Potrzeba metody.


Ruch Obywatelski JOW oczekuje na nowy impuls. Dotychczasowe działania zamykają się w obrębie tych samych osób, tych samych metod i nie odnoszą już innego efektu jak przekonywanie przekonanych.

 

Dzisiaj po 13 latach, jakie minęły od konferencji we Wrocławiu i 11 latach od I Samorządowej Konferencji JOW "Poseł z każdego powiatu" w Nysie, Polacy wiedzą już, że istnieje propozycja zmiany ordynacji i rozumieją trzy litery: JOW.Jednak, jak pokazują ostatnie lata – od kulminacji naszych możliwości organizacyjnych, za jakie uważam Marsz na Warszawę w 2004 r. – nie jesteśmy w stanie pobudzić dzisiaj do działania ludzi w imię JOW. Nikt nie wyjdzie na ulice, nie znajdziemy dość sponsorów dla samej czystej idei naszego postulatu.

 

Przyczyna tego jest bardzo prosta. Ludzie myślą kategoriami przyziemnymi, a postulat JOW został już zagospodarowany politycznie przez Platformę Obywatelską. Po co mamy cos robić dla JOW – kiedy PO już to ma w swoim programie?


Jak dotąd Ruch JOW nie znalazł metody, żeby w świadomości społecznej pokazać, że PO spacyfikowała raczej nasz postulat, niż przyjęła go szczerze do realizacji.


Co więcej, nawet wśród osób, które nasz postulat rozumieją i akceptują nie ma zrozumienia co do metod, jakie chcemy przyjąć, żeby JOW wprowadzić w życie.


Nasza bierność i unikanie startu w wyborach utwierdza to przekonanie u ludzi i działa na korzyść PO. Skoro Ruch JOW nie występuje jako osobny podmiot w akcji politycznej jaką są wybory, znaczy że akceptuje, iż postulat JOW reprezentuje PO.


Jeśli nie, to pokażcie Panowie jaką metodą chcecie JOW zrealizować?


Na te pytania nie ma odpowiedzi, jako że do tej pory unikamy wystąpienia do walki o mandaty parlamentarne pod własnymi sztandarami.


Tylko wystąpienie


Do tej pory nie wstępowaliśmy w szranki wyborcze, z powodów ideologicznych i materialnych. Bariery jakie przed niezależnymi ugrupowaniami obywatelskimi stawia system wyborów w ogromnych okręgach są wysokie i nie do przeskoczenia, zwłaszcza wobec progu wyborczego.


Próg wyborczy nie obowiązywał do Senatu, ale tam okręgi były i tak ogromne.


Po zmianie systemu i wprowadzeniu 100 JOW do Senatu, sytuacja nieco zmienia się na naszą korzyść. Gdyby Ruch JOW był w stanie wystawić choćby kilku kandydatów do Senatu zaistnielibyśmy na politycznej scenie, niezależnie od wyniku. Wynik bowiem w pierwszym takim wystąpieniu nie będzie taki ważny. Prawdopodobnie bowiem w wielu okręgach zwycięzca wygra niewielką ilością głosów. Gdyby zdarzyło się to w okręgu, w którym kandydowałby nasz kandydat, to waga głosów jaka padnie na naszego kandydata, skłoniłaby siły polityczne do zwrócenia uwagi na nasze postulaty. I nawet, jeśli ponieślibyśmy porażkę, to postulat JOW zacząłby być ważny postulatem, a ruch JOW stawałby się partnerem do negocjacji. Taka jest bowiem logika systemu jednomandatowego, że pozyskuje się poparcie nawet niewielkich grup poprzez przyjęcie ich postulatów.


Jeśli nie wystąpimy ten efekt się nie wydarzy.


Optymistyczny scenariusz nr 1 jest taki, że któryś z naszych kandydatów zdołałby wejść do Senatu i stworzyć bazę logistyczną dla Ruchu. To jest naturalnie bardzo trudne i szanse są niewielkie. Ale czy są całkowicie niemożliwe? Nikt tego nigdy nie wie. Poza tym zawsze istnieje optymistyczny scenariusz nr 2, w którym wystawienie naszego kandydata doprowadzi do negocjacji z którąś z partii, mających na celu połączenie sił. Tego też nie możemy wykluczyć. W tej grze opłaca się być na scenie, nawet z niewielką siłą.


Analogią historyczną jest polityka Józefa Piłsudskiego, który w 1914 r. wystąpił na scenę wielkiej wojny z siłą zupełnie śmieszną w obliczu ówczesnych potęg. A jednak rozwój wydarzeń, swoista licytacja sprawy polskiej w górę doprowadził w końcu do realizacji jego celów.


Nasze siły są oczywiście żałośnie niewielkie. Ale dynamika walki w JOW do Senatu, nie jest dynamiką prostego porównania wagi poszczególnych graczy, zwłaszcza kiedy tych graczy jest kilku, a ich postawy nie są do końca sprecyzowane. Np. niejasne są powody, dla których zdecydowanie przeciwko JOW opowiada się PiS. Nie można wykluczyć, że oprócz zwykłego interesu liderów, jest to utożsamienie postulatu JOW z programem Platformy i traktowanie Ruchu JOW jako swoistej przybudówki PO.


Nasze osobne wystąpienie dawałoby (być może) szansę na złagodzenie tego oporu.


Licytacja w górę


Kampania wyborcza w JOW do Senatu ma dla nas jeszcze jeden walor. Korzystne dla Ruchu JOW stawałoby się, ba wręcz konieczne, poszukanie sojuszników w tej walce. Zakładam, że JOW do Senatu skusi kilka niezależnych czy stojących obecnie poza systemem sił, ludzi i środowisk do wystartowania w tym wyścigu. Byłoby oczywiście idealnie, gdyby razem z naszymi kandydatami, znalazło się w kraju 100 kandydatów niezależnych, w 100 okręgach wyborczych. W interesie tych kandydatów byłoby znalezienie i zaprezentowanie wyborcom wspólnej, ogólnopolskiej płaszczyzny wyborczej (płaszczyzny – nie platformy), po to żeby wzmocnić kampanie każdego w poszczególnym okręgu wyborczym. Wybory w JOW odbywają się bowiem co prawda osobno, ale wyborcy pilnie zwracają uwagę, czy kandydat reprezentuje jakąś siłę. Dlatego prawdziwy efekt synergii wystąpi wówczas, gdy poszczególni kandydaci oprócz osobistego autorytetu, będą dysponowali jeszcze zapleczem ogólnokrajowym.


Dla Ruchu JOW takie rozszerzenie bazy politycznej jest czymś na co czekamy od wielu lat. Okazało się bowiem, że samorządowcy, na których liczyliśmy w 2003 roku, powoli dostosowali się do istniejącego partyjnego układu i że nie zamierzają być rewolucyjną siłą popierającą (realnie) JOW. Dlatego konieczne jest znalezienie dzisiaj realnego układu sił zainteresowanych głoszeniem i wspieraniem JOW jako postulatu żywego, nie tylko intelektualnej konstrukcji.


Oczywiście do tego dochodzi jeszcze cała rzesza ludzi, którzy zawsze w wyborach biorą udział jako wolontariusze popierający danego kandydata, członkowie komisji desygnowani tam przez niego itd.


Udział Ruchu JOW w wyborach daje tym ludziom szansę na zapoznanie się z naszym postulatem, a następnie na utożsamieniem się z nim. To także – niezależnie od ostatecznego wyniku – stanowić będzie kapitał społeczny, który będzie musiał być wzięty pod uwagę przez wszystkich uczestników gry politycznej w Polsce.


Z tych oto powodów wzywam Ruch JOW do czynnego uczestnictwa w najbliższych wyborach i wystawienie kandydatów do Senatu oraz poparcie tych kandydatów innych (niepartyjnych) środowisk, które także zechcą uczestniczyć w tych wyborach.


Dyskusja - 15 Komentarzy
  1. Grzegorz Osowski

    08. Lut 2011,  godz. 23:28

    Wsparcie

    Szanowny panie Marku Ciesielczyk piszę te parę słów po to aby pana wesprzeć .

    Podzielam pańską opinię , że trzeba działać inaczej niż dotychczas , że wykłady i konferencje z pewnością nie wystarczą .

    Planuję przyjechać na organizowane przez pana spotkanie .

    Odpowiedz

  2. Marek Ciesielczyk

    05. Lut 2011,  godz. 12:06

    Jako że zostałem pouczony, że nie mogę publikować tu tekstów dot. ewentualnej budowy list wyborczych do sejmu, pozwolę sobie jedynie w formie niniejszego komentarza zaprezentować – oczywiście w skrócie – najnowsze inicjatywy – które mogłyby wprowadzić JOW w drodze innej niż konferencje naukowe i happeningi pod Sejmem.

    Brałem udział w konferencji w Nysie nt. JOW i sam zorganizowałem dwie konferencje i po kilkunastu latach jest dla mnie oczywiste, że metody działania muszą zostać wzbogacone.

    W ostatnich miesiącach pojawiły się trzy koncepcje tworzenia czegoś alternatywnego wobec istniejącego układu partyjnego, który pozbawia obywateli 50% praw wyborczych. Jeśli każdy pójdzie swoją drogą, wszyscy przegramy. Dlatego konieczne jest wypracowanie kompromisowej koncepcji tworzenia nowego ruchu.

    1. „ANTYPA” – autor: Tadeusz Browarek z ruch JOW – główne założenia:

    A. ogłaszamy „nabór” na nasze listy wyborcze poprzez internet – przyjmujemy praktycznie każdego, kto wpłaci 3.000 zł

    B. Nie ma jednego programu wyborczego, każdy spośród 920 kandydatów głosi w swoim okręgu wyborczym swój program

    C. Kolejność na listach ustalana jest wg alfabetu

    ——————————————

    Mocne strony projektu:

    – stworza sytuację ordynacji quasi większościowej – kandydaci są autonomiczni w swych okręgach,

    – alfabetyczna kolejnośc na listach wyborczych zminimalizuje konflikty między kandydatami

    Minusy projektu:

    – brak programu centralnego może zrazić wyborców

    – metoda doboru kandydatów generuje przypadkowość (czytaj: słaby wynik wyborczy), zaś bariera finansowa odstraszy zdecydowaną większość,

    – alfabetyczna kolejność pozbawi listy siły tzw. nazwisk, które można by wyeksponować poprzez wysokie miejsce na liście (to skutkować może słabszym wynikiem wyborczym).

    2. „Komitety referendalne” – autor: Janusz Sanocki – samorządowie oraz JOW – główne założenia:

    A. Tworzymy komitety w całej Polsce, które zbierają podpisy pod żądaniami zmiany Konstytucji (zmiana ordynacji na większościową, system prezydencki, refarma sądownictwa etc.)

    B. Koncentrujemy się na wyborach do Senatu (bo tu obowiązuje JOW), ale wystawiamy też listy do Sejmu

    C.Nasz program ogranicza się tylko do kilku punktów, związanych ze zmianą konstytucji

    ———————————–

    Mocne strony projektu:

    – tworzymy strukturę krajową, którą można przekształcić w komitety wyborcze

    – unikamy modelu partyjnego

    – brak uszczegółowienia programu nie odstraszy tych, którzy przywiązani są do postulatów szczegółowych

    Słabe strony:

    – powstała „struktura” krajowa jest słaba, to luźne komitety

    – wybory do Senatu nie mają większego znaczenia, a pomniejszenie okręgów wyborczych wcale nie zwiększa szans wyborczych kandydatów niezależnych, gdyż: a) okręgi nadal są duże , b) każdy ma tylko jeden głos, który będzie oddawał na kandydata partyjnego PO lub PiS, który zdaniem wyborcy ma szanse na zwycięstwo.

    3. Listy lokalnych autorytetów – autor: Marek Ciesielczyk politolog, b.samorządowiec – główne założenia:

    A. Selekcjonujemy 41 koordynatorów w okręgach wyborczych, którzy – znając swój region – tworzą listy wyborcze prawie wyłącznie z osób bezpartyjnych, które gwarantują dobry wynik wyborczy (co najmniej 1.000 głosów). Wskazówką są tutaj dotychczasowe wyniki kandydata (np. jako niezależnych do Senatu, rady powiatu, rady gminy etc). Kolejność na liście wyznaczają dotychczasowe wyniki wyborcze kandydata.

    B. Program wyborczy – jakkolwiek ogólny – rozstrzyga podstwowe kwestie nie tylko ustrojowe (system prawny), ale także socjalne – inna, sprawiedliwa i racjonalna dystrubucja pozyskanych przez państwo podatków (szczegóły patrz niżej),

    C. Koncentrujemy się na wyborach do Sejmu, a nie Senatu, rozpoczynamy kampanię oddolną już w marcu – poprzez oblepienie Polski plakatami (co 1 kilometr jeden plakat – sprawdzona metoda i niezbyt kosztowna)

    ————————————

    Plusy tej koncepcji:

    – przemyślany dobór kandydatów może gwarantować wynik wyborczy powyżej 5% (dowody: niezależne listy lokalne, np. niezależny komitet Marka Nawary w Małopolsce, który uzyskał w sakli województwa 7%)

    – program wyborczy niezbyt szczegółowy, który pozwoli na pozyskanie szerokiego spektrum kandydatów, jednak tak bardzo ogólny jak w innych projektach,

    – silniejsza struktura niż w przypadku 2 (choć nie byłaby to jeszcze partia, co pozwoli na bardziej skuteczne działanie

    Słabe strony projektu:

    – możliwość wystąpienia konfliktów przy ustalaniu kolejności na liście,

    – ogromna czasochłonnośc projektu – staranny dobór 920 kandydatów zajmie kilka miesięcy.

    Szczegóły tego projektu przedstawione są tutaj:

    http://nowa.partia.salon24.pl

    ———————————————————
    W sobotę, 19 lutego, o godz. 12:oo w Krakowie (miejsce podane zostanie za kilka dni) odbędzie się spotkanie, rozstrzygające definitywnie sprawę utworzenia nowego, antypartyjnego ruchu oraz niezależnej listy wyborczej. Proszę zarezerwować sobie czas. Jeśli ktoś nie będzie mógł przybyć do Krakowa, prosimy o informację, czy jest zainteresowany udziałem w przyszłości w tym projekcie.

    Odpowiedz

  3. Janusz Kuc

    03. Lut 2011,  godz. 11:08

    @ Janusz Sanocki
    Napisalem tekst swoim „inzynierskim” angielskim, ktoremu daleko do perfekcji. Musze to sprawdzic u znajomego prawnika zeby wygladalo bardziej powaznie. Bedziemy wysylac pisemka az do skutku.

    Dear Madam / Sir

    I am writing to you to express my concern about Polish News at SBS Two. It is organized by Polish private company Polsat. As I understand they have a right, or maybe contract with SBS Two, to present a news but this news must be in accordance with general journalist standards and according to Australian democratic rules.

    Instead of this they bring a lot of news about personal conflicts between polish politicians and they always represent a “certain point of view”. On Saturday 30 of January 2011 at 7:30 program they show polish dissident Janusz Sanocki, showing him as a “enemy of democracy”. As you probably know Poland is a flawed democracy, where 85% of Members of Parliament collected less then 4% (less then 2000) votes. Janusz is a member of JOW Association that is trying to introduce Westminster System and UK First_Past_The_Post system of voting. He also reported a serious corruption in his Council and this was one of the reason why Polsat is trying to persecute him.

    I have a serious doubt if this kind of behavior is legal from the point of view of Australian federal law, where In fact Whistle-blower should be protected by the law.

    Polish community is seriously concern about Polsat behavior, and my suggestion, as a Australian taxpayer, is that this company should be banned from democratic Australia as a private organization representing non democratic government.

    By the way do you know who might be interested in making a program about Polish “democracy” where somebody (not everybody of course) can become a Member of Parlament having 1000 votes. But majority, about 95%, do not have a right to run for the position in House of Representative and the Senat ???

    Best Regards

    Janusz Kuc

    Odpowiedz

  4. Janusz Sanocki

    02. Lut 2011,  godz. 18:52

    Panie Januszu!
    Oczywiście, bardzo proszę. Niech ich wywalą!
    To co oni zrobili to czysta manipulacja. Najpierw nagrywali moja wypowiedź z 15 minut – mówiłem o patologiach polskiego systemu, nadużyciach prokuratorów, sędziów, policjantów, krzywdzeniu obywateli, korupcji itd.
    Kiedy stwierdziłem, że nie ma w Polsce demokracji, bo obywatel nie może kandydowac do sejmu bez zgody aprtii, jeden z tych dziennikarzy stwierdził: Jak to przeciez może się Pan wypowiedziec chocby teraz wiec jest demokracja!
    Potem zakonczyli nagranie, zeszlismy do szatni luzno rozmawiajac, i te luzna rozmowe oni spod reki nagrali i wlasnie te czesc mojej nwypowiedzi puscili.
    Potem poszli na ulice Nysy i pytali przypadkowe osoby czy byly bite przez policje.
    I taka telewizja chce wytykac Białorusi nieprawidlowości!
    Śmiało niech Pan poda przykład Polsatu jako nierzetelnosci dzienniakrskiej i manipulacji.
    Pozdrowienia

    Odpowiedz

  5. Janusz Kuc

    01. Lut 2011,  godz. 06:53

    @ Janusz Sanocki Za Pana przyzwoleniem postaram sie w najblizszym czasie zlozyc skarge na Polsat do australijskiego SBS i opisac panski przypadek. Powod gloszenie tresci o charakterze kryminalnym i korupcyjnym. Powinni ich wywalic z kontraktu w SBS i to jak najszybciej.

    Odpowiedz

  6. Grzegorz Osowski

    31. Sty 2011,  godz. 22:03

    Panie Januszu gratuluję pomysłu ( białoruska telewizja)
    i serdecznie pozdrawiam !

    Odpowiedz

  7. Janusz Sanocki

    31. Sty 2011,  godz. 21:10

    Bardzo dziekuje Panu Januszowi Kucowi z Melbourne, za informacje nt. tego króciótkiego reportażu jaki złosliwie nadał Polsat. Rzeczywiście ściagnąłem do Nysy telewizję białoruską, zeby pokazała jak wygląda sytuacja w państwie, które chce ich uczyć demokracji.
    Efekt na razie taki, że siadły na mnie te wszystkie hieny z polsatów i innych, ale tez wielu ludzi wspiera mnie.
    co do meritum sprawy – wystapienie w wyborach do senatu wzmocniloby nasz Ruch, bo „oderwałoby” postulat JOW od PO, a poza tym ściągnełoby do nas nowych ludzi.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    PS
    Bardzo interesujący (jakz wykle) artykuł Profesora nt. inzynierii społecznej. Każdy z tych punktów zasługuje na rozszerzenie. I – blokada, która ONI na nas załozyli – tez może zostać jakos naruszona naszym udzialem w weybroach senackich. Tylko pod warunkiem, ze ilosc kandydatow zblizy sie do 100.

    Odpowiedz

  8. Janusz Kuc

    31. Sty 2011,  godz. 11:58

    Pan Sanocki w TV w Australii. Australijski SB pokazuje dzienniki wiekszosci narodowosci mieszkajacych w tym kraju. Dziennik polski jest o 7:30 i powtorka o 16:00. W sobote rano pokazano Pana Sanockiego jako „czarna owce” pietnujaca „demokracje „ w Polsce. Na dodatek pokazala go TV bialoruska. Redaktor Mrugala z nawiedzona twarza pietnowal poczynania Pana Sanockiego, ktory sprzeciwia sie prywatyzacji majatku gminy Nysa, i wykazuje korupcje wladz, policji i sadow. A przeciez mieszkancy Nysy zapytani na ulicy sa zadowoleni z „demokracji”. O 16:00 ten fragment wycieto, widocznie zwrocono Polsatowi (?) uwage ze robia z siebie blazna.

    Wg prawa australijskiego ktos zgladzajacy korupcje tzw whistle-blower podlega pod opieke prawna panstwa. Malo tego takie osoby sa bardzo cenione i natychmiast budza zainteresowanie prasy i opozycji.
    Po drugie jest bardzo ciezko sprywatyzowac przestrzen publiczna bo podlega to pod szczegolna klauzule. W gre wchodzi oferta publiczna, czyli sprzedac na zasadzie gieldy albo cena musi byc odpowiednia w stosunku P/E, 1:12-15, czyli 12-15 razy tyle ile inwestycja przynosi zysku. Dla przykladu siec kolei do transportu surowcow w jednym tylko stanie Queensalnd powinna isc za ok $5.5 mld czyli mniej wiecej za taka sume jaka ekipa Tuska chce wziasc za polowe tego co jeszcze zostalo w PL. Wg kryteriow australijskich Pan Sanocki ma racje, Wyprzedaz wlasnosci gminnej w Nysie to zlodziejstwo. Wychodzi na to ze chcieli pokazac whistle-blower w zlym swietle a sami wyszli na glupkow.

    Odpowiedz

  9. adam wołkowyski

    21. Sty 2011,  godz. 16:35

    ” Nikt nie wyjdzie na ulice, nie znajdziemy dość sponsorów dla samej czystej idei naszego postulatu.”
    – Oczywiście że nie, ponieważ ten Nikt posiada alternatywę której na imię emigracja.
    „Przyczyna tego jest bardzo prosta. Ludzie myślą kategoriami przyziemnymi, a postulat JOW został już zagospodarowany politycznie przez Platformę Obywatelską.”
    -Wydaje mi się że przyczyna jest bardziej prozaiczna, ludzie się boją.
    „Analogią historyczną jest polityka Józefa Piłsudskiego, który w 1914 r. wystąpił na scenę wielkiej wojny z siłą zupełnie śmieszną w obliczu ówczesnych potęg”
    -Piłsudski dysponował garstką ludzi, gotowych jednakże na śmierć za wielką sprawę i sanych siebie. My mamy tylko WIELKĄ SPRAWĘ a dalej na dnie jest tylko popiół i zamęt.

    Odpowiedz

  10. Paweł Kawarski

    20. Sty 2011,  godz. 00:35

    @ Janusz Sanocki 13/01/2011

    podzielam ogólną wymowę wezwania, jednak niektóre tezy nie są trafne, w skrócie:

    nie zgadzam się, że „Wynik bowiem w pierwszym takim wystąpieniu nie będzie taki ważny” – jakkolwiek by patrzeć na mankamenty tej ordynacji, wyborów tych nie można lekceważyć, wynik pójdzie w świat i wyborcy będą o nim pamiętać przez jakiś czas

    uważam, że to nie chodzi o to, że „Ruch JOW ma uczestniczyć w wyborach”, tylko działacz Ruchu jeśli chce być senatorem, czuje powołanie do tego, misję, chce zawalczyć, jest przygotowany na harówę (nawet w pojedynkę, gdy go pomocnicy porzucą, opadną z sił), niech skorzysta z tego biernego pr. wyb., a Ruch udzieli mu poparcia – jedynie w zakresie w jakim kandydat mówi o JOW, dystansując się od innych zagadnień politycznych przez niego głoszonych (wykraczających poza misję Ruchu JOW),

    jeśli takich senatorów jest 100 – ok., lecz chwilowo ich nie widać wśród działaczy Ruchu?

    Ruch nie może popierać „innych środowisk”, nawet niepartyjnych, to może robić każdy we własnym imieniu nie rozmieniając dorobku i marki Ruchu JOW na drobne

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  11. Albert Łyjak

    16. Sty 2011,  godz. 19:38

    Takie oświadczenia szefa NSZZ Solidarność jeszcze nigdy nie było ,jest to nowa jakość :”Żadnej rekomendacji (dla konkretnej partii) w wyborach do Sejmu i Senatu nie może być i nie będzie” – zadeklarował szef „S” Piotr Duda.Jest to o tyle ważne,że trzeba dostrzec moment,najlepszy moment do wystartowania i walki o bierne prawo wyborcze……Moim zdaniem jest to ten moment.

    Odpowiedz

  12. Wojciech Kulesza

    14. Sty 2011,  godz. 22:07

    Sprawdzianem i niepowtarzalną okazją dla każdej partii, stowarzyszenia społecznego czy ruchu obywatelskiego – które oczekują społecznego poparcia dla swojej sprawy jest kampania przedwyborcza i późniejsze wybory -lokalne samorządowe czy ogólnopolskie np. do Sejmu czy Senatu. Oprócz wyników samych wyborów jest więc kampania najważniejszą okazją w ostatnich latach końca każdej kadencji do zaprezentowania poglądów, proponowania nowych rozwiązań. W wypadku ordynacji większościowych opartych na JOW argumentem jest możliwość zaproponowania Polsce zmiany – pamiętajmy o tym – której chce ok. 75% Polaków. Zaistnienie w tej i każdej kampanii postulatu JOW głoszonego z innych ust a który jest jedynym postulatem naszego ruchu musi wzbudzać w społeczeństwie pytanie – jak to, przecież PO w swoim programie deklaruje zmianę ordynacji na większościową. Platforma boi się naszego głosu, dlatego wydziela co kilka lat jakąś nowelizację – no i dobrze, bo w końcu zostanie sam Sejm.

    Powiedziałem na jakieś konferencji w roku 2005, po zebraniu przez Platformę podpisów że trzeba teraz wbijać PO – jak koniowi – ostrogi i pilnować, aby realizowała swój postulat . Dlatego nasz głos MUSI być donośny, musi przymuszać PO do realizacji swych obietnic. I każda metoda jest tu dobra. Nie tylko konferencje czy wywiady, nie tylko marsze czy zbieranie podpisow. Kampania wy borcza jest właściwym i kto wie – czy nie najlepszym czasem do prowadzenia walki o JOW. Jestem więc zdania, ze na tym wyborczym polu bitwy nie może zabraknąć ideologii JOW bo nieobecni nie mają racji. Zdaje sobie z tego sprawę Janusz Sanocki, bo w roku 2005 wykonał na opolszczyźnie ogromna pracę propagandową. I skoro po tych doświadczeniach proponuje ponowny udział w kampanii wyborczej i wyborach do Senatu – ja tą inicjatywę popieram. Tym bardziej, ze moje doświadczenia z kampanii wyborczej roku 2005 są podobne i tez uważam, że jest okazja aby sprężyć się, przeanalizować możliwości i podjąć decyzję.

    Myślę, że decyzja o starcie w wyborach do Senatu, czy w programie Antypa do Sejmu (jedno drugiego nie wyklucza) musi być grupowa, bo od zarejestrowania komitetu krajowego JOW zależy wiele, dostęp zaś do mediów krajowych jest tu najważniejszy, to musi być cel najważniejszy. Deklaracja o udziale to przecież bitwa o media, to było głównym celem w roku 2005 a nie mandaty – przypominam !!! Przestrzegam jednak przed działalnością naszych rodzimych malkontentów, sceptyków czy niedowiarków którzy w roku 2005 doprowadzili do ograniczenia liczby kandydatów, niemożności zorganiazowania krajowego komitetu i dostępu do mediów a w efekcie do propagandy JOW-owskiej na własną rękę w lokalnych okręgach. Nie może powtórzyć się – w razie podjęcia takiej decyzji – marnowanie zapału ludzi, którzy jak Sanocki, Browarek czy wielu innych są w naszych szeregach i którzy czekają na znak. Ruch skurczył się, bo tego znaku przez ostatnich kilka lat nie było.

    I jeszcze. Jasne, ze trzeba zaangażować i zagospodarować ogromne rzesze aktywnych ludzi skupionych w gminach i powiatach wokół naszych Patronów – burmistrzów i wójtów. Ale trzeba ich przekonać, ze walczymy zarówno o większościową zasadę wyborczą która w wypadku wyborów do Sejmu ma dla Polski znaczenie najważniejsze. Jest rzeczą jasną dla mnie, że bez nacisku Ruchu JOW nie byłoby bezpośrednich wyborow gminnych decydentow, nie byłoby JOW do Senatu czy powrotu do JOW w gminach z wyjątkiem miast-powiatów. Chcemy z samorządowcami walczyć zarówno o pozostałe jednostki samorządowa jak i o Sejm. Tylko tak naprawde pójdziemy razem a każdy będzie bił się o swoje.

    Odpowiedz

  13. Tadeusz Browarek

    14. Sty 2011,  godz. 01:59

    Nie sadze drogi Januszu.

     

    Klucz do wprowadzenia JOW lezy w Sejmie i na nim nalezy sie skoncentrowac. Rozciaganie frontu konczy sie kleska. Tego ucza w kazdej szkole wojskowej.

     

    Paradoksalnie – kandydaci JOW – nawet Ci najbardziej zacni, przepadna w jednomandatowych wyborach do Senatu, poniewaz nie beda mieli wyrobionej politycznej marki adekwatnej do wielkosci okregu. Nie bedzie tez mozna udzielic czytelnej odpowiedzi na pytanie o co sie pchaja do Senatu, skoro JOW juz tam jest wprowadzony, czyzby dla samej „wadzy”?

     

    W projekcie Antypa marka polityczna jest zamiar rozbicia blokady partyjnego establishmentu niesiony na fali powszechnej frustracji spolecznej.

    Odpowiedz

  14. Krzysztof Kowalczyk

    13. Sty 2011,  godz. 23:06

    Pomysł wystawienia kandydatów do Senatu w okręgach jednomandatowych jest z pewnością lepszy od projektu ANTYPA, gdyż nie prowadzi do zderzenia z problemem wystawienia tak wielkiej liczby kandydatów i ustalania list wyborczych.

    Osobiście zachęcałbym wszystkich aktywnych działaczy Ruchu, którzy ukończyli 30 lat i mogą skorzystać z biernego prawa wyborczego do Senatu, aby rozważyli swoją kandydaturę bez oglądania się na to, czy inni z Ruchu JOW też wystartują. Oczywiście pomoc przy zbieraniu podpisów ze strony Ruchu dla takich kandydatów byłaby wskazana, choć Ruch powinien się ograniczać w swym poparciu tylko do postulatu JOW (co nie powinno oznaczać, że ludzie działający w Ruchu JOW nie mogliby angażować się w inne sprawy i podnosić ich w kampanii wyborczej, ale na własny rachunek).

    Myślę, że 100 kandydatów by się nie udało zebrać bez zaangażowania naszych patronów honorowych, z którymi już teraz trzeba by rozmawiać na ten temat. Ale nawet nie licząc tych samorządowców, to warto, aby wystartowało przynajmniej kilku albo kilkunastu kandydatów/kandydatek szczególnie zaangażowanych w sprawę JOW, którzy na pewno by tej sprawy nie odpuścili w kampanii wyborczej. Nawet jakby nie wygrali, to mogliby przynajmniej wykorzystać ten niewielki, ale jednak jakiś darmowy czas antenowy na promocję naszego postulatu i prostowanie różnych przekłamań na jego temat, jakie często świadomie usiłuje wtłoczyć społeczeństwu klasa polityczna. No i może mogliby udzielić kilku wywiadów dla prasy, która ma większy nakład niż nasze biuletyny…

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.