Konstytucja nie powinna krępować obywateli i utrudniać im sprawowania władzy zwierzchniej nad państwem. Prawdziwa demokracja to ustrój, w którym rządy sprawowane są zgodnie z wolą WIĘKSZOŚCI obywateli. Dlatego konstytucja nie powinna suwerennej władzy obywateli krępować! O naszej ustawie zasadniczej z pewnością nie można tego powiedzieć.

Uważam, że obecna konstytucja nie jest dokumentem prawnym godnym szacunku, a to dlatego, że nasza partyjniacka „WŁADZA” mocą jej przepisów okradła naród z jego suwerennych praw.

Pozornie konstytucja robi wrażenie bardzo pozytywne i pierwsze artykuły deklarują pełne respektowanie fundamentalnych, demokratycznych praw obywateli. Jednak jest to dokument zawierający ponad 200 artykułów i autorzy tej manipulacji, jaką jest aktualna konstytucja, słusznie założyli, że przeciętny czytelnik zakończy jej lekturę po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Szczegółowe regulacje zawarte w artykułach z wysokimi numerami porządkowymi odbierają obywatelom zdecydowaną większość ich demokratycznych praw. Konstytucja jest dokumentem z premedytacją zmanipulowanym, w taki sposób, aby za piękną fasadą ukryć przed oczami suwerena przepisy, które naród czynią bezwolnym tłumem pozbawionym prawa do swobodnego decydowania o sobie.

W odniesieniu do konkretnych zapisów wygląda to następująco.

Konstytucja w artykule 4 deklaruje władzę zwierzchnią narodu, co oznacza, między innymi, że naród jest podmiotem regulacji konstytucyjnych, a nie ich przedmiotem. W artykule czwartym napisano między innymi, cytuję: „2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”.

W zdaniu tym kluczowe znaczenie ma spójnik „lub”. Wydawać by się mogło, że tutaj oznacza on swobodę wyboru przez naród sposobu sprawowania władzy w każdym czasie i w każdej sytuacji. Z taką interpretacją tego zapisu sprzeczny jest artykuł 125 konstytucji, który doprecyzowuje regulacje dotyczące stosowania referendum. W artykule 125 pojawiają się ciała (Sejm, Senat, Prezydent), które jego mocą zyskują prawa należne obywatelom; takie jak prawo decydowania o tym, czy i kiedy referendum może się odbyć i w jakiej sprawie. Obywatele tym samym zostali pozbawieni prawa do skutecznego domagania się rozpisania referendum z własnej, oddolnej inicjatywy. Oczywiście mogą się domagać, ale decyzja o rozpisaniu referendum nie zależy od nich, w tym nie zależy od liczby domagających się tego obywateli. Ponadto mocą tego artykułu została ograniczona swoboda podejmowania decyzji przez naród w referendum poprzez to, że wprowadzono próg frekwencyjny i to bardzo wysoki, bo wynoszący 50% uprawnionych do głosowania. W praktyce próg ten oznacza faktyczne pozbawienie narodu prawa do skutecznego podejmowania decyzji poprzez referenda. Mocą tego przepisu konstytucji wszyscy obywatele, którzy z różnych powodów pozostali w domach i wstrzymali się od oddania głosu, zostają bezpodstawnie uznani za przeciwników podejmowania decyzji bezpośrednio w referendum. Zupełnie inaczej wygląda to w praktyce głosowań parlamentarnych, gdzie głos wstrzymujący się interpretowany jest jako zgoda na taką decyzję, która zyska więcej głosów „za”, a nie jako głos za nie podejmowaniem żadnej decyzji.

Nie podjęcie żadnej decyzji w referendum (nieważność głosowania) jest źródłem demoralizacji obywateli aktywnych społecznie, niszczy społeczeństwo obywatelskie i oddaje decyzję w ręce biurokracji.

W artykule 4 konstytucji autorzy deklarują również, że „Naród sprawuje władzę przez SWOICH przedstawicieli (…)”, a artykuł 100 stwierdza, że „1. Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy. (…) 3. Zasady i tryb zgłaszania kandydatów i przeprowadzania wyborów oraz warunki ważności wyborów określa ustawa”. Niby te zapisy są prawidłowe, ale kluczowe regulacje zostały pozostawione dla zwykłej ustawy o ordynacji wyborczej (Kodeks Wyborczy). Tymczasem obowiązująca ordynacja wyborcza stoi w sprzeczności z cytowanymi powyżej zapisami konstytucji.

  1. Obecni posłowie nie są przedstawicielami (reprezentantami) narodu, skoro naród nie może SWOBODNIE wybierać swoich posłów. To oczywiste, jeśli się zauważy, że teraz obywatele muszą głosować na list partyjne i tylko na tych kandydatów, którzy zostali tam wpisani przez zarządy partii.
  2. WYBORCY BEZPARTYJNI, niezorganizowani w partie lub inne organizacje wielkości ogólnopolskiej partii politycznej, NIE MOGĄ skutecznie ZGŁOSIĆ KANDYDATA na posła, który ma CIEŃ SZANSY na wybór. Jest tak z powodu wprowadzenia (5%) progu wyborczego.

Ponadto artykuł 96 konstytucji deklaruje między innymi, że „2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne”. Obecna ordynacja sprzeczna jest także z dwiema z wyżej deklarowanych cech.

  1. Aktualne wybory do Sejmu NIE SĄ RÓWNE, skoro nie wszyscy obywatele mogą skorzystać z biernego prawa wyborczego. „Wybranych” (równiejszych) wpisują na listy wyborcze zarządy partii.
  2. Obecne wybory do Sejmu NIE SĄ BEZPOŚREDNIE skoro wyborca musi oddać swój głos na całą partyjną listę kandydatów. W „wyborze” dokonywanym przez obywatela pośredniczy zarząd partii wpisujący kandydatów na listę wyborczą. Inaczej mówiąc, bez pośrednictwa jakiegoś zarządu partii wyborca nie może głosować na jakiegokolwiek obywatela. Ponadto możliwość wskazania konkretnej osoby jest listkiem figowym ukrywającym to, że istotne dla wyników głosowania (rozumianych jako wskazanie, która klika partyjna dostanie mandaty poselskie i ile), jest jedynie wskazanie listy partyjnej.

About Grzegorz Osowski

Pochodzę z Wielogóry pod Sandomierzem. Tu mieszkam i pracuję w swoim gospodarstwie sadowniczym. Od zawsze interesowało mnie pytanie: dlaczego urzędnicy, dlaczego organy naszego państwa nie działają w interesie obywateli i dlaczego polityków nie interesuje, czego życzą sobie obywatele? Odpowiedź znalazłem najpierw w programie Ruchu JOW, a następnie w programie Ruchu Kukiza. Uważam, że w Polsce nie ma prawdziwej demokracji skoro obywatele nie mogą SWOBODNIE wybierać posłów na Sejm ani skutecznie DOMAGAĆ SIĘ referendum ogólnokrajowego.

Skomentuj