Encyklika „Centesimus annus” napisana przez Jana Pawła II, krótko po pamiętnych przemianach 1989 roku, zawiera głęboko przemyślaną i dalekowzroczną przestrogę, jakiej udzielił On nam wówczas, w takich oto słowach: „Kościół docenia demokrację jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także — kiedy należy to uczynić — zastępowania ich w sposób pokojowy innymi. Nie może zaś demokracja sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w państwie”. [„Centesimus annus”, 46:(1991), 850-851]

W tej samej encyklice znajdujemy przypomnienie, że podmiotem władzy politycznej jest naród, posiadacz suwerenności. Zatem to naród ma w sposób wolny wybierać swoich przedstawicieli, zachowując przy tym możliwość rozliczania, kontrolowania ich działań oraz usuwania i zastępowania innymi tych, którzy nie wywiązują się w sposób zadowalający ze swoich zadań.

Dziś, po 26 latach, dobrze zdajemy sobie sprawę, że nie posiadamy sprawnego mechanizmu rozliczania naszych przedstawicieli i usuwania z funkcji politycznych tych, którzy nie spełniają naszych oczekiwań. Nie możemy tym samym zapobiegać powstawaniu owych wąskich grup kierowniczych, przed którymi przestrzegał nas Jan Paweł II w 1991 r. Grup, które przywłaszczają sobie władzę, kierując się własnymi interesami, a nie dobrem wspólnym.

Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest wadliwa ordynacja wyborcza w wyborach do Sejmu. Jest to najważniejsza wada ustroju III Rzeczypospolitej.

Wagę ordynacji wyborczej dla zdrowia demokratycznej wspólnoty dostrzegli galicyjscy biskupi polscy w 1913 r., w przededniu wojny światowej, która miała nam przywrócić niepodległość. W liście pasterskim z 17 kwietnia 1913 r., biskupi polscy, wskazując na kluczową rolę ordynacji wyborczej, apelowali:

„Jakkolwiek reforma wyborcza jest aktem politycznym, nie jest nim jednak wyłącznie. Nowy bowiem ustrój prawa wyborczego wydaje ze siebie prawodawców, którzy za pomocą władzy ustawodawczej wpływać mogą i wpływać będą na wszystkie dziedziny życia kościelnego, narodowego, kulturalnego, społecznego i moralnego, a szczególnie na przyszły kierunek wychowania publicznego. Tym samym reforma wyborcza w te wszystkie dziedziny wkracza i z nimi się łączy. Do nas więc, jako do stróżów praw wiary w tych dziedzinach, należy pytać i badać, o ile do ich zdrowego rozwoju proponowany ustrój prawa wyborczego dopomaga albo też w uprawnionym rozwoju przeszkadza lub go nawet niszczy”.

List ten podpisali wszyscy biskupi polscy w Galicji. Wielu z nich odegrało wybitną rolę w historii Kościoła i Polski, na przykład biskup krakowski książę Adam Sapieha, arcybiskup lwowski św. Józef Bilczewski, biskup przemyski św. Józef Sebastian Pelczar, biskup tarnowski Leon Wałęga oraz arcybiskup lwowski obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz. Dwaj z nich, czczeni w Polsce w sposób szczególny: św. Józef Bilczewski i św. Józef Sebastian Pelczar, zostali po śmierci wyniesieni na ołtarze.

Tak jak wówczas, 102 lata temu w Galicji, tak samo dzisiaj, w przededniu narodowego referendum ogłoszonego na 6 września 2015 r., ludzie Kościoła, zarówno świeccy, jak i duchowni, nie mogą milczeć. Referendum stwarza nam możliwość oparcia naszej demokracji o poprawną koncepcję osoby ludzkiej, zgodną ze społeczną nauką Kościoła. Wprowadzenie w wyborach do Sejmu ordynacji większościowej realizowanej w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych, z łatwą i równą dla wszystkich swobodą kandydowania i przy pełnej kontroli procedur wyborczych przez obywateli zamieszkujących w małych, jednomandatowych okręgach odwróciłoby obecne, patologiczne relacje między partiami politycznymi i obywatelami.

Aktualnie stosowana metoda wyboru posłów poprzez głosowanie na listy partyjne nie zawiera efektywnych mechanizmów indywidualnego usuwania skorumpowanych polityków przez wyborców. Partyjna ordynacja wyborcza nadaje partiom politycznym, nienależną im, uprzywilejowaną pozycję względem obywateli. Partie polityczne przekształcają się przez to w grupy partykularnych interesów, przed którymi przestrzegał nas Jan Paweł II.

W nadchodzącym referendum obywatele mogą zażądać ordynacji opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych. W jednomandatowych okręgach łatwo jest kandydować i każdy wybrany reprezentant rozliczany jest indywidualnie. Indywidualna odpowiedzialność posłów przed wyborcami czyni wyborców głównym podmiotem życia politycznego. Obywatele staliby się ważniejsi od partii, co zmieniłoby charakter partii na oddolne, zdecentralizowane stowarzyszenia. System JOW wymusiłby w ten sposób wewnętrzne reformy w obecnych partiach i stworzył szansę, by stały się one organizacjami demokratycznymi, obywatelskimi, służącymi społeczeństwu.

29 lipca 2015

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 1 komentarz
  1. bisnetus

    29. Lip 2015,  godz. 12:37

    Bardzo cenny tekst w ważnej sprawie. Ja też od dawna zastanawiam się nad pozycją KK w wyborczych sprawach. Z jednej strony KK do „ziemskich” spraw się z natury nie wtrąca, z drugiej strony nie zawsze nie może się nie wtrącać a często się nawet wtrąca w sposób wywołujący moją irytację. Ostatnio oburzyło mnie wezwanie KK do udziału w wyborach w formie chrześcijańskiego i obywatelskiego obowiązku bez rozpatrywania fałszywości i fasadowości samego aktu wyborczego.

    Takie apele uważam za akceptację kłamstwa i fałszu oraz dawaniu fałszywego świadectwa w życiu publicznym.

    Rozumiejąc pewien dystans KK do tych spraw, życzyłbym jednak sobie, aby KK służył i tu prawdzie. Chociażby przypominając zacytowane tutaj słowa Papieża Polaka.

    Czasem mi się wydaje, że KK pasuje słabe, skorumpowane i chwiejne państwo, bo jako silna i rozbudowana struktura może od takiej słabej organizacji więcej uzyskać. Ale w długim planie jest to strategia niebezpieczna dla samego kościoła. W świecie szalejącego i despotycznego liberalizmu najlepszą obroną tradycyjnego społeczeństwa i jego wartości byłyby właśnie oddolne mechanizmy demokratyczne. Dzisiaj już się usuwa lekarzy odmawiających dokonania aborcji, szykuje się jakieś zbereźnie i pedofilskie nauki w polskich szkołach. I w ustroju, w którym obywatele nie mają do powiedzenia, a cała władza się ugina pod naciskiem paru dziennikarzy, kelnerów lub prokuratorów takie decyzje będą podejmowane i mamy to jak w banku.

    KK powinien w interesie swoim i całego społeczeństwa zająć jednak stanowisko prodemokratyczne a nie współdziałać w utrzymywaniu Narodu Polskiego w bezprawiu i kłamstwie. To jest droga do nikąd.

    Może należałoby napisać jakiś wspólny List Braterski do Pasterzy z Episkopatu. W sprawie demokracji i JOW-ów.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.