Redaktor Piotr Gursztyn napisał, że "przeciwnicy i zwolennicy nowej ordynacji zgodnie podkreślają, że będzie to zmiana rewolucyjna" ("Jednomandatowe okręgi odmienią Senat", "Rz" 8-9.01.2011 r.). Jestem zwolennikiem JOW, ale takiego poglądu nie podzielam.

 

Twierdzę, że rewolucyjna zmiana nastąpiłaby, gdyby okręgi jednomandatowe były ustanowione również w wyborach do Sejmu. Wówczas wybieralibyśmy człowieka z krwi i kości, a wynik partyjny powstawałby z sumy zwycięstw indywidualnych (patrz Wielka Brytania czy USA). Natomiast przy jednoczesnych wyborach partyjnych i personalnych (Sejm i Senat) wyborcy preferują partie.

 

Podczas głosowań w 2005 r. czy 2007 r. postępowaliśmy według podobnego mechanizmu. W pierwszym głosie, do Sejmu, wybieraliśmy partie, a w drugim, głosie personalnym, do Senatu… również partie. Tak reagowało ponad 90% wyborców. Fakt, że teraz zamiast dwóch krzyżyków wyborca będzie stawiał jeden niczego tu nie zmieni.

 

Zawodowi znawcy przedmiotu wiedzą o tych zachowaniach wyborców bardzo dobrze i chcąc utrwalić partyjne przełożenia wyborcze, cynicznie omamiają lud swoimi opiniami o zasadniczych zmianach wyborczych. Żadnej rewolucji nie będzie, wszystko zostanie po staremu.

 

 

Mariusz Wis – ekspert systemów wyborczych Fundacji im. J. Madisona

 

 

PS To mój 51 tekst o JOW i demokracji, jaki opublikowała "Rzeczpospolita". Pozostałe na stronie:

 http://www.madison.org.pl/m_wis_punkt_rzecz.php

 

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.