/Polski establishment przeciwko prawom obywatelskim Polaków

Polski establishment przeciwko prawom obywatelskim Polaków

Kierownictwa partii politycznych PiS, SLD i PSL, przy milczącym „tak” ale „nie” PO, publicznie występują przeciwko wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Część polityków tych partii de facto agituje na rzecz nieuczestniczenia w referendum 6 września, nawołując do odwołania referendum i mówiąc o wyrzuconych w błoto 100 mln zł.

Upartyjnione media publiczne i media prywatne zasadniczo milczą, jak zaklęte, na temat referendum i pytania o JOW, co najwyżej od czasu do czasu puszczając wypowiedzi, próbujące dezawuować postulat zmiany ordynacji wyborczej. I co ciekawe, w tym milczeniu i dezawuowaniu nie ma różnic w optyce politycznej mediów. Milczy i „Gazeta Wyborcza”, i „Gazeta Polska”. Milczy i „Wirtualna Polska”, i „niezalezna.pl”.

Nabrały wodę w usta medialne i naukowe autorytety publiczne, tak chętnie zabierające głos w sprawach małych i dużych. Milczą jak zaklęci, mimo iż decyzję o referendum podjął prezydent Komorowski ponad 2 miesiące temu.

Na placu boju po stronie referendum pozostał tylko Ruch Obywatelski na rzecz JOW, który organizuje w całej Polsce spotkania i wykłady, drukuje materiały propagujące JOW czy wywiesza bilbordy zachęcające do udziału w referendum

Ta sytuacja pokazuje pełny obraz nędzy moralnej i ideowej polskiego establishmentu. I to bez względu na jego opcje polityczne i partyjne. Od PiS, po SLD. Od „Gazety Wyborczej” po „Gazetę Polską”. Oto bowiem dzięki dość nieoczekiwanemu splotowi zdarzeń politycznych, po raz pierwszy doszło do ogłoszenie ogólnopolskiego referendum, które może rozpocząć proces zmuszenia polski parlament do nadania Polakom biernego prawa wyborczego, a usunięcia fikcji ze stosowania czynnego prawa wyborczego.

Obecna ordynacja wyborcza do Sejmu, łamiąc Konstytucję, pozbawia bowiem 30 mln Polaków możliwości bycia wybieranym do Sejmu. Obywatel nie może bowiem jako obywatel wystartować w sejmowych wyborach. Musi startować formalnie jako komitet wyborczy, zebrawszy uprzednio 6 tys. podpisów. Faktycznie zaś może wystartować wyłącznie jako przedstawiciel, którejś z partii politycznych. A wybierać może tylko spośród tych, których wybrały na listy wyborcze kierownictwa partii politycznych.

Stan Tymiński ujął dość obrazowo tę sytuację politycznych praw obywatelskich w Polsce następująco – „Polak w dzisiejszej Polsce jest jak Murzyn ze stanu Missouri na południu Stanów Zjednoczonych w latach 50. XX wieku. Niby może głosować, ale nie ma swoich kandydatów, a samemu wystartować nie może”.

Może bowiem skorzystać z podstawowego prawa obywatelskiego tylko z przyzwolenia kierownictw partii politycznej. Tym samym nie ma jako obywatel tego prawa. To prawo zawłaszczyły partie polityczne. Tym samym polski establishment polityczny sprowadził 30 mln Polaków do roli pozbawionych podstawowych praw obywatelskich tubylców kraju politycznie skolonizowanego. Tym samym polski establishment uniemożliwił i uniemożliwia odzyskanie niepodległości wewnętrznej własnemu narodowi. Sytuując się w roli faktycznego suwerena polskiego państwa, występuje w roli politycznego okupanta wewnętrznego własnego społeczeństwa.

I nie zamierza z tej okupacji zrezygnować. Establishment przestraszył się na chwilę sukcesu w wyborach prezydenckich Pawła Kukiza. Na jego sztandarowy postulat wprowadzenia 460 JOW-ów w wyborach do Sejmu, oddało bowiem głos ponad 3 mln Polaków, w ponad 70% młodych ludzi w wieku od 18 do 38 lat. To są roczniki nazywane „uderzeniowymi”, które robią w każdym kraju rewolucję. To były też roczniki pracowniczej rewolucji społecznej Sierpnia 1980 roku. I establishment o tym wie.

Stosunek establishmentu do tych 3 mln wyborców najjaśniej zwerbalizował jego dyżurny agent medialny prof. Janusz Czapiński – „Rośnie radykalizm w młodym pokoleniu Polaków. Módlmy się by jak najszybciej wyemigrowali, dzięki temu ochronimy porządek”. I te słowa wyjaśniają w pełni bojkot referendum przez polski establishment. Od Jarosława Kaczyńskiego po Leszka Millera i od Tomasza Sakiewicza po Adama Michnika.

Ale proces walki o odzyskanie niepodległości wewnętrznej polskiego narodu, dzięki uzyskanie politycznych praw obywatelskich już się zaczął. Nasz przeciwnik sam zdefiniował się i dookreślił stosunkiem do referendum. I trzeba go w walce politycznej pokonać. I wyrzucić tam, gdzie jest jego miejsce. Na śmietnik polskiej historii. Nawet jeśli to potrwa jeszcze jakiś czas.

17 sierpnia 2015

1 205 wyświetlen