Ta zabawa z dzieciństwa przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę wycie płatnych wyjców nad wyborem do Senatu Henryka Stokłosy, który stał się uosobieniem "czarnego luda" w straszeniu Polaków okropnymi konsekwencjami ewentualnego wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) do Sejmu!


Chwała, chwała, naszym miłościwie nam panującym, że – na wszelki wypadek – z wielką ostrożnością, wprowadzili JOW tylko w wyborach do Senatu, żeby każdy mógł się naocznie przekonać, co by nas czekało, gdyby, nie daj Boże, przez jakąś pomyłkę czy nieporozumienie, miałby być u nas wprowadzony system wyborczy taki, jak w Anglii, Kanadzie czy innej Ameryce (Północnej)! A kysz! Przepadnij! Czyż nie miał racji wspaniały Aleksander Kwaśniewski, który już wiele lat temu mówił nam, że Polacy jeszcze do takiego systemu nie dorośli? No i teraz mamy dowód, czarno na białym: potworny Stokłosa znowu senatorem! Wybrany zwykłą większością głosów w wyborach uzupełniających, pokonując znakomitych kandydatów Platformy Obywatelskiej, SLD i PSL! Nie wiadomo dlaczego zabrakło w tym zbiorze przegranych reprezentanta PiS-u, ale zdaje się, że nie zdążył zebrać tylu podpisów, ile wymaga do zarejestrowania się ordynacja wyborcza.

 

Rozdziera szaty popularny telewizyjny komentator, Konrad Piasecki: Jednomandatowe okręgi wyborcze to jeden z największych mitów, o ile nie największy, polskiej polityki. Wiara w to, że polityk, który musi wywalczyć mandat w małej społeczności, będzie politykiem idealnym, jest i śmieszna, i straszna. Śmieszna – bo wielbicielom JOW wydaje się, że prosty zabieg wystarczy, by mieć klasę polityczną taką, jak w Wielkiej Brytanii, straszna – bo rodzi potworki typu Henryka Stokłosy. Wszystko to pod wstrząsającym tytułem JOW, czyli jak wprowadzić konia do Senatu.


Redaktor nie wyjaśnia nam, KTO tego konia do Senatu wprowadził? Owszem, pamiętamy, że kiedyś dokonał tego cesarz Kaligula, ale JOW okazują się gorsze nawet od Kaliguli: w JOW koń sam potrafi się do Senatu wprowadzić! Ciekawe, że sztuka ta nie udała się ani partiom w Polsce rządzącym, jak PO i PSL, ani znakomitej i twardej opozycji, jak PiS i SLD.


Polacy wiedzą, że nie tylko Kaligula, ale partie polityczne w Polsce sztukę wprowadzania koni do Sejmu opanowały perfekcyjnie. Nie tak dawno do Sejmu wszedł dżentelmen o odmiennej orientacji koloru skóry, w Polsce raczej nie spotykanej, na dodatek taki, który składać zdania po polsku nauczył się zaledwie parę lat temu, a głosowało na niego wielokrotnie mniej wyborców niż na Henryka Stokłosę, ale za to w znacznie większym okręgu. Nie przypominam sobie żadnych alarmów o wprowadzaniu kolorowych koni do polskiego parlamentu. Żaden to zresztą wyjątek, jest wielu posłów w Sejmie, którzy w wyborach dostali jeszcze mniej głosów od naszego nowego kompatrioty – Johna Abrahama Godsona. W istocie ok. 2/3 członków Izby Niższej nie uzyskało w wyborach więcej niż 1% głosów wyborców w ich okręgach, czyli na których głosowało nie więcej niż jeden wyborca na stu – a pomimo tego nikt – mam na myśli zawodowych komentatorów i analityków – nie rozdziera z tego powodu szat!


Czym tak strasznie naraził się tym oficjalnym wyjcom Henryk Stokłosa i dlaczego, od przeszło 20 lat, bez przerwy wylewa się na jego głowę kubły pomyj? Otóż wygląda na to, że tym, iż jest on jak gwóźdź w okrągłostołowym bucie: dostał się na scenę publiczną, do parlamentu, WBREW wszystkim uczestnikom historycznego porozumienia, bez pozwolenia, bez pytania nikogo o zgodę. Jest to jedyny tego rodzaju przypadek, a raczej, może należałoby powiedzieć: wypadek. Ja sam początkowo myślałem, że dlatego, iż poparła go umierająca PZPR, która w umowie zrezygnowała z miejsc w Senacie, zapewniając sobie 2/3 miejsc w Sejmie. Otóż wychodzi na to, że nieprawda: Henryk Stokłosa, jak czytam w Wikipedii, został z PZPR usunięty jeszcze w 1982 roku! Nie wiem za co został usunięty, ale pomimo tego jakoś sobie radził i dorobił się majątku na swoim Farmutilu, który jest firmą najzupełniej wyjątkową, bo utrzymuje się w biznesie od ponad 30 lat i wciąż daje sobie radę. Pomimo nieustających szykan policyjnych, prokuratorskich, skarbowych, dziennikarskich i innych!


Nie mam zamiaru opisywać wszystkich szykan i represji, jakie stosowano wobec Henryka Stokłosy, aczkolwiek wydaje się, ze przy nich bledną represje i szykany zastosowane wobec innego słynnego biznesmena, Romana Kluski. W końcu Roman Kluska spędził w areszcie tylko 48 godzin, podczas gdy Henryka Stokłosę trzymano w więzieniu, bez sądu i wyroku, cały rok. Był w naszej historii pan Samuel Łaszcz, oboźny koronny, który kazał sobie delię podbić wyrokami sądowymi. Podobnie mógłby postąpić senator Stokłosa, bo pisze się o 21 zarzutach prokuratorskich, jakie na nim ciążą. Tylko do wyroków jakoś wciąż dojść nie może.


W wyborach uzupełniających do Senatu w pilskim był do wzięcia tylko jeden mandat. W wyborach jednomandatowych, aby wygrać, trzeba być człowiekiem znanym wyborcom i jeszcze znanym z dobrej strony. Za konkurentów miał Stokłosa kandydatów rządzących partii politycznych, które mają do dyspozycji wszystkie media i publiczne pieniądze. Te media przez 20 lat nie ustawały w trudzie zniechęcania Polaków do osoby biznesmena z Piły i przedstawiania go od najgorszej strony. I otóż ten pilski motłoch polski zagłosował inaczej, niż sobie życzą TVP, TVN, Polsat i wszyscy inni! I to jest to straszne, przerażające memento, jakie słychać z Piły: że gdy będą JOW, to wtedy nie będzie KASY dla wspaniałych redaktorów tych wszystkich stacji telewizyjnych, dla tych wszystkich usłużnych pismaków, którzy za pieniądze potrafią każdemu wymalować gębę taką, .że rodzona matka nie pozna! W JOW decydować będą wyborcy – rzecz w III RP niesłychana!


Przypadek Henryka Stokłosy potwierdza to, o czym wiemy z wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast: w okręgach jednomandatowych nie liczy się przynależność partyjna kandydata, ale jego obraz w oczach wyborców! To dlatego już trzykrotnie, w latach 2002, 2006 i 2010 ok. 80% wójtów burmistrzów i prezydentów miast wybranych zostało poza kluczem rządzących partii politycznych!


Straszna sprawa, niesłychane rzeczy! Ale o to właśnie chodzi: żeby Polska była wreszcie pospolitą rzeczą swoich obywateli, a nie latyfundium zarządzanym przez karbowych nie wiadomo z czyjego nadania.



About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Dyskusja - 5 Komentarzy
  1. Janusz Kuc

    12. Lut 2011,  godz. 21:31

    Post- komuna w walce z JOW-ami uzywa bardzo wrednej techniki zwanej „neuro-linguistic programing”. Spoleczenstwo programuje sie powtarzajac bez konca JOW-Stoklosa, JOW-Stoklosa, JOW-Stoklosa itd itd przy czym wykazuje sie 21 zarzutow sadowych dla senatora, zaden nie zakonczony wyrokiem. W ten sposob znaczne masy spoleczenstwa kojarza JOW z wyborem „kryminalisty”.
    A tymczsem prawda jest zupelnie inna. Henryk Stoklosa jest „oragnizatorem zycia gospodarczego” na swoim terenie i jako przedsiebiorca musi sie borykac z roznymi wrednymi praktykami Panstwa „Polskiego” jak celowe niszczenie podmiotow gospodarczych. I jako przedsiebiorca musi generowac dochody panstwa.
    Gdzie tymczasem publicysci bedac na uslugach panstwa polskiego uzywaja ukladow oligarchicznych i pieniedzy z budzetu panstwa do walki z tymze podatnikiem i jego prawem do swobodnego wyboru swojego reprezentanta w sejmie i senacie.
    Niedawno byl w Australii przypadek gwaltu zbiorowego. Sedzia popatrzyl w sufit gdzie sa zapisane rozne madre prawa i przywalil po 35 lat, coby pamiec o tym przetrwala 100 lat. Ja Panu Heniowi zycze zeby wzial do sadu wszystkich, ktorzy „lzyli Senatora” i zeby im dowalili takie wyroki coby przez 500 lat nikt nie kojarzyl JOW ze zlym Senatorem Stoklosa.

    Odpowiedz

  2. Wojciech Kulesza

    12. Lut 2011,  godz. 14:27

    Obserwowałem z bliska wybory uzupełniające do Senatu w okręgu pilskim i byłbym spokojny o jesienne wybory parlamentarne. Nie ma potrzeby wątpić w istotę rzetelnego wyboru kandydata w JOW. Sytuacja teraz była bowiem nienormalna, wynik nie jest więc adwakwatny do prawdziwych preferencji wyborców okręgu 37. Nie sądzę, aby był też zagrożony demokratyczny sposób doboru w tej najbardziej demokratycznej JOW-owskiej regule wyborczej.

    Jakie więc przyczyny zaistniały, że wybór 6 lutego br. był tak kontrowersyjny.
    – społeczeństwo zwyczajnie „olało” te wybory, na 8 m-cy przed wyborami planowymi a świadczy o tym frekwencja która w okręgu wyniosła śr.ok. 6% ( 2-3% w powiatach południowych okręgu do ok. 55-75 % na północy okręgu, w powiecie pilskim, złotowskim i chodzieskim – gdzie Firma Farmutil ma swoje zaklady)
    – faktycznie mobilizacja sztabu Henryka Stokłosy, co przy spodziewanej słabej frekwencji miało znaczenie kolosalne
    – obietnice wyborcze – H.Stokłosa obiecał klubom sportowym regionu ok. 1,5 mln zł wsparcie (żużel, siatkówka, piłka nożna). Zamierza się z tego oczywiście wywiązać nawet w kwocie przekraczającej deklarację.
    – myślę, że suma głosow 5,5 tys. pracowników Farmutilu i ich rodzin a także głosy środowiska sportowego spokojnie zapewniły ilość 15.057 głosów co stanowiło 39,90% oddanych głosów i wyborcze zwycięstwo.
    – H.Stokłosa ma w okręgu wyborczym opinię parlamentarzysty, który sporo dla regionu zrobił – czy są to zabiegi PR czy też zasługi faktyczne należałoby to zbadać

    W sumie oddano na wszystkich kandydatow ok. 38 tys.głosów na 608 tys. uprawnionych. Chciałbym przypomnieć, ze w roku 2005, w warunkach „normalnych”, kiedy H.Stokłosa przegrał wybory uzyskał ponad 50 tys. i mimo tego był to dopiero trzeci wynik. Czwarty zaś wynik – co przypominam z przyjemnością – uzyskała zaproponowana przeze mnie Irena Sienkiewicz z naszego KWW JOW. Uzyskała wtedy ok. 29 tys. głosów.

    Pragnę też rzucić nieco światla na wybory do Senatu I Kadencji w okręgu pilskim w roku 1989 aby temat „Stokłosy” zamknąć. Kandydowali wówczas z ramienia Komitetu Obywatelskiego : Zdzisław Nowicki, lokalny znany w regionie opozycjonista i Piotr Baumgart, „spadochroniarz” z pod Szczecina, nikomu nieznany a w dodatku przedsiębiorca-ogrodnik. Wiadomo jaki był wtedy stosunek do „badylarzy”, sądzę,że nie pomogło mu to w kampanii wy borczej.

    W wyborach startował też Henryk Stokłosa. Od roku chyba 1975, tj. od czasu powstania nowego województwa pilskiego był dyrektorem Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Turystycznego „Noteć” w Pile i kojarzony jest z wielkim rozwojem infraktustruktury turystycznej w regionie. To on pilotował m.inn. budowę sławnych 22 pilskich zajazdów a lokalne MOSiR-y i POSiRy rzeczywiście wtedy kwitły. Wyrzucony z partii (raczej był kozłem ofiarnym) i jeśli dobrze pamiętam był w stanie wojennym internowany. Bo przypominam – internowani byli nie tylko działacze „S” ale i niektórzy niewygodni działacze partyjni. Myślę więc, że ludzie mając możliwość porównania znanego, dobrze kojarzonego krajana a w dodatku dobrze zapowiadającego się przedsiębiorcy z niewiadomym „badylarzem” – wybrali tego pierwszego.

    Nie wiem więc, czy pierwszy wybór Henryka Stokłosy w roku 1989 nie był więc i nie powinien być w przyszłości podawany jako przyklad działania mechanizmu pozytywnego wyboru w JOW. Tylko jak mówią, władza sprawowana zbyt długo degeneruje …

    Odpowiedz

  3. Janusz Kuc

    11. Lut 2011,  godz. 20:51

    Jednego nie moge zrozumiec, na jakies to zasadzie publicysci jak Piasecki moga publicznie oczerniac SENATORA RZECZYPOSPOLITEJ. Pan Stoklosa powinien ich wziasc do sadu i zazadac odszkodowania za znieslawienia. I to idacego w setki tysiace zl. Nikt i nic Panu Stoklosie nie udowodnil oprocz zakopywania starego miesa w ziemi i czestowania wedlina w pewnym ministerstwie. Natomiast teza Piaseckiego i innych jest prosta : wybrano „kryminaliste w JOW”, czyli JOW jest zle.

    W wolnych wyborach cala firma Furmutil z rodzinami poszla i zaglosowala na swojego czlowieka. Na Bande Czworga nikt nie chcial glosowac !!!!. Wola wiekszosci zwyciezyla. Proste.

    Odpowiedz

  4. Albert Łyjak

    11. Lut 2011,  godz. 18:55

    Dziwne to trochę ale jednak ludzie zagłosowali rozsądnie.
    Głosowali za osobą,która dając wielu pracę utrzymuje ich rodziny,
    Trudno było by oczekiwać ,żeby głosowali na jakiegoś partyjnego lokaja.Na kogoś kto ma tylko do zaoferowania….. puste słowa.

    Odpowiedz

  5. Łukasz Bień

    11. Lut 2011,  godz. 17:05

    No cóż, Stokłosa po prostu zmobilizował elektorat… A i sprawdziło się, że partie, wyciągając kandydatów z kapelusza, nie znanych szerzej w tym rejonie, same strzeliły sobie w stopę.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.