Andrzej Duda upomina się o referenda, o które występowały wielokrotnie liczne grupy obywateli oraz deklaruje wprowadzenie do konstytucji zasady, że wniosek referendalny, który poprze co najmniej milion obywateli musi zakończyć się referendum.

Bronisław Komorowski zostawia te problemy z boku, ale daje konkret, korzystając z uprawnień prezydenta zarządza referendum w sprawie ordynacji wyborczej jeszcze przed wyborami parlamentarnymi.

Tym samym obydwaj deklarują respektowanie konstytucyjnego prawa obywateli do bezpośredniego decydowania o sprawach państwa w głosowaniu referendalnym. Obydwaj deklarują nieszczerze! Obydwaj dają obywatelom lizak do polizania przez szybę! Tą szybą uniemożliwiającą obecnie obywatelom realną możliwość korzystania z instytucji referendum jest nie tylko zasada, że obywatele zbierając podpisy mogą jedynie prosić o referendum, ale jest nią także wymóg osiągnięcia w referendum pięćdziesięciu procentowej frekwencji uprawnionych obywateli.

Ustawa sejmowa o referendum narzuca ogółowi obywateli czyli suwerenowi państwa wymóg udziału w głosowaniu referendalnym co najmniej 50% uprawnionych. W przypadku mniejszej frekwencji referendum jest nieważne. Jest to skandaliczne rozwiązanie ustrojowe ustanowione przez „reprezentantów” narodu, które zdecydowanie ogranicza realną możliwość podejmowania wiążących decyzji bezpośrednio przez obywateli w głosowaniu. Patrząc z praktycznego punktu widzenia wymóg uzyskania 50% frekwencji jest zupełnie nierealny w obecnym stanie aktywności społecznej Polaków.

Jednak praktyczny punkt widzenia nie jest tu najważniejszy. Wymóg uzyskania jakiegokolwiek progu frekwencji jest nieuprawnionym ograniczaniem swobody podejmowania decyzji referendalnych przez wolnych obywateli. Obywatele, którzy decydują się nie głosować w jakimś referendum także podejmują jednoznaczną decyzję. Postępując w ten sposób postanawiają zaakceptować wybór innych obywateli jakikolwiek by on nie był.

Głosowania referendalne powinny zawsze kończyć się DECYZJAMI zgodnymi z wolą większości głosujących. Przeciwne rozwiązanie jest demoralizujące, dlatego, że promuje osoby i środowiska, które wzywają do bojkotu głosowań referendalnych. Daje ono także większą władzę reprezentantom narodu zasiadającym w sejmie niż władza obywateli bezpośrednio wypowiadających się w referendum. Powinno być i MUSI być odwrotnie. To decyzje referendalne obywateli MUSZĄ BYĆ OSTATECZNE, a ustawy sejmowe muszą być z decyzjami referendalnymi zgodne.

Skoro instytucja referendum jest jedynie na niby to i nadzieje na JOW robione przez obydwu kandydatów, są takim samym lizakiem do lizania przez szybę jak referendum.

Dyskusja - 8 Komentarzy
  1. Łukasz

    21. maja 2015,  godz. 17:48

    Panie Jerzy. A dlaczego większość siedząca w domach ma niby decydować o losach mniejszości, która chce się zająć sprawami Polski? Jeśli ta większość chce decydować niech idzie na referendum. Moim zdaniem konieczne jest zniesienie progu frekwencji, żeby Ci co chcą zmian mogli zostać wysłuchani. Jeśli osobą pozostającym w domu na referendum się to nie podoba niech ruszą do urn. I wszystko w tym temacie. Pozdrawiam

    Odpowiedz

  2. Jan Sadowski

    20. maja 2015,  godz. 22:23

    I jeszcze jeden argument: czy wybory do Sejmu/Senatu i na Prezydenta RP wymagaja progu 50% frekwencji??? Byc moze skoro nie ma frekwencji 50% powinny byc niewazne! Czy ktos kontestuje ich waznosc w ten sposob?
    Przechodnia regulacja mogloby byc ze referendum rozpisuje sie na dzien najblizszych wyborow, a wiec wynik jest wiazacy niezaleznie od frekwencji.

    Jeszcze inna idea jest wprowadzenie progu frekwencji 25% na tematy spraw wewnetrznych panstwa, natomiast 50% na tematy spraw zewnetrznych (np. wchodzenie/wychodzenie z UE, umowy miedzynarodowe itp).

    Odpowiedz

  3. Grzegorz Osowski

    20. maja 2015,  godz. 22:11

    @Jerzy Paliński 20. maj 2015, godz. 14:44
    Obawiam się że ordynacja JOW, w obecnych uwarunkowaniach ustrojowych, raczej nam nie ,,zagraża’’. Przyczynę tego stanu rzeczy widzę przede wszystkim w braku referendum obywatelskiego bez progu frekwencyjnego.
    Napisał Pan między innymi ,, Dlaczego mniejszość ma decydować co będzie robiła większość. Ja osobiście jestem za tym by referendum było ważne pod warunkiem udziału 50% społeczeństwa uprawnionego do głosowania.’’
    Zgadzam się z Panem że w demokratycznym państwie decyzje powinny być zgodne z wolą większości. Właśnie z tego powodu domagam się referendum obywatelskiego bez progu frekwencyjnego!
    W referendum bez tego progu WSZYSCY obywatele UCZESTNICZĄ i dokonują analogicznego wyboru do głosowań w parlamencie. Zatem mogą głosować ZA, PRZECIW lub WSTRZYMAĆ SIĘ czyli nie głosować wcale.
    Zupełnie odmienna sytuacja wystąpi w referendum z progiem frekwencyjnym wówczas gdy frekwencja będzie poniżej progu. W takim przypadku, jak wiadomo, wynik referendum będzie nie ważny lub inaczej mówiąc , nie wiążący dla władz państwa. Oznacza to że wybór tych którzy poszli na referendum, a więc tych których wynik referendum naprawdę obchodzi, się nie liczy za to rozstrzygający jest wybór tych którzy się WSTRZYMALI. W rezultacie takiej procedury obowiązywać będzie nadal decyzja podjęta przez urzędników (biurokrację) a nie przez obywateli.

    Odpowiedz

  4. Grzegorz Osowski

    20. maja 2015,  godz. 14:48

    @Jan Sadowski
    Szanowny Panie
    Bardzo mi miło czytać pańskie słowa dlatego że w pełnie je podzielam a także dlatego że dają one prawdziwy obraz sytuacji i prawdziwą jej diagnozę. Mam nadzieję że wreszcie referenda obywatelskie zostaną w Ruchu JOW docenione.

    Odpowiedz

  5. Jerzy Paliński

    20. maja 2015,  godz. 14:44

    Ale ciągle jesteśmy w zagrożeniu uchwalenia JOW-ów przez obecny skład parlamentu, a nawet nie wiemy jakim wynikiem zakończa się jesienne wybory i jaki będzie skład nowego parlamentu głosującego kwestię JOW-ów. Z drugiej strony trzeba sobie odpowiedzieć, ze dojrzałość polityczna obywateli Szwajcarii czy Niemiec jest zdecydowanie większa niż w Polsce. Kolejna rzecz to w tamtych krajach nie ma tak mocno powiązanej polityki z piastowanie stanowisk urzędniczych i w spółkach Skarbu Państwa. W naszym kraju obecna kampania prezydencka realizowana przez Prezydenta Komorowskiego wyraźnie jest ukierunkowana do mobilizacji elektoratu urzędniczego, w podtekstach i rozumieniu jak nas zabraknie to i wy stracicie swoja prace. Tak więc pytam: Jakie będą te JOW-y wprowadzane w tych warunkach? Dla mnie ten temat może zostać rozmyty przez obecnie panujący system. A kwestia demokracji czy prawa do głosowania. Dlaczego mniejszość ma decydować co będzie robiła większość. Ja osobiście jestem za tym by referendum było ważne pod warunkiem udziału 50% społeczeństwa uprawnionego do głosowania. Kwestia ilości podpisów co do tego można o niej dyskutować. Ale nie zapominajmy, że obecnie o treści pytań w referendum decyduje wybrany parlament.

    Odpowiedz

  6. Grzegorz Osowski

    20. maja 2015,  godz. 14:31

    Pan Michał pyta ,,Panie Grzegorzu, gdzie mogę znaleźć informacje, że Duda chce przeprowadzać referendum z zasadą 50% frekwencji?”
    Nie wiem jakie ma zamiary Pan Andrzej Duda. Mam nadzieję że są to dobre zamiary. Co do konieczności przekroczenia 50% progu frekwencyjnego to taki wymóg znajduje się w obowiązującej ustawie o referendach.
    Ustawa ta zawiera w tej kwestii jeden znamienny wyjątek polegający na odstąpieniu od wymogu przekroczenia progu frekwencyjnego w ewentualnych referendach w sprawie zmiany treści konstytucji.

    Odpowiedz

  7. Jan Sadowski

    20. maja 2015,  godz. 13:52

    Szanowny Panie,
    Poruszyl Pan bardzo ciekawa kwestie o ktorej wspominalem wczesniej pod artykulem prof. Kazmierskiego. Otoz wyglada na to ze wprowadzenie JOW w Polsce musi wiazac sie z reforma prawa referendalnego. Chce tutaj znow przypomniec ze ruch Maggioritario we Wloszech nie osiagnal swojego celu – choc odbylo sie referendum nie udalo mu sie wprowadzic 100% systemu jednomandatowego, ale system mieszany, wlasnie taki jak w Niemczech, ktory w tej chwili promuje p. Komorowski. System mieszany nie zakonczyl patriokracji we Wloszech i ta w kilka lat pozniej zredukowala go na rzecz list proporcjonalnych. Wazne jest wiec by pamietac o zagrozeniu zaimplementowania w polsce mieszanego systemu..

    Przyczyna ‚kleski’ wloskiego Maggioritario wydaje sie wiazac z prawem referendalnym w tym kraju. We Wloszech nie istniala instytucja referendalna na wzor Szwajcarski, tj. wiazacego referendum z oddolnej inicjatywy obywateli, na kazdy temat, niezaleznie od frekwencji. Referendum w sprawie JOW we Wloszech zostalo rozpisane odgornie. A wiec reforma prawa referendalnego w Polsce, w kierunku Szwajcarskim, tak by referendum moglo sie odbyc na kazdy temat na wniosek obywateli, moze byc kluczowym elementem koniecznym do wprowadzenia 460 brytyjskich JOWow w Polsce. Warto zauwazyc ze partiokratyczny Duda oferuja jedynie selektywne referendum, tj. z wylaczeniem mozliwosci glosowania nad pewnymi tematami, a to swiatopogladowymi, a to podatkowymi, a to konstytucyjnymi i nie wspomina sprawy frekwencji. Przyklad 10 milionowej Szwajcarii (faktycznie 8mln + 2mln imigrantow) pokazuje jednak ze wiekszosc ludzi jest racjonalna i odpowiedzialna. Zarowno JOW brytyjski i szwajcarskie referendum wiaza sie z bezposrednia decyzyjnoscia obywateli. Jak juz wspominalem, odpowiedzialnosc i racjonalnosc decyzji podejmowanych w referendum na wzor szwajcarski ida w parze z JOWami o ktore walczymy.
    Serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz

  8. Michał

    20. maja 2015,  godz. 13:10

    Panie Grzegorzu, gdzie mogę znaleźć informacje, że Duda chce przeprowadzać referendum z zasadą 50% frekwencji?

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.