Otwierając debatę o zmianach ordynacji wyborczej, Jarosław Kaczyński stawia nas przed pytaniem o zakres uprawnień obywateli w demokracji po Gutenbergu.

Silny mandat wyborczy wójta, burmistrza i prezydenta gminy może być źródłem nepotyzmu i korupcji.

Żeby do tego nie dochodziło, radni mają kontrolować zarządzających gminą i informować wyborców, jak sprawy stoją.

Dla unikania tej kontroli, silni zarządzający wykorzystują gminne zasoby do wiązania radnych w sieci prywatnych interesów.

Problem słabej odpowiedzialności radnych wobec wyborców najbardziej widoczny jest w gminach, ale dotyczy również rad powiatów i sejmików wojewódzkich.

W konsekwencji braku społecznej kontroli na wszystkich trzech poziomach władz samorządowych powstają kolektywy wzajemności, czasami działające w ramach partii politycznych.

O tym, że w lokalnych władzach samorządowych nepotyzm i korupcja dominują nad solidarnością i wspólnym dobrem widać już od czasu reformy samorządowej w 1999 roku.

W 2002 roku organizowałem w Krakowie konferencję popularno-naukową „Przestrzenie dla korupcji” wskazując, że brak odpowiedzialności radnych wobec swoich wyborców prowadzi do zawłaszczania publicznych wartości i degradowania ładu przestrzennego.

Niestety, nie udało nam się przekonać do takiego poglądu środowisk architektów i urbanistów, wciąż oczekujących dla siebie sterujących ról w lokalnych i regionalnych politykach rozwoju.

Negatywne skutki asymetrii pomiędzy silnym mandatem wójta, burmistrza i prezydenta, a słabym mandatem radnego od lat znają członkowie i władze Związku Miast Polskich i Związku Powiatów Polskich. Wspomagały one wielokrotnie Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w organizacji konferencji i w innych formach rzecznictwa zmian ordynacji wyborczych.

Działania te były całkowicie lekceważone przez dziennikarzy i przez partie polityczne. Pomijam fałszywe podejmowanie tych postulatów przez Ligę Rodzin Polskich czy Platformę Obywatelską dla celów marketingu przedwyborczego.

W 2013 roku problem asymetrii wójtów, burmistrzów i prezydentów wobec radnych podjął Ruch Palikota. Jednak zamiast pomóc w podniesieniu kontroli społecznej, przez zmianę ordynacji wyborczej do rad i sejmików, zaproponował wprowadzenie limitu kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Po Ruchu Palikota postulat ten przejęła Nowoczesna. Obecnie odnowiło go Prawo i Sprawiedliwość.

Ograniczenie kadencji nie zlikwiduje mechanizmów nepotyzmu i korupcji, tylko powiększy zmistyfikowanie sieci powiązań.

Zmiany takie byłoby regresem wobec dostrzeganego na całym świecie wzrostu aspiracji do bezpośredniego udziału obywateli w demokratycznym stanowieniu, odpowiednio do technologicznych możliwości horyzontalnej komunikacji.

Tymczasem, wprowadzeniem JOW na wszystkich poziomach wspólnot samorządowych, Prawo i Sprawiedliwość może uczynić z Polski lidera poszerzania praw obywatelskich w społecznościach sieci wiedzy.

About Andrzej Madej

przedsiębiorca, społecznik

Skomentuj