emeryturę
    -rentę
    -pracuje w sektorze publicznym
    -każdy obywatel który przez ostatni rok lub/i całość kadencji dostał od państwa więcej niż zapłacił podatków bezpośrednich.
    oraz bezrobotni współmałżonkowie oraz dzieci obywateli zaliczających się do 4 powyższych grup.”

    oraz dlaczego nie chcecie ordynacji preferencyjne / JOW australijski / Altenative Vote?

    Odpowiedz

  13. Wit

    08. maja 2015,  godz. 09:23

    a z perspektywy dnia dzisiejszego, gdy wiemy ze UKIP zyskal 2 (dwa) stołki, przeprosi pan z powyższy artykuł i zaapeluje do głosowania na Korwina jako jedynego kandydata sięgajàcego po prawdziwą wolność?

    Odpowiedz

  14. Marcin

    08. maja 2015,  godz. 09:06

    JOW jest dobry – gdy nie ma podziału kraju na 2 partie. Tak jak w Polsce – PO i PiS.
    Jest sobie miasteczko – nazwijmy je przykładowo Miasteczko. Jest tutaj okręg wyborczy – tzw. JOW – obejmuje cały powiat. Są wybory – startuje w nich koleś który ma pomysł na gospodarkę, na uzdrowienie życia w powiecie i Polsce
    – nazwijmy go przykładowo KANDYDATEM
    mieszka sobie KANDYDAT w Miasteczku – znany jest z Pomocy dzieciom niepełnosprawnym – założył fundację, prowadzi działalność gospodarczą, daje ludziom pracę, wspiera szkoły itp. ogólnie klawy z Niego gość. Dużo osób chce na niego w takim układzie głosować.
    Fajnie… No ale w Polsce są partie – nazwijmy je np. PiS i PO. Społeczeństwo w całej Polsce jest podzielone na zwolenników jednych i drugich. Jedni drugich by zadźgali nożami gdyby tylko mogli… Wystawiają swoich kandydatów w Miasteczku. Oprócz tego kandyduje 7 innych osób.

    Kampania wyborcza, walka 2 głównych partii, opluwanie się, z jednej strony instrukcje jak głosować lecą z ambony – z drugiej z TVN24, TVP itp. Ludzie się nakręcają no i wyniki są np takie: PO 30 %, PIS 27 %, KANDYDAT 25%, 18 % reszta…
    Dostaje się kandydat z PO…
    W całym kraju sytuacja się powtarza. Pojedyńcze jednostki – pomimo startowania w swojej 1 partii (założyli partię aby się zjednoczyć) – nie dostają się pomimo uzyskania w całym kraju kilkunastu procent głosów – gdzieś tam w kilku powiatach udało się cudem wygrać z partyjnymi molochami – wprowadzają KILKA osób do sejmu. I tak to dzięki JOW’om rządzą 2 partie + kilka przypadkowych osób…
    przy tym systemie co jest teraz KANDYDAT się dostaje z kilkudziesięcioma innymi ludźmi ze swojej partii.

    Odpowiedz

  15. W.b'S.

    07. maja 2015,  godz. 21:00

    Dzięki P. Profesorze za „Przedwyborczą selekcję kandydatów partyjnych w UK” z 2009 r. Ja to rozumiem tak, iż angielska „X Party” to wolna i nieformalna asocjacja (grupa) wyborców nakierunkowana na rządzenie UK. Podobnie jak „Y Party” itp. Mają one takie same bierne prawo wyborcze jak np. Sylvia Hermon (członek Izby Gmin) lub inni niezależni (nie partyjni) wyborcy.
    W Polsce „Platforma …”, „Prawo…”, „Sojusz…” itp. to formalne organizacje wyborców oznaczane nazwą „partia” (mamy prawne specjalne przywileje dla tak nazwanej grupy) mające w praktyce wyłączność na bierne prawo wyborcze do sejmu (P.Zbigniew używa ładnej nazwy gangi).

    Odpowiedz

  16. Robert

    07. maja 2015,  godz. 19:48

    Oczywiście, że Korwin nie może się pogodzić z faktem, iż nie jest już kluczowym pretendentem ze strony tzw. elektoratu antysystemowego. Niestety, pojawiły się inne osoby, które nie mają tak kontrowersyjnych idei na niektóre tematy. Dziś taką osobą jest Kukiz. Inni, którym leżą na sercu zmiany w kraju nie powinni mieć wątpliwości. Korwin je ma i tym samym pokazuje swoją małość oraz słabość. Nie jest gotowy do poświęceń w imię idei koniecznych przeobrażeń.
    Niestety to jego koniec. Nie ma szans w tych
    wyborach i stracił szanse w wyborach jesiennych.
    Trochę szkoda, lecz lepiej, że elektorat poznał
    oblicze Korwina teraz a nie jesienią.
    Wracając zaś do Anglii, to warto przypomnieć, że
    nie tak dawno poddani Elżbiety wyraźnie
    sprzeciwili się jakiemukolwiek majsterkowaniu przy ich systemie wyborczym- i odbyło się to w
    narodowym referendum. Oczywiście nie mieści to
    się w głowie dziennikarza WP jak i głowach wszystkich poliklik, które reprezentuje.

    Odpowiedz

  17. wladyslawa

    07. maja 2015,  godz. 19:40

    korwin dalej jest za jow tylko go wkurza piepszenie o tym ze to doskonaly ustroj. (jest za jowem poczytajcie jego program )

    Odpowiedz

  18. Zbigniew

    07. maja 2015,  godz. 17:59

    Nie chodzi o to, aby w parlamentach miały swoje przedstawicielstwa gangi zwane uprzejmie „partiami politycznymi” – tylko żeby mieli swoich przedstawicieli WYBORCY.
    A czy owi przedstawiciele są z UKIP – czy z innego gangu – to już sprawa drugorzędna. Najlepiej, żeby nie należeli do żadnego, a słuchali się wyłącznie swoich wyborców.

    Odpowiedz

  19. Tomasz Kaźmierski

    07. maja 2015,  godz. 17:58

    Tomasz Newel: „Tak naprawdę chodzi o to, że w JOWie mała partia (poparcie 10-15%) praktycznie nie ma swoich przedstawicieli”

    O to może chodzić aparatom partyjnym. Wyborcom nie chodzi o jakieś ułamki, im chodzi o sprawy dla nich fundamentalne. Mianowicie, o możliwość wybierania własnych reprezentatów, o realizację biernego prawa wyborczego, możliwość nadzorowania procesu wyborów bez udziału, lub z minimalnym udziałem, administracji państwa, możliwość łatwego usuwania w wyborach skorumpowanych polityków i tym podobne rzeczy.

    Ordynacja wyborcza jest dla obywateli, a nie dla partii. Partie są bytem wtórnym. W odróżnieniu od UK, partyjna ordynacja w Polsce nadaje partiom specjalne przywileje i specjalny status konstytucyjny. Partie wytwarzane przez JOW, to oddolne asocjacje wyborców, które takiego specjalnego statusu nie mają.

    Nawiasem mówiąc, JOW nie zamyka drogi do w Izby Gmin małym ugrupowaniom. Obecnie jest tam reprezentowanych 14 partii.

    Odpowiedz

  20. Tomasz Newel

    07. maja 2015,  godz. 17:00

    Tak naprawdę chodzi o to, że w JOWie mała partia (poparcie 10-15%) praktycznie nie ma swoich przedstawicieli. UKIP w normalnej ordynacji dostałby około 40 mandatów, a tak tylko kilka. Nie lepszym rozwiązaniem byłyby 3 mandatowe okręgi wyborcze?

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.