Politycy to specyficzny typ ludzi, których myślenie chodzi ścieżkami krętymi, często w kierunku odwrotnym od deklarowanego, ale to już chyba każdy, kto interesuje się choć trochę życiem publicznym wie.

 

Obserwując jednak polityków z pozycji kibica, można nauczyć się wyróżnić tych, którzy opanowali sztukę twórczego nadawania nowych znaczeń swoim słowom i czynom.

 

Pan premier Donald Tusk osiągnął w tej sztuce mistrzostwo, zwłaszcza, że robiąc rzeczy sprzeczne z pierwotnymi deklaracjami, potrafi swoje nowe stanowisko przedstawić w taki sposób, że ktoś, kto go wcześniej nie obserwował, mógłby sobie wyrobić opinię, że ten człowiek jest wzorcowym przykładem szczerej i otwartej wypowiedzi. Donald Tusk bowiem, kiedy mówi, oczy ma szeroko otwarte, a mówi z taką pasją, że człowiek, który go nigdy wcześniej nie słyszał i nie widział, mógłby z całą pewnością uwierzyć w każde słowo pana premiera.

 

Tymczasem poseł John Godson kilka tygodni temu umieścił na swoim profilu na Facebooku kilka sentymentalnych zdjęć – z czasów, kiedy wraz z koleżankami i kolegami zbierał podpisy w sprawie referendum 4xTAK, z których jedno dotyczyło jednomandatowych okręgów wyborczych. Kiedy zapytałem go, czy mogę te zdjęcia wykorzystać w kampanii ruchu zmieleni.pl, pan poseł czym prędzej usunął wszystkie zdjęcia wraz z komentarzami, które zdążyły się już pojawić. Myślę, że pan poseł nie powinien reagować tak nerwowo – wystarczyło napisać nie zgadzam się. Dlaczego pan poseł Godson usunął te zdjęcia? Przestraszył się PiS-u i innych partii sprzeciwiających się jednomandatowym okręgom wyborczym? Jakoś nie wierzę. Myślę, że przestraszył się kogoś zupełnie innego.

 

Podpisy zebrane m.in. przez pana posła Godsona zostały, jak wszyscy wiemy, zmielone i wbrew buńczucznym zapowiedziom pana premiera, że do tematu natychmiast wrócimy, nie wróciliśmy aż do dziś, kiedy Paweł Kukiz zdążył zmobilizować ruch społeczny w całym kraju i kiedy pojawił się wśród przedstawicieli innych ruchów i grup krytycznie nastawionych do rządu pana premiera, tematu już nie da się ignorować. Reakcja pana premiera Donalda Tuska witającego Pawła Kukiza na pokładzie to chwyt niezwykle sprytny. Po pierwsze składamy Kukizowi pocałunek śmierci, bo przecież teraz będzie on dla zwolenników PiS-u zupełnie niewiarygodny, stawiamy go w niezręcznej sytuacji, bo jakże mu teraz krytykować pana premiera z pozycji zwolennika jednomandatowych okręgów wyborczych, skoro pan premier to wielki JOW-ów orędownik! Ruch sprytny, ale dość łatwy do przejrzenia.

 

Pan premier Donald Tusk głosił postulat wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, tak samo jak kilka innych, np. taniego państwa, których rezultatem jest wyeliminowanie z własnej partii wszystkich polityków o samodzielnej pozycji czy też wzrost liczby urzędników państwowych. Po wygraniu wyborów w 2007 r. temat JOW-ów upadł, bo wiadomo – zły PiS nie dał, bo zablokował wszelkie inicjatywy PO. W międzyczasie jednak były wybory 2011 roku, do których każda partia prowadziła nową kampanię. Nie przypominam sobie, żeby PO wróciło do tematu jednomandatowych okręgów wyborczych, jako jednego z punktów swojego programu.

 

Jak wiemy, PO prowadziło przez jakiś czas negocjacje z PiS na temat list krajowych do Parlamentu Europejskiego. Coś takiego jak lista krajowa zwolennikowi jednomandatowych okręgów wyborczych nie powinno nawet pojawić się w głowie, ale wiadomo, wielka polityka! A czy przy okazji ocieplenia kontaktów z rzekomo wrogą partią, nie można było spróbować przekonać jej członków do idei JOW? Gdyby było tak, że PO z PiS w ogóle nie rozmawia, wszystko byłoby jasne, ale jak się okazuje, czasami rozmawia, ale nie o dobru kraju, tylko o podziale synekur w instytucjach europejskich.

 

Od września zeszłego roku aż do teraz ruch zmieleni.pl i postulat JOW był ignorowany. Dopiero pojawienie się Pawła Kukiza w Gdańsku na spotkaniu Platformy Oburzonych sprawiło, że tematu nie da się już lekceważyć i trzeba jakoś zareagować. I nagle pan premier, którego pozycją w partii i w polityce jednomandatowe okręgi wyborcze by zagroziły, a w każdym razie stanowiły poważniejsze wyzwanie, niż obecna ordynacja wyborcza, przypomina sobie, że on przecież od zawsze był za JOW-ami. Jakoś przez ostatnie dwie kadencje Sejmu tego nie dostrzegliśmy, tak samo jak w czasie kampanii wyborczej 2011 roku, ale co tam! Nie jesteśmy politykami ani tym bardziej jakimiś nienawistnikami. Jesteśmy ludźmi dobrej woli – ruchem społecznym nakierowanym na wprowadzenie dobrego systemu wyborczego, więc deklarację pana premiera przyjmujemy za dobrą monetę. Proponuję jednak panu premierowi, żeby nie wciągał Pawła Kukiza ani naszego ruchu na pokład, na którym sam się znajduje. Stanowi on bowiem grunt wielce niepewny.


 

 

Dyskusja - 3 Komentarzy
  1. Krzysztof Kowalczyk

    04. maja 2013,  godz. 14:49

    Wczoraj w głównym wydaniu Wiadomości TVP 1 przypomniano o akcji referendalnej „4 x tak” i niezrealizowanej obietnicy jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Odtworzono też archiwalną wypowiedź Tuska z 2005 r.: „my do tego referendum tak czy owak doprowadzimy”, zaznaczając, że do dziś 750 tys. obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem, nie doczekało się realizacji tych słów. Materiał o „4 x tak” po przewinięciu o 1 min. 14 sek.: http://www.tvp.pl/publicystyka/programy-informacyjne/wiadomosci/najciekawsze-materialy/nie-do-zmiany-/10979578

    Odpowiedz

  2. Robert Grzeszczyk

    14. Kwi 2013,  godz. 20:05

    Ciekawe, co na to wszystko przysłowiowy już dziadek?

    Odpowiedz

  3. Jan Przykładny

    06. Kwi 2013,  godz. 16:34

    Dodam przypomnienie słów Tuska za: http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/9a905bcb5531f478c125745f0037938e/4b977ffa2a997abbc1257478003da1c9?OpenDocument

    Poseł Donald Tusk, 4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)
    (…)
    Jeśli mówimy tak głośno i tak zdecydowanie o tym, że Polska potrzebuje, że Polacy pragną wybierać swoich przedstawicieli w jednomandatowych okręgach wyborczych, to dlatego, że rozumiemy – podobnie jak większość polskiej opinii publicznej – iż jednomandatowe okręgi wyborcze i ordynacja większościowa to system przejrzysty, klarowny i dający wyborcom poczucie pełnego i faktycznego uczestnictwa w wyborze. Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne.
    (…)
    Jednomandatowe okręgi wyborcze to szansa na prawdziwą konkurencję, na wyeliminowanie z przyszłych parlamentów ludzi niespełna rozumu, ludzi niekompetentnych, ludzi nieuczciwych. A ilu parlamentarzystów w Polsce przez ostatnie lata zasłużyło sobie na taką opinię w oczach wyborców? Wszyscy o tym dobrze wiemy.
    (…)
    Naprawdę jest na to szansa, to wymaga tylko trochę odwagi – to jest być może najtrudniejsze – trochę wyobraźni – z tym będzie pewnie łatwiej – i wiary w to, że my tu jeszcze w tej Izbie możemy coś dobrego dla Polski zrobić. Jeśli państwo będziecie proponowali przepisy, ordynacje, których sami nie rozumiemy, i będziemy oczekiwali, że Polacy to zaakceptują, to przekreślicie ostatnią szansę dla tego parlamentu i przekreślicie być może na długie lata szansę, aby Polacy uwierzyli, że akt wyborczy ma jakikolwiek sens.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.