/Kiedy naród jest suwerenem

Kiedy naród jest suwerenem

Dokładnie 643 lata temu nastąpiło wydarzenie o – jak się później okazało – kluczowym znaczeniu dla długiej, wielowiekowej ewolucji polskiego ustroju politycznego. Na zjeździe w Koszycach 17 września 1374 roku król Ludwik zgodził się nadać stanowi szlacheckiemu przywilej, który między innymi określał wysokość rocznego podatku stałego. Już samo pojęcie podatku stałego było wtedy w Polsce nowe. Ale co ważniejsze, ponieważ podatek ten był niewielki, po dwa grosze zwykłej monety, w królestwie obieg mającej, których czterdzieści osiem idzie na grzywnę polską, z każdego osiadłego i dzierżonego łanu lub jego części, król i jego następcy musieli każdorazowo zabiegać o zgodę szlachty na podatki nadzwyczajne. Dało to impuls do szybkiego rozwoju lokalnej samorządności w Polsce, spowodowało wzrost znaczenia sejmików ziemskich, a w konsekwencji również i sejmów walnych. Było to zjawisko unikalne w całej ówczesnej Europie.

Ducha tamtych czasów pięknie opisuje profesor Adolf Pawiński w swej monumentalnej książce „Sejmiki ziemskie. Początek ich i rozwój aż do ustalenia się udziału posłów ziemskich w ustawodawstwie sejmu walnego 1374-1505”, wydanej w Warszawie w 1895 r. Jako przykład sprawnego funkcjonowania sejmików i efektywnego podejmowania przez nie decyzji, Pawiński podaje wydarzenia z 1404 roku, czyli zaledwie 30 lat po zjeździe koszyckim. Zawierano wtedy pokój z Krzyżakami i powstała potrzeba zebrania 40 tysięcy czerwonych złotych w celu odkupienia Ziemi Dobrzyńskiej, lekkomyślnie oddanej wcześniej Krzyżakom przez jej lennika, księcia Władysława Opolczyka. Jagiełło zwołał w tym celu sejmiki, a później Sejm Walny w Nowym Korczynie. Podatek uchwalono we wszystkich ziemiach szybko i jednomyślnie. Sam stołeczny Kraków zebrał 4 tysiące złotych, a więc jedną dziesiątą potrzebnej sumy. Tak tamte wydarzenia komentuje Pawiński:

Wykupienie zatem ziemi dobrzyńskiej, odzyskanie jakich 50 mil kwadr., wcielenie ich do Korony, sprowadziło taki ruch wielki na całej powierzchni Polski. Rozruszały, rozkołysały się fale, które wlewając treść życiodajną w arterye młodego, zawiązującego się organizmu, tem samym rozszerzały ściany jego naczyń. Rok przeto 1404 ukazał w całej sile wagę ogółu szlachty. Od jej woli zawisły losy tak ciężko doświadczonej ziemi dobrzyńskiej. Starczyło poświęcenia, żeby tej siły użyć rozumnie. (…) Powstały więc jakby z łona mgły żywioły kosmiczne, które ułożyły się w kształty sejmików z tłumnemi obradami, z prawem przyzwolenia bądź nieprzyzwolenia na zasiłek pieniężny, z zawiązkami do wytworzenia pewnej postaci samorządu, w kształcie poborców ziemskich.

Dziś jest w Polsce inaczej. Dziś mamy dysfunkcjonalny sejm, niezłożony z prawdziwej, obywatelskiej reprezentacji, bo jej wyłonienie uniemożliwia wadliwa ordynacja wyborcza. Ale Polska ma w miarę sprawne samorządy. Ustawa o Samorządzie Terytorialnym z 1991 r. do tej pory stanowi najdalej idącą i najlepiej opracowaną reformę ustrojową ostatnich 28 lat. Czy ze środowisk samorządowych wyjdą fale, które wleją w arterie Rzeczypospolitej życiodajną treść? Miejmy nadzieję. Zjedźmy się tłumnie do Tarnowa Podgórnego w najbliższą sobotę, 23 września br., na I Ogólnopolską Konwencję Ruchu Samorządowego „Bezpartyjni” (https://www.facebook.com/events/1897455386936843/).

Tam, w samorządach, jest mnóstwo używanej rozumnie siły, o której pisał Pawiński.

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com