/„Tak” dla Pawła Kukiza, „nie” dla systemu prezydenckiego

„Tak” dla Pawła Kukiza, „nie” dla systemu prezydenckiego

Wśród wielu postulatów reformy ustroju polskiego wymienia się konieczność wprowadzenia „systemu prezydenckiego”. Do zwolenników systemu prezydenckiego zaliczyłbym Stanisława Tymińskiego oraz Stanisława Michalkiewicza. Jednak, bezpośrednim powodem niniejszej notatki jest wypowiedź jednego z kandydatów na prezydenta. W toku jednego z ostatnich spotkań wyborczych w Koszalinie Paweł Kukiz wypowiedział się o „systemie prezydenckim”:

„Prezydent jest osobą, która ma przede wszystkim reprezentować interes obywatelski i tak koordynować, czy próbować wpływać na pracę rządu i parlamentu, aby dbać o interes ludzi i kontrolować rząd. Do tego ma Radę Gabinetową, inicjatywę ustawodawczą, może podpisać albo nie podpisać ustawę. Ja zmierzam do takiego systemu, by po wprowadzeniu Jednomandatowych Okręgów Wyborczych zająć się też zmianą systemu na system prezydencki, ale to w przyszłości. Najpierw musimy wprowadzić JOW-y, które pozwolą oddać państwo obywatelom”.

Postulowanie wprowadzenia systemu prezydenckiego (tu przykładowa charakterystyka) nie jest z definicji związane z systemem JOW, a więc ta wypowiedź w zależności od indywidualnych poglądów, dla niektórych wyborców będzie kolejnym powodem do popieraniu kandydatury Pawła Kukiza, dla innych – niekoniecznie. Paweł Kukiz nie sprecyzował jeszcze, co rozumie przez „system prezydencki”.

Przyjmijmy zatem roboczo, że można ten system polityczny zdefiniować jak przedstawiono w powołanej wyżej charakterystyce: „system polityczny w demokracji charakteryzujący się rygorystycznym podziałem (separacją) władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz połączeniem funkcji prezydenta i szefa rządu. W myśl tych zasad prezydentowi (jako organowi władzy wykonawczej) przysługuje pełnia władzy wykonawczej oraz zwolnienie z odpowiedzialności przed parlamentem – pozbawiony zostaje jednak możliwości ustawodawczych”. Ponadto, przyjmijmy za tym zestawieniem, że system ten będzie miał m.in. następujące cechy: prezydent jest wybierany w głosowaniu powszechnym; kadencja prezydenta jest określona w czasie; ministrowie wchodzący w skład rządu odpowiadają jedynie przed prezydentem; akty wydawane przez prezydenta nie wymagają kontrasygnaty; prezydent nie jest odpowiedzialny politycznie, ale w przypadku złamania konstytucji lub prawa może zostać odwołany; prezydent ma możliwość wydawania dekretów z mocą ustawy w sytuacjach nadzwyczajnych (np. okres wojny).

Założenia teoretyczne

Przyjrzyjmy się założeniom teoretycznym w pierwszej kolejności. Za podstawowy mankament tego systemu należy uważać nieodpowiedzialność polityczną prezydenta – w sytuacji niepopularności jego polityki naród nie ma możliwości usunięcia go z urzędu inaczej niż w toku głosowania powszechnego. W systemie JOW w Wielkiej Brytanii (WB), do zmiany krytykowanego premiera może dojść w drodze wyborów powszechnych, lecz również w wyniku głosowania w samym parlamencie. W systemie prezydenckim niepopularność prezydenta oznacza permanentną „wojnę” z parlamentem.

Sposób wyboru prezydenta i premiera również określa niezależność lub zależność każdego z nich od narodu. Wybieranie prezydenta w skali całego kraju oznacza konieczność zebrania ogromnych funduszy i nadmierny wzrost wpływu mediów masowych kosztem przekazu merytorycznego, w szczególności, sympatie i afiliacje partyjne mediów decydują o przebiegu ogólnokrajowej kampanii wyborczej. Cechy te podlegają słusznej i silnej krytyce zwolenników systemu JOW. Konieczność wyboru premiera w okręgu jednomandatowym pozwala na wybór lidera (przywódcy) kraju z zachowaniem takich zalet systemu jednomandatowego, jak bezpośredniość wyboru, bliski kontakt z wyborcami, niskie koszty kampanii wyborczej i wyborów.

W systemie prezydenckim ministrowie wchodzący w skład rządu odpowiadają jedynie przed prezydentem. Powstaje pytanie, z jakiego powodu i dla jakich korzyści obywatele mieliby być pozbawieni wpływu – poprzez głosowanie – na to, kto będzie sprawował rząd w ich imieniu? Dyskrecjonalne mianowanie ministrów przez prezydenta jest bliższe raczej dyktaturze niż demokracji. Należy zaznaczyć, że tradycyjny podział władzy na ustawodawczą i wykonawczą traci na znaczeniu na rzecz tej drugiej. Oznacza to jednocześnie brak wpływu narodu (nominalnego suwerena) na rząd. W konsekwencji, postulaty reform ustrojowych powinny dążyć raczej do realizacji zasady suwerenności narodu niż do jej eliminacji (w warunkach polskich – do utrwalenia braku jej realizacji).

Jak system prezydencki działa w praktyce

Za podręcznikowy przykład państwa stosującego ten system podawane są Stany Zjednoczone Ameryki (SZA). Bliższa analiza funkcjonowania modelu „prezydenckiego” w SZA pozwala na sformułowanie konkluzji, że praktyka daleko odbiega od teorii, i to odbiega na niekorzyść.

Przede wszystkim, „rygorystyczny” podział władzy ustawodawczej i wykonawczej jest jedynie teoretyczny. O ile istotnie parlament (Kongres) nie pełni funkcji wykonawczych, to prezydent efektywnie sprawuje również władzę ustawodawczą przy pomocy słynnych executive orders (zarządzeń prezydenckich). Zarządzenia te nominalnie nie są ustawami ani rozporządzeniami wykonawczymi do ustaw, a przynajmniej nie w każdym wypadku, lecz w istocie rzeczy działają jak ustawy. Ponadto, z upływem czasu prezydent uzyskał pozycję daleko wykraczającą poza ramy konstytucyjne kosztem nie tylko władzy ustawodawczej, lecz również sądowniczej. Przykładem zagadnień dotyczących pełnienia przez prezydenta władzy sądowniczej jest sprawa więzienia w Guantanamo oraz program prowadzenia wojny z użyciem dron-ów (ferowanie i wykonywanie wyroków, które nie zostały wydane przez sąd). Jeden z najnowszych komentarzy Andrew Napolitano również poświęcił koncentracji władzy przez prezydenta. Swego rodzaju ilustracją nadmiernego znaczenia prezydenta SZA, który wkracza na obszary nominalnie zastrzeżone dla pozostałych władz jest ta karykatura.

Podsumowując, instrumenty systemu JOW pozwalają na wywieranie obywatelom większego wpływu na premiera i ministrów wybieranych w okręgach jednomandatowym, niż prezydenta w wyborach powszechnych i członków jego rządu nieodpowiedzialnych przed wyborcami. System prezydencki powoduje skupienie w rękach prezydenta nadmiernej władzy, często niemającej umocowania w porządku konstytucyjnym. Cechy te powodują, że postulat wprowadzenia systemu prezydenckiego nie zasługuje na poparcie, a co najmniej wymaga daleko pogłębionej refleksji. Obecnie, wystarczy pozostać przy postulacie „460 JOW”.

About Paweł Kawarski

prawnik, działacz Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od 2003 r., członek Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze", ekspert Fundacji im. Jamesa Madisona