14.08. Wrocław (PAP) – Dopóki od aparatu partyjnego, a nie od obywateli, będzie zależało kto wejdzie do parlamentu, nie zmieni się jakość polityki – uważa Jarosław Gowin (PO), który we Wrocławiu spotkał się z przedstawicielami Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Były minister sprawiedliwości, kandydat na szefa PO wziął również udział w inauguracji klubu dyskusyjnego „Kultura polityczna”, który powstał w 20. rocznicę powołania Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW.

Gowin powiedział na konferencji prasowej, że podpis pod petycją w sprawie zmiany ordynacji wyborczej z proporcjonalnej na większościową złożył już przed kilkoma tygodniami w Kołobrzegu.

„Teraz podpisałbym się z tym większym przekonaniem, ponieważ jeżdżąc po całym kraju przekonuję się, że dopóki to nie od obywateli, ale od aparatu partyjnego będzie zależeć, kto wejdzie do parlamentu, to jakość polskiej polityki się nie zmieni” – stwierdził Gowin.

Ocenił, że ruch na rzecz JOW to „największy przejaw oddolnego buntu obywateli”. Dodał, że nie widzi powodu, dla którego „to 460 posłów miałoby decydować o tym, czy po zebraniu dużej liczby podpisów przeprowadzać wnioskowane referenda lub kierować obywatelskie projekty ustaw do pracy w parlamencie”.

„Posłowie powinni mieć obowiązek pracy nad takimi ustawami, skoro zebrano pod nimi po kilkaset tysięcy czy nawet kilka milionów podpisów” – powiedział Gowin.

Kandydat na szefa Platformy zadeklarował, że będzie rozmawiał z innymi partiami nad pomysłem, by jak najszybciej ordynację wyborczą w Polsce zmienić z proporcjonalnej na przynajmniej mieszaną.

„Jeśli zostanę przewodniczącym PO, to postaram się namówić inne ugrupowania, by przynajmniej połowa posłów była wybierana według ordynacji większościowej” – oświadczył.

źródło:

http://www.google.com/hostednews/epa/article/ALeqM5hXoKIg5S6yWY-KD7WEXKsnwlFWAA?docId=14381614

 

Dyskusja - 7 Komentarzy
  1. Pawel Kawarski

    24. Wrz 2013,  godz. 10:24

    jest już oficjalne potwierdzenie – J.Gowin opublikował program polityczny, w którym jednoznacznie postuluje ordynację „mieszaną”

    i to by było na tyle, jeśli chodzi o popieranie JOW przez JG

    Odpowiedz

  2. bisnetus

    19. Sie 2013,  godz. 20:15

    Nie całkiem zgadzam się z przedmówcami. Największą wadą obecnego systemu jest niemal totalniacki monopol partii politycznych w procesie wyborczym oraz absolutne wyeliminowanie obywateli bezpartyjnych oraz zrzeszonych lokalnie z tego procesu.

    Każdy system przełamujący ten monopol jest dużo lepszy od obecnego systemu i zmusiłby partie do zupełnie innego funkcjonowania. Oczywiście najdalej idącym jest system JOW-ów, który jest niemal pełną odwrotnością obecnego systemu. Ale również warte poparcia byłyby rozwiązanie ordynacji mieszanej a nawet proporcjonalnej ze zniesieniem progu w skali całego kraju (likwidacja całkowita lub wprowadzenie progów w skali okręgów wyborczych) jak i dopuszeniem oprócz list partyjnych niezależnych kandydatów (alternatywnie zniesienie minimalnej liczby kandydatów na listach partyjnych)

    Odpowiedz

    • woJOWnik

      21. Sie 2013,  godz. 12:53

      bisnetus
      Casus Włoch 1994, gdzie 3/4 parlamentu było wybierane w JOW stanowi dowód i ostrzeżenie, że nie można iść na takie kompromisy jak ordynacja mieszana. Mimo, iż gilotyna JOW „ścięła” wiele person i ugrupowań nawet z kilkudziesięcioletnim stażem w polityce, to te 25% mandatów pozostawione partyjniactwu spowodowało, że partie nadal pozostały wodzowskie. Wskazując na niespełnione nadzieje pokładane w JOW, zaczęto w ich miejsce wprowadzać okręgi wielomandatowe. Tylko jak JOW miał zadziałać i przynieść spodziewane efekty w warunkach ordynacji mieszanej, choćby nawet z przewagą JOW? Dlatego potrzeba zmian gruntownych, a taka kosmetyka, jak pokazuje przykład Włoch może być zgubna dla państwa.

      Odpowiedz

      • Jerzy Gieysztor

        21. Sie 2013,  godz. 17:26

        woJOWnik. Pański wpis satysfakcjonuje wyciągających wnioski z historii stosowania ordynacji mieszanej, które pokazują, czym zagraża wprowadzenie ordynacji mieszanej. Tym bardziej, że nasi proporcjonaliści proponują wprowadzenie jej wariantu niemieckiego, a nie włoskiego. Co oznacza pół, na pół, a nie 75% / 25 %. Wprowadzenie ordynacji mieszanej jest największym zagrożeniem dla wprowadzenia 100 % JOW. Bo propaganda proporcjonalistów otrąbiłaby to, jako „krok we właściwym kierunku”, a kierownicza rola partii wodzowskich pozostałaby zachowana, za wszystkimi tego skutkami. Podobną filozofię działania zastosowano, wprowadzając w wyborach 2011 wybieranie senatorów w okręgach jednomandatowych. Jednocześnie konsekwentnie przemilczano oczywisty fakt, ze w tym przypadku okręgi jednomandatowe są 5 razy większe od takich, które zostaną utworzone w liczbie 460, przy wyborach sejmowych. Przemilczano także rażącą dyskryminację kandydatów bezpartyjnych. Zarówno co do limitu czasu na kampanię wyborczą, jak i limitu wydatków na tę kampanię. Bezpartyjni na kampanie wyborczą mieli do dyspozycji mniej, niż połowę czasu, którym dysponowali partyjni. A w czasie kampanii, na jednego wyborcę bezpartyjni mogli wydać 18 groszy. Podczas, gdy partyjni mogli wydać te 18 groszy + 82 grosze z racji równoległego zgłaszania przez ich partyjne komitety wyborcze kandydatów do Sejmu. Dlatego tak ważnym przy prezentacji postulatu JOW w wyborach sejmowych jest mówienie jednym tchem: Że postulat JOW to wprowadzenie czterystu sześćdziesięciu jednomandatowych okręgów wyborczych z równą dla wszystkich swobodą kandydowania, obejmującą jednakowy dla wszystkich limit wydatków na kampanię wyborczą.

        Odpowiedz

  3. Jerzy Gieysztor

    18. Sie 2013,  godz. 18:15

    O ordynacji „przynajmniej mieszanej” mówi każdy z zamierzających tak zmieniać sposób kandydowania, żeby nie zmienić jego istoty. Ponieważ przy ordynacji mieszanej połowę mandatów obsadzają partie polityczne bez jakiegokolwiek udawania demokracji, więc chociaż druga połowa mandatów obsadzana jest w okręgach jednomandatowych, to są one dwa razy większe, niż przy 100% JOW. A zatem osłabione są możliwości bezpośredniego kontaktu kandydatów z wyborcami i osłabiona jest możliwość bezpośredniego poznania kandydatów, Dlatego i w tym przypadku, tak, jak przy obecnej ordynacji, decydujący jest medialny wizerunek partii, a nie opinia wyborców. Tak więc propozycja ordynacji mieszanej jest populistycznym zagraniem wobec niezorientowanych, stosowanym od dawna w sprawie zmiany ordynacji. I nie możemy dawać się na nią nabrać. Tym bardziej, ze temat ordynacji mieszanej, jako zwodniczego oszustwa beneficjentów partyjnego przywileju układania list wyborczych był na tym portalu wałkowany wielokrotnie. Także przez śp. Profesora Jerzego Przystawę. Ubolewam nad tym, że redaktor zamieszczający info o wypowiedzi Jarosława Gowina sam o tym nie napisał.

    Odpowiedz

  4. gregson

    18. Sie 2013,  godz. 13:41

    Przy ordynacji mieszanej może być takie zagrożenie, że stanie się taką wieczną prowizorką. Z drugiej strony jeśli Gowin dojdzie do władzy i nie nakłamie jak „wiadomo kto” to zawsze to jakiś pierwszy krok…

    Odpowiedz

    • woJOWnik

      19. Sie 2013,  godz. 08:34

      Ordynacja mieszana to niebezpieczny kompromis, nie zmieni partii wodzowskich na obywatelskie, a tego oczekuje się po wprowadzeniu JOW, właśnie diametralnej zmiany systemu partyjnego. Co z tego, że połowa posłów będzie wybierana w JOW, jak dalej będą wodzowie, partyjne listy wyborcze i wiele innych negatywnych zjawisk mających swe źródło w ordynacji proporcjonalnej. Zmieni się wiele, żeby nie zmieniło się nic. Już skądś to znamy. Ordynacja mieszana to zgniły kompromis.

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.