Rozgoryczeni krętackim systemem władzy, liczni nasi obywatele myślą ze zniechęceniem nic się nie da zrobić, wszystkie ważne stanowiska w państwie już opanowali ONI, każda nowa propozycja naprawy państwa będzie ICH kolejnym oszustwem.

 

Nawet hasło fundamentalne Ruchu JOW – wybory większościowe w jednomandatowych okręgach wyborczych  wielu prostym ludziom wydaje się nie dość radykalne. Dajcie możność odwoływania posłów (radnych) przez wyborców to jedyne hasło naprawdę angażujące jeszcze każdego. W odpowiedzi na to podaję, co następuje:

 

Na stronie www.jow.pl Ruchu Obywatelskiego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze” pod linkiem Dokumenty Ruchu umieszczone są dwa warianty projektu ordynacji wyborczej do Sejmu, opracowane przez Komisję Legislacyjną Ruchu JOW. Przytaczam artykuły 137 i 138  dokumentu o nazwie Projekt ordynacji JOW 2005 z definicją pojęć.

 

 

ROZDZIAŁ 17

Odwołanie i powtórny wybór posła w okręgu wyborczym

 

Art. 138

  1. Grupa co najmniej 10 wyborców okręgu może zorganizować Komitet Odwołania Posła, wybrać Pełnomocnika Komitetu  i skierować do Państwowej Komisji Wyborczej prośbę o wydanie zezwolenia na podjęcie zbiórki podpisów pod wnioskiem o odwołanie posła okręgu, wraz z motywacją wniosku.
  2. Państwowa Komisja Wyborcza, jeśli wniosek budzi zaufanie swoją powagą i rzetelnością argumentacji, wydaje Pełnomocnikowi Komitetowi  zezwolenie na podjęcie akcji zbierania  podpisów w okręgu.
  3. Arkusze podpisów dołączone do wniosku wyborców popierających odwołanie mają formę taką, jak opisana w Art. 75 ust. 3. Każdy arkusz ma nagłówek wyrażający żądanie odwołania posła.
  4. Państwowa Komisja Wyborcza, na pisemne żądanie odwołania posła okręgu wyborczego podpisane  przez co najmniej 25% wyborców tego okręgu, po stwierdzeniu  prawidłowości podpisów wydaje w ciągu 15 dni zgodę   na przeprowadzenie powtórnych wyborów w tym okręgu, powołuje okręgową komisję wyborczą do ich przeprowadzenia i zawiadamia o tym Marszałka Sejmu.
  5. Powtórne wybory w okręgu są przeprowadzone w ciągu 60 dni od powołania okręgowej komisji wyborczej, ale nie wcześniej niż po upływie 45 dni, według takich samych zasad co pierwsze wybory, Rozdz. 7 i dalsze.
  6. Przewodniczący okręgowej komisji wyborczej bezpośrednio po przeliczeniu głosów ogłasza wynik wyborów w okręgu, zawiadamia o wyniku Państwową Komisję Wyborczą i wręcza  wybranemu posłowi kopię protokołu wyborów  zaopatrzoną podpisami i pieczęcią komisji.
  7. Jeśli w okręgu wybrano innego posła niż dotychczasowy, dotychczasowy poseł traci mandat poselski, a nowo wybrany uzyskuje mandat poselski z chwilą ogłoszenia wyniku wyborów.

     

Art. 139

  1. Odwołanie posła przez wyborców i wybory  powtórne w okręgu mogą mieć miejsce tylko raz w czasie  kadencji Sejmu.
  2. Proces odwołanie posła opisany w Art. 138 wolno rozpocząć nie wcześniej niż jeden rok od daty pierwszych wyborów. Zbieranie podpisów pod wnioskiem nie może trwać dłużej niż dwa miesiące od dnia wydania zezwolenia wymienionego w  Art. 138.2.


 

Powyższe zasady odwoływalności znajdą się w projekcie poprawek do Kodeksu Wyborczego, przygotowywanym obecnie przez Zespół Wyborczy Mariusza Wisa.

 

Należy akcentować techniczną łatwość wprowadzenia zasady odwoływalności w ordynacji JOW. Jednak dla zwolenników klasycznych, dobrze sprawdzonych metod demokracji wydać się ona może ryzykowna, wręcz egzotyczna. Spotkać można opinie, że dopuszczenie odwoływalności posłów grozi anarchią i destabilizacją państwa Ale precedens istnieje: konstytucja stanu Kanady o nazwie Kolumbia Brytyjska dopuszcza odwoływalność posłów, i nic złego się nie dzieje.

 

Przytaczam w swobodnym tłumaczeniu kilka istotnych zdań z procedury odwołania (petition of recall) posła (Member of Legislative Assembly) w okręgu wyborczym (riding, constituency) Kolumbii Brytyjskiej, a także kilka komentarzy pochodzących z tego samego źródła.

 

Prawo pozwalające obywatelom okręgu odwołać z jakiejś przyczyny wybranego wcześniej reprezentanta okręgu to jest istotny czynnik kierujący uwagę reprezentanta na rozliczanie się wobec wyborców, nie wobec liderów partii politycznych. Prawo takie pozwala na kontrolę instytucji rządowych przez naród Kanady. Jest proste.

 

Wystarczy, jeśli niewielka grupa podobnie myślących obywateli zapoczątkuje proces odwołania, wysyłając list do Speaker of the Commons (Marszałek  Sejmu) z prośbą o akceptacje tego działania. Jeśli Speaker uzna, że motywy grupy zasługują na szacunek że nie ma w nich złośliwości ani chęci zabawy inicjatywa uzyskuje formalną akceptację. Następują wtedy w trzech etapach dalsze działania:

 

1. W ustalonym okresie czasu (60 dni) zgromadzone muszą być  podpisy obywateli popierających inicjatywę odwołania. Mają  to być podpisy co najmniej 40%  wyborców, którzy wzięli udział w wyborach kwestionowanego reprezentanta.

2. Jeśli ten warunek jest spełniony, przeprowadzone jest głosowanie czy odwołać kwestionowanego reprezentanta. (Jak się wydaje, dotychczas ten krok procedury nie był realizowany – sprawy rozwijały się inaczej, patrz dalej, AC)

3. Jeśli większość głosujących jest za odwołaniem, następuje powtórzenie wyborów w okręgu. Większością głosów okręgu wybrany zostaje nowy poseł i to wszystko.

 

Elity rządowe zdecydowanie nie lubią odwoływalności. Ich krytycyzm zasadza się na twierdzeniu, że taka możliwość będzie wykorzystana przez nieodpowiedzialnych dysydentów do rujnowania karier politycznych reprezentantów i do podważania interesów rządu.

 

Należy jednak podkreślić, że prawo odwołania reprezentanta nigdy nie było nadużywane do tej pory (2012), wg mojej wiedzy, stosowane je zaledwie trzykrotnie. Z reguły kwestionowani reprezentanci po zorientowaniu się w sytuacji sami rezygnowali z mandatu. Cytując w dalszym ciagu:

 

We wszystkich  przypadkach zwyciężył zdrowy rozsądek i demokracja. Okazało się też, że już samo  istnienie mechanizmu odwołania  silnie ukierunkowuje uwagę reprezentanta na elektorat, który go wybiera i opłaca.

 

Warto natomiast dodać, że 17 maja 2005 w kanadyjskiej prowincji Brytyjska Kolumbia odbyło się referendum, w którym mieszkańcy prowincji odpowiadali na następujące pytanie: Czy Brytyjska Kolumbia ma zmienić swój system wyborczy na system BC-STV według rekomendacji Stowarzyszenia Obywatelskiego za Reformą Ordynacji Wyborczej? Większość obywateli odpowiedziała NIE. Pozostał więc system wyborczy FPTP = JOW.

 

Co nie mniej ciekawe, w piątek 6 maja 2011, o godzinie 20.44 BBC przekazała oficjalną wiadomość, że obywatele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej zdecydowanie, większością głosów ponad 2 : 1, odrzucili w referendum 5 maja propozycję unowocześnienia ich systemu wyborów do Izby Gmin i wprowadzenia australijskiego systemu AV w miejsce obowiązującego od niepamiętnych czasów systemu FPTP (First Past The Post – pierwszy na mecie)  (J.Przystawa, fragment, patrz: Brytyjskie mohery pokonały 2 : 1 siły postępu)

 

Wynika z tego bardzo wyraźnie, że Brytyjczycy po wiekach doświadczeń wyborczych wolą zostać przy klasycznych JOW-ach (FPTP), z większością względną i jedną turą wyborów. Warto podkreślić, że ta doniosła nowina nie przebiła się praktycznie do głównych mediów w Polsce. Zapewne dla tego, by nie frustrować obywateli…

   

 


About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Stefan Michal Dembowski

    26. Sty 2013,  godz. 06:14

    Możliwość odwołania posła ,senatora,radnego gminy,miasta czy dzielnicy to nie populizm .To gwarancja demokracji.Nie może być tak że obywatel ma prawo wyłącznie do brania udziału w wyborach a już nie ma prawa kontroli swoich reprezentantów .W Polsce nie ma demokracji ponieważ nie ma demokratycznej ordynacjiwyborczej (kodeks wyborczy)Mimo zapisu art 96 Konstytucji RP pkt 2 Wybory do Sejmu są powszechne ,równe ,bezpośrednie i proporcjonalne.Nie są równe i nie są proporcjonalne .To partie polityczne (mafie) zdominowały całą przestrzeń polityczno-gospodarczo -społeczna i na użytek tych parti ( mafi)napisano kodeks wyborczy który jest rażąco sprzeczny z art 96 pkt 2 Konstytucji RP Spowodowało to sytuację że te partie (mafie)mają preferencje podczas wyborów w stosunku do tych obywateli którzy chcieli by startować w wyborach do Sejmu czy Senatu.Partie (mafie)na dodatek mają dofinansowanie z budżetu tzn z naszych obywateli podatków.Sam sposób rejestracji komitetów wyborczych wyborców jest niedemokratyczny.Zebranie odpowiedniej ilości wymaganych w kodeksie wyborczym podpisów nie gwarantuje rejestracji kandydata .PKW może odmówić rejestracji kandydata łamiąc prawo (mam na todowody)Wracając do głównego wątku stwierdzam że prawo wyborcy do odwołania swojego przedstawiciela to niezbywalne prawo w państwie demokratycznym.Brak takiej możliwośći powoduje niszczenie państwa i jego struktur społecznych .Obywatel RP mają niezbywalne prawo do kontroli swoich przedstawicieli we władzach wszystkich szczebli.Brak takiej kontroli powoduje rozkład państwa oraz utratę jego suwerenności.Obywatel pozbawiony jest współdecydowania w sprawach istotnych dla państwa a także na szczeblu gmin miast .Art4 Konstytucji RP w obydwu punktach nie jest realizowany w praktyce życia codziennego. Nie można sie zgodzić że narud sprawuje władzę przez swoich -przedstawicieli skorozostał pozbawiony ich kontroli. Tosamo bezpośredniego sprawowania władzy przez Narud.Referendum w Polsce to czysta fikcja.Nie muszę chyba przekonywać otym członków i sympatykó ruchu na rzecz JOW.Doświadczyli oni bowiem tego na własnej skórze biorąc udział w zbieraniu podpisów w sprawie referendum o zmiane ordynacji(kodeks wyborczy ) na JOW.Pomimo obietnic inicjatora tej akcji to jest parti (mafii) pod wdzięcznie brzmiąca nazwą Platforma Obywatelska która obiecywała przed wyborami że jak wygra i dojdzie do władzy to zmieni ordynację na JOW.Zebrano 750000 podpisów ,PO wybory wygrałą a podpisy zebrane w sprawie referendum zniszczyła w Sejmowej niszczarce.Pytam więc tych wszystkich którzy przeczytają to co napisałem jest demokracja w Polsce czy tak jak ja uważam nie ma jej.Tylko jeden obywatel z 750000 który podpisał się w sprawie referendum o zmiane ordynacji na JOW poczuł się oszukany przez partię na która głosował i dochodził swojego prawa w sądzie ale przegrał ponieważ prawo w Polsce nie przewiduje odpowiedzialności za nie dotrzymanie obietnic wyborczych.Gdyby była możliwość odwołania posła przez wyborców zapewne (aczkolwiek nie koniecznie)zarząd ruchu na rzecz zmiany ordynacji na JOW przeprowadził by w całym kraju akcje odwoływania posłów partii (mafii)którzy przed wyborami obiecywali podjęcie działań na rzecz zmiany ordynacji (kodeks wyborczy)dziwi mnie niezmiernie dlaczego zarząd ruchu na rzecz JOW w tamtym czasie nie uczynił tego samego co zrobił pan Dominik Jafra i nie złożył do sądu pozwu podpisanego przez swoich członków.Może mi ktoś odpowiedzieć że nie widział w tego rodzaju działaniu najmniejszego sensu.Odpowiemtak.Mam 20 letnie doświadczenie w obserwacji demokracji w USA (tam też nie ma prawdziwej demokracji) i moge stwierdzić że czym innym jest pozwanie partii (mafii) dosądu p[rzez jednego obywatela a zupełnie czymś innym było by złożenie takiego samego pozwu przez ruch na rzecz JOW z kilkoma tysiącami podpisów.Mam nadzieję że ci co przejęli stery po ś.p profesorze Przystawie nie wezmą mi tego za złe i nie zbamują mnie co miało niestety miejsce w przeszłości.Proszę nie zrozumieć mnie żle, nie skarże się na swój los.Chciałem tylko przypomnieć że Stowarzyszenie Demokracja USA z siedzibą w Nowym Jorku ,którego jestem viceprezesem wspierało ruch na rzecz JOW.Dowodem na to jest chociażby baner zafundowany przez nas ,baner który był niesiony na czele II marszu na Warszawę.Stowarzyszenie przeprowadziło dwukrotnie konkurs wśród młodzieży licealnej na temat wiedzy o ordynacjii JOW .Ruch na rzecz JOW oglaszał na swojej stronie odrugiej edycji konkursu który się odbył w Centrum Poloni w Brniu a sam śp.profesor Przystawa był jednym z prelegentów.Można to wszystko sprawdzić wpisując odpowiednie hasła w wyszukiwarkę np Stowarzyszenie demokracja USA lub Stefan Dembowski.Wracając ponownie do głownego wątku mojego komentaża chciałbym powiedzieć tym wszystkim którzy chcieli by żyć w normalności że nic się nie zmieni jeśli każdy z nas nie zada sobie pytania jaka jest moja rola w tym co złego sie dzieje w naszym państwie i nie wyciągnie z tego wniosków.Pomimo faktu że partie ( mafie)zagarnęły na wyłączny użytek całą przestrzeń społeczno -gospodarczo -polityczno ,można coś dla siebie zrobić mimo braku podstawowego instrumentu kontroli władzy jakim powinna byc możliwość odwoływania posła,senatora i radnych wszystkich szczebli.Taką możliwościa jest wywieranie presji na swoich wybrańcach a tego niestety w Polsce nie ma Do rzadkości należą przypadki że wyborcy po wyborach patrzą na ręce swoich przedstawicieli i chociażby ni biorą gremialnie udziału w posiedzeniach rad na swoim terenie.Z mojego doświadczenia wynika że tam gdzie radni czują oddechy wyborców na swoich plecach podczas podejmowania decyzji na posiedzeniu rad,zazwyczaj głosują w interesie swoich wyborców.natomiast kiedy podczas posiedzeń rady sala jest pusta,nie ma wyborców ,radni zazwyczaj wybierają swój prywatny interes.Udział w życiu politycznym na własnym terenie jest podstawowym warunkiem demokracji.Nie wierzmy że inni zrobią za nas wszystko aby nam się żyło dobrze.Każdy dobrze wie że grabie grabią do siebie.Dlatego z rezerwą podchodzę do akcji zbierania poraz kolejny podpisów w sprawie referendum o zmianie ordynacji na JOW.Być może jestem w błędzie ale uważam że nie potrzeba zmieniać Konstytucji RP tak jak to przedstawia PO ponieważ obecna ordynacja wyborcza do Sejmu i Senatu (kodeks wyborczy)jest niezgodna z art 96 pkt 2 Konstytucjii RP.Partia (mafia)PO nie zrobiła i nie zrobi nic aby każdy obywatel miał takie same prawo wyborcze Nie zrobi to żadna partia (mafia) w Sejmie dopóki my świadomi wyborcy nie połączymy swoich działań w całej Polsce i nie zmusimy ich do tego.Stowarzyszenie Demokracja USA ma kilka propozycji w tym temacie ale najważniejszą jest zbojkotowanie wyborów przez tych wszystkich którym ten system władzy nie odpowiada.Jestem niezmiernie zdziwiony jak można być przeciwko obecnej ordynacji a jednocześnie chodzić na wybory.To jest nie logiczne i nazywam takie działanie kolaboracją z tym nieludzkim systemem władzy.Byłem na I zjeżdzie zmielonych w Lodzi .Przyglądałem sie z boku i na temat tego co zobaczyłem i usłyszałem nie mam dobrego zdania.Chciałbym się mylić ale wycofanie się lidera tego ruchu Pawła Kukizą z honorowego członkostwa w komitecie marszu 11Listopada na znak protestu przeciwko obecności w komitecie honorowym marszu niepodległości Jana Kobylańskiego dobrze temu ruchowi nie wróży.Po rozmowie w Łodzi z Pawłem Kukizem oraz bacznej obserwacji jego wypowiedzi w TV stwierdzam że Paweł Kukiz nie jest przygotowany merytorycznie do tego aby reprezentować ten społeczny ruch w mediach i są dwie możliwości albo się wyedukuje w temacie JOW albo ruch na rzecz JOW powinien wyznaczyć inną osobę do spraw kontaktu z mediami.W tej i każdej sprawie nie ważne powinno być kto tylko jak Od tego zależy sukces każdego przedsięwzięcia.Mając świadomość że mogę poraz kolejny zostać zbamowany na stronie ruchu JOW chciałbym kożystając z okazji zapewnić zarząd i wszystkich członków ruchu na rzecz JOW że nigdy nie było ,nie jest i nie będzie celem mojego działania w imieniu Stowarzyszenia Demokracja USA działanie na szkodę Waszego ruchu.Stowarzyszenie będzie się bacznie przyglądało temu co robicie w temacie doprowadzenia do zmiany ordynacji(kodeks wyborczy)jednocześnie podejmując własne inicjatywy w tym kierunku.Może kiedyś ktoś od kogo zależy podejmowanie decyzji w Waszym ruchu zrozumie to i uzna że możemy coś zrobić razem .Pozdrawiam wszystkich członków oraz sympatyków JOW Stefan Michał Dembowski Stowarzyszenie Demokracja USA Nowy Jork stowarzyszeniedemokracjausa@yahoo.com .Ps zainteresowanych bezpośrednim kontaktem z nami prosimy o pisanie na nasz adres @

    Odpowiedz

  2. Mariusz Szachnowski

    17. Sty 2013,  godz. 07:56

    Można powiedzieć że odwoływanie posła to w pewnym stopniu populizm; odpowiedź na potrzebę społeczną. Ale trzeba pamiętać, że ta „potrzeba” zrodziła się w tej niedemokratycznej rzeczywistości…

    Dodam trochę bałamutnie, ze demokracja nie zacznie się od zmiany ordynacji nawet tak jak wyżej udoskonalonej. Zacznie sie dopiero od momentu zmiany/usuniecia art 104 a w szczególności zapisu który mówi, że posłów nie wiążą instrukcje wyborcze. Oraz od likwidacji monopolu orzecznictwa karnego i kolektywnego stanowienia prawa poprzez prawo do orzekania o winie i stanowienia prawomocnych wyjatków przez „równych sobie”. Dopiero wtedy doczekamy się jako Naród demokracji…

    Wierzę jednak, ze to może sie stać dopiero wtedy gdy ustawodawca zostanie wybrany bezpośrednio i będzie się musiał przed swoim elektoratem spowiadać za realizacje swoich obietnic. Dlatego jestem za zmianą ordynacji na bezpośrednią, jednomandatową i najlepiej jednoturową.

    Pozdr.

    Odpowiedz

Skomentuj