Bloger Rosemann znęca się na Salonie24 nad posłanką Ligią Krajewską, która wyśmiała program własnej partii, sądząc, że ma do czynienia z programem swoich politycznych przeciwników.

 

To zupełnie nierealne pomysły. Czyste chciejstwo. Człowiek składający takie obietnice okłamuje Polaków! powiedziała o swoim programie partyjnym pani Ligia w rozmowie z dziennikarzem "Rzeczpospolitej". Pryncypialna krytyka nie spotkała się ze zrozumieniem blogera Rosemanna, który swój tekst zatytułował Idiotka w parlamencie i zakończył dramatycznym wyznaniem: Swoją drogą pani Ligia dostarczyła znakomitego, by nie rzec koronnego argumentu zwolennikom JOW.

 

Pragnę uspokoić pana Rosemanna jako zwolennik JOW, nie tylko nie przyłączę się do krytyki madame Ligii, ale stanę w jej obronie. Pani Ligia bardzo mi zaimponowała, ponieważ nie uczy się programów partyjnych na pamięć i nie próbuje udawać, że je zna, wiedząc doskonale, że są gówno warte. W systemie ordynacji partyjniackiej programy partyjne powinny być zakazane z definicji, ponieważ w tym systemie partia nie ma możliwości samodzielnego rządzenia po wygraniu wyborów. Program partii, dzień po wyborach ląduje w koszu, a to co się w jego miejsce wyłania jest hybrydą stanowiącą kompromis koalicyjny dwóch, trzech partii, wynikający z podziału państwa, traktowanego jako łup polityczny, na strefy wpływów. Głoszenie programów przed wyborami, przy pełnej świadomości, że po wyborach gówno z nich pozostanie, jest świadomym i zuchwałym oszustwem, które powinno podpadać pod kodeks karny. Robią to niestety wszyscy nasi umiłowani wodzowie i przywódcy partyjni.

 

Wiedza o partii, życiu publicznym, problemach państwa, jego funkcjonowaniu, sąsiadach i polityce zagraniczne, a także armii, gospodarce, społeczeństwie, tudzież kopalinach, uprawach rolnych, nauce i sztuce jest również niepotrzebna, bo o tym jakie stanowisko zająć w głosowaniu sejmowym w określonej sprawie decyduje wódz partyjny i partyjna wierchuszka. Do czego więc ta wiedza miałaby być pani Ligii przydatna, skoro ona samodzielnie o niczym nie decyduje? Czy bloger Rosemann nie wymaga od pani Ligii zbyt wiele?

 

Wyborców pani Ligia też nie musi się obawiać, bo to nie oni decydują o jej karierze politycznej i parlamentarnej, ale wódz partyjny. Pani Ligia dostała w Warszawie 3590 głosów, czyli mniej niż potrzebuje burmistrz Pierdzikowa Dolnego, żeby zostać burmistrzem, i została posłanką RP. Dlaczego bloger Rosemann żąda od pani Ligii jakiejś karkołomnej gimnastyki, skoro obecny system wyborczy i parlamentarny gwarantuje jej pełny sukces i pomyślność? Któż, u licha, miałby ją rozliczyć z obietnic wyborczych, skoro wyborca w Polsce nie ma najmniejszego wpływu na wybory dokonywane przez partyjnych przywódców w ciszy partyjnych gabinetów? Dlaczego jak raz od pani Ligii wymaga, żeby różniła się czymś od pozostałych 459 posłów, licho raczy wiedzieć. Wiadomo przecież, że tzw. szeregowy poseł nie powinien się niczym wyróżniać, ale karnie wykonywać polecenia partii to jest abecadło przetrwania w politycznym światku III RP urządzonym przez ordynację partyjniacką.

 

Pani Ligia, za to, że nie udawała kogoś innego niż jest, że obnażyła głupotę systemu partyjniackiego, szczerze ujawniła jego słabości została nazwana idiotką. Jest to wyjątkowo niesprawiedliwa opinia. Gdyby ode mnie zależało, przyznałbym pani Ligii order za wkład w dzieło odkłamywania życia politycznego w Polsce. Brawo pani Ligio, jestem Pani fanem!

 

 

Blog Rosemanna na Salon24: http://rosemann.salon24.pl/511178,idiotka-w-parlamencie

 

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.