Niedawno wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił nowatorską metodę zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Nowatorstwo polega na tym, że w rzeczywistości dla większości Polaków ta kwota zwiększeniu nie ulegnie. Trudno się dziwić temu reformowaniu gospodarki metodą przelewania pustego w próżne. Wszak, gdyby podatki zmalały, to z czego utrzymywałaby się administracja państwowa, czterokrotnie liczniejsza niż w czasach PRL-u i ciągle rosnąca?

Osobliwe jest to, że w tej koncepcji podatkowej nie ma informacji o zmianach w wydatkach budżetowych, o analizach, badaniach i przewidywanych skutkach. Jest w ogóle bardzo dziwne, że podatki w Polsce nie są określane co roku przez ustawę budżetową. Od zarania III RP prawa o podatkach są uchwalane niezależnie od ustawy budżetowej i tworzą skomplikowany system podporządkowany superustawie, zawierającej 343 artykuły, nazywanej, chyba dla żartu, „ordynacją podatkową”. Słowo ordynacja sugeruje porządek, a system podatkowy w Polsce to monstrualny chaos. Polski minister finansów może na przykład zwolnić różne podmioty gospodarcze z podatku VAT. Nie musi pytać Sejmu o zgodę. Minister może wydać rozporządzenie, które jest publikowane w Dzienniku Ustaw, a więc tworzy nowe prawo. Czy w takim systemie można coś zaplanować, obliczyć, zbilansować, czy w ogóle cokolwiek przewidzieć? Ministerialne dekrety to bardzo szkodliwa anomalia ustrojowa i to tylko jedna z wielu.

Jak oczyścić tę stajnię Augiasza, uzdrowić ustrój, usprawnić podatki i skończyć z przelewaniem z pustego w próżne? Jak oddać ważne funkcje decyzyjne w ręce ludzi odpowiedzialnych i kompetentnych? Jest tylko jeden sposób. Trzeba zreformować polskie prawo wyborcze na wzór tych państw, gdzie podatki są proste, administracja jest mała i funkcjonuje sprawnie oraz gdzie parlamenty są wybierane w jednomandatowych okręgach wyborczych. Takie prawo wyborcze oddaje kontrolę na politykami w ręce obywateli. Ta kontrola tworzy mechanizm pozytywnej selekcji elit i wysuwa w górę ludzi dbających o dobro publiczne. Jeśli nie są skuteczni, to wyborcy usuwają ich z polityki łatwo, szybko i na zawsze.

Protestując przeciw nonsensom w polskich podatkach, pamiętajmy, że nie uda się naprawić niczego, w tym systemu podatkowego, bez wprowadzenia ordynacji 460 JOW w wyborach do Sejmu.

28 listopada 2016

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 1 komentarz
  1. Krzysztof Kowalczyk

    29. Lis 2016,  godz. 01:06

    A tu taki kwiatek: „Borys Budka był ministrem sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz. 3 dni przed wyborami parlamentarnymi, które zakończyły się klęską dla Platformy Obywatelskiej, Budka podwyższył o 100% minimalne stawki adwokatów i radców prawnych. Dzięki zmianom mogli domagać się dwukrotnie wyższych minimalnych wynagrodzeń od swoich klientów.

    Niespodzianka Borysa Budki dla adwokatów i radców prawnych została wprowadzona dzięki dwóm rozporządzeniom. Była to dość zaskakujące, bo rzadko zdarza się, by minimalna cena za usługę wzrosła o 100 procent.”

    Źródło: http://pikio.pl/wazne-budka-3dni-przed-wyborami-podniosl/

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.