W „Rzeczpospolitej” z 19 maja br. ukazał się wywiad z Lechem Wałęsą, który dotyczył oceny aktualnej sytuacji politycznej w kraju, pod tytułem „Polacy się budzą” [1].

Były prezydent potwierdził, iż „niezbędna jest zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu, zmiana regulaminu sejmowego, partie nie powinny być finansowane z budżetu i potrzebna jest dwukadencyjność”. Są to tzw. cztery punkty Wałęsy, ze zmianą ordynacji na czele.

Zaakcentował, iż „źle Polska jest rządzona. Ambasadorowie przeszkadzają w robieniu interesów z Polakami. Utrudniają wyjazdy. Nieprawdopodobne rzeczy się dzieją. Jakieś grupy nieformalne. W Polsce jest czas na zmiany”.

Wyartykułował ogólnoludzką konstatację: ludzie „zawsze są niezadowoleni. Dzisiaj zawiedzeni skupili się wokół Kukiza. Wcześniej popierali Palikota”.

Tutaj koniecznie należy przypomnieć o wzajemnych proporcjach między wytypowanymi do tablicy osobami. Otóż Kukiz’2015 ma 3,1 mln poparcia, Palikot’2010 miał 1,4 mln a Wałęsa’2000 (ostatni publiczny wynik) to 0,2 mln poparcia.

Niczym nie jest uzasadnione twierdzenie Lecha Wałęsy, że na początku swej drogi publicznej „wyborcy Kukiza to nie są ludzie do pracy”.

Uważam za normalną sytuację, że obywatel Lech Wałęsa, podobnie zresztą jak wielu innych, deklaruje wybór: „Jestem przeciwny JOW”. Jednomyślność w demokracji nie jest zalecana.

W takiej np. Wielkiej Brytanii 70% wyborców jest za JOW-ami w tradycyjnej odmianie angielskiej FPTP, a 30% chciałoby JOW-y w odmianie AV. Wynik w powyższej sprawie ustalony został na Wyspach w drodze referendum w 2011 roku.

Należy pochylić się nad druzgocącą oceną byłego Prezydenta, co do nagannego stanu polskiej sceny politycznej. Myli się jednak Pan Wałęsa w poprawnym ustaleniu przyczyn takiego stanu rzeczy.

Postulowane obniżenie progu dla partii to jednak zwykłe „podkoloryzowanie” obecnego proporcjonalnego mechanizmu wyborczego. Toż to tylko „zabieg”, jak mówią lekarze, a nie żadna tam „operacja”. Zmiana zaś „proporcji” na „większość” to byłaby na pewno operacja „zmiany ordynacji”. „Trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu” – to powiedzenie księcia Fabrizio Saliny z „Lampartu” pasuje jak ulał do polskiej grupy trzymającej władzę.

Rozwijając zaś przywołany na wstępie temat „grup nieformalnych czy nawet mafijnych” to praprzyczyną tego stanu rzeczy jest wadliwy mechanizm wybierania posłów. Pokrótce wygląda on następująco:
1) wykluczone jest indywidualne kandydowanie;
2) prawo zgłaszania kandydatów ma KWW (komitet wyborczy wyborców), minimum 15 obywateli, utworzony po otrzymaniu poparcia 1 000 podpisów;
3) KWW może zgłosić w każdym okręgu wyborczym jedną listę kandydatów z liczbą kandydatów nie mniejszą niż liczba mandatów i nie większą niż jej dwukrotność;
4) na liście kandydatów ma być nie mniej niż 35% kobiet i nie mniej niż 35% mężczyzn;
5) lista kandydatów musi być poparta podpisami co najmniej 5 000 wyborców;
6) jeden okręg to ok. 2,5% wyborców (1:41) co przy progu wynoszącym 5% zmusza KWW do rejestracji w co najmniej 2 okręgach wyborczych, przy założeniu otrzymania 100% poparcia;
7) kandydat niezależny (independent), aby być dopuszczonym do wyborów w całym kraju potrzebuje zebrania ok. 100 000 podpisów (21 okręgów x 5 000).

Przeciwnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie trzeba spełnić tylko 2 warunki, które są następujące:
1) kandydat (partyjny lub bezpartyjny) zbiera 10 podpisów, aby się zarejestrować;
2) wpłaca depozyt 500 GBP, który przepada, jeśli nie otrzyma 5% głosów.

Powyższy przykład pokazuje nam ogromną różnicę miedzy obiema ordynacjami, proporcjonalną a większościową. Wyraża się ona stosunkiem 100 000 do 10. Na tym właśnie odcinku od A=10 do B=100 000 powstają wszelkie nieformalne czy mafijne powiązania, nad którymi pochyla swoją zatroskaną głowę nasz Noblista. Ile trzeba ziem i mórz przemierzyć, wstających i zachodzących zórz zobaczyć, wiatrom oceanicznym się pokłonić, aby taką prostą zależność zauważyć.

Do czego sprowadzają się owe, na początku wymienione, cztery punkty Wałęsy:
1) zabieg upudrowania wadliwej obowiązującej proporcjonalnej ordynacji wyborczej, a nie operacja zmiany tej ordynacji;
2) współgrająca z ww. zabiegiem zmiana regulaminu sejmowego;
3) eksponowana 2-kadencyjność. W warunkach JOW to wyborcy zadecydują o kadencyjności, a nie aprioryczne prawo;
4) usunięcie finansowania partii sejmowych z budżetu państwa. Postulat zgodny z oczekiwaniami wszystkich wyborców. W warunkach JOW inne rozwiązanie jest wręcz niewyobrażalne. Usunięcie tej patologii to tylko kwestia czasu, dzięki obudzeniu się polskiego społeczeństwa.

Były Prezydent dodaje: „Jeśli te postulaty (sprecyzujmy te trzy pierwsze) zostaną spełnione, to Polska zostanie uratowana”.

Polska Lecha Wałęsy tak, ale nie moja.

23 maja 2015

[1] Jacek Nizinkiewicz  – „Polacy się budzą. Szansa na roztropny wynik”, www.rp.pl

About Wojtas b. Sportas

Wojciech M., absolwent Politechniki Poznańskiej, mechanik a od 1994 księgowy; od 2002 r. (afera Rywina) uczestnik Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych prof. Jerzego Przystawy

Dyskusja - 3 Komentarzy
  1. Tomasz J Kazmierski

    26. maja 2015,  godz. 02:11

    Krzysztod: „A nawiązanie do Kochanowskiego – pierwsza klasa.”

    Majstersztyk 🙂

    Odpowiedz

  2. Krzysztof

    25. maja 2015,  godz. 20:23

    Me serce się raduje, gdy czytam taki tekst. Autor oczytany, inteligenty, a to niestety wyjątek wśród osobników przelewających swe myśli na papier.
    A nawiązanie do Kochanowskiego – pierwsza klasa.
    Czapki z głów!

    Odpowiedz

    • redakcja

      25. maja 2015,  godz. 20:55

      Redakcja strony uważa tak samo. Chylimy czoła przed Autorem!

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.