/Polityczne konsekwencje pandemii koronawirusa

Polityczne konsekwencje pandemii koronawirusa

Rozwijająca się w Polsce, podobnie jak i w Europie i na świecie, pandemia koronawirusa, tworzy sytuacje, jakich nigdy w naszym kraju nie było i jakich nie przewidywano. W takich nieprzewidywalnych sytuacjach decyduje z jednej strony kreatywność grup władzy politycznej, a z drugiej strony wysoka sprawność i skuteczność aparatu państwa. Będzie to test polskiego państwa na nieprzewidywalne sytuacje. A im dłużej będzie trwała pandemia, tym test będzie trudniejszy. A stawką gry jest ilość ofiar śmiertelnych oraz chorobowych zakażeń koronawirusem. Konsekwencjami zaś głębokość i długotrwałość recesji gospodarczej i skala bezrobocia oraz pauperyzacji polskiego społeczeństwa.

Słabość państwa i niska kreatywność elit władzy

Po pierwszym miesiącu trwania pandemii są bardzo już wyraźne symptomy słabości i nieskuteczności aparatu polskiego państwa. Podstawowe braki w wyposażeniu służby zdrowia w zakresie środków ochrony epidemiologicznej, od szpitali poczynając, stworzyły już niebezpieczną sytuację w ilości zakażeń lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pozostałego personelu medycznego. Brak było wystarczającej ilości testów na obecność koronawirusa i podstawowego sprzętu ochronnego w postaci specjalistycznych masek ochronnych, rękawiczek, okularów oraz kombinezonów ochronnych. To wynik kryminalnego wręcz braku przygotowania rezerw strategicznych państwa na wypadek wielkich epidemii, a o wielkich katastrofach żywiołowych i wojnie nie wspominając. To również wynik słabości strukturalnej, a zaniedbanej od dziesięcioleci całej służby zdrowia w naszym kraju. To wynik głębokiej słabości państwa polskiego.

Rząd reaguje poprawnie i zgodnie ze standardami większości państw UE, ograniczając maksymalnie ruchliwość przestrzenną obywateli i stosując wręcz areszt domowy wobec ludzi do 18. roku życia oraz zawieszając zajęcia w szkołach i uczelniach wyższych oraz placówkach kulturalnych, z absurdalnymi już zakazami wstępu do lasów i parków włącznie.

Tylko po co to wszystko? Przecież 95% ofiar śmiertelnych koronawirusa to ludzie po 65 roku życia, a z pozostałych 5% większość to chorzy na cukrzycę, choroby serca i choroby układu oddechowego. Przecież to ich trzeba chronić przed kontaktami z osobami zarażonymi, a nie dzieci, młodzież i ludzi w sile wieku, którym de facto nic lub niewiele grozi. Przecież to domy opieki społecznej oraz nade wszystko szpitale i inne placówki służby zdrowia należało objąć pełną ochroną epidemiologiczną, bo wkrótce będą to ośrodki nasilonych zakażeń i obszary śmierci. To ludzi po 65. roku życia i ludzi z chorobami wrażliwymi na koronawirusa należało izolować i wysłać na zdrowotną co najmniej 4-tygodniową częściową lub całkowitą kwarantannę, i to od nauczycieli szkolnych i wykładowców akademickich poczynając. A szkoły i uczelnie zostawić w spokoju. Nie mam racji? Być może. Ale proszę o logiczne argumenty, a nie o bezmyślne powielanie tego co robią inni.

Ale pandemia odsłania i jeszcze odsłoni słabość polskiego państwa w różnych innych sferach życia, która dotychczas jest ukrywana lub schowana.

I tak choćby zawieszenie nauczania w szkołach i nauczanie on-line odsłania głęboki upadek całej szkolnej edukacji. Pozorowanie od dziesięcioleci, a przynajmniej od lat kilkunastu nauczania i wychowania w szkolnej oświacie, w postaci braku zasadniczych wymagań edukacyjnych i wychowawczych, zostało odsłonięte koniecznością zadawania pracy on-line do wykonanie w domu. Nagle, uczniowie, od których niewiele lub prawie nic nie wymagano całe lata, są formalnie i to w sposób udokumentowany zobligowani do realizowania zadawanych do domu prac. Katastrofa, dla uczniów, ale i rodziców. Choć pewnie i tak, jak zwykle, skończy się na zaliczeniu wszystkim wszystkiego.

Dekompozycja sceny politycznej aż po chaos polityczny

Pandemia koronawirusa już uruchomiła procesy dekompozycji sceny politycznej z możliwością chaosu w polityce. Ta dekompozycja to przemieszczenia wśród partyjnych grup władzy tak opozycji, jak i rządzącej koalicji, co może spowodować załamanie się kruchej równowagi i niewielkiej przewagi koalicji rządzącej. I sytuacja pandemii przynajmniej podtrzyma, a raczej wręcz pogłębi kruchość polskiej sceny politycznej. Wynika to z faktu, że stan pandemii tworzy sytuacje zaskakujących nieprzewidywalności, wobec których trzeba podejmować decyzje polityczne. I to mniej lub bardziej zrozumiałe dla otoczenia, a często również błędne.

Ten stan nieprzewidywalnych wyzwań będzie równocześnie coraz bardziej odsłaniał coraz widoczniejszą rażąco niską jakość partyjnych grup władzy. Nade wszystko opozycji, z jej skandalicznymi praktykami politycznymi. Ale również i koalicji, z jej miernymi praktykami rządzenia i procedowania sejmowego. A codzienna uciążliwość walki z pandemią będzie wyostrzać negatywne oceny politycznych praktyk partyjnych grup władzy wśród zwykłych obywateli i szarych wyborców, tworząc coraz bardziej kruche podstawy pod poparcie polityczne dla sprawujących władzę, ale też będących w opozycji.

Tę kruchość sceny politycznej zapewnia nade wszystko obecna ordynacja proporcjonalna do Sejmu, tworząc rozdrobnienie wśród opozycji i podziały wśród rządzącej koalicji. Ordynacja ta również była głównym powodem względnej porażki PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych. A to dlatego, że w tej ordynacji politycy i posłowie przestają się liczyć z wyborcami, od których nie są bezpośrednio zależni. I prędzej czy później decydują się na aroganckie i butne wobec swych wyborców decyzje polityczne, zgodnie z działaniem opisywanego przeze mnie wielokrotnie socjopolitycznego prawa Forsytha. To dlatego PiS zdecydował się na fatalną „piątkę Kaczyńskiego”, którą chciał przekupić i pewnie przekupił część wyborców. Tyle, że pieniędzy na podwyżki dla pauperyzowanych nauczycieli i na dofinansowanie nędznej materialnie oświaty dzięki temu zabrakło. A konsekwencją był strajk nauczycieli i stworzenie sobie 2-milionowej rzeszy aktywnych wyborczo przeciwników politycznych w środowisku nauczycieli i ich rodzin. I stąd względna porażka PiS w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych, a już pewnie bezwzględna w przyszłych wyborach do Sejmu.

Ale trwająca pandemia i jej medyczne, społeczne oraz gospodarcze konsekwencje mogą doprowadzić nawet do narastającego chaosu w naszej polityce. A stan pogłębiającego się chaosu to narastające gwałtownie, dziwacznie i mocno zmiany w systemie politycznym. Ten chaos będzie powodowany malejącą przewidywalnością zachowań i decyzji politycznych partyjnych grup władzy, zarówno opozycji, jak i rządzącej koalicji. Narastać będzie bowiem dezorientacja tych grup w obliczu mniej lub bardziej nieprzewidywalnych sytuacji, i to nie tylko w kraju, ale i na świecie, a w UE w szczególności. Przewidywalny i poukładany świat oligarchii partyjnych, jak im się błędnie wydawało, będzie pękał, rozsypywał się i walił. A że ich perspektywą polityczną była od zawsze perspektywa ledwie „żabiego skoku”, nie będą w stanie oceniać realnie nowych sytuacji i wyzwań i będą podejmować coraz bardziej mało racjonalne, ale i nieodpowiedzialne oraz błędne, bo krótkookresowe decyzje.

Tworzenie alternatywnej ścieżki politycznej

Jeśli dojdzie do sytuacji chaosu politycznego, to dojdzie do niego nie tylko w Polsce, ale i przynajmniej w części krajów UE, z Włochami i Hiszpanią na czele. A to oznacza, iż nie będzie powrotu do stanu politycznego sprzed pandemii, tak w Polsce, jak i w UE. Sytuacja zaś chaosu zawsze rozpoczyna tworzenie rozgałęzienia ścieżki dotychczasowego rozwoju, jej bifurkacji, gdzie o przyszłości decydują zwykle relatywnie niewielkie siły.

Tyle, że to, iż będzie inaczej, nie oznacza, że będzie lepiej. Może być gorzej, a nawet bardzo źle. Chaos można bowiem wykorzystać do stworzenia skoncentrowanej i niedemokratycznej władzy centrów biurokratycznych UE, będących faktycznie pod narodową kontrolą polityków Niemiec. Chaos można bowiem również wykorzystać do stworzenia jeszcze bardziej oligarchicznej i antyobywatelskiej władzy partii politycznych w Polsce. Ale chaos można również wykorzystać na rzecz budowy demokratycznej UE opartej na niepodległości i suwerenności równoprawnych państw narodowych. I chaos można również wykorzystać do stworzenia alternatywnej ścieżki politycznej dla Polski, w postaci rozpoczęcia zmian na rzecz tworzenia republikańskiego ustroju demokracji obywatelskiej, opartego na bezpośredniemu podporządkowaniu polityków wyborcom dzięki JOW.

Przede wszystkim nie należy dopuścić, aby w kolejnych wyborach, które mogą być szybciej niż się spodziewamy, dzięki samej dekompozycji sceny politycznej, alternatywą dla PiS były obecne skompromitowane partie polityczne opozycji lub nowe partyjki powoływane ad hoc przez przeróżne „służby specjalne” z kraju i zagranicy. Trzeba rozpocząć tworzenie alternatywnego wobec obecnej sceny politycznej podmiotu, który zostanie zbudowany na bazie społecznej dotychczasowego ruchu obywatelskiego JOW, z szeroką kooptacją patriotycznych, uczciwych i kompetentnych, a wykazujących się już aktywnością polityczną obywateli. I trzeba takie samoorganizujące centrum przyszłej partii JOW zacząć w najbliższym czasie tworzyć.

8 kwietnia 2020

About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW
1 391 wyświetlen