Usunięto z PiS wydawałoby się najlepszych. Szefostwo PO też w swoim czasie wycięło wewnętrzną konkurencję. Czy ktoś słyszał, aby w USA wyrzucono kogoś z partii demokratycznej czy republikańskiej, albo w Wielkiej Brytanii z labour lub torysów? Oczywiście nie, bo tamte partie są wspólnotą idei a nie hierarchiczną strukturą typu leninowskiego, o której bard rewolucji październikowej Włodzimierz Majakowski pisał:

 

Partia i Lenin – bliźnięta – bracia –
kogo bardziej matka – historia ceni?
Mówimy – Lenin, a w domyśle – partia, 
mówimy – partia, a w domyśle – Lenin.

 

W partiach naszego systemu wyborczego,największym batem na swoich poddanych, żołnierzy, członków  (niepotrzebne skreślić) jest palec wskazujący ich szefa, który, umieszcza polityka na liście wyborczej, umożliwiając mu tym samym reelekcję. Ten sam palec może go z tej listy skreślić lub wcześniej wykluczyć  z szeregów i taki polityk nie dożyje żadnych wyborów ani wewnętrznych, ani jakichkolwiek innych.

 

W polskich realiach, obywatel nie może sam stanąć do wyborów. We wszystkich ordynacjach, nawet na wójta, konieczne są partie lub komitety, mimo że konstytucja zobowiązuje do równości. Gdzież tu równość obywatela! A przecież partie mają w nazwie, a to obywatelsk”, a  to sprawiedliwość, nie mówiąc już o demokratycznej. Sprawiedliwość to przede wszystkim równość a obywatelskość to prawa pojedynczego człowieka, choćby do tego, aby samemu ubiegać się o wybór, bez konieczności podpórki partii czy jakiegoś komitetu. A dopiero z tego wychodzi demokracja.

 

Realizacja pryncypialnej zasady demokracji – równości wyborczej, jest najskuteczniej realizowana w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), gdzie wybiera się człowieka a nie partie. Niestety, u nas w Warszawie podczas wyborów samorządowych nie doświadczymy dobrodziejstwa JOW, gdyż ordynacja wyborcza dopuszcza ten sposób wybierania w gminach poniżej 20 000 mieszkańców. W Polsce będzie to dotyczyło ok. 40 000 radnych, na ogólną liczbę 47 000. Dlaczego nie wszystkich? Dlaczego Sulejówek jest pod tym względem uprzywilejowany. Co my, warszawiacy zrobiliśmy złego Sejmowi, że nas każe taką antyobywatelską ordynacją? Partyjne wybory do samorządu są zaprzeczeniem samorządowości. Śmieci nie są ani lewicowe, ani prawicowe, a zalegające pryzmy śniegu świadczą o nieudolności zarządzania konkretnych ludzi z krwi i kości, a nie tych czy innych partii politycznych.

 

Już czas, aby żądać od Sejmu równości w samorządowej ordynacji wyborczej. A najlepiej by było, aby Sejm w ogóle nie wtrącał się do samorządów, bo to nie jego rola.

 

 

Mariusz Wis – ekspert systemów wyborczych Fundacji im. J. Madisona

*Tekst wydrukowany w warszawskiej gazecie "Południe" (150 000 nakładu) 10.11.2010 r.

 

Dyskusja - 1 komentarz
  1. Wiesław Liźniewicz

    14. Lis 2010,  godz. 23:15

    Każdy członek partii wie co jest grane i nie wychyla się, a jeśli wychyla się to znaczy tylko tyle, że dostał takie polecenie. W tym wyrzucaniu chodzi chyba o coś innego. Spójrzmy: ROAD – Unia Demokratyczna – Unia Wolności – Platforma Obywatelska – partia Palikota, jeszcze nie nazwana. W ciągu 20 lat cztery zmiany. Tyle razy ile kadencji sejmu. Co wybory nowa partia. Kierujący polska sceną polityczną zdają sobie sprawę z tego, że PO podobnie jak PIS, nie mają już takiego elektoratu, jak miały. Trzeba gdzieś miękko wylądować, czyli stworzyć nową partię. Ale żeby to wszystko było przekonywujące, to musi być naturalne. A więc niby kłótnie, różnice programowe. I nagle okazuje się, że jakieś nijakie panie stają się wybitnymi postaciami na polskiej scenie politycznej. I jaka troska o „pokrzywdzonych”! Czyż ta obłuda sięgnęła już dna, czy może jeszcze nie?

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.