Jerzy Buzek i Jacek Saryusz-Wolski są wśród polskich parlamentarzystów, którzy głosowali przeciwko upamiętnieniu rotmistrza Witolda Pileckiego. Pełna lista w artykule.

22 polskich eurodeputowanych głosowało w Parlamencie Europejskim zgodnie z interesami unijnych eurokratów, czyli przeciwko uznaniu rocznicy śmierci Witolda Pileckiego za Międzynarodowy Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmami. Pilecki to wielki polski bohater, znany na całym świecie ("ochotnik do Auschwitz" i ofiara UB). Polacy głosowali zgodnie z wytycznymi szefów ich kół parlamentarnych w Parlamencie Europejskim.

"Polscy eurodeputowani, głosujący przeciwko uhonorowaniu jednego z największych bohaterów najnowszej historii swojego kraju: tego nie wolno zbagatelizować, ani pozostawić bez wyciągnięcia surowych konsekwencji" – stwierdza dr Jerzy Bukowski, reprezentujący Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

Chodzi o następujące osoby:

Z Platformy Obywatelskiej: Jerzy Buzek, Jacek Saryusz-Wolski, Janusz Lewandowski, Zbigniew Zaleski, Bogusław Sonik, Zdzisław Chmielewski, Urszula Gacek, Stanisław Jałowiecki, Jan Olbrycht, Jacek Protasiewicz, Tadeusz Zwiefka
PSL: Czesław Siekierski
SLD: Lidia Geringer de Oedenberg, Bogusław Liberadzki
Socjaldemokracja Polska: Genowefa Grabowska
Demokraci.pl: Grażyna Staniszewska, Andrzej Wielowieyski, Janusz Onyszkiewicz
Unia Pracy: Adam Gierek
Stronnictwo Demokratyczne: Paweł Piskorski
Stronnictwo Piast: Jan Masiel
Niezrzeszeni: Marek Czarnecki

Jedynie wśród europosłów kojarzonych z PiS-em nie było żadnego, który głosowałby przeciw. Zwraca uwagę obecność na powyższej liście Bogusława Sonika, który według informacji w Wikipedii: "W latach 70. współpracował z Komitetem Obrony Robotników. Po śmierci Stanisława Pyjasa był wśród założycieli SKS (Studenckiego Komitetu Strajkowego). W 1980 wstąpił do NSZZ "Solidarność", był m.in. wiceprzewodniczącym zarządu Regionu Małopolskiego związku".

Na stronie Bogusława Sonika (http://www.boguslawsonik.pl/dlaprasy.php) znajdujemy zapewnienia, że poseł angażował się w popularyzację zasług rotmistrza Pileckiego i oświadczenie, w którym czytamy m.in.: "Oczywistą intencją wszystkich posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w Parlamencie Europejskim było i jest uczczenie pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego". Problem w tym, że jak wynika ze stenogramów udostępnionych na stronie europoseł Foltyn-Kubickiej(http://www.foltynkubicka.pl/pl/c2VsZWN0ZWR8ODd8c3Vic2VsZWN0ZWR8MTU1Mw==/subpage.php) głosowania były dwa i w pierwszym Sonik się wstrzymał, a w drugim głosował "przeciw", co tym bardziej trudno wytłumaczyć pomyłką. Pozostali europosłowie PO (z wyjątkiem Małgorzaty Handzlik i Filipa Kaczmarka) i PSL głosowali "przeciw" zarówno w pierwszym, jak i drugim głosowaniu. Warto w tym miejscu nadmienić, że dwóch europosłów kiedyś związanych z PSL, a teraz PSL "Piast" (Janusz Wojciechowski i Zdzisław Podkański) w obu głosowaniach głosowało "za".

Teraz europosłowie tłumaczą się błędem technicznym, bo im w gruncie rzeczy wstyd, gdy sprawa wypłynęła. Jakoś wytłumaczyć się wypadało, ale przecież gdyby nie umieli głosować, to tym bardziej nie nadają się do Parlamentu Europejskiego!

Poprawki Foltyn-Kubickiej

Głosowano nad dwiema poprawkami zgłoszonymi przez europoseł PiS Hannę Foltyn-Kubicką.

POPRAWKA NR 3

Akcentując znaczenie podtrzymywania żywej pamięci o przeszłości i o ludziach, którzy dzięki swojej ofiarności, wierności ideałom, honorowi i męstwie, powinni zostać wpisani w świadomość Europejczyków jako bohaterowie wieku totalitaryzmów; ludziach takich, jak Witold Pilecki, który dobrowolnie poszedł do obozu koncentracyjnego, aby organizować tam ruch oporu oraz zbierać informacje o masowych mordach.

POPRAWKA NR 12

Proponuję, aby dzień 25 maja (rocznicę wykonania wyroku śmierci na Bohaterze z Auschwitz, rotmistrzu Witoldzie Pileckim, straconym 25.05.1948 r.) ogłosić Międzynarodowym Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, co będzie zarówno wyrazem szacunku i hołdu złożonego wszystkim tym, którzy walcząc z tyranią, dawali świadectwo heroizmu i prawdziwej miłości do człowieka, jak i wyraźnym wskazaniem przyszłym pokoleniom właściwej postawy w obliczu groźby totalitarnego zniewolenia.

Foltyn-Kubicka domagała się imiennego głosowania nad swymi poprawkami, dzięki czemu wiemy, którzy posłowie głosowali "przeciw". Nie wszystkie głosowania w Parlamencie Europejskim są imienne.

Paradoksy ordynacji

"Polacy! zapamiętajcie te nazwiska! I nie głosujcie na nich ponownie, bo przynoszą wstyd wszystkim Polakom" – takie apele pojawiły się na portalach prawicowych (m.in. http://prawica.net/node/16341) w związku z głosowaniem 22 polskich europarlamentarzystów przeciwko upamiętnieniu Witolda Pileckiego.

Problem jednak w tym, że ordynacja do PE, podobnie jak sejmowa, jest tak skonstruowana, że stawiając krzyżyk przy jakimś nazwisku na danej liście, można w istocie wesprzeć zupełnie innego kandydata z tej listy, który uzyskał nawet minimalnie większą liczbę głosów. Dzieje się tak zawsze z głosami kandydatów, którzy nie zdobędą wystarczającej liczby głosów (nawet jeśli będzie to zdecydowana większość głosów, jakie padły na daną listę, na skutek czego głosy oddane na jednych kandydatów często przechodzą na drugich).

Ponieważ przy podziale mandatów w pierwszej kolejności bierze się pod uwagę sumaryczny wynik uzyskany przez listę, a w dalszej dopiero "wynik personalny", jest to jednak bardziej głosowanie na listę partyjną niż na konkretnego kandydata. Wymowną ilustracją jak to działa w praktyce jest przykład europosła PO Tadeusza Zwiefki, który znalazł się wśród europosłów głosujących przeciwko upamiętnieniu rotmistrza Pileckiego. Z jego okręgu (wyjątkowo) wybierany był tylko jeden poseł i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Zwiefka zdobył mandat w okręgu, dostając prawie o 1/3 głosów mniej niż jego kontrkandydatka z innej listy, która się nie dostała. Mało tego, wynik Zwiefki był dopiero trzecim wynikiem w okręgu – kandydat z drugim wynikiem też się nie dostał!

Tak jest skonstruowana ordynacja "proporcjonalna", która według jej obrońców ma być wyrazem "sprawiedliwości społecznej". W systemie jednomandatowym JOW (z ang. FPTP czyli "pierwszy na mecie"), gdzie liczą się przede wszystkim głosy oddane na osobę, ani Zwiefka, ani nikt inny tak "sprawiedliwym" sposobem by się nie dostał, bo tu liczą się osobowości.

Poza tym, gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbywały się w ordynacji JOW, posłowie czuliby się bardziej zależni od swoich wyborców i bardziej akcentowaliby interesy narodowe, co wielu siłom politycznym nie jest na rękę. Podobnie wprowadzenie takiej ordynacji do Sejmu sprawiłoby, że czuliby się bardziej odpowiedzialni przed wyborcami, niż przed bonzami partyjnymi i zwracaliby większą uwagę na potrzeby lokalnych społeczności, które ich wybrały.

Problem ordynacji wart jest dostrzegania, szczególnie, że na ostatnie wybory do PE poszło 21% uprawnionych do głosowania, a wg ostatnich badań opinii publicznej na kolejne wybiera się… 13%.

*** Artykuł ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Opcja na Prawo"(5/2009)

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.