/„Naród na południu Polski przestanie istnieć”

„Naród na południu Polski przestanie istnieć”

 Naród na południu Polski przestanie istnieć

Nadchodzi ogień na Ruś! Na Ukrainie, polała się wczoraj krew! Zginęło kilku ludzi, którzy powinni radować się życiem, pomagać swoim rodzinom i społeczeństwu. Od lekką ręką wystrzelonych kul, przez bandytów w mundurach. Jakich ma każda tyrańska władza na specjalne okoliczności. Którzy nie patrzą, do kogo strzelają, tylko wykonają każdy, najpodlejszy rozkaz, jak żołnierze Adolfa Hitlera. Ze strachu za odmowę jego wykonania, bądź za nagrodę pieniężną, za utrzymanie czy z sadystycznej przyjemności zabicia drugiego człowieka. Bycia przez chwilę Bogiem życia i śmierci. Niektórzy zabici otrzymali po kilka kul, co dowodzi, że mieli zginąć, a nie być tylko unieszkodliwieni np. strzałem w nogę. Inni, zmarli od krwotoków wewnętrznych i ran otrzymanych w wyniku długiego kopania i pałowania po nieosłoniętej głowie.

Tak się przejawia każda tyrańska władza, choćby była wybrana nawet w demokratycznych wyborach. Co niektórzy tak podkreślają, tłumacząc obecną władzę na Ukrainie, faktem, że została wybrana legalnie. Bo wybory można zmanipulować, nasączyć przekaz telewizyjny kłamstwami. Szczególnie, gdy media komuś sprzyjają. Obiecać gruszki na wierzbie. A żadna władza nie ma prawa czynić wszystkiego, co jej się podoba, tylko dlatego, że została wybrana do rządzenia. Żadna, nie ma prawa odbierania Narodowi nie tylko głosu, ale i prawa do dokonania jakiegoś wyboru, gdy Naród chce go dokonać samodzielnie! Inaczej to nie jest żadna wolność ani demokracja, tylko czysty zamordyzm!

Dlatego, gdy przychodzi godzina próby, gdy Naród mówi w jakiejś sprawie stanowczy sprzeciw, gdy chce dialogu, władza, która odmawia zastosowania najprostszej i najbardziej sprawiedliwej formy umożliwienia wyrażenia głosu w danej sprawie, przez tenże Naród, czyli w postaci referendum, ta władza okazuje się zawsze manipulatorem, a w końcu tyranem i zorganizowaną dla swoich interesów, grupą przestępczą. Która zdradza swój Naród, swój Kraj i podstawowe, suwerenne prawo każdego społeczeństwa do wyboru własnej drogi. Nawet, jeśli jest to droga odmawiająca legalnej władzy, realizacji tej czy innej jej doktryny. Kończy się wszelka legalność władzy w społeczeństwie naprawdę wolnym i demokratycznym, gdy władza nie daje Narodowi zgody na wypowiedzenie i przegłosowanie stanowiska w konkretnej sprawie, w jakiej takiego głosu Naród sobie życzy!

To, że się jest władzą wybraną zgodnie z prawem, nie znaczy jeszcze, że taka władza ma prawo zasłaniać się mandatem wyborczym i robić wszystko, co się jej żywnie podoba. Jeśli tego jakaś władza nie rozumie, to tym się tylko różni od zwykłych gangsterów, że nie strzela zza węgła, a za pomocą swojej armii i policji.

Naród, którego obywatele protestują na ulicach, którzy zachowują się nieodpowiedzialnie i często jak zwykli chuligani, rzucając w policję butelkami z benzyną, wymaga wielu pokoleń edukacji kulturowej, aby nauczył się protestować mądrze. Nie niszcząc i nie raniąc ludzi w mundurach. Ale tego nie da się uniknąć, gdy władza jest właśnie oligarchiczna, gdy panuje plutokracja, gdy pełno jest w otoczeniu władzy przekupnych agentów obcego wpływu. Bo taka władza, zawsze zorganizuje jakichś prowokatorów lub kogoś zabije, aby rozwinąć konflikt. Aby mieć pretekst do totalnego zdławienia protestu, zdyskredytowania opozycji, zaprowadzenia większej dyktatury czy też sprzedania kraju w czyjąś niewolę.

Każda normalna władza (patrz Szwajcaria), która chce stabilizacji, która nie uważa, że zjadła wszystkie rozumy, nie tylko, gdy sprawa staje na ostrzu noża, lecz znacznie częściej, zarządza referendum. Nawet bez czekania na zebranie podpisów. Mimo że to kosztuje! Bo wie, że Naród dzięki temu się uczy współrządzić i decydując sam za siebie, z roku na rok nie będzie uchwalał referendalnych głupot, bo sam sobie by szkodził. W efekcie, system referendalny jest ekonomicznie bardziej opłacalny niż głupoty wymyślane wyłącznie przez parlament. Władza, która czuje, że naprawdę pochodzi z Narodu i z nim się utożsamia, słucha swojego Narodu w sposób poważny. Pozwalając Narodowi zastąpić polityków i samodzielnie ustanawiać swoje prawa! Bo Naród – to rodzice, a władza to tylko jej dzieci. Nie odwrotnie!

Tradycja wieców słowiańskich, najprostszej i sprawiedliwej formy głosowania ludu, gdy nie można było pogodzić wszystkich interesów, znana była na Rusi od starożytności. Wpisana została pod pojęciem prawa kopnego do statutów Rusko-Litewskich, za czasów Rzeczypospolitej. Bo ta, miała niegdyś podobne prawa na swoich ziemiach i uhonorowała ten zwyczaj. „Kopa”, znaczyło „1)ko-2)pa”; „2)na-1)kole”, czyli „w okręgu”. A że były to wielkie zgromadzenia, to „kopą” zwykło się przezywać później gromadę ludzi, niczym górę. Ludzie zbierali się jak niegdyś przy swoich kamiennych kręgach (stąd być może w Irlandii „kromlechy”; „krąglachy”), twarzą w twarz, w okręgu. I dyskutowali, a później jedni przechodzili na jedną stronę, a inni na drugą. Starając się wypracować porozumienie, co nie zawsze się dało i takie głosowanie bywało wówczas konieczne. Głos tych, których była większa „kupa” (gromada) przeważał.

Dzisiaj, na Ukrainie – dawnej Rusi, tak jak i w Polsce, lud się nie liczy. Nie liczy się prawo Narodu do wypowiadania swego zdania w sposób bezpośredni, najrzetelniejszy, jakim jest referendum. W Polsce, władza ma prawo odrzucić podpisy prawie całego Narodu za jego zwołaniem. To już szczyt arogancji rządzących elit, które całymi latami nie zmieniły tego, poniżającego swój Naród, komuszego zapisu Konstytucyjnego! Za to Unia Europejska, krytykuje Szwajcarię, (która w UE nie jest), gdzie zebranie odpowiedniej liczby podpisów za referendum, sprawia, że referendum zawsze musi się odbyć! Tam, gdy Naród głosuje, to nikt się tego nie wstydzi i ludzie potrafią, w niektórych kantonach to robić publicznie, przez podnoszenie rąk w tłumie zebranym na rynku. Widocznie tak kole w oczy, system wiecowy tego kraju, gdzie niezwykle licznie i łatwo przeprowadza się referenda, głosując nawet nad sprawami finansowymi kraju. Co u nas, gdy żyjemy pod butem MFW oraz polityków szczodrze rozdających nasze pieniądze na rozmaite „fajerwerki”, na synekury dla swoich rodzin i partyjne koleżeństwo, na ulubione dziedziny sportowe bądź koncerty, na żelazny elektorat zatrudniony w administracji publicznej, jest zupełnie nie do pomyślenia.

Ukraińcy, to ciągle bliscy nam bracia Słowianie z południa, mimo ich zbrodni dokonanych na naszym kresowym Narodzie, nie jeden raz w historii. Którzy wywędrowali jak My – Lechici, z jednej koliby pusztuńskiej gdzieś nad Dunajem. Wcześniej, przyszliśmy już kilkanaście tysięcy lat p.n.e, z koliby Bałkańskiej, gdzie już zapewne nasza grupa rodowo-genowa R1a1, zmieszała się ze staro europejczykami z grupy „I”. Dzisiaj, przez naszą niezgodę i głupią brutalność naszych przywódców oraz ich siepaczy, jest tam islamskie Kosowo. Niegdyś, kolebka Serbskiej tożsamości państwowej.

Rusin, potomek Horynia, a po prostu Gorynia/Gorala slavskiego z Rudaw Karpackich lub gdzieś, gdzie święta czerwona ziemia występuje do dzisiaj, razem z Lechem i Szczekiem (Czechem), a najpewniej po prostu S/Z-Lechem, razem spalili pośmiertnie zwłoki swego ojca i matkę na stosie ciałopalnym, jak to Słowianie mieli w zwyczaju, posypując ich ciała czerwoną ochrą na znak przejścia w życie wieczne – który to kolor jest z takich duchowych powodów tak częsty w barwach narodów słowiańskich. Stąd dawna Ruś czerwona, ziemia łącząca tradycję i język plemion laskich oraz ruskich, ze stolicą, pradawnym Lwowem, grodem czerwieńskim. Tak nas łącząca kulturowo, ale i dzieląca, gdy przez naszych władców mających pretensje do wspólnej ojcowizny, nie umieliśmy żyć razem na tej ziemi jednakich przodków.

Dzisiaj, politycy zastanawiają się, jak pomóc Ukrainie? Co uczynić? Jedni to, drudzy tamto. Każdy widzi, że Rosja tylko czeka, aby jeśli nie uda jej się spacyfikować opozycji poprzez wpływy u władzy, niegdyś komuszych sługusów, to, chociaż doprowadzić ten kraj do wojny domowej i podzielić, a następnie przyłączyć w swój obszar. Bo Rosja kocha mieć dużo ziemi. Cudzej ziemi. Lubi wszystko, co jest wielkie. Kocha wynaradawiać, rusyfikować narody. Dzielić je wewnętrznie, by rządzić nimi. Dokładnie jak to od wieków czyniło z zachodniej strony, Cesarstwo Rzymsko-Niemieckie, często za pomocą swoich religijnych środków wpływu – duchowieństwa katolickiego. Na wschodzie, od wieków to samo czyni Rosja, za pomocą zinfiltrowanego prawosławia. I nikt z tych mądrych polityków, jakoś nie zawoła głośno:

Żądamy tylko jednego! Przeprowadzenia na Ukrainie powszechnego referendum w sprawie traktatu z Rosją, jak i zrzeszenia z Unią!

Nie przymuszajmy Narodu Ukraińskiego, do tego czy innego kierunku. Niech sami zdecydują, pokojowo. Tylko dajmy im taką możliwość. Ale nie! Nasi polscy politycy wiedzą z góry, że Unia jest najlepsza. Mimo że miliony polskich emerytów czeka niedługo głodowa wegetacja, bo rozkradziono ich kapitał, oszukano bezczelnie. Wiedzą, że Ukraina powinna być w Unii. Łatwiej pewnie będzie nam biedować razem z nią, w jednej gromadzie… Tak samo politycy Rosyjscy. Z góry wiedzą, że Ukraina powinna należeć do Moskwy. Dla nich, tak jak dla muzułmanów, to, co raz zajmie Moskwa, to już na wieki rosyjskaja ziemlja.

A nikt jakoś nie zakłada, że może Ukraina zdecyduje się na neutralność i samodzielny rozwój?! Może to byłoby dla niej najlepsze? I przy mądrych rządach, nieuciskana prawem unijnym ani Rosyjskimi trybutami, dałaby nam przykład, jak można się naprawdę szybko rozwijać? Może mielibyśmy bez łaski zachodu, wspaniałego sąsiada, naprawdę silny bufor przeciwko Rosji. Demokratyczny kraj pod nosem Moskwy, bardziej niż nasz – bo u nas to tylko fasada demokracji. Taki jak Szwajcaria. Czemu nie? Czy Słowianie nie potrafią, skoro mają demokrację być może nawet starszą od Greckiej, skoro badanie haplogrup genowych narodów dowodzi, że jesteśmy w Europie już od 12. tysiąclecia na Bałkanach, a w centrum od 8 tys. l.p.n.e? Jeśli zaczęłoby rządzić na tej ziemi, tak jak dawniej, tak jak w Helweti, prawo wiecowe, to szybko zniknęłaby korupcja, plutokracja, przejadanie pracy Narodu. Bo żaden gospodarz, który ma coś do powiedzenia w sprawie wypasu swojego stada, z którego żyje, nie zagna choćby jednej owcy nad urwisko, z głupoty, dla przyjemności czy innego powodu. Samego siebie nie da się okraść ani oszukać!

To jest jedyny wybór dla Ukrainy.

Pamiętam wypowiedz jasnowidza w sutannie, zielarza, który studiował oddziaływanie drzew na ludzi, napisał rozprawę Szukajmy szczęścia w przyrodzie, po prostu dobrego człowieka, który kilka razy w czasie okupacji przedziwnie uniknął śmierci, stawiany już pod murem przez Niemców. Śp. ks. Czesława Klimuszki, urodzonego w Nierośni k. Dąbrowy Białostockiej, który kiedyś powiedział: Naród na południu Polski przestanie istnieć. Czy chodziło mu o jakiś odległy naród? Czy może o ten? Nie wiem. Ale to daje do myślenia. Czyżby tak krótka miała być niepodległość Ukrainy? Klimuszko, kiedyś przepowiedział dwukrotne powstanie „Solidarności”, co było niezrozumiałe, dopóki się nie zdarzyło. Bywają ludzie, którzy niezależnie od ich wiary, mają przebłysk kosmicznej świadomości i Bóg im pokazuje, co się naprawdę wydarzy.

Dlatego wołajmy dzisiaj jednym głosem na wszystkich forach:

Żądamy Wielkiego Słowiańskiego Wiecu na Rusi – referendum dla Narodu Ukraińskiego!

Wcale nie jestem pewien wyniku tego referendum, bo na całym wschodzie jest to kraj zrusyfikowany przez Moskwę. Nie powinni mieć prawa głosu, ci, którzy są „gośćmi” narzuconymi na tą ziemię, osadzonymi na siłę za caratu czy bolszewi. Takich jest pełno i na naszej, polskiej ziemi. Są oni często osadnikami działającymi na szkodę prawowitych spadkobierców Ruskiej ziemi. I My, mieliśmy też kiedyś takich na Śląsku, dowożonych całe wieki z Niemiec, a tuż przed śląskim plebiscytem, dziesiątkami tysięcy, specjalnymi pociągami. Tylko głos prawowitego gospodarza ziemi z kilku pokoleń, powinien się liczyć. Tego, który pochodzi z dziada pradziada z tej ziemi. Lecz tutaj polityka i fakty dokonane zbrodniczych gangów władzy, które poprzez celowe osadnictwo, zniszczenie wolnej siczy kozackiej i rozdawnictwo ziemi kozaków pomiędzy Moskiewskich gubernatorów, zrobiło swoje! U nas, też była taka polityka. Ileż dworów, włości i starych nazwisk rodowych, Polaków zesłanych na Sybir za udział w powstaniach, przejęli ich donosiciele. Dzisiaj, są inne metody do szybkiego wynaradawiania Narodu, spychania go w rolę mniejszości. To inny rodzaj osadnictwa i socjotechniki społecznej za nim idącej, pod terminem „multikulturowość”, czyli przyspieszone osadnictwo.

Nie jestem więc wcale pewien wyniku referendum na Ukrainie, ale spróbować warto. Lepsze to, niż wojna domowa i przejęcie całego kraju pod but Moskwy! Przynajmniej duża cześć Narodu, wypowie się wyraźnie, bez przelewania krwi.

703 wyświetlen