/Marsze Niewolników na Święto Wolności (4 czerwca)

Marsze Niewolników na Święto Wolności (4 czerwca)

Właśnie czytam w Gazecie Wolności artykuł „Orzeł może?”, w którym wzywa się do wspólnych obchodów 4 czerwca Święta Wolności i Praw Obywatelskich. Ma to być święto radosne, obywateli cieszących się z odzyskanych wolności i sukcesów ostatnich dekad. Świętować mamy z Gazetą Wyborczą, III Programem Polskiego Radia pod patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

.

Jestem bardzo daleki od dezawuowania osiągnięć Polski w ostatnich dekadach oraz pomniejszania znaczenia tamtych historycznych wydarzeń. Jednak my tutaj wszyscy wiemy, że z tą wolnością i prawami obywatelskimi, zwłaszcza z politycznymi prawami obywatelskimi jest coś nie tak. Wszyscy wiemy, że z punktu widzenia obywatela możliwość zgłoszenia Zbigniewa Brzezińskiego, Jana Kowalskiego, czy samego siebie jest równie realistyczna dzisiaj jak była w komunie. Oligopol nomenklatur partyjnych odebrał podstępnie obywatelom te podstawowe prawa obywatelskie, przyznając sobie monopol dysponowania tymi prawami, łamiąc przy tym fundamentalne zasady demokracji i polską Konstytucję.

.

Dlatego świętowanie tego święta pod patronatem nomenklatur partyjnych i medialnych, które chronią codziennie te bezprawie trąci fałszem zbliżonym do fałszu pochodów pierwszomajowych w komunie. Po prostu będzie służyć legitymowaniu fałszu i bezprawia.

.

Z drugiej strony właśnie to święto powinno być znakomitą okazją dla obywateli do upomnienia się o własne prawa oraz o dokończenie „Rewolucji Solidarności” poprzez upomnienie się o autentyczną demokrację, w której szanowane jest bierne prawo wyborcze obywateli. O demokrację w której obywatele mają prawo uczestnictwa w wyborach do Sejmu, a nie tylko prawo „chodzenia na wybory”.

.

Ponieważ nie mam konta na Facebooku, ośmielam się wykorzystać te łamy, aby zgłosić wolną ideę zorganizowania Marszów Niewolników w dniu Święta Wolności. Pomysł może być zły lub dobry, wykonalny lub niewykonalny, ale zgłaszam, jako swobodny pomysł do rozważenia przez Ruch JOW-ów, potencjalnie także przez Ruch Zmielonych lub nawet przez Platformę Oburzonych.

.

Poddając się własnej fantazji wyobrażam sobie takie Marsze Niewolników z grubsza tak:

.

Chętni to wzięcia udziału w takich marszach wyszukują w domach mocniejsze sznurki, może nawet łańcuchy, mogą być także porozrywane stare prześcieradła jak również stare, raczej już nieużywane garnki, patelnie, pokrywki, nawet stare dziurawe metalowe kubki lub inne przedmioty tego typu. Następnie robią sobie z tego według własnej fantazji więzadła, „kajdany”, „kule u nogi”, „brzemię na ramieniu” tak, aby te garnki, kubki, pokrywki podczas marszy ciągnęły się po chodniku robiąc przy tym robiący wrażenie poziom hałasu. Przedmioty te mogą w innych wariantach służyć również, jako instrumenty perkusyjne. Trasa przemarszu powinna być odpowiednio długa. Osobiście myślę, że już nawet ze 40 uczestników takiego marszu zrobiłoby niezłe wrażenie.

.

To oczywiście nie wszystko. Jak w każdym marszu powinno być parę transparentów i sloganów typu „Nie ma wolności bez wybieralności”, „Żądamy prawa wybierania kandydatów niezależnych”, „Precz z partyjniactwem” i tym podobne. Tutaj również należy dać pole fantazji. Parę osób powinno być oddelegowanych do rozdawania wcześniej przygotowanych ulotek o charakterze edukacyjnym i marketingowym. Te ulotki mogłyby być również proste i „chałupnicze” w formie (nie w treści), tak by mogły być drukowane w zakresie prywatnym, nawet w formacie czarno-białym.

.

To jest najprostsza wersja. W bardziej wyszukanych i organizacyjnie kosztowniejszych wersjach można by zorganizować siły porządkowe i marketingowe otaczające pochód w stylizowanych strojach bolszewików, rzymskiej straży, strażników, gestapowców. Można sobie również wyobrazić stacje inscenizacyjno-postojowe z przemówieniami edukacyjno-marketingowymi oraz satyrycznymi inscenizacjami. Przykład takiej inscenizacji. Grupa uczestników o zdolnościach aktorskich skupiona pod transparentem „Partyjniactwo” w maskach Stalina, Tuska, Kaczyńskiego, Millera, Palikota, Gierka, Komorowskiego, a nawet Hitlera wygłasza swoje slogany i przemówienia. Na przykład Adolf wrzaskliwie krzyczy „Nawet narodowi Panów jeden wódz wystarczy a partia załatwi wszystko. A co dopiero jakimś polskim podludziom. Już lepiej dać małpie brzytwę niż dać demokrację Polakom”. Na to chór partyjniaków klaszcząc: „Tak jest Adolf. Tylko partia się liczy. Lepiej dać małpie prawdziwą brzytwę niż dać prawdziwą demokrację Polakom”. Potem przemawia Józef Stalin. „Partia wie co chce naród, partia z narodem, naród z partią. Demokracja dla Polaczków? Demokracja dla Polaków jak siodło na świni pasuje.” Na to chór partyjniaków klaszcząc: „Brawo Józek. Daj pyska. Tylko partie się liczą. Dać demokrację Polakom, to tak jak ujeżdżać w siodle pijaną świnię”. Potem przemawia Komorowski „Nie dla psa prawdziwa kiełbasa, nie dla Polaka prawdziwa demokracja. Tylko partia wie co dla Polaka słuszne i wie kogo Polak ma prawo wybrać. Wolne wybory tylko po naszym trupie. Nie damy Polakom zrobić krzywdy naszym partyjnym sprawdzonym kumplom Donkowi, Jarkowi i Macierewiczowi”. Na to chór partyjniaków klaszcząc: „Masz Bronek rację. Nie damy sobie krzywdy zrobić. Partie są najważniejsze. Nie dla psa prawdziwa kiełbasa, nie dla Polaka prawdziwa demokracja”.

.

To tyle ogólnego zarysu pomysłu. Osobiście uważam, że podstawowym motywem przewodnim powinna być kwestia elementarnych praw wyborczych obywateli oraz istoty demokracji. Idea JOW-ów powinna też być obecna, ale na drugim lub trzecim planie. Uważam tak, bo traktuję brak biernego prawa wyborczego za podstawowy deficyt polskiej odmiany „demokracji” jak również podstawowy deficyt obywatelskiej świadomości.

469 wyświetlen