/Prawo małych i średnich państw narodowych do suwerennego istnienia

Prawo małych i średnich państw narodowych do suwerennego istnienia

W „Do Rzeczy” z 19-24 kwietnia br. ukazał się artykuł Piotra Zychowicza „Proroctwo Mearsheimera” przedstawiający stanowisko prof. Johna Mearsheimera z Uniwersytetu Chicago na temat relacji Rosja – Zachód – Ukraina i aktualnej wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Neoimperialność Rosji

Główna teza prof. J. Mearsheimera, przedstawianego w artykule, jako jednego z najwybitniejszych na świecie znawców geopolityki, brzmi, iż to Zachód z USA i Wielką Brytanią w roli głównej jest w istocie sprawcą obecnej wojny Rosji z Ukrainą. Zachód bowiem, nie zważając na narodowe interesy Rosji, otworzył przed Ukrainą drzwi do NATO, nie zamierzając jej wszakże przed Rosją bronić. „Zachód – twierdzi J. Mearsheimer – wkraczał na podwórko Rosji i zagrażał jej kluczowym interesom strategicznym. Ukraina, ogromny płaski obszar… pełni funkcję niezwykle ważnego strategicznego przedpola. Żaden rosyjski przywódca nie zgodziłby się na przystąpienie Ukrainy do sojuszu wojskowego z udziałem byłego wroga”.

Kluczowy błąd w logice prof. J. Mearsheimera to traktowanie współczesnej Rosji i jej polityki jako klasycznej dla geopolitycznego mocarstwa. Ten błąd wyrasta z jego fundamentalnej ignorancji na temat współczesnego państwa rosyjskiego: jego struktury społecznej, systemu władzy politycznej i elit politycznych oraz ich charakteru. To zresztą dyskwalifikuje go jako naukowca zajmującego się światową geopolityką.

Moralną zaś jego dyskwalifikacją jest odmowa małym i średnim państwom narodowym, takim jak Ukraina czy Polska, prawa do suwerennego istnienia. Suwerenne istnienie Ukrainy jest jego zdaniem zagrożeniem dla narodowych interesów Rosji, gdyż obszar Ukrainy to przedpole Rosji. Tak jak suwerenne istnienie Polski od 1945 roku było fikcyjnym zagrożeniem dla interesów narodów Związku Radzieckiego, gdyż nizinny obszar Polski był jego strategicznym przedpolem w wypadku wojny. Problem w tym, że tę wojnę planował Związek Radziecki.

Przy tej okazji rodzi się też pytanie o kompetencje merytoryczne i moralne polskich publicystów i ich redakcji, które promują medialnie ignorancję i amoralność pod szyldem naukowym.

Rosja nie jest typowym mocarstwem geopolitycznym, takim jak USA, Wielka Brytania, Indie czy nawet Chiny. Mocarstwowość Rosji, tak carskiej, jak i radzieckiej oraz współczesnej postsowieckiej, zawsze była imperialna i prąca do rozszerzania imperialnego panowania. „Z kim graniczy Związek Radziecki?” – pytano w dowcipie okresu Polski Ludowej – „Z kim chce” – brzmiała odpowiedź. „Dlaczego Putin zajął Krym?” – pytano w polskim dowcipie z 2014 roku – „Bo mógł”.

Rozpad imperium radzieckiego w latach 1989 -1991, którego Polska była zewnętrzną częścią, na krótko otworzył szanse na głębokie demokratyczne przemiany w Rosji. Zdruzgotał je militarnie prezydent Borys Jelcyn, który wysłał czołgi na protestujący przeciwko tamtejszej wersji neokolonialnej „terapii szokowej” rosyjski parlament. W krwawej rozprawie z rosyjską Radą Najwyższą, która wcześniej tegoż B. Jelcyna wybrała prezydentem Rosji, zginęło około 700 do 800 osób, przy pełnym aplauzie elit politycznych Zachodu. Potem zaś nastąpiła całkowita zmowa milczenia, trwająca po dziś dzień. Jedyny we współczesnej historii fakt ostrzeliwania przez czołgi budynku własnego parlamentu z protestującymi w nim deputowanymi, jest skutecznie wymazywany z publicznej pamięci.

Trwająca obecnie rosyjska agresja wojenna na Ukrainę, tak jak i zajęcie militarne w 2014 roku ukraińskiego Krymu, nie jest dowodem nieobliczalności prezydenta Władimira Putina czy rosyjskich elit władzy. Jest dowodem na przewidywalność tych elit. Jest dowodem na strukturalne uwarunkowania imperialności rosyjskiego państwa. Jest dowodem, iż państwo rosyjskie jest i może być w najbliższych nie tylko latach, ale i być może dekadach, stałym zagrożeniem bezpieczeństwa Polski i pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Kaukazu Południowego. Z pozycji imperialnego mocarstwa światowego Związku Radzieckiego, państwo rosyjskie zeszło co prawda do pozycji mocarstwa regionalnego, ale zachowało swój imperialny charakter.

Neoimperialna polityka Federacji Rosyjskiej

Rosja po 2000 roku rozpoczęła nowy okres polityki neoimperialnej. Celem tej polityki jest częściowa czy też segmentowa odbudowa dominacji politycznej, poprzez większe lub mniejsze zdominowanie polityczne byłych republik radzieckich i byłych państw podległych radzieckiemu imperium. Istotą tej neoimperialnej polityki Federacji Rosyjskiej, rozpoczętej prezydenturą Władimira Putina w 2000 roku, jest odbudowa mocarstwowej pozycji Rosji na arenie międzynarodowej. „Nadrzędny cel Rosji – twierdził jeszcze w 2007 roku Krzysztof Jasiewicz – to odzyskanie supermocarstwowej pozycji w świecie, przy wykorzystaniu wszystkich możliwych elementów, w tym szantażu politycznego, energetycznego i militarnego oraz poprzez modernizację gospodarki i potencjału militarnego oraz nadanie im trwałego, dynamicznego tempa rozwoju”.

Zostało to poprzedzone w okresie pierwszej prezydentury W. Putina wewnętrzną konsolidacją Rosji i wzmocnieniem skuteczności władzy centralnej. Dzięki zaś wysokim cenom światowym ropy naftowej i znaczącemu wzrostowi dochodów z handlu zagranicznego oraz wzrostowi wpływów budżetowych, umożliwiło to uregulowanie zobowiązań finansowych zewnętrznych i wewnętrznych i silnie wzmocniło pozycję polityczną tak W. Putina i jego ekipy politycznej, jak i samej Rosji na arenie międzynarodowej.

Neoimperialna polityka zagraniczna jest niekoniunkturalna i wynika z charakteru układu sił wewnętrznych, zdominowanych przez rosyjską posttotalitarną biurokrację państwową. Biurokracja ta stała się w wyniku procesów rozpadu komunistycznej biurokracji totalitarnej po 1991 roku klasą społecznie panującą w Rosji. Jej elity polityczne wyrosły w istotnej części z radzieckich służb specjalnych. „Jeśli ktoś chce zrozumieć sytuację w Rosji – pisał Andrzej Nowak – nie może uciec od słowa „służby”. Steven White z Uniwersytetu w Glasgow prześledził biografie tysiąca najważniejszych osób w Rosji z lat 2004 -2006. Byli tam ministrowie, członkowie Dumy i najważniejsi urzędnicy. Otóż 70 proc. z nich było funkcjonariuszami służb specjalnych”.

Panowanie autorytarnej biurokracji państwowej

Elity rosyjskiej biurokracji państwowej, po wyeliminowaniu lub podporządkowaniu politycznym grupy rosyjskich oligarchów finansowych, w okresie prezydentury W. Putina stworzyły autorytarny system polityczny z fasadowymi procedurami demokratycznymi, od wyborów parlamentarnych i prezydenckich poczynając. Uzyskały też względnie trwałą możność pozademokratycznej sukcesji władzy w państwie. Jak twierdził jeden z rosyjskich analityków politycznych G. I. Musuchin, „jedną z typowych cech współczesnej Rosji jest samowystarczalność władzy państwowej jako instytucji. Wyraża się ona w procesie samoreprodukcji systemu władzy. Mechanizm doboru kadr, formułowanie większości kluczowych decyzji politycznych przez organy władzy mają, jak kiedyś nomenklaturowy charakter”.

Klasa społeczna biurokracji państwowej i jej elity polityczne tworzące rządzącą oligarchię polityczną, decyduje i prawdopodobnie będzie decydować w perspektywie wieloletniej o celach rosyjskiej polityki, w tym polityki zagranicznej i sposobie ich realizacji. Siła i znaczenie narodowe, regionalne i globalne klasy rosyjskiej biurokracji państwowej wynika z dysponowaniem przez nią zasobami i strumieniami gospodarczo-surowcowymi, finansowymi i militarno-politycznymi rosyjskiego państwa, nad którymi ma wyłączone spod jakiejkolwiek demokratycznej kontroli pozostałych klas i warstw społecznych panowanie. Równocześnie klasa ta i ściśle powiązana z nią rosyjska oligarchia finansowa, uzyskała i nadal utrzymuje możliwość nieformalnej i formalnej prywatyzacji części zasobów i strumieni gospodarczych państwa rosyjskiego, co jeszcze ściślej wiąże jej interesy z pozademokratyczną i oligarchiczną nimi dyspozycją.

Państwo jako obszar prywatnej akumulacji kapitału

Jest to sytuacja, gdy aparaty państwa są głównym obszarem prywatnej akumulacji kapitału. Sam majątek Putina szacowany bywa nawet na sto kilkadziesiąt miliardów dolarów. Prywatna i grupowa akumulacja kapitałów klasy rosyjskiej biurokracji w obszarze państwowych zasobów i strumieni gospodarczych jest kluczem do zrozumienia sytuacji wewnętrznej Rosji i jej polityki zagranicznej.

Nade wszystko ta akumulacja prowadzi do redukowania możliwości produktywnej działalności ekonomicznej poza tym obszarem. Tworzy i stale wzmacnia tendencje autorytarne, a także wzmacnia regionalne i lokale oligarchie oraz sprzyja rozwojowi mafijności gospodarczej. „Gdy machina państwa staje się podstawowym sposobem akumulacji kapitału – dowodził w przypadkach takich państw Immanuel Wallerstein – zanika sens normalnego przekazywania urzędów następcom. To prowadzi do fałszowania wyborów (o ile jakieś się w ogóle odbywają) i konfliktów w momencie zmiany władzy, co z kolei z konieczności zwiększa rolę polityczną wojska.”

Równocześnie klasa biurokracji państwowej i oligarchiczne elity władzy politycznej nie były i nie są w stanie modernizować rosyjskiej gospodarki, z jej surowcowym statusem i enklawowym charakterem przemysłowego przetwórstwa o wysokiej wartości dodanej, w szczególności przemysłu zbrojeniowego. Rosyjskie elity władzy nie mają przy tym strategii modernizacyjnej gospodarki rosyjskiej.

Jej kluczem jest eksport ropy naftowej i gazu, a dodatkowo węgla kamiennego, metali i zbóż. Około 35% dochodów budżetowych Rosji to wpływy ze sprzedaży ropy i gazu. O skali tej dominacji świadczy fakt, iż wpływy z eksportu ropy w pierwszych 9. miesiącach 2021 roku wyniosły około 130 mld dolarów, a gazu 38 mld. O stanie rosyjskiej ekonomii decydują nade wszystko światowe ceny ropy i gazu oraz możliwości eksportowe tych surowców energetycznych.

Imperialna mentalność rosyjskich elit władzy

W konsekwencji zaś interesy, aspiracje i motywy działania oligarchicznych elit politycznych tej biurokracji są ściśle związane z próbami tworzenia i rozbudowywania euroazjatyckiej oraz globalnej potęgi aparatów rosyjskiego państwa oraz jego zasobów i strumieni.

Równocześnie wpływ na współczesne motywy rosyjskiej polityki wydają się mieć historycznie ukształtowane schematy myślowe, które Jarosław Bratkiewicz podsumował następująco: „samopostrzeganie się jako wielkie mocarstwo, preferowanie bilateryzmu, nacisk kładziony bardziej na tradycjonalistyczne elementy potęgi narodowej, domaganie się równego statusu z najsilniejszymi uczestnikami danego systemu oraz protekcjonalizm lub wyniosłe lekceważenie w odniesieniu do <> państw”.

Można mówić o mentalności „autorytarno-imperialnej” wśród elit politycznych rosyjskiej biurokracji. Jego konsekwencją jest traktowanie międzynarodowego otoczenia wyłącznie z pozycji siły. A słabym, czyli małym i średnim, biada i trwoga.

Dowodzi tego całkowicie przemilczany przez światowe i polskie media ludobójczy przebieg tzw. drugiej wojny czeczeńskiej, w której śmierć poniosło około 200 tys. Czeczenów. Była to współczesna wojna kolonialna początku XXI wieku. „Koniec wiosny 2002 roku, trzydziesty trzeci miesiąc drugiej wojny czeczeńskiej – opisywała tę wojnę zamordowana w 2006 roku w Moskwie rosyjska dziennikarka Anna Politkowska – Nie widać szans na jej zakończenie. Zaczystki, czyli pacyfikacje, albo, jak kto woli, łapanki trwają bez przerwy i przypominają masowe autodafe. Tortury to norma. Egzekucje bez sądu – rutyna. Maruderstwo – codzienność. Porwania ludzi przez żołnierzy rosyjskich, a potem sprzedawanie ich jako niewolników albo trupy – aby rodzina mogła pogrzebać swoich martwych. Powszedni byt Czeczenii. Każdego dnia dokonuje się rytuał a la „rok 1937”, czyli znikanie bez śladu „ludzkiego materiału”. O poranku – zmasakrowane ciała leżą na przedmieściach, podrzucone tam nocą, gdy obowiązuje godzina policyjna”.

Imperialna mentalność rosyjskiego społeczeństwa

To te interesy, aspiracje i motywy oraz ta mentalność rosyjskiej biurokracji i jej elit politycznych, a nie interesy, aspiracje i motywy pozostałych klas, warstw i grup społecznych narodu rosyjskiego, stanowią o polityce Rosji jako państwa. Charakterystyczny jest również konsensus we współczesnej rosyjskiej myśli geopolitycznej, a faktycznie politycznej, co do roli i miejsca Rosji w systemie międzynarodowym. „(…) to, co jest wspólne wszystkim rosyjskim geopolitykom niezależnie od tego, do której ze szkół można ich przypisać – podsumowywał Jakub Potulski – to że wszyscy pragną znów widzieć Rosję jako wielkie mocarstwo. Różnice pomiędzy poszczególnymi nurtami w zasadzie dotyczą pytania o to, jak powinien wyglądać międzynarodowy status Rosji jako wielkiego mocarstwa i w jaki sposób powinien być realizowany w praktyce”.

Nie negując możliwości wystąpienia silnych ruchów społecznych i politycznych skierowanych przeciwko autorytarnemu i coraz bardziej totalitaryzowanemu systemowi politycznemu Rosji, nie sposób jednak nie uwzględniać w ocenie możliwości takich działań, zarówno siły represyjnej rosyjskiego państwa, jak i faktu istotnego znaczenia ideologii „wielkoruskiego” nacjonalizmu wśród szerokich odłamów rosyjskiego społeczeństwa. Większość Rosjan ma co najmniej skłonność do wielkoruskiego imperialnego nacjonalizmu.

Wyostrzając rysy specyfiki tego skrajnego nacjonalizmu o imperialnej treści, Krzysztof Jasiewicz ujął to następująco – „normalny sympatyczny Rosjanin, z nielicznymi wyjątkami, traci swoje ciepło w większej grupie i przekształca się w niebezpieczny dla otoczenia rosyjskiego element destrukcji. Staje się w postępie geometrycznym butny i chciwy, ma najgłębszą pogardę dla małego, słabego, nieporadnego, innego; staje się wyrazicielem idei odwiecznego prawa posiadania i zarządzania cudzymi ziemiami, zasobami, rzeczami, duszami, To on ustala swoje niezbywalne prawa do złóż gazu należących do plemion syberyjskich, jest prawowitym właścicielem skarbu Priama, odkopanego przez „rosyjskiego” kupca Heinricha Schliemanna, obchodzi 750-lecie niemieckiego Królewca, buduje rurę po dnie Bałtyku (traktując morze jak swoją własność) i umieszcza jej początek w fińskim przez sześć stuleci Wyborgu”.

Ukraina jako rosyjskie wyzwanie imperialne

Ukraina, jako suwerenne państwo narodowe, to dla neoimperialnych dążeń Rosji, zagrożenie podwójne, i to w skali historycznej. Zagrożeniem pierwszym jest jej wielki potencjał demograficzny i gospodarczy, a także kluczowe położenie geopolityczne pomiędzy Unią Europejską, a Rosją.

Ukraina to blisko 44 mln mieszkańców, 603 tys. km kwadratowych, wielkie bogactwa surowcowo-mineralne, olbrzymi potencjał rolniczy z kluczową rolą najżyźniejszych na świecie czarnoziemów oraz rozwiniętym na dobrym poziomie przemysłem ciężkim. Bez podporządkowania sobie politycznego i gospodarczego Ukrainy, Rosja nie odbuduje swojej globalnej pozycji mocarstwowej. Ukraina jest tu kluczem. To jeszcze w 1994 roku Zbigniew Brzeziński zauważył, iż odbudowa imperialnej pozycji mocarstwowej Rosji jest uzależniona od jej kontroli nad Ukrainą. „Ukraina – pisze Marek Menkiszak – pozostaje kluczowym dla Federacji Rosyjskiej państwem tzw. obszaru poradzieckiego (…), wobec którego celem Moskwy pozostaje ponowne uzyskanie strategicznej kontroli, rozumianej jako zdolność wpływania na politykę – zagraniczną, bezpieczeństwa, a także częściowo wewnętrzną – zgodnie z interesem Kremla”.

Rosji nie udało się po „pomarańczowej rewolucji” w Kijowie w 2004 roku ponownie podporządkować Ukrainy politycznie i gospodarczo. Po 2004 roku nastąpiła dyskretna restytucja suwerenności narodowego państwa ukraińskiego, a Ukraina zasadniczo przestała być częścią rosyjskiego świata neoimperialnej dominacji i podporządkowania. Sama zaś rosyjska aneksja Krymu i stworzenie marionetkowych państw Rosji w Donbasie, wzmocniły narodową tożsamość i narodową konsolidację ukraińskiego społeczeństwa oraz prozachodnią orientację. Również próby osłabienia Ukrainy i wywołanie niezadowolenia dla wymiany ukraińskich elit władzy, nie przyniosły rezultatów.

Stąd też ostatecznie desperacka decyzja prezydenta W. Putina i rosyjskich elit władzy o wojnie z Ukrainą i militarno-politycznym jej podporządkowaniu, łącznie z jej „denazyfikacją”, czyli militarną likwidacją niepodległościowej tożsamości narodowej ukraińskiego społeczeństwa. Sposób został już sprawdzony w Czeczenii. Międzynarodową bezkarność miała mu zasadniczo zagwarantować słabość prezydentury Joe Bidena w USA.

„Prezydent FR – pisze Marek Menkiszak – w opublikowanym w lipcu 2021 r. (a więc już po decyzji o uderzeniu militarnym na Ukrainę – WB) artykule na ten temat nie tylko po raz kolejny lansował tezę o historycznej jedności Rosji i Ukrainy oraz obu narodów, lecz faktycznie sugerował przejściowość państwowości ukraińskiej jako rzekomo sztucznego tworu powstałego z inicjatywy jej zachodnich sąsiadów. Groził też, że w przypadku kontynuowania przez Kijów obecnej polityki, uznawanej przez Kreml za wrogą, państwo ukraińskie może przestać istnieć”.

Ukraina jest wszakże dla neoimperialnej Rosji również niezwykle groźnym wyzwaniem historyczno-cywilizacyjnym. Gdyby Ukrainie w przyszłości udało się odnieść znaczące sukcesy w rozwoju demokracji oraz unowocześnieniu państwa, przy sukcesach gospodarczych, przy zachowaniu swej suwerenności i zbliżeniu polityczno-gospodarczym z Zachodem, to byłoby to pokazaniem alternatywy cywilizacyjnej dla systemu politycznego i gospodarczego Rosji. Byłoby to groźnym wyzwaniem dla władzy rosyjskiej klasy autorytarnej biurokracji i rosyjskiej oligarchii gospodarczej. Jak twierdzi M. Menkiszak, już obecnie Kreml postrzega to jako poważne zagrożenie „stabilności autorytarnego reżimu Putinowskiego”.

Koniec Europy jaką znamy?

Wojna błyskawiczna Rosji z Ukrainą okazała się porażką wojsk rosyjskich, które nie zdobyły Kijowa i prawobrzeżnej Ukrainy, i ugrzęzły na polach bitewnych Donbasu. Rosja próbuje odnieść choćby ograniczony sukces militarny w postaci poszerzenia terytoriów swych marionetkowych państw w ukraińskim Donbasie oraz połączenia ich lądowym korytarzem z anektowanym Krymem. Ale i ten cel może nie zostać osiągnięty. A zanosi się na długotrwałą wojnę pozycyjną.

Strategicznie Rosja tę wojnę przegrała. Przegrała, gdyż celem było podporządkowanie Ukrainy i włączenie jej w imperialną strefę rosyjskiej dominacji i panowania. I to się definitywnie nie udało.

Międzynarodowy szok wywołany rosyjskim atakiem wojennym jest wszakże olbrzymi i będzie długotrwały. Prezydent W. Putin, rosyjskie elity władzy i państwo rosyjskie okazały się w oczach europejskich elit władzy politycznej nieobliczalne i nieprzewidywalne. Doszło do niespotykanej dotychczas konsolidacji politycznej państw szeroko rozumianego świata Zachodu.

Ta wojna nade wszystko zburzy niemiecko-rosyjski ład w Europie. Niemcy mogą stać się drugim po Rosji wielkim jej przegranym. Nie ulega bowiem dla nikogo wątpliwości, że to z gigantycznego importu rosyjskiego gazu i ropy przez Niemcy, ale i kraje UE, wyrosła potęga militarna Rosji.

Niemcy miały być hubem gazowym dla całej UE i dyktować jej swoje warunki ekonomiczne poprzez dyktowanie warunków energetycznych. Stąd groteskowy projekt unijnego Zielonego Ładu energetycznego i docelowej neutralności klimatycznej.

Niemcy miały i mają też być politycznym hegemonem europejskim, a struktury UE ich politycznym narzędziem dla podporządkowywania europejskich państw narodowych. Dla zasadniczego ograniczania ich suwerenności państwowych i niepodległości narodowych. Stąd koncepcji federalizacji i wzmacniania struktur UE kosztem kompetencji państw narodowych. Czyli dyskretna i miękka odmowa małym i średnim państwom UE prawa do suwerennego istnienia.

Zburzenie czy tylko zasadnicze podważenie niemiecko-rosyjskiego ładu polityczno-energetycznego, nie oznacza wszakże zburzenia czy tylko podważenia dążeń do pełnej niemieckiej hegemonii politycznej i ekonomicznej w UE. Niemcy z niej nie zrezygnują. Ale ta wojna je międzynarodowo osłabia i otwiera możliwości tworzenia nowego porządku europejskiego. Przede wszystkim w zakresie międzynarodowej polityki energetycznej. Stawia pod znakiem zapytania gigantyczny projekt transformacji energetycznej UE, który jest dla Polski samobójczy. Otwiera możliwości przed polskim węglem kamiennym i polską energetyką węglową. A Polska ma 85% wszystkich zasobów węgla UE. Najtańszego na świecie źródła energii.

Ta nowa sytuacja daje też możliwości skutecznego podważania dążenia do niemieckiej federalizacji w UE. Osłabienie politycznej pozycji Niemiec w UE w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej stwarza możliwości wzmacniania pozycji państw narodowych. Polska ma możliwość rozpoczęcia budowy nowej unii ekonomicznej i politycznej Międzymorza, obejmującej państwa Europy Środkowo-Wschodniej z Ukrainą w istotnej roli.

Ale do tego potrzeba kompetentnych i patriotycznych elit politycznych w Polsce. A to wymaga wstrząsu politycznego i nowych wyborów parlamentarnych. A nade wszystko w nowej ordynacji wyborczej, bez list partyjnych i pełną swobodą kandydowania wszystkich do tego uprawnionych. Czyli likwidacji fasadowej demokracji w Polsce i zakończenia po ponad 30 latach negatywnej selekcji polskich polityków poprzez partyjne listy wyborcze.

3 maja 2022

93 wyświetlen