Tekst opublikowany w "Rzeczpospolitej" 2 marca 2010 r.

Demokracja partyjna

Władze Platformy Obywatelskiej desygnowały dwóch pretendentów do wewnętrznej rozgrywki, nazywając ją prawyborami. Partia w ten sposób wyłoni kandydata do wyborów Prezydenta RP. Czyżbyśmy zbliżali się do praktyk amerykańskich?

Nic z tych rzeczy. Te prawybory tak się mają do amerykańskich, jak nasze wybieranie Sejmu RP do wyboru Kongresu USA. W prawyborach po polsku, członkowie PO nie będą posiadali biernego prawa wyborczego w odróżnieniu od, np. amerykańskich demokratów, z których każdy może stanąć do konkurencji o nominację partyjną. Prezydent Obama, nie był pupilem władz swojej partii, a wygrał, nie tylko prawybory. Zdecydowali o tym wyborcy a nie palec wskazujący szefa partii.

Podobnie jest z wyborami parlamentarnymi. Polacy mogą sobie powybierać z uprzednio już wybranych przez władze partii (listy partyjne). Nasz obywatel jest pozbawiony realnego, biernego prawa wyborczego, gdyż sam do wyborów stanąć nie może. Odwrotnie niż w Ameryce. W Polsce decydują o tym wąskie, o oligarchicznym charakterze, grupy partyjne, w USA szerokie rzesze obywateli. Demokracje – polska i amerykańska – różnią się fundamentalnie w zakresie wyłaniania ludzi władzy. Polskiej demokracji, możemy przypiąć przymiotnik "partyjna" zaś amerykańskiej "obywatelska". A partia, która w swojej nazwie, używa przymiotnika "obywatelska", powinna mocno przemyśleć czy nie jest on stosowany na wyrost.

*Mariusz Wis

Fundacja im. J. Madisona Centrum Rozwoju Demokracji

– Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

KRS 0000208835

jedyna w Polsce Organizacja Pożytku Publicznego wspomagająca Ruch Obywatelski na rzecz JOW, której można przekazać 1%  podatku dochodowego w zeznaniu podatkowym PIT.

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.