/Po obywatelsku

Po obywatelsku

Od dwóch tygodni stronnicy Hanny Gronkiewicz- Waltz ruszyli do kontrataku i wspierają Panią Prezydent w walce o utrzymanie stanowiska. Partia rządząca nie przebiera w środkach i w swoim stylu zaciąga do walki politycznej czołowych polityków, celebrytów a nawet jednego biskupa. Wszystko w ramach walki… z demokracją.

W wielkim skrócie teza partii rządzącej sprowadza się do tego, że referendum w zasadzie nie jest aktem demokratycznym, ma niewielki sens, szczególnie rok przed wyborami. Dla partii posiadającej „obywatelski” przydomek w nazwie, cała sprawa jest jedynie akcją polityczną i taką „gorszą od wyborów” formą demokracji. Słuchając jak referendum bagatelizuje Pan Prezydent, jak Pan Premier namawia do niegłosowania, jak kilku aktorów i celebrytów staje w obronie Hanny Gronkeiwicz-Waltz i w końcu jak Arybiskup Kowalczyk przekonuje, że w zasadzie niegłosowanie to nie grzech, można tylko przecierać oczy ze zdumienia.

Środowiska na co dzień co rusz oskarżające kogoś o postępowanie „niedemokratyczne” nie chcą uznać referendum jako aktu właśnie demokratycznego. Kompletnie nie ma tu znaczenia, że w zbieranie podpisów zaangażowały się inne partie. Podpisy zostawiali wyborcy z własnej woli, podobnie jak w Elblągu czy wcześniej w Łodzi. To doskonały dowód na to, że Polacy chcą mieć wybór i wpływ na to kto nimi rządzi, a co więcej mieć możliwość rozliczania rządzących z ich postępowania. To głos od społeczeństwa, które chce wiedzieć kto jest odpowiedzialny za ich najbliższą okolicę i kto reprezentuje ich interesy. Cała sprawa pokazuje w jakim rozkładzie jest klasa polityczna i jak kulawa jest polska demokracja. Przypomnijmy, że to samo środowisko, które dziś nawołuje do niegłosowania (sic!) wyprodukowało przed kilkoma laty taki oto spot: