Uważam, że jako Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych możemy "ruszyć się" i w przededniu wyborów parlamentarnych zrobić dla obywateli coś praktycznego w ramach obowiązującego porządku prawnego – mianowicie zwrócić im zmonopolizowane przez partie polityczne bierne prawo wyborcze.

 

Dyskusja - 48 Komentarzy
  1. Marek Ciesielczyk

    23. Lut 2011,  godz. 15:15

    23 lutego 2011

    List otwarty

    Sz.P. Marek Jurek – Prawica Rzeczypospolitej
    Sz.P. Janusz Korwin-Mikke – Wolność i Praworządność
    Sz.P. Prof. Ryszard Kozłowski – Przymierze Narodu Polskiego
    Sz.P. Zdzisław Podkański – Stronnictwo PIAST
    Sz.P. Bartosz Jóźwiak – Unia Polityki Realnej
    Sz.P. Gabriel Janowski – Przymierze dla Polski
    Sz.P. Prof. Jerzy Przystawa – Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

    oraz inne partie i stowarzyszenia,
    które akceptują poniżej zaprezentowany model współpracy

    Szanowni Panowie,

    „Z taką pewną nieśmiałością”, by użyć słów znanej reklamy sprzed lat, mając w pamięci opłakane wyniki dotychczasowych porozumień tego typu, pozwolę sobie zwrócić się do Panów z propozycją podjęcia współpracy nie na zasadach „parytetów” czy wg. innych aws-owskich patentów, lecz zaproponowanego poniżej modelu.

    Samodzielny start w najbliższych wyborach zakończy się dla reprezentowanych przez Panów partii w sposób tradycyjny. Po wyborach niektórzy będą mogli ponownie powiedzieć, że są piątą lub szóstą „siłą polityczną” w Polsce (z wynikiem 1-2%), a pozostali nie przekroczą nawet 1%, zaś ruch JOW trwał będzie w zbudowanych przed 20 laty okopach konferencyjnych.

    Próby „podpięcia się” pod PiS będą miały taki sam skutek jak dotychczas. Albo centralne kierownictwo tej partii nie dopuści do asymilacji „ciała obcego”, albo lokalni „kacykowie” partyjni, obawiając się konkurencji na liście wyborczej, „odpowiednio” potraktują zaproponowanych przez Was kandydatów. Na marginesie wypada zauważyć, że PiS-owska dbałość o „czystość ideologiczną” prowadzi paradoksalnie znacznie częściej do secesji niż w przypadku innych partii.

    Żadna z wymienionych tu partii nie jest w stanie znaleźć takich 920 kandydatów do Sejmu, którzy gwarantowaliby relatywnie dobre wyniki wyborcze. Jeśli ma kilkunastu tego typu potencjalnych kandydatów, to wszystko. Dlatego także wskazana jest ścisła współpraca różnych grup.

    Proponowany tu model współpracy niezależnych działaczy bezpartyjnych oraz partii pozaparlamentarnych, poza układem panującym w Polsce od ponad 20 lat, można by nazwać „ANTYPARTIĄ”. Już od kilku miesięcy grupa niezależnych działaczy ze wszystkich regionów Polski (w tym piszący te słowa) spotyka się w celu stworzenia niezależnej listy wyborczej.

    Po dwudziestu latach Polska nie jest państwem w pełni demokratycznym. Obywatele pozbawieni są co najmniej połowy praw wyborczych – to partie wybierają posłów, a nie społeczeństwo, zaś referendum – zarówno ogólnopolskie jak i lokalne – jest w praktyce fikcją. Korupcja jest nadal zjawiskiem powszechnym, a kolejne rządy nie są w stanie stworzyć racjonalnego systemu podatkowego, emerytalnego, opieki zdrowotnej, transportu i drogownictwa, nauki i oświaty. Ciągłe transfery partyjne (np. Gilowskiej z PO do PiS, Mężydły z PiS do PO, Millera z SLD do Samoobrony) oraz ciągły brak realizacji programów wyborczych dowodzą, że nie ma praktycznie żadnych różnic między największymi, rządzącymi dotychczas partiami. Nasz kraj kierowany jest w nieudolny sposób od 20 lat przez grupę ok. 300 tych samych osób, które na przemian tworzą rządy, zmieniając jedynie szyldy, pod którymi startują w wyborach.

    Ponieważ więcej łączy niż dzieli osoby, do których skierowany jest ten list otwarty, powinny one stworzyć niezależną listę wyborczą do Sejmu, która mimo obowiązywania w Polsce „najgłupszej na świecie ordynacji wyborczej” (prof. Zbigniew Brzeziński), da wszystkim obywatelom RP ( a nie tylko namaszczonym przez liderów partyjnych) prawo bycia wybieranym oraz (w końcu) możliwość wybrania ludzi inteligentnych i uczciwych. Oto proponowany model współdziałania:

    1. Kolejność na listach wyborczych do Sejmu nie będzie wyznaczał lokalny „kacyk” partyjny, lecz alfabet. W ten sposób uniknie się konfliktów między partiami. Każdy kandydat będzie zobowiązany do zebrania co najmniej 500 podpisów oraz wpłaty przynajmniej 1.000 zł na rzecz wspólnej kampanii wyborczej.
    2. Zamiast szczegółowego programu wyborczego (który nigdy nie był realizowany przez przejmujące władzę partie polityczne) powinny zostać zaproponowane swego rodzaju guidelines, które muszą być akceptowane przez wszystkich kandydatów do Sejmu:

    A. jak najszybsza zmiana ordynacji wyborczej na większościową oraz uczynienie z referendum realnego sposobu obywatelskiego wpływania na ważne decyzje w państwie i gminie,
    B. likwidacja dwuwładzy w Polsce poprzez wprowadzenie albo systemu prezydenckiego, albo parlamentarnego,
    C. gruntowna reforma polskiego wymiaru (nie) sprawiedliwości – m.in. powszechne wybory sędziów i prokuratorów, kadencyjność sędziów,
    D. drastyczne ograniczenie biurokracji (np. w Polsce aż 4 ministerstwa „zajmują się” gospodarką, a w Gabonie UE – a więc także podatnicy polscy – utrzymuje aż 27 ambasad!), przeznaczenie zaoszczędzonych w ten sposób środków finansowych na podwyższenie najniższych zarobków, emerytur i rent,
    E. racjonalna i efektywna walka z naprawdę istotnymi formami korupcji, w którą zaangażowani są wysocy funkcjonariusze państwowi i potężne firmy,
    F. monitorowanie opłacalności naszej przynależności do Unii Europejskiej oraz sensu współpracy z innymi państwami i podejmowanie stosownych kroków wynikających z tej analizy.

    3. Konstruowanie list wyborczych do Sejmu odbywać się będzie w taki sposób, by znalazło się na nich jak najwięcej osób bezpartyjnych, które cieszą się w swym środowisku zaufaniem, wyrażonym w nieodległej przeszłości poprzez znaczące poparcie (bardzo dobre wyniki w wyborach samorządowych). Unikać należy zgranych polityków.

    4. Współpraca niezależnych działaczy bezpartyjnych oraz małych partii pozaparlamentarnych ograniczyć się powinna do zawarcia porozumienia, na mocy którego strony zaakceptują przedstawione tu zasady działania politycznego, a na listach w poszczególnych 41 okręgach wyborczych partie zgodzą się wystawić najwyżej po jednym kandydacie. Będzie to także w ich interesie, gdyż w ten sposób skumulują się głosy sympatyków danej partii w jednym okręgu wyborczym. Nie stworzymy jednak poprzez to koalicji partyjnej, lecz wyłącznie obywatelski komitet wyborczy.

    5. Pracami tego komitetu wyborczego kierować będzie 41-osobowa Rada Koordynacyjna (po jednym koordynatorze z każdego okręgu wyborczego) oraz jej Prezydium, w skład którego wchodzić będzie nie więcej niż 7 osób, wykazujących największą aktywność i zaangażowanie. Może ona wyznaczyć kordynatora akcji krajowej, który będzie odpowiedzialny za koordynację akcji w skali całego kraju.

    Zapraszam wszystkich zainteresowanych na spotkanie organizacyjne, które odbędzie się:
    – w Warszawie – w Domu Polonii, Krakowskie Przedmieście 64
    – w niedzielę, 6 marca, o godz. 14:30.

    Szczegóły proponowanego modelu – patrz: http://nowa.partia.salon24.pl

    Marek Ciesielczyk
    tel. 601 255 849 , e-mail: dr.ciesielczyk@gmail.com

    ___________________________________________________________________________

    Autor to doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, Visiting Professor w University of Illionois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, 12 lat niezależny radny Rady Miejskiej w Tarnowie, organizował kilka lokalnych kampanii w wyborach samorządowych, w których jego niezależne listy otrzymywały od 8 do 15% głosów, swego czasu jako niezależny kandydat w wyborach do Senatu zajął trzecie, czyli pierwsze „niemedalowe” miejsce w okręgu tarnowskim, uzyskując ok. 44 tysiące głosów (do wejścia do Senatu zabrakło mu 3.863 głosy).

    Odpowiedz

  2. Marek Ciesielczyk

    05. Lut 2011,  godz. 13:03

    W ostatnich miesiącach pojawiły się trzy koncepcje tworzenia czegoś alternatywnego wobec istniejącego układu partyjnego, który pozbawia obywateli 50% praw wyborczych. Jeśli każdy pójdzie swoją drogą, wszyscy przegramy. Dlatego konieczne jest wypracowanie kompromisowej koncepcji tworzenia nowego ruchu.

    1. „ANTYPA” – autor: Tadeusz Browarek z ruch JOW – główne założenia:

    A. ogłaszamy „nabór” na nasze listy wyborcze poprzez internet – przyjmujemy praktycznie każdego, kto wpłaci 3.000 zł

    B. Nie ma jednego programu wyborczego, każdy spośród 920 kandydatów głosi w swoim okręgu wyborczym swój program

    C. Kolejność na listach ustalana jest wg alfabetu

    ——————————————

    Mocne strony projektu:

    – stworzy sytuację ordynacji quasi większościowej – kandydaci są autonomiczni w swych okręgach,

    – alfabetyczna kolejność na listach wyborczych zminimalizuje konflikty między kandydatami

    Minusy projektu:

    – brak programu centralnego może zrazić wyborców

    – metoda doboru kandydatów generuje przypadkowość (czytaj: słaby wynik wyborczy), zaś bariera finansowa odstraszy zdecydowaną większość,

    – alfabetyczna kolejność pozbawi listy siły tzw. nazwisk, które można by wyeksponować poprzez wysokie miejsce na liście (to skutkować może słabszym wynikiem wyborczym).

    2. „Komitety referendalne” – autor: Janusz Sanocki – samorządowiec oraz JOW – główne założenia:

    A. Tworzymy komitety w całej Polsce, które zbierają podpisy pod żądaniami zmiany Konstytucji (zmiana ordynacji na większościową, system prezydencki, reforma sądownictwa etc.)

    B. Koncentrujemy się na wyborach do Senatu (bo tu obowiązuje JOW), ale wystawiamy też listy do Sejmu

    C.Nasz program ogranicza się tylko do kilku punktów, związanych ze zmianą konstytucji

    ———————————–

    Mocne strony projektu:

    – tworzymy strukturę krajową, którą można przekształcić w komitety wyborcze

    – unikamy modelu partyjnego

    – brak uszczegółowienia programu nie odstraszy tych, którzy przywiązani są do postulatów szczegółowych

    Słabe strony:

    – powstała „struktura” krajowa jest słaba, to luźne komitety

    – wybory do Senatu nie mają większego znaczenia, a pomniejszenie okręgów wyborczych wcale nie zwiększa szans wyborczych kandydatów niezależnych, gdyż: a) okręgi nadal są duże , b) każdy ma tylko jeden głos, który będzie oddawał na kandydata partyjnego PO lub PiS, który zdaniem wyborcy ma szanse na zwycięstwo.

    3. Listy lokalnych autorytetów – autor: Marek Ciesielczyk politolog, b.samorządowiec – główne założenia:

    A. Selekcjonujemy 41 koordynatorów w okręgach wyborczych, którzy – znając swój region – tworzą listy wyborcze prawie wyłącznie z osób bezpartyjnych, które gwarantują dobry wynik wyborczy (co najmniej 1.000 głosów). Wskazówką są tutaj dotychczasowe wyniki kandydata (np. jako niezależnych do Senatu, rady powiatu, rady gminy etc). Kolejność na liście wyznaczają dotychczasowe wyniki wyborcze kandydata.

    B. Program wyborczy – jakkolwiek ogólny – rozstrzyga podstawowe kwestie nie tylko ustrojowe (system prawny), ale także socjalne – inna, sprawiedliwa i racjonalna dystrybucja pozyskanych przez państwo podatków (szczegóły patrz niżej),

    C. Koncentrujemy się na wyborach do Sejmu, a nie Senatu, rozpoczynamy kampanię oddolną już w marcu – poprzez oblepienie Polski plakatami (co 1 kilometr jeden plakat – sprawdzona metoda i niezbyt kosztowna)

    ————————————

    Plusy tej koncepcji:

    – przemyślany dobór kandydatów może gwarantować wynik wyborczy powyżej 5% (dowody: niezależne listy lokalne, np. niezależny komitet Marka Nawary w Małopolsce, który uzyskał w sakli województwa 7%)

    – program wyborczy niezbyt szczegółowy, który pozwoli na pozyskanie szerokiego spektrum kandydatów, jednak tak bardzo ogólny jak w innych projektach,

    – silniejsza struktura niż w przypadku 2 (choć nie byłaby to jeszcze partia, co pozwoli na bardziej skuteczne działanie

    Słabe strony projektu:

    – możliwość wystąpienia konfliktów przy ustalaniu kolejności na liście,

    – ogromna czasochłonność projektu – staranny dobór 920 kandydatów zajmie kilka miesięcy.

    Szczegóły tego projektu przedstawione są tutaj:

    http://nowa.partia.salon24.pl

    ———————————————————
    W sobotę, 19 lutego, o godz. 12:oo w Krakowie (miejsce podane zostanie za kilka dni) odbędzie się spotkanie, rozstrzygające definitywnie sprawę utworzenia nowego, antypartyjnego ruchu oraz niezależnej listy wyborczej. Proszę zarezerwować sobie czas. Jeśli ktoś nie będzie mógł przybyć do Krakowa, prosimy o informację, czy jest zainteresowany udziałem w przyszłości w tym projekcie:

    nowa.partia@gmail.com

    Odpowiedz

  3. Wojtas b'Sportas

    09. Sty 2011,  godz. 00:10

    Spróbuję zasięgnąć języka.

    Odpowiedz

  4. Jerzy Przystawa

    08. Sty 2011,  godz. 15:16

    A czy ta koalicja zdobyła choć jeden mandat? A jeśli nie pieniądze, to co było barierą?

    Odpowiedz

  5. Wojtas b'Sportas

    08. Sty 2011,  godz. 14:47

    Ciekawe, historycznie, są losy Ogólnopolskiej Koalicji Obywatelskiej „OKO” (vide wikipedia lub strona http://www.oko.go3.pl) – ileż tam organizacji członkowskich. Znajomy był lokalnym wolontariuszem i z tego co wiem to pieniądze nie były barierą w działaniu.

    Odpowiedz

  6. Jerzy Przystawa

    06. Sty 2011,  godz. 20:06

    Krzysztof Nędzyński:

    „Chodzi o to żeby zauważyć że start też ma swoje koszty. Ci, których namówimy na start i lista dostanie 0,01 proc. poparcia nie zechcą więcej udzielać się publicznie. Kolejny zacny obywatel „spisany na straty”.

    Tak, tak, o to przede wszystkim chodzi. Najlepiej to ocenić na przykładzie kampanii JOW do Senatu w roku 2005. Ta nieudana kampania prawie sparaliżowała działalność Ruchu, a ludzie w nią zaangażowani nawet się już nie pokazali. Wycofał się z działalności Janusz Sanocki, który był przedtem koniem pociągowym Ruchu.

    Wszystko to było do przewidzenia. Ale na wishful thinking nie ma lekarstwa. Każdy musi się przekonać na własnej skórze. Ale są ludzie całkowicie odporni na negatywne doświadczenia. Mam wrażenie, ze dr Ciesielczyk jest jednym z nich.

    „poszli chłopcy w bój bez broni” – pisał jeden z naszych narodowych wieszczy. Walka o szczytne i szlachetne cele też musi się opierać na kalkulacji sił i środków.

    Pan Jerzy Gieysztor zwrócił uwagę na kwestię czasu. Jest to kwestia na swój sposób kluczowa. Zebranie ponad 100 tysięcy podpisów w ciągu kilku dni – określonych przez komisję wyborczą – to jest zadanie dla partii, a i to nie dla każdej. A to jest tylko jeden z elementów.

    Ale, oczywiście, nie mam nic przeciw temu, żeby Panowie spróbowali. Zależy mi tylko na tym, żeby ten eksperyment nie obciążał konta Ruchu JOW, ponieważ włożyłem w ten Ruch za dużo pracy i pieniędzy, żeby ten wysiłek marnować.

    Odpowiedz

  7. knedzynski

    06. Sty 2011,  godz. 14:43

    @ Marek Ciesielczyk
    „Oczywiście będzie to wymagać bardzo dużo pracy , czasu. Nie zgadzam się jednak, że trzeba mieć miliony złotych, by stworzyć listę, która zdobędzie ok. 5- 10% głosów.”
    Konkrety, konkrety – ile to będzie czasu i ile pracy. Niech Pan to oszacuje i podzieli przez liczbę osób, które mogą się zaangażować. Jako proxy niech Pan przyjmie ilość osób które zabierają głos na forum, uczestniczą w happeningach, marszach i wpłacają pieniądze na ruch. Niechby i dwa razy więcej. Ile czasu nam zajmie zebranie podpisów i zarejestrowanie list nie mówiąc o prowadzeniu kampanii?

    Odpowiedz

  8. knedzynski

    06. Sty 2011,  godz. 14:38

    @Albert
    „Tworzy porozumienie z tymi,jak to Pan ujal OWO,”
    Nie, nie tworzy bo ludzie w innych organizacjach społecznych też wiedzą jak straceńczą jest szarża na polski system partyjny. Mam mnóstwo znajomych w trzecim sektorze i nie jestem w stanie podać ani jednej osoby, która mogłaby się zdecydować na start z antyestablishmentowej listy jak ANTYPA.

    Powtórzę pytanie prof. Przystawy – dlaczego coś co nie udało się nikomu przez 20 lat, dziś ma nam się udać?

    Niech Pan poda mi przykłady list niepartyjnych, które startowały w ostatnich wyborach, niezależnych kandydatów. Jaki był ich program, kogo reprezentowały jak się nazywały. Myślę, że to ćwiczenie pokaże czym dla wyborców byłaby ANTYPA przy decyzji nad kartą do głosowania.

    Oczywiście nie możemy wiedzieć co się w przyszłości stanie i oczywiście keidy nie spróbujemy to się nie dowiemy. Chodzi o to żeby zauważyć że start też ma swoje koszty. Ci, których namówimy na start i lista dostanie 0,01 proc. poparcia nie zechcą więcej udzielać się publicznie. Kolejny zacny obywatel „spisany na straty”.

    Odpowiedz

  9. Albert Łyjak

    06. Sty 2011,  godz. 12:25

    @knedzynski
    Samo utworzenie Komitetu Antypy realizuje kilka bardzo ważnych i istotnych spraw.Tworzy porozumienie z tymi,jak to Pan ujal OWO,
    tworzy struktury organizacyjne,angażuje nowych ludzi,stwarza obszar do promocji idei i zawiesza miecz Damoklesa nad partyjniakami.Dodatkowo stwarza inne możliwości promocji JOW.
    Jeżeli dojdzie do założenia Antypy trzeba o tym fakcie poinformować każdego posła senatora,europosła,wszystkie partie polityczne,Prezydenta media lokalne i ogólnopolskie,utworzyć profile np. na Facebooku,poprosić ,może się uda, o poparcie osoby publiczne np.Kazika Staszewskiego,Stana Borysa,Pawla Kukiza,Wojciecha Cejrowskiego…..i innych.Jasno i precyzyjnie podać powód utworzenia Antypy.
    Stwierdzenie,ze to się nie może udać i nie będzie z tego korzyści jest nieuprawnione, poza tym skąd możemy wiedzieć,ze coś się nie uda jeżeli tego nie zrobimy.Takiej wiedzy i wizjonerstwa nikt nie posiada jeżeli chodzi o czynnik socjologiczny to czy możemy przewidzieć zachowanie i reakcje partyjniaków,mediów,spoleczeństwa ?Mogą być różne…
    Sam projekt Antypy jest oryginalny i nie można go popsuć sztampowym ,amatorskim wykonaniem np.skupić się na rozwieszaniu plakatów i zbieraniu podpisów ,tak to się na pewno nie uda i w takim wykonaniu zdecydowanie popieram stanowisko prof.Przystawy.Jednak mam nadzieję,że szczegóły ten projekt wzbogacą na tyle,że będzie realnym zagrożeniem dla partyjniaków.
    A tak na marginesie dodam,że najgorszą rzeczą ,która teraz może spotkać ten projekt….to zaniechanie realizacji.Tutaj konsekwencje można przewidzieć….

    Odpowiedz

  10. Marek Ciesielczyk

    06. Sty 2011,  godz. 11:57

    do p. prof.Przystawy
    w ciągu ostatnich 20 lat nikt nie próbował tworzyć list wyborczych wg. innego modelu niż dotychczas królujący: zazwyczaj było tak – wylansowany został lider lub liderzy, wokół nich tworzyła się partia na zasadach – płynie okręt, a „gówno” wszelkiego rodzaju się do niego przykleja, wycinając w pień wewnątrzpartyjną konkurencję.

    Chodzi o to, by w ramach obowiązującej demokracji pozornej, nie dopuścić do tego zjawiska, lecz wyselekcjonować 920 ludzi, którzy przynajmniej w 50% gwarantować będą znacznie lepszą reprezentację w Sejmie, która (wbrew swoim interesom) lobbować będzie np. na rzecz JOW – jeśli ta kilkudzisięcioosobowa grupa nowych posłów w odpowiednim momencie „przyciśnie” większego koalicjanta do ściany, zmieni się ordynacja.

    Moim zdaniem ordynację można zmienić jedynie od wewnątrz – wg modelu – umieszczamy w Sejmie „bombę zegarową”, która eksploduje w odpowiednim momencie.

    Oczywiście będzie to wymagać bardzo dużo pracy , czasu. Nie zgadzam się jednak, że trzeba mieć miliony złotych, by stworzyć listę, która zdobędzie ok. 5- 10% głosów.

    Odpowiedz

  11. knedzynski

    06. Sty 2011,  godz. 00:12

    Dziękuję Panu Browarkowi za przedstawienie konkretnego pomysłu, który pobudza do refleksji. Doszedłem do wniosku, że ta koncepcja nie ma szans powodzenia. Nie zrobimy wyłomu w polskim systemie politycznym frontalnym atakiem. Partyjniacy zabezpieczyli się na wszelkie sposoby i do tej pory jedynie Samoobrona zdołała sforsować „zabezpieczenia systemu”. Ale to było przy 20 procentowym bezrobociu, blokadach dróg, łamaniu prawa i większej determinacji. Jeśli ma nam się udać, trzeba użyć bardziej kreatywnej strategii.

    Zgadzam się z Panem Sanockim, że Ruch sam nie jest w stanie zrealizować postulatu JOW. Potrzebujemy sojuszników.

    Nie zgadzam się z Panem Sanockim, że udział w wyborach parlamentarnych jest koniecznością. Nawet gdyby jakimś cudem udało się wprowadzić kilku posłów do Sejmu, droga do realizacji naszego postulatu dużo się nie skraca. Po pierwsze nie wiemy czy z listy ANTYPY weszliby woJOWnicy. Po drugie, z wyjątkiem sytuacji gdyby ci posłowie byli koniecznie potrzebni do wotum zaufania dla rządu, ich nacisk byłby taki sam jak Polski Plus czy Lewicy i Demokratów. Czy oni zrealizowali jakikolwiek punkt swojego programu? Po trzecie, nie wierzę, że ktokolwiek będzie chciał zagłosować na listę o pustym programie. Ludzie są racjonalni i wiedzą, że nawet gdyby z ANTYPY startował kandydat godny zaufania, którego mogą poprzeć, do parlamentu może się dostać ktoś o zupełnie innych poglądach. W przypadku głosownia na partie przynajmniej takiego ryzyka nie ma.

    Jest jedna rzecz w której fundamentalnie nie zgadzam się z prof. Przystawą. Uważam za błędny pogląd, że powinniśmy mieć tylko jeden cel. Jak rozumiem ta strategia wynika z przekonania, że jeden cel jest łatwiej zrealizować niż wiele celów. Nieprawda. Tak jest tylko w przypadku celów niezależnych. Czasami jednak istnieje synergia – gdy wiele działań ma jedną spajającą je myśl. Na przykład łatwiej jest przekonać klasę do nauki matematyki i fizyki jednocześnie niż do samej matematyki (a na co mi się przyda całkowanie?) lub do samej fizyki (po co mi to skoro i tak nie potrafię rozwiązać tego równania). Trzeba im pokazać jak użyteczne i piękne są nauki ścisłe.

    Co prowadzi mnie do wniosku – trzeba szukać innych stowarzyszeń, ruchów, z którymi możemy mieć synergię. Dochodzę do wniosku, że jeśli może nastąpić jakaś istotna zmiana na lepsze w ustroju Polski to tylko AB OWO. OWO to „organizacje wkurzonych obywateli”. Musimy w końcu przestać spierać się na linii PO – PIS czy prawica – lewica, a zacząć dostrzegać gdzie leży prawdziwy problem – na linii góra – doł, rządzeni – rządzący. Dlatego trzeba szukać porozumienia z innymi OWO i dążyć do referendum. Oni w swojej sprawie, my w swojej, a razem najgłośniej jak się da krzyczymy, że to ludzie powinni rozstrzygnąć – nie politycy sprawę ordynacji wyborczej, organizacji sądownictwa czy cokolwiek jeszcze tam będzie. Inne stowarzyszenia nie muszą na 100 proc. popierać JOWów. Muszą popierać tylko pomysł rozstrzygnięcia w referendum kwestii ordynacji.

    Odpowiedz

  12. Albert Łyjak

    05. Sty 2011,  godz. 17:48

    Trwanie tych ludzi u władzy zagraża egzystencji nas wszystkich….
    Musimy szukać skutecznych rozwiązań….nawet jeżeli jesteśmy na straconej pozycji.Musimy mieć wiarę i nadzieję….
    Przez 20 lat świadomość Polaków w znaczącym stopniu się zmieniła,miedzy innymi dzięki takiemu Ruchowi jak JOW,natomiast poziom politycznego szamba obecnych polityków osiągnął stan krytyczny.Jeżeli nie Antypa to co?Kolejne 20 lat pracy organicznej? Nawet nie potrafimy wezwać do bojkotu wyborów i przeprowadzić ogólnopolskiej akcji propagującej bojkot .Gdzieś tam w nas kryje się jakiś niezrozumiały koniunkturalizm…

    Odpowiedz

  13. Jerzy Przystawa

    04. Sty 2011,  godz. 20:35

    Krótko mówiąc, nowa partia. Pytanie mam tylko takie: dlaczego coś, co się nie udawało przez 20 lat ma się udac w roku 2011? Przecież poprzeczka nie została obniżona, tylko znacząco PODWYŻSZONA: wprowadzono PARYTET, a więc obowiązek zgloszenia odpowiedniej ilości KOBIET!

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  14. Marek Ciesielczyk

    04. Sty 2011,  godz. 20:16

    moje uwagi do projektu ANTYPA –
    więcej na: http://nowa.partia.salon24.pl

    1. metoda „jednorazowej grupy” jest moim zdaniem jednym z niewielu sposobów obalenia obecnego systemu quasi demokracji w Polsce, lecz osłabiłbym element jednorazowości – ludzie, którzy będą chcieli coś zrobić, nie zaangażują się mocno w ten projekt, gdy będą wyczuwać, że chodzi o „jednorazowość”, potrzebna jest jednak perspektywa dalszej, skutecznej działalności

    2. podobnie brak jakiegokolwiek programu zniechęci bardzo wielu wartościowych, potencjalnych współpracowników, dlatego moim zdaniem należy wybrać wariant pośredni – szkielet programu zamiast braku programu – musi być jakieś większe spoiwo grupy

    3. „byle” obywatel nie zbierze sam dużo podpisów (dowód: moje 16-letnie doświadczenia w zbieraniu podpisów – wielokrotnie sam zebrałem ok. 3 tysiące podpisów w ciągu kilku tygodni – moja wydajność to ok. 20 podpisów na 1 godzinę, ale inni w tym czasie zbierali 5 podpisów).

    4. indywidualna kampania będzie amatorska, trzeba to wszystko koordynować, bo tylko nieliczni wiedzą, jaka kampania może być skuteczna

    5. 3.000 zł wpłacą nieliczni – twierdzę, że na 920 kandydatów zrobi to tylko kilku – góra – kilkunastu – 5 razy z rzędu tworzyłem niezależne komitety – po 50 osób, które miały wpłacić 300 zł, zamiast 15.000 zł, zbierałem najwyżej 8-10 tys. zł

    6. nie opłaca się ustalać kolejności na liście wg alfabetu czy w drodze losowania – takiej liście opłaca się mieć na pierwszych miejscach „lokomotywy”, poza tym gdy zasady konstruowania list będą takie – jak opisałem w http://nowa.partia.salon24.pl – sama kolejność nie będzie miała takiego znaczenia jak teraz i do Sejmu będzie mógł się dostać praktycznie każdy z listy

    7. dobór kandydatów nie może być przypadkowy – nie można akceptować każdego, kto da 3.000 zł czy podpisy, szkoda czasu na eksperymenty, na listy należy brać najlepszych „przegranych”, tzn. takich, którzy nie należą do istniejącego układu, ale brali już udział w wyborach i otrzymali dużo głosów – przykład – koło Tarnowa leży gmina Skrzyszów – bezpartyjny wójt Gondek przegrał co prawda wybory, ale miała świetny wynik – gdybyśmy go umieścili na 1 , 5 , 14 czy 20 miejscu na liście otrzyma zawsze i to bez kampanii wyborczej 1-2 tysiące głosów, jeśli będziemy mieli 920 takich kandydatów, to bez pieniędzy i bez dostępu do mediów uzyskamy 1-2 miliony głosów.

    8. tania i skuteczna (w miarę) kampania to (co jest swego rodzaju paradoksem w epoce TV i bilbordów) plakaty – w każdym z 41 okręgów wyborczych rozklejamy co 1 kilometr 1 plakat, który zwraca na siebie uwagę, na okręg potrzeba ok. 1 tys. plakatów, czyli musimy mieć na początek 41.000 plakatów A2, co będzie kosztować ok. 10.000 zł.

    9. kilka razy zbierałem kasę na kampanię w jednym okręgu – wydawałem ok. 20-25 tysięcy zł i to w zasadzie wystarczyło na skuteczną kampanię – raz byłem trzeci w wyborach do Senatu (wchodziło 2), raz byłem drugi w kolejce do Sejmu – wchodził jedne z mojej listy, więc taka kasa jest wystarczająca na jeden okręg, jeśli ja mogłem zebrać 20.000 zł w ciągu kilku tygodni to może to zrobić 40 pozostałych koordynatorów takiej akcji w pozostałych okręgach. za te 20.000 zł można zebrać 6-10 % głosów w okręgu, jeśli na listach ma się w miarę znanych ludzi jak wspomniany b. wójt Gondek

    10. oczywiście nowegeby nie będą do „przełknięcia” dla rolnika z Pcimia czy robotnika z Tczewa

    11. reszta na http://nowa.partia.salon24.pl

    pozdrawiam
    marek ciesielczyk
    tel. 601 255 849
    e-mail: dr.ciesielczyk@gmail.com

    Odpowiedz

  15. Jerzy Przystawa

    23. Gru 2010,  godz. 21:18

    Grzegorz Osowski,

    nie wiem czy Pan zauważył, ze jakieś dwa dni temu Senat podjął uchwałę, w której domaga się JOW. Słyszał Pan o jakichś zwolennikach JOW w Senacie? w 2005 roku wszyscy kandydaci Ruchu JOW polegli beznadziejnie. Był jakiś nowy zaciąg, o którym nie słyszałem?

    Logika polityki jest inna niż się to na pierwszy rzut oka wydaje.

    Ja wiem, że to nic nie znaczy, nic nie znaczy, kiedy jednomyślnie uchwałę w sprawie JOW podejmuje Zgromadzenie Ogólne Związku Miast Polskich, nic nie znaczy, kiedy taką uchwałę podejmuje Senat, nic nie znaczy, kiedy w Pałacu Prezydenckim toczy się wielka dyskusja i wszyscy mówią tylko o JOW! To wszystko nic nie znaczy, a COS się będzie dziać dopiero wtedy, gdy grupa zapalonych woJOWników założy komitet wyborczy i zacznie zbierać podpisy pod swoją rejestracją. I nawet jak im się to wcale nie uda, to będzie prawdziwe zwycięstwo!

    Wybaczy Pan, Panie Grzegorzu, wybaczcie Szanowni Panowie, taka logika nie przemawia do mnie nic w nic! Sorry!

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  16. Albert Łyjak

    23. Gru 2010,  godz. 18:52

    Pan Osowski stawia pytania na które można odpowiedzieć słowami Jacka Kaczmarskiego :”nie pokaże gdzie która ze stron świata leży,
    mądremu to na nic ,głupi nie uwierzy..”Nikt chyba nie może mieć złudzeń,że nasza ”elita” odda władzę,że posiada choć odrobinę
    przyzwoitości i wyrzeknie się swoich nadanych przywilejów.
    Może pewnie nastąpić jakaś zmiana pod wpływem uświadomionego społeczeństwa,tylko to trwa latami.Jest to pokoleniowa potyczka.
    Nie jest zapewne satysfakcjonująca dla ludzi z ”politycznym ADHD” do których i ja się niestety zaliczam.
    Uświadomione społeczeństwo i to widać nawet na tym portalu,nie za bardzo chce dyskutować,prowadzić sporów….z kilku tysięcy sympatyków,raptem głos zabierze kilku….a pozostali? Wiedzą swoje ?
    Propozycja Pana Tadeusza Browarka,moim zdaniem nie może zamienić się w klęskę,której tak się boimy.Dlaczego?
    Dlatego,że opierając się na organizacyjnym założeniu,że w każdym okręgu wyborczym do współpracy zaprasza się jakieś stowarzyszenie,dysponujące np.lokalem i tworzy się wyborcze komitety Antypy,angażuje się nowych ludzi i tworzy struktury.
    Te struktury utworzone powinny, ”po klęsce wyborczej”jak wielu przewiduje,pozostać i dalej prowadzić swoją działalność.W takim wypadku klęska zamienia się w sukces.Jeżeli do współpracy zaprosi się różne stowarzyszenia to nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć efektu ich pracy.Tak jak w biznesie,w jednym okregu będzie to,ujmując obrazowo, warzywniak ,w drugim wyrośnie wieżowiec.Zawsze większą pracę i większy efekt uzyska 5 tys.ludzi niż 50 osób.
    Tym wszystkim ,którzy mają dylematy odnośnie inicjatywy Pana Tadeusza Browarka dedykuję myśl Alberta Einsteina:” Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi…”
    POZDRAWIAM, ŻYCZĄC SPOKOJNYCH,ZDROWYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

    Odpowiedz

  17. Tadeusz Browarek

    22. Gru 2010,  godz. 23:23

    Projekt Antypa nie jest psikusem politycznym, ani polityczna heca, chociaz ewidentnie bedzie beneficjentem checi utarcia nosa ukladowi partyjnemu, drzemiacej w duszy wielu wyborcow, zwlaszcza tych niechetnie nastawianych do udzialu w wyborach w ogole.

     

    Proponuje traktowac nazwe Antypa jako nazwe robocza. Wg mnie przekaz jest nosny i zrozumialy. Podobnie jak „manifa” jest wyrazem oddolnej inicjatywy obywateli. Poza tym rzeczywiscie kojarzy sie z nie tylko ze slowem „antypartyjni”, ale rowniez ze slowem „antypatyczni”. Dla ukladu partyjnego my rzeczywiscie chcemy byc antypatyczni i nie wpisywac sie w partyjne gierki i ukladziki. Jestesmy „antypatyczni, rozgoryczeni, zli” – parafraza tytulu arcydziela filmowego z lat siedemdziesiatych „Odrazajacy, brudni, zli”. Natomiast na pytanie p. Moniki Olejnik, a mam nadzieje, ze je nam zada, czy nazwa pochodzi od antypartyjnosci, odpowiemy przewrotnie: skadze, jest to zbitka angielskich slow „another type of people” 🙂

     

    Nazwa oraz hasla sa drugorzedne. Jerzy Gieysztor zaproponowal, zeby komitet wyborczy wyborcow nazwac KKW Niezalezni, a zamiast „Nowe Geby” glosic „Nowi Ludzie”. Pozostawilbym to specom od marketingu politycznego.

     

    Istota Antypy – pozbawionego programu wehikulu wyborczego – jest przelamanie blokady partyjnej. Tylko to lub az to. Wg doswiadczen i szacunkow Ruchu, kazdy, nawet najbardziej nosny program wyborczy wysuniety niezaleznie od ukladu partyjnego jest skazany na niepowodzenie. Kazdy postulat wyborczy natychmiast dzieli elektorat na jego zwolennikow i przeciwnikow, czyli zmniejsza poparcie wyborcze. Moge sobie natomiast wyobrazic, ze do kazdego wyborcy przemawia program skierowany do jego kieszeni. Dlatego mysle, ze projekt Antypa moze atrakcyjny dla wyborcow, jezeli dolacza doń:

    1. Samorzadowcy
    2. Ludzie z organizacji pozarzadowych

     

    Samorzadowcy moga wysunac program zniesienia kosztownej, podwojnej administracji na szczeblu wojewodzkim i wprowadzenie wojewodztw samorzadowych oraz pozostawienia w tak powstalych wojewodztwach samorzadowych lwiej czesci podatku dochodowego od dochodow podmiotow lokalnych (ludzi i firm). Obecnie jest odwrotnie – podatki (VAT, CIT, PIT) kasuje panstwo, a nastepnie z laski jakis ulamek oddaje na uzytek lokalny. Stad bierze sie coraz silniejsze dazenie do autonomii, ktore niebawem bedzie dotyczylo nie tylko Gornego Slaska. Ludzie nie chca pracowac na kogos innego. Z tego powodu Stany Zjednoczone odlaczyly sie od Korony Brytyjskiej, z tego powodu rozpadla sie Jugoslawia, poniewaz zamozniejsi Slowency i Chorwaci nie chcieli, zeby ich podatkami zarzadzal Belgrad.

     

    „Pozarzadowcy” moga przedstawic program stopniowej redukcji funkcji panstwa i zastapienia ich przez finansowane przez panstwo organizacje pozarzadowe. Przykladem niech bedzie GOPR, ktory jest wielokrotnie tanszy, niz kosztowalaby panstwowa sluzba ratownictwa gorskiego (gdyby powstala), z urzednikami, regulaminami, delegacjami, przetargami i … przekretami.

     

    Antypa ma szanse jedynie wtedy, kiedy stanie sie wehikulem wyborczym dla kazdego zacnego, rozsadnego, umiarkowanego programu popartego dorobkiem wlasnym kandydata.

     

    Moim zdaniem powinnismy polaczyc zbieranie podpisow potrzebnych do zarejestrowania komitetu wyborczego wyborcow przez kandydatow Antypy ze zbieraniem podpisow pod obywatelska inicjatywa ustawodawcza zmieniajacej ordynacje wyborcza oraz wnioskiem do Sejmu o przeprowadzenie referendum w tej samej sprawie. Naturalnym zatem bedzie, ze po wprowadzeniu swoich poslow do parlamentu tego wlasnie beda sie oni domagac przede wszystkim, bo to bedzie ich laczyc. Trzeba dodac, ze obywatelska inicjatywa ustawodacza jest o wiele bardziej „ekonomiczna”. Trzeba zebrac 100,000 podpisow, zeby zlozyc wniosek, a Sejm musi go rozpatrzyc, a nastepniej moze ustawe uchwalic, badz nie. Pod wnioskiem o referendum trzeba zebrac az 500,000 podpisow, a Sejm – jak widac – nie musi nawet wniosku rozpatrywac. Jednakze, obywatelska inicjatywa ustawodawcza jest duzo bardziej wymagajaca – rzeczywiscie trzeba miec spojny i kompletny projekt ustawy sejmowej.

     

    Dzialania Antypy nalezy wsprzec „biciem w tarabany” – wtedy trzeba maszerowac, dąć w trąby, puszczac baloniki.

     

    @macka.pilichowskiego: owszem byloby niesprawiedliwe. Wiele uwagi poswiecimy przekazaniu wyborcom istoty Antypy, ze kazdy reprezentuje sam siebie oraz, ze nalezy glosowac na konkretego czlowieka, ktorego sie zna i ktoremu sie ufa, a nie na pierwsza osobe na liscie, poniewaz jest ona przypadkowa. Nie spieram sie z Toba, bo sam jestem pelen watpliwosci.

     

    PS. Zgodnie z instrukcja wprowadzilem kod HTML dla dodania wiersza i numerowania listy – ciekawe, czy wyjdzie.

    Odpowiedz

  18. Grzegorz Osowski

    22. Gru 2010,  godz. 22:42

    Pan prof. Jerzy Przystawa napisał między innymi ,, Jest jeszcze jeden powód, i może ważniejszy: walka o mandaty wyborcze jest walką o WŁADZĘ W PAŃSTWIE,
    a Ruch JOW o władzę nie walczy.’’

    Jednocześnie Ruch JOW deklaruje że ,, Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych stawia sobie tylko jeden konkretny cel: doprowadzić do zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu i wprowadzić zasadę wyboru wszystkich posłów w niewielkich, jednomandatowych okręgach wyborczych. ‘’

    Biorąc powyższe pod uwagą mam następujące pytania do koleżanek i do kolegów wojowników :
    1) Jak duże są szanse na to że obecna ,,elita’’ polityczna z własnej inicjatywy wprowadzi JOW ?
    2) Jak duże są szanse na to że uda się przekonać obecną ,,elitę’’ polityczną do wprowadzenia JOW?
    3) Czy są jakieś sposoby na to aby , prowadząc jedynie akcję informacyjną i edukacyjną , przymusić ,,elitę’’ polityczną do wprowadzenia JOW ?

    Moim zdaniem , bez jakiejś formy zdobycia władzy , nie da się ustanowić w Polsce ordynacji większościowej JOW w wyborach do sejmu .

    Oczywiście nie chodzi o to aby zdobyć władzę dla samej władzy (o to aby zdobyć władzę dla Ruchu JOW ) .
    Chodzi o zdobycie władzy dla tej większości która nie chce być robiona w balona podczas wyborów !

    Odpowiedz

  19. Albert Łyjak

    22. Gru 2010,  godz. 17:21

    @Tadeusz Browarek, ma Pan całkowitą rację,największy zasięg Antypa osiągnie, kiedy będzie otwarta dla każdego.Dla osób z różnymi poglądami /z tym niestety najtrudniej jest mi się pogodzić,ale to takie moje skrzywienie/,osób które nie uczestniczyły lub nie chcą uczestniczyć w partyjnym podziale sceny politycznej.Wtedy może stać się mini testem jednomandatowych okręgów wyborczych….ale tutaj jednak chodzi o najistotniejszą rzecz WYWALCZENIE BIERNEGO PRAWA WYBORCZEGO DLA KAŻDEGO CZŁOWIEKA W TYM KRAJU .
    Chcemy zmienić od lat oszukańczy system wyborczy na JOW,czyli pragniemy dorównać tzw.standardom wyższych demokracji….
    tymczasem społeczeństwo moim zdaniem nie jest dostatecznie przygotowane do tych wyższych standardów i nie ma tej świadomości,
    że od niego cokolwiek zależy..Może to poruszy i uświadomi ten Naród?

    Odpowiedz

  20. Waldek Kozakiewicz

    22. Gru 2010,  godz. 14:15

    Szanowni koledzy, argumenty Pana Przystawy są nie do podważenia. Każdy kto przystąpi do kampanii wyborczej, będzie musiał stawić im czoło. Chyba, że lokalnie według uznania osobistego przekształci tę kampanię w jakiś tam happening, by zniwelować nieuchronną gorycz wobec niemocy i porażki. To prawdopodobnie spowoduje małe zainteresowanie niezależnych autorytetów i osób lokalnie poważanych i cenionych. Dla mnie pomysł Antypa nie jest ani dobry ani zły. Jest interesujący, ponieważ w bardzo kluczowym momencie czasu pozwoli na przeprowadzenie kolejnej kampanii informacyjnej i nie tylko umożliwi dalszą aktywizacje nas samych i tych którzy się do nas przyłączą ale być może zmusi media i inne partie do podjęcia debaty na temat ordynacji. Zgadzam sie, że to akt desperacji. Tak jak powiedziałem jestem gotowy poświęcić kilka tysięcy, nawet jeżeli wynik jest przesądzony. Stoimy niejako w martwym punkcie. To czego oczkuję od wszystkich, wiktorianów i defentystόw to nieustannej burzy w mózgach. Potrzebujemy pomysłów, praktycznych rad, świeżości. To co było, dowodzi, że to co zrobiono nie przyniosło zadawalających efektów. Jeżeli nie wiemy JAK, to nie znaczy. że zmieniły się nasze intencje. Każdy nowy pomysł wart jest przećwiczenia, będziemy próbowali aż do skutku, czasu mamy dużo, cala przyszłość przed nami. W życiu równie ważnym jak osiągniecie celu jest sam proces i ludzie z którymi go osiągamy.
    Przed wami chyle czoła koledzy.

    Odpowiedz

  21. Tadeusz Browarek

    22. Gru 2010,  godz. 13:29

    JOW sa tylko warunkiem koniecznym rozwoju kraju, pomyslnosci narodu, utrzymania suwerennosci etc., bynajmniej nie warunkiem dostatecznym.
    Warunkiem dostatecznym jest zbiorowa swiadomosc narodowa, ktora ksztaltuja intelektualisci tacy jak Czachor, Dakowski, Przystawa. Jezeli tej swiadomosci zabraknie, to ani Antypa, ani JOW niczego nie zmieni, bowiem pozbawieni jej wyborcy nadal beda latwym do otumanienia „elektoratem”.

     

    @Albert Łyjak
    Ludzie, ktorzy staną do walki wyborczej pod szyldem Antypy, beda naturalnymi zwolennikami JOW, poniewaz nie moga stanac do tej walki pod szyldem partyjnym. A contrario, gdyby mogli, to nie zglosililiby swojego akcesu do Antypy. Antypa nie stawia zadnego kryterium, w tym rowniez kryterium bycia zwolennikiem JOW. Z tego samego powodu naturalnymi zwolennikami JOW sa wojtowie, burmistrzowie i prezydenci miast (WBiP), nie dobierani przeciez wg kryterium woJOWniczosci.

     

    Jezeli jeszcze polaczylibysmy zbieranie podpisow pod listami Antypy – Niezaleznego Komitetu Wyborczego Wyborcow ze zbieraniem podpisow pod obywatelska inicjatywa ustawodawcza (OIU) – JOW w wyborach do Sejmu, to poslowie Antypy mieliby legitymacje wyborcow do forsowania takiej ustawy.

     

    @Paweł Kawarski
    Istota Ruchu JOW jest „ruch”, a nie „bezruch”, jak to pieknie ujal Pan Profesor Andrzej Czachor. Owszem Antypa poderwie przeciwnikw partiokracji – naturalnych zwolennikow JOW – do wspolnej akcji. Prosze traktowac Antype jako kolejne powstanie narodowe, tym razem w obszarze prawnym. Istota Atypy jest tylko przelamanie blokady partyjnej. Warunkiem powodzenia jest powszechnosc, stad brak jakiegokolwiek kryterium doboru konadydatow. Po wprowadzeniu JOW bedzie podobnie – do przyszlej walki wyborczej stana rowniez liberalowie i konserwatysci.

    Odpowiedz

  22. Tadeusz Browarek

    22. Gru 2010,  godz. 12:30

    Pan Albert Łyjak zwrocil uwage na niezwykly aspekt Antypy – mozliwa mobilizacja wyborcow biernych – niebioracych dotychczas udzialu w wyborach. Przysporzy to Antypie wiele glosow pod warunkiem, ze zadbamy o poinformowanie wyborcow o idei Antypy. Bardzo serdecznie Panu za to dziekuje.

     

    W wyborach parlamentarnych frekwencja wyborcza wynosi srednio ok. 50% (zrodlo: http://pl.wikipedia.org/wiki/Frekwencja_wyborcza). Wystarczy zmobilizowanie 5% wyborcow, zeby przekroczyc prog wyborczy. Podsunal mi Pan pomysl, zeby logo Antypy – Niezaleznego Komitetu Wyborczego Wyborcow byla „figa” – zacisnieta dlon z kciukiem pomiedzy palcami wskazujacym i duzym z przekazem w podtekscie „pokaz im fige”.

     

    Dodam, ze „melodia wyborcza” bedzie powszechnie nieznana, czwarta zwrotka hymnu narodowego:

    Już tam ojciec do swej Basi
    Mówi zapłakany —
    Słuchaj jeno, pono nasi
    Biją w tarabany.

     

    @Albert Łyjak
    460 poslow i 100 senatorow jest wybieranych w 41 okregach wyborczych, srednio po 11 poslow i 2-3 senatorow w kazdym. Wg ordynacji liczba mandatow w okregu nie moze byc mniejsza od 7. W rzeczywistosci liczba mandatow w poszczegolnych okregach waha sie od 7 (czestochowski) do 19 (warszawski). Cala lista jest tu:
    http://www.sejm.gov.pl/prawo/nowaord/11_zal1.htm

    Odpowiedz

  23. Albert Łyjak

    22. Gru 2010,  godz. 09:47

    Pan Paweł Kawarski,jeżeli na listach okręgowych znajdą się zwolennicy JOW, to wtedy Antypa ma bardzo wiele wspólnego z wprowadzeniem JOW i postulatami woJowników

    Odpowiedz

  24. Paweł Kawarski

    22. Gru 2010,  godz. 00:50

    projekt „Antypa” jest to w zamierzeniu, jak rozumiem, projekt na aktywizację obywateli

    ma tylko jedną podstawową wadę

    nie ma nic wspólnego z postulatem j.o.w.

    Odpowiedz

  25. Albert Łyjak

    21. Gru 2010,  godz. 13:10

    Szanowny Panie Profesorze,w wielu wątkach na pewno ma Pan rację.Wynika ona pewnie z odpowiedzialności za Ruch,której ja zwykły sympatyk nie jestem w stanie zrozumieć.Nie posiadam takiej wiedzy o Ruchu i obce są mi obawy i rozterki..Nie ciąży na mnie również brzemię odpowiedzialności za ten Ruch tak jak na Panu….
    Jednak ważna, moim skromnym zdaniem jest idea Antypy.Nie jest to oczywiście kamień filozoficzny,ale jest to forma dotąd nie wykorzystana.Dodane szczegóły do tej idei stworzą coś co na pewno będzie zagrożeniem dla obecnego układu.Może być to forma dla ludzi od lat próbujących zmienić system,którzy razem zewrą szeregi i staną naprzeciw partyjniakom.Takich osób jest wiele i doskonale zdaje Pan sobie z tego sprawę.Każdy obserwuje samotne próby p.Morawieckiego,Korwina-Mikke,Szeremietiewa…i wielu innych.
    Klęska,czyli to czego obawiamy się wszyscy czasami ma jednak inny wymiar.Powstania narodowe kończyły się klęską,ale co byłoby gdyby ich nie było?
    Antypa może być również wykorzystana w inny sposób,chodzi o przebicie się z pewnym czytelnym przekazem.Twórca Pomarańczowej Alternatywy Waldemar Fydrych pewnie zrobił by z tego totalny ubaw,angażując na listy okręgowe młodych ludzi.To tylko przykłady jak można wykorzystać idee Antypy.
    W tym wypadku Marsz do Sejmu to taki przekaz jak Marsz na Warszawę lub hepening Ordynacja jest do bani…
    W tych obu przypadkach wynik jest mniej istotny od przekazu społecznego.Wielu będzie się zastanawiać dlaczego w ten sposób próbują się dostać do Sejmu albo dlaczego z wyborów uczynili manifestacje.Może wielu ludzi zrozumie,że jest pozbawionych biernego prawa wyborczego
    Ważna jest idea,jak zostanie wykorzystana i czy zostanie wykorzystana to już są inne okoliczności.
    Jeżeli zostanie wykorzystana to być może pierwszy raz od wielu lat pójdę na wybory…..
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  26. Tadeusz Browarek

    21. Gru 2010,  godz. 11:41

    Pamietaja Panstwo:

    Miller: Pan jest zerem!

    Ziobro: Lepiej byc zerem niz Millerem

     

    Zatem i ja odpowiem – lepiej byc wiktorialista niz
    defetysta.

     

    Owszem, moze cala Antypa musi zebrac 10 do potegi szostej glosow, ale Panu Profesorowi Przystawie wystarczy 10 do czwartej, o dwa rzedy mniej.

    Odpowiedz

  27. Jerzy Przystawa

    21. Gru 2010,  godz. 09:46

    Albert Łyjak,

    Być może Pan ma rację, że ja mam te wszystkie zalety, które mi Pan przypisuje, a może nawet jeszcze więcej, ale MAM , NA PEWNO, JEDNĄ POWAŻNĄ WADĘ: nie mam żadnej możliwości poinformowania milionów Polaków, którzy mieliby na mnie głosować, że tak wspaniały człowiek w ogóle istnieje! Mówię o milionach, ponieważ 5% to jest liczba rzędu miliona. Tadeusz Browarek myli się, jeśli sądzi, że odkrył kamień filozoficzny, które pobożne życzenia zamienia na głosy wyborców. Zresztą, jak wynika z jego tekstu, on uważa, że KAŻDY WYNIK BĘDZIE NASZYM ZWYCIĘSTWEM, a więc nie chodzi tu o to, żebym się dostał do Sejmu, albo ktokolwiek inny z panteonu nazwisk, jakie wymienia, tylko o coś innego. Jest tu więc ukryta jakaś inna logika, mnie niedostępna.

    Naturalnie, ja nie mam nic przeciwko temu, żeby Tadeusz Browarek, Janusz Sanocki i kto jeszcze chce założyli ANTYPĘ i wystartowali w dowolnych wyborach, a każdy wynik traktowali jak zwyciestwo. Ale jak nie chcę takich zwycięstw, jakie odniósł Ruch JOW w wyborach 2005 – to zostawiam wiktorialistom, a więc interpretatorom każdej klęski jako historycznego zwycięstwa.

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  28. Tadeusz Browarek

    21. Gru 2010,  godz. 07:12

    Antypa jest tylko wehikulem sejmowym. Trzeba byc zacnym, zasluzonym obywatelem, zeby zostac wybranym. I takich obywateli, nieumoczonych w ukladach partyjnych, jest wielu. Trzeba sie tylko zebrac do kupy.

     

    Nie po to mamy demokracje, zeby Pan Profesor Jerzy Przystawa sam decydowal, czy ma startowac w najblizszych wyborach parlamentarnych, czy tez nie 🙂 To kto ma startowac, jezeli nie lider naszego Ruchu?

     

    Tworcy Ruchu, panowie Andrzej Czachor, Miroslaw Dakowski, Jerzy Przystawa, Janusz Sanocki, Mariusz Wis, Remigiusz Zarzycki (kolejnosc alfa), ktorzy nie tracili nadziei i niesli przed narodem oswiaty kaganiec, to teraz, kiedy trzeba, maja do Sejmu isc po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec (J. Slowacki).

     

    Kazdy wynik wyborow bedzie nasza wygrana.

    Odpowiedz

  29. Albert Łyjak

    20. Gru 2010,  godz. 17:29

    prof.Jerzy Przystawa, na pewno zgodzi się Pan ze mną,że ani Sejm,ani Polska,ani bierne prawo wyborcze nie są własnością tylko pewnej ukształtowanej ,w wiadomy sposób, grupy osób.Grupy która skutecznie manipuluje społeczeństwo i trwa w dobrej kondycji od 20 lat.Wykorzystując projekt typu Antypa nie idziemy po władzę w kraju.
    Program jest pusty i jest tylko jeden przekaz:kandydujemy ponieważ chcemy odzyskać bierne prawo wyborcze dla każdego człowieka w tym kraju.Prawo zawłaszczone przez ”układ”20 lat temu.O takim stanowisku nie można powiedzieć,że uczestniczymy w oszustwie….
    Podpisy pod projektem obywatelskim,referendum jak się okazało spełniają swoje zadanie tylko w państwie prawa…u nas niestety nie.
    Można zorganizować strajk generalny,rewolucje,……ale będzie to o wiele trudniejsze niż utworzenie 21 komitetów Antypy.
    Ruch JOW na pewno sam tego nie zorganizuje,ale na czas tego projektu może działać z innymi stowarzyszeniami z którymi jest po drodze.Tylko na czas tego projektu.
    Twierdziłem,że ma Pan szanse dostać się do Sejmu,oczywiście w projekcie Antypa ponieważ jest Pan osobą znaną,zasłużoną w walce z komunizmem,rozpoznawalną i cieszącą się ogólnym szacunkiem.Wiem co mówię, Pana postać jest mi znana od 30 lat,od ośrodka internowania w Nysie,poprzez SW i tak dalej…
    Żaden partyjny kandydat nie ma 10 % tych zalet..
    Jest to oczywiście moje prywatne zdanie o projekcie Antypa i uważam ,że nie wykorzystując oryginalnych pomysłów popadniemy w marazm a samo zarejestrowanie ,jak Pan nazwał takiego tworu,
    wywoła zamieszanie w mediach..i o to też chodzi.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  30. Jerzy Przystawa

    20. Gru 2010,  godz. 13:50

    Albert Łyjak,

    pomysł Tadeusza Browarka wynika, moim zdaniem, z lelceważenia zapisów ordynacji wyborczej i nie dostatczengo zrozumienia głebi pozbawienia obywateli biernego prawa wyborczego. Lekceważenie zapisów ordynacji wyborczej przejawia się np.w tym, ze TB uważa, ze każdy kandydat może sam zbierać podpisy pod swoją kandydaturą, co jest wykluczone. Rzuca też propozycję zbierania „przy okazji” podpisów pod jakąś inicjatywa ustawodawczą, co też jest wykluczone. Nie rozumiem, jak znając stan Ruchu JOW można dzisiaj sensownie oczekiwać, że ten Ruch, w ciągu kilku dni założy minimum 21 komitetów wyborczych i te komitety zbiorą ponad 100 tysięcy podpisów? Doprawdy, takiej wyobraźni ja jednak nie posiadam.

    Ordynacja wyborcza została napisana dla partii politycznych i de facto wykluczyła z udziału w konkursie wszelkie niepartyjne twory. Dowodzi tego 20 lat tzw. demokracji w Polsce, podczas których NIKOMU spoza klucza partyjnego nie udało się nigdy zdobyć żądnego mandatu i przekroczyć progu wyborczego. To jest już ogromne doświadczenie i ignorowanie tego doświadczenia jest po prostu nieodpowiedzialne.

    Jest jeszcze jeden powód, i może ważniejszy: walka o mandaty wyborcze jest walką o WŁADZĘ W PAŃSTWIE, a Ruch JOW o władzę nie walczy. Dodatkowo Ruch JOW od początku przekonuje i uczy, że wybory do Sejmu nie są ani demokratyczne ani wolne, że de facto jest to ustrojowe OSZUSTWO. Ja nie mam ochoty uczestniczyć w oszustwie – nie podoba mi się to pod każdym względem. Dlatego nie mam zamiaru nikogo namawiać, żeby w czymś takim wziął udział.

    Pan Łyjak twierdzi, ze ja mam wielkie szanse dostania sie do Sejmu. Nie wiem na jakiej podstawie tak uważa, ale mam w tym przedmiocie zdanie całkowicie odmienne.

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  31. Albert Łyjak

    20. Gru 2010,  godz. 11:51

    Pan T.Browarek ,Zaskakująca jest informacja,że otrzymywał Pan maile potepiające ten pomysł.Zamiast merytorycznej dyskusji na forum……maile do autora.
    Każde działanie ,przynajmniej u nas w kraju,wyrasta z kleski.
    Posługiwanie sie argumentami,że już była próba w roku 2005 jest nie uprawnione.W stanie wojennym też ponosiliśmy i dotkliwe straty i porażki.Rozbijali strajki,jednak my dalej próbowaliśmy….nie baliśmy sie porażki.
    Dobijanie sie do obecnej,poprzedniej i przyszłej władzy,może da efekt w postaci wprowadzenia zmutowanego systemu JOW,który narobi wicej szkody niż pożytku…Wszelkie rozwiązania,nawet w wyborach samorządowych,przybliżające do JOW nie mogą cieszyc,
    ponieważ przy tym systemie sprawowania władzy są, bez własnej reprazentacji w Sejmie, nie trwałe.Kolejna ekipa zmienic może cały system wyborczy…..bez najmniejszych oporów,bez wstydu ….i wrócimy do punktu wyjścia.
    Miedzy przyszłością a naszym wyobrażeniem o przyszłości jest przepaśc………i nie zdajemy sobie sprawy jak ona jest wielka.
    Kandydowanie w wyborach do Sejmu daje nadzieje na trwałe rozwiązania i wydarcie biernego prawa wyborczego bez łaski,kaprysów i gierek obecnej władzy.
    Jestem przekonany,że np. prof.Jerzy Przystawa ma olbrzymie szanse dostania sie do Sejmu i wtedy efekt mówienia o JOW nie byłby bardziej słyszalny?

    Odpowiedz

  32. Grzegorz Osowski

    19. Gru 2010,  godz. 22:37

    Zabieram głos jedynie po to aby oświadczyć że w pełni popieram stanowisko kolegi Janusza Sanockiego .

    Trzeba na nowo określić cele Ruchu JOW i starać się przekonać do tych postulatów , jak największą liczbę środowisk kontestujących obecny stan rzeczy w naszym państwie.

    Odpowiedz

  33. Janusz Kuc

    17. Gru 2010,  godz. 22:38

    Kazda inicjatywa jest cenna, zwlaszcza ze obserwuje sie postepujaca oligarchizacje Polski. Szczegolnie widac to po ostatnich poczynaniach ekipy Tuska, mianowicie likwidacji systemu OFE. Porponuje sie skierowanie do ZUS 4% skladki OFE. Zakladajac ze jest to ok 4-6 mld zl, to wystarczy to zapewne na emerytury bylej swicie SB i komunistom. W ten sposob rzad wyraznie powiedzial ze licza sie prawa nabyte ok 200 tys wybrancow, natomiast prawa nabyte 15 mln pracujacych nie maja najmiejszego znaczenia. Na dodatek 15 mln pracujacych osob prywatnych ma obowiazek odprowadzania 3% swojego dochodu do 17 prywatnych funduszy, co jest niezla paranoja. Rzad juz sie nie kryje, kto jest panem a kto pacholkiem, ale co jest jeszcze bardziej niepokojace nie ma zadnej kontry ze strony senatu, opozycji ani prezydenta. Nie mowiac o Trybunale Konstytucyjnym, ktory interpretuje prawo tak jak mu pasuje.
    Narodowi polskiemu pozostaje jedyna alternatywa : zwalczyc pasozyta swoimi silami a bez tzw „power of the people” daleko sie nie zajedzie. Osobiscie bardziej wierze w stopniowa federalizacje budzetu panstwa tzn samorzady beda sie umacniac i wyrywac coraz wieksza czesc podatkow dla siebie. Idealnym stanem (System Commonwealth + USA) byloby wyrwanie 180 mld Vat dla wojewodztw i podatku katastralnego dla gmin i powiatow. Zus staje sie samorzadny i skladka obecnie pracujacych pokrywa obecne emerytury (podatek celowy na emeryta). Rzadowi centralnemu pozostalo by 35 mld PIT, 25 mld CIT i akcyza i za to splacaja procenty od dlugu publicznego, utrzymanie wojska i jak im zostanie 10 mld na admnistracje to beda bardzo szczesliwi. W ten sposob dochodzi do systuacji ze nieoplaca sie rzadzic i dochodzi do wprowadzenia JOW.
    Co prawda wierze w samorzady co nie przeszkadza mi popierac wszelkie inicjatywy spoleczne wo-JOW-nikow.

    Odpowiedz

  34. Albert Łyjak

    16. Gru 2010,  godz. 15:09

    @pilichowski.maciej.Żeby odpowiedzieć na ten eksperyment umyslowy….
    trzeba mieć świadomość,że tylko obecne partie polityczne zgłaszają jednego kandydata.Komitet wyborczy w rodzaju Antypa może zgłosić listę okręgową kandydatów.Okręgi wyborcze według obowiązującej ordynacji są duże.I losowanie dotyczy kolejności na tej liście,na której według Pana interpretacji, znajdzie się i p.Macierewicz i p.Kowalski,tylko z różnymi numerami.Wybierać natomiast będą wyborcy a ilość podpisów i kolejność na liście można tak naprawdę w buty sobie wsadzić….Nie wiem czy przy tak monstrualnie dużych okręgach wyborczych ,jest jakiś, gdzie wybierają np.jednego senatora czy posła?To już sprawa bardziej dla speców od ordynacji,ale chyba nie ma takiego okręgu?
    @Janusz Sanocki,Panie Januszu,każdy Ruch powinien poszukiwać rozwiązań.Lepszych,skuteczniejszych,zaskakujących itp.To nie ulega dyskusji.Porozumienie,sojusz w prowadzeniu wojny jest niezbędny.
    Pokazała to cała historia cywilizacji,tak się prowadzi wojny.
    Kandydowanie w wyborach do izb parlamentu jest najskuteczniejszym rozwiązaniem i pomnaża efekt do którego zmierza Ruch JOW o 200 %.Tylko w tej cholernej ”Warszawce” coś widać i można skutecznie wystąpić przeciw zmasowanej propagandzie.Kandydowanie również jest dobre,ponieważ Ruch JOW skupia wielu wspaniałych,mądrych,zasłużonych dla dobra wspólnego ludzi,którzy w zderzeniu z partyjniakami mają większe szanse.Mamy wiele dziedzin do naprawienia np.system psychopatycznego,skorumpowanego prawa.Świetnie było by gdyby Ruch JOW miał darmowe porady,raz w tygodniu dla znękanego,zaszczutego społeczeństwa.Takie dyżury mają biura poselskie i to oni pozyskują elektorat i zwolenników a nie my.
    Wszystko przemawia za udziałem Ruchu w wyborach,popieram Pana stanowisko.

    Odpowiedz

  35. macias -

    16. Gru 2010,  godz. 11:00

    @Tadeusz Browarek. Proponuje maly eksperyment myslowy — w jednym okregu startuje p.A.Macierewicz i p.Jasio Kowalski. W wyniku losowania, ten drugi otrzymuje nr 1. Malo kto o nim wie, malo kto go popieral (poza rodzina), malo kto na niego glosuje (w przeciwienstwie do A.M). Jak maja sie czuc ludzie, ktorzy podpisywali listy na A.M., glosowali na A.M. a do Sejmu dostal sie Jasio Kowalski?

    Taki wynik bedzie zagrazal JOW, bo ludzie skojarza, ze JOW to w zasadzie to samo co jest, tylko nieco przemalowane.

    Drugi eksperyment — z jednego okregu startuje juz wymieniany p.A.M. i zalozmy p.J.Oleksy. Jak to pozenic?

    @Janusz Sanocki — „na skutek zamknięcia się Ruchu w nieaktualnej już wyraźnie formule działania „. Od kiedy formula think-tanku jest nieaktualna? Wg mnie to zaleta, bo stawia sprawe jasno — JOW nie jest partia polityczna, a (az/tylko) grupa wsparcia. Nie wszystko musi byc partia polityczna i zreszta inni sobie dobrze radza jako think-tanki, nie widze wiec powodu, zeby JOW musial sie reorganizowac, ale tez nie oznacza to, ze te same osoby nie moga dzialac w innych cialach.

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

  36. Janusz Sanocki

    15. Gru 2010,  godz. 16:06

    Tadeuszu! I Koledzy!
    1) Udział w wyborach
    Udział w wyborach działa mobilizująco i powiększa znacznie nasze szeregi. Najpierw trzeba skompletować listę kandydatów – a tu nigdy nie jest tak, że mamy kadry pełne. Zawsze trzeba uderzyć do kogoś spoza naszego środowiska. Ja proponuje otworzyć się na sojusz z bardzo wartościowym, niesłychanie zmotywowanym do zmiany systemu – środowiskiem stowarzyszeń walki z bezprawiem w sądach i prokuraturze. To jest ponad 20 stowarzyszeń z całego kraju. Ale sami rozumiecie, że ci ludzie nie pójdą z ruchem JOW, jeśli Ruch JOW nie pójdzie z nimi. Dlatego niestety kompromis programowy jest tu absolutnie konieczny. A zatem konieczne jest odejście od tego cośmy przez lata uważali za kardynalną zasadę naszego Ruchu – tzn. jeden postulat.

    Czy to jest odstępstwo od naszego celu? Uważam, że nie ponieważ nasz postulat – JOW – jest kwintesencją zagadnienia, które nazywa się „zmiana ustrojowa”. Ludzie ze stowarzyszeń walki z bezprawiem w sądach, też w gruncie rzeczy zmierzają do zmiany systemu, nawet jeśli tego tak nie formułują. My musimy być bardziej świadomi i nie narzucać im po doktrynersku dzisiaj konieczności przyjęcia tylko naszego punktu widzenia i naszej optyki pt. „Tylko JOW!”. Jeśli będziemy razem współpracować to oni dojdą do tego, co mu uznajemy za rzecz najważniejszą (ale przecież nie jedyną) i przyjmą za swój program działanie na rzecz JOW jako drogi do zmian w sądownictwie. Boć przecież i nam nie idzie tylko o JOW dla samego JOW, dla samej matematycznej urody tego postulatu. chcemy JOW po to, żeby Polska mogła być lepiej urządzona i żeby w niej dało się żyć. Dlatego studiujemy kiedy, w jakich warunkach nasz postulat – JOW – działa, a w jakich zamienia się w atrapę (np. kwestia wielkości okręgu, ilości tur itd.).

    2) Udział w wyborach naszego Ruchu przyniesie nam korzyści w postaci rozwoju bazy społecznej również z innego powodu. W wyborach do obsadzenia są tysiące komisji obwodowych, gdzie ludzie dostają po 120 zł. To jest bardzo prozaiczny i przyziemny motyw, ale wielu ludzi się zgłasza. Jeśli będą naszymi przedstawicielami zyskujemy armię zwolenników. Jeśli obsadzimy 10 tys. komisji i każdy członków wyznaczonych przez Ruch JOW wpłaci dobrowolnie na działalność Ruchu po 10 zł, dostaniemy 100 tys. na działalność.

    3) Uważam, że w naszym działaniu politycznym powinniśmy wprost zaatakować system. Pokazać wyraźnie, ze naszym celem są zmiany systemowe i tym różnimy się od wszystkich partii. Sukcesem byłoby zarejestrowanie list we wszystkich okręgach, co już dawałoby nam możliwość uzyskania czasu antenowego, a przede wszystkim poprzez masę kandydatów, członków komisji, dawałoby szansę na uzyskanie zauważalnego wyniku. Np. powyżej 1%. Myślę, że to jest realne na tej pustyni i zależy tylko od naszej mobilizacji. Ludzie są zmęczeni partiami i ciągłym jałowym konfliktem między poszczególnymi liderami. Nie jest wykluczone, że się przebijemy, a przynajmniej podbijemy licytację naszego postulatu.

    Uważam, że nie mamy innej możliwości, bo te inne sposoby zostały już przez nas wypróbowane i widać, że jedynym sposobem jest samemu wejść do gry nawet tymi małymi siłami, jakie mamy do dyspozycji. Gdyby Piłsudski w 1914 roku ograniczył swoje działania do pisania memoriałów do rządów państw o konieczności odbudowy niepodległej Polski, nigdy nie osiągnąłby celu. On ruszył na wojnę ze śmiesznie małymi siłami, i stopniowo podbijając licytację osiągnął cel.

    I jeszcze jedno. Unikając bezpośredniego zaangażowania w wybory zostawiamy postulat JOW do rozgrywania przez macherów z PO. Występując samodzielnie pokazujemy kto jest „dysponentem” tej sprawy.

    4) Warunkiem sukcesu – powtarzam to – jest pozyskanie sojuszników spośród innych antysytemowych ruchów – antysystemowych w sensie konstytucyjnych spraw nie gospodarczego kontestowania kapitalizmu – nasze doświadczenia z anarchistami z Poznania nie są zbyt zachęcające.

    5) Nasze wystąpienie i pokazanie z odwagą, że zamierzamy tworzyć silę polityczną stwarza realną perspektywę dla tych samorządowców, którzy nie chcą być podporządkowani podziałowi partyjnemu. Dopiero taka sytuacja może skłonić samorządowców do realnego działania, a nie tylko jałowej deklaracji poparcia. Wtedy dopiero lista „patronów samorządowych” może nabrać sensu. Na razie to jest całkowicie bez praktycznej wartości.

    Biorąc to wszystko pod uwagę, jestem głęboko przekonany, że tylko zorganizowanie przez nasz Ruch (wspólnie z innymi antykonstytucyjnymi silami) siły (lub na początek siłki) politycznej daje szansę na wprowadzenie JOW w Polsce. Wszystko inne – wszystkie te hapeningi, baloniki itd. jest czystą zabawą nie wpływającą w żaden sposób na polityczno-ustrojowe realia naszego kraju.

    Popieram zatem ideę kol. Browarka w takim rozwinięciu i kształcie, jaki zarysowałem wyżej, oczywiście rozumiejąc, że szczegóły muszą być dopracowane i uzyskać aprobatę całego Ruchu.

    I na koniec jeszcze jedno. Gdybyśmy w pierwszym rozdaniu uzyskali wynik bliski 1% jest sens organizować kolejne marsze na Warszawę, a nawet inne formy protestu, jak choćby blokady dróg, z perspektywą „przełożenia” tych akcji na kolejne wybory.
    Tylko bowiem jasne pokazanie drogi do celu pozwala mobilizować ludzi. Dzisiaj takiej drogi – na skutek zamknięcia się Ruchu w nieaktualnej już wyraźnie formule działania – nikt nie jest w stanie wskazać, a zatem nie sposób zmobilizować jakiejś znaczącej grupy do działania.

    Proponowana droga jest czytelna i zrozumiała, a poza tym jest jedyna.

    Z pozdrowieniami i najserdeczniejszymi życzeniami świątecznymi dla wszystkich wytrwałych woJOWników,
    Janusz Sanocki

    Odpowiedz

  37. Waldek Kozakiewicz

    15. Gru 2010,  godz. 11:08

    Panie Tadeuszu uważam że jest to bardzo ciekawa propozycja, która bezpośrednio adresuje praktyczny problem biernego prawa wyborczego dla osób niezależnych, a zwłaszcza chętnych do aktywnego zaangażowania w zmianę ordynacji wyborczej.
    Ja osobiście deklaruję przystąpienie do kampani wyborczej w wyborach do parlamentu w okręgu- powiat białostocki.
    Czynny udział w kampanii wyborczej może byc jednym z najważniejszych przekazów propagujących JOW.

    Odpowiedz

  38. Tadeusz Browarek

    15. Gru 2010,  godz. 02:59

    @Janusz Sanocki

     

    Rzeczywiscie, propozycja zwolania specjalnego spotkania "Ruch JOW wobec wyborow parlamentarnych". to dobry pomysl. Na co mamy czekac?

     

    Januszowi dziekuje za zaproszenie do Nysy i gotowosc zorganizowania spotkania. Przedstawie te propozycje Zarzadowi Stowarzyszenia JOW. Poczatek lutego 2011 to chyba dobry termin.

     

    @pilichowski.maciej

     

    Dziekuje za gotowosc wsparcia organizacyjnego.

     

    Kiedy wspomniales o odtraconych politykach, to wyobrazilem sobie, ze ktos taki, np. Ludwik Dorn, zglasza sie jako chetny do startu z listy KKW Antypa. Z natury rzeczy, jako osoba popularna i rozpoznawalna, z latwoscia przytlamsi pozostale kandydatury iloscia zebranych podpisow i wyladuje na pierwszym miejscu listy. W jego okregu ta lista stanie sie wirtualnym "komitetem wsparcia" tego polityka, ba, a byc moze i stanie sie nim cala Antypa, zwlaszcza, kiedy odtracony polityk zacznie na lewo i na prawo udzielac wywiadow, bo nie watpie, ze taka osoba nie ma problemow z dotarciem do mediow. Ten argument przemawialby raczej za lista alfabetyczna lub losowa.

    Odpowiedz

  39. Tadeusz Browarek

    15. Gru 2010,  godz. 00:09

    Też o tym myślałem. To byłaby preselekcja sprawności organizacynej i weryfikacja popularności, pozwalająca wnioskować o powodzeniu wyborczym.

     

    W rzeczywistym JOW jest jednak inaczej. Warunkiem koniecznym startu wyborczego jest zebranie niewielu podpisow – p. Tom Kazmierski mowil chyba o 15-stu, bo kazdy rzeczywisty podpis to rozmowa. Losowanie jest kompromisem. I tak trzeba zebrac duzo podpisow, zeby lista zostala zarejestrowana i wiecej niz inni, zeby sie na niej znalezc. Nadmiar chetnych do startu wyborczego chcacych zaryzykowac swoj czas i pieniadze prowadzilby raczej do koniecznosci stworzenia drugiej Antypy, o innej nazwie (stad Nowe Gęby) nie rozniacej sie od pierwszej „programem”, lub raczej jego brakiem. Prawo Ciesielskiego prowadzi do wniosku, ze ta sama liczba glosow obdzielajaca obie Antypy spowodowalaby wieksza liczbe mandatow, ale obawiam, sie, czy nawet jedna Antypa przejdzie 5% prog wyborczy.

    Odpowiedz

  40. macias -

    14. Gru 2010,  godz. 13:13

    Odpisuje juz o samych konkretach. Jak widac, sa dwie opcje — „atak” na Parlament ruchem ideowym (JOW) lub ruchem czysto technicznym. Ten pierwszy posluguje sie dla idei JOW mechanizmami anty-JOW, natomiast ten drugi posluguje sie mechanizmami JOW bez zadnej idei.

    Problem z pierwszym widze ten, ktory przecwiczyly na swojej skorze rozne partie — ze znajda sie ludzie, ktorzy wykorzystaja ruch/partie dla robienia swoich karier, przy czym ich dzialalnosc bedzie sprzeczna z postulatami calego ruchu. W przypadku JOW jest to tak samo prawdopodobne jak w odniesieniu do wszelkich innych partii.

    Dlatego podoba mi sie druga koncepcja — cos w guscie, JOW-u w etapie wstepnym, a nastepnie wykorzystania kanalu ponad 5%, aby tych ludzi wprowadzic, nawet jesli oni prywatnie sa przeciw JOW-om. Tu uklad jest czysty — od poczatku zalozenie jest, ze ten mechanizm to tylko zgrupowanie odrebnych osob, nikt do nikogo nie moze miec pretensji.

    Natomiast co istotne, takie posuniecie moze w koncu naruszyc dobre samopoczucie partii monolitycznych, ktore do tej pory uprawialy szantaz wobec znanych, ale niezaleznych politykow. Np. uklad sil PiS vs. J.Olszewski czy A.Macierewicz. Nie wiem, czy ci ostatni chcieliby wykorzystac grupowanie, ale mieliby taka mozliwosc, bez zadnego obciazenia. Gdyby to grupowanie przynioslo sukces, osmieszyloby tez panujaca czworke i wszystkich poplecznikow Ukladu.

    Summa summarum — jestem za „bezideowym” grupowaniem. Ale wydaje mi sie, ze nie ma co zostawiac szczegolow specom od marketingu, historii, etc. tylko skoro juz rozmawiamy to i zastanowic sie nad szczegolami.

    1. Nazwa — zadnych „jajcarskich” sformulowan, nie musi to urywac glowy, ale powinno byc stonowane, normalne. Np. Zrzeszenie niezaleznych. Albo po prostu — Niezalezni (nb. domena niezalezni.pl chyba jest wolna)
    2. powielanie prawa — optuje za wyrzuceniem powielania przepisow w programie. Dzialalnosc i programy nie moga byc sprzeczne z prawem. Kropka (nie ma co podawac przykladow tresci nazistowskich, bo pozniej ja np. sie zastanawiam, czemu sa wymienione tresci nazistowskie, a nie stalinowskie). Krotko, zwiezle, poprawnie.
    3. kolejnosc — zgodna z poparciem. Dzieki temu wewnatrz tego ruchu, mielibysmy mini-JOW-y.
    4. billboardy, reklamy — kazdy sobie, z zastrzezeniem, ze musi sie znalezc tam za kazdym razem sformulowanie np. „startuje do Sejmu w ramach XXX.YYY” — XXX.YYY to nazwa ruchu
    5. reklamy wspolne — to np. programy wyborcze TV, ktorych podzielic sie wg mnie nie da. Tutaj wiec optowalbym za do znudzenia wyjasnienieniem „poniewaz obecne partie blokuja JOW-y, ktore to sa…. i maja zalety…. i w ogole…. a w obecnym systemie kandydaci niezalezni nie maja szans, wiec nasz ruch umozliwia glosowanie na takie osoby bez ryzyka tzw. straconego glosu. Ludzie, nie partie!” i jakas plansza z adresem www

    Od siebie — kandydowac nie bede, wiec z tego ruchu nie skorzystam, ale chetnie pomoge jesli bedzie potrzeba (w sensie ruchowi, nie pojedyncznym osobom).

    EditRozpisalem sie, a dopiero teraz zauwazylem podstawowa slabosc takiego grupowania „bezideowego” — taki uklad powoduje, ze jesli z jednego okregu beda startowaly osoby o przeciwstawnych pogladach, np. etatysta vs. liberal, to mocno watpliwe, aby znalezli sie kandydaci, ktorzy swoim nazwiskiem beda chcieli promowac 100% przeciwnikow ideowych.

    Odpowiedz

  41. Albert Łyjak

    13. Gru 2010,  godz. 18:20

    Głównym argumentem,który spotkałem na łamach forum przeciw kandydowaniu do izb parlamentu były ograniczenia finansowe.
    Kampania skuteczna kosztuje,partyjniacy dostają co roku 110 milionów złotych.Dlatego model Antypa skutecznie obala ten argument i daje o wiele większe szanse….Sama idea Antypy jest ważna ,natomiast szczegóły są do uzgodnienia i dyskusji….
    Z założenia pragmatycznego jest słuszne to co się sprawdza a ten model wykorzystywany jest z kapitalnym skutkiem.
    Nawet zacofani Bułgarzy i Rumuni handlujący w Polsce realizują taki projekt.Łączą się w duże grupy przed zakupem towaru u producenta i kupują bardzo tanio……a polscy kupcy narzekają,że nie jest to uczciwa konkurencja,że Bułgarzy zadawalają się małą marżą i niskimi dochodami.Guzik prawda,mają większe dochody ponieważ przy zakupach łączą kapitał w jedną całość i kupują tanio…
    Przełożenie tego na wybory parlamentarne zadowoli każdego i na pewno połączy różne koncepcje działania w jedność,przynajmniej na czas wyborów.

    Odpowiedz

  42. Janusz Sanocki

    13. Gru 2010,  godz. 16:50

    Projekt „Antypa” autorstwa kolegi Tadeusza Browarka jest poszukiwaniem wyjścia z impasu w jakim nasz Ruch tkwi od dobrych kilku lat. Jest to – moim zdaniem – konieczne, żeby znaleźć odpowiednią metodę wprowadzenia JOW.

    Powtarzam to, co zaproponowałem ponad rok temu i co spotkało się z gwałtowną reakcją „mudżahedinów” Ruchu – żeby działać i rozwijać się Ruch musi zaproponować metodę realizacji. Bez tej metody robienie happeningów, jest marnowaniem pieniędzy i podtrzymywaniem fikcji działania.

    Po podsumowaniu naszego działania – doszedłem do wniosku iż sami nie jesteśmy w stanie przybliżyć realizacji JOW. Musimy zatem koniecznie naleźć sojuszników, a także zmusić „klasę polityczną” (tfu!) do działania w interesującym nas zakresie.
    Żeby jednak to osiągnąć trzeba doprowadzić do sytuacji, w której ruch JOW będzie miał POLITYCZNĄ SIŁĘ (lub choćby SIŁKĘ), a nie tylko moralną słuszność.

    W tej sytuacji udział w wyborach parlamentarnych jest koniecznością, chyba że chce się przyjąć drogę rewolucyjną – podkładanie bomb, blokady dróg etc. Ja jednak nie widzę żadnych możliwości na drogę rewolucyjną, w związku z tym zaproponowałem już w 2005 r. udział w wyborach senackich. Moja ówczesna propozycja spowodowała rozłam w naszym kierownictwie, co wpłynęło – jak przypuszczam, na to, że zarejestrowaliśmy ledwie kilku kandydatów do senatu.
    Kierunek jednak – w dalszym ciągu uważam – był dobry, należało tylko poprawić nasze działanie. Dzisiaj Kolega Browarek proponuje podobne działanie.

    Reasumując uważam iż:

    1) Jedyną metodą jaka może przybliżyć nasz Ruch do realizacji celu jest udział w wyborach parlamentarnych (i w tym zakresie propozycje kol. Browarka są godne rozważania i rozwijania);

    2) Udział w wyborach, żeby osianą pułap minimalny – wymaga współudziału różnych środowisk. Kolega Browarek proponuje tu otwartą formułę programową, której jestem przeciwny i która jest swego rodzaju utopią.

    Moja propozycja szła (podtrzymuję ją nadal) w kierunku zawarcia porozumienia ze środowiskami, które również kwestionują podstawy ustrojowe obecnego reżimu – jak choćby ze Stowarzyszeniami walczącymi z bezprawiem w sądach. Należy sięgnąć do ludzi, którzy walczyli z komunizmem, a teraz znaleźli się na marginesie, środowisk kombatanckich pierwszej „Solidarności”, do ludzi, którym nie odpowiada podział na PO-PiS – takich jest wielu.

    3) Nie należy się zrażać nawet jeśli nie osiągniemy sukcesu, ale należy budować struktury „rewolucyjne” w każdym województwie, powiecie. Wspólnie z działaczami „przeciw bezprawiu” i środowiskami o których pisze, jesteśmy – moim zdaniem stworzyć listę wyborcza ogólnokrajową: „Ruch Obywatelski”

    Tak rozumiem istotę propozycji kol. Browarka, pozostałe elementy są dyskusyjne. Z mechanizmu „leninowskiego” wypływającego z samej istoty ordynacji partyjnej nie uciekniemy sztuczką w postaci losowania kolejności na listach. Natomiast chodzi raczej o to, czy w przypadku sukcesu (a sukces to także znaczący wynik) liderzy pozostaną wierni sprawie.

    Tak więc proponuję wrócić do poważnej debaty o przyszłości Ruchu tj. o naszym udziale w najbliższych wyborach parlamentarnych.
    Proponuję poświęcić temu specjalne spotkanie Ruchu JOW, które mogę zorganizować w Nysie.

    Pozdrawiam wszystkich,
    Janusz Sanocki

    PS
    Z moich doświadczeń mogę na 80% wierzyć, że w województwie opolskim, dolnośląskim i katowickim jesteśmy w stanie zarejestrować listy kandydatów.
    Tylko potrzebna byłaby wola liderów Ruchu JOW, żeby zacząć kontakty z innymi środowiskami.

    Odpowiedz

  43. macias -

    13. Gru 2010,  godz. 13:16

    PS. Mimo wszystko o kolejnosci powinny decydowac glosy poparcia, gdyz glosy podczas glosowania przekladaja sie na wybor osob. Byloby niesprawiedliwe, gdyby osoba z duzym poparciem wciagnela osobe z 1 miejsca do Parlamentu, a sama by odpadla.

    Przezroczystosc, przezroczystoscia, ale system wyborczy jest wspolny dla wszystkich (czemu na tym forum kasuja sie znaki nowej linii?).

    Odpowiedz

  44. macias -

    13. Gru 2010,  godz. 13:08

    Czy dobrze rozumiem, ze to posuniecie ma zebrac pod wspolnym parasolem po prostu rozne osoby i w ten sposob wprowadzic je do Parlamentu na normalnych juz zasadach?
    Informacja o Groupon wg mnie jest troche mylaca, bo moze sugerowac kupowanie ludzie.

    ad.4) slowo „geby” jest ordynarne i pejoratywne. Troche trudno rozpoczynac cos, co na dzien dobry sam Autor deprecjonuje.

    Mialem i mam nadal podobny pomysl, ale zupelnie z innym celem. Ruch pod robocza nazwa Blokada Systemu. Zero programu, chodzi tylko o to, aby wejsc do Parlamentu i nic nie robic, a pensje przeznaczac na Instytucje Poz.Publ. Czyli chodzi dokladnie o to, o czym mowi nazwa — zablokowanie obecnego ukladu. Taki straszak.

    Czyli grupa figurantow, ktora ma wejsc do sejmu i zablokowac wejscie dotychczasowych partii. Nie trzeba sie na niczym znac, poswiecac czasu, zero.

    Na marginesie — z czego wzielo sie skojarzenie z Antypa?

    Odpowiedz

  45. Tadeusz Browarek

    12. Gru 2010,  godz. 22:47

    Bardzo dziekuje za ten przekonujacy wpis. Korekta zewnetrzna jest bardzo potrzebna. Przyznam szczerze, ze pierwotnie myslalem o kolejnosci alfabetycznej, pozniej wg zebranych podpisow. Dokladnie taka sama argumentacje jak kol. Alberta Lyjaka przedstawil mi Remek Zarzycki i ja podzielilem.

    Odpowiedz

  46. Albert Łyjak

    12. Gru 2010,  godz. 18:47

    Losowanie jest lepsze.Podpisy nie powinny być weryfikacją,tylko warunkiem.Nie powinny być zaporą nie do przejścia,tylko minimalnym wymogiem.W wyborach czas zbierania podpisów powinien być ograniczony i ilość podpisów również.To eliminuje wszelkie kupowanie,kombinacje.Kandydaci nie są zorganizowanym sztabem w rodzaju partyjnych ugrupowań.To są uczciwi ludzie,zasłużeni,znani w swoim środowisku.Wyścig w zbieraniu podpisów spowoduje,że od partii politycznych niczym nie będą się te sztaby różniły.Będą musiały być podobne ……a przecież nie o to chodzi

    Odpowiedz

  47. Jarosław Żukowski

    10. Gru 2010,  godz. 17:00

    Wszystko jest OK, ale prawie. Nie podoba mi się pomysł losowania kolejności na listach. Niech o kolejności decyduje liczba zebranych podpisów pod swoją kandydaturą.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  48. Albert Łyjak

    09. Gru 2010,  godz. 18:10

    Pomysł jest sprawdzony w sektorze handlowym i świetnie się sprawdza.Jest jasny, zrozumiały i czytelny dla każdego.
    Wykorzystanie w wyborach parlamentarnych tego pomysłu,moim zdaniem jest genialne.
    Taki projekt może się powieść,kiedy zostaną zwerbowane tzw.lokomotywy wyborcze ,które zechcą uczestniczyć w tym przedsięwzięciu.To wymaga czasu,akceptacji szefostwa JOW i
    ściśle nakreślonej pracy i działania.
    No, ale czy zaraził Pan pomysłem członków i sympatyków JOW to czas pokaże……..

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.