W 1997 roku powstał film pt. „Teoria spisku”, w którym Mel Gibson zajmuje się – a jakże – ratowaniem świata. Początkowo postrzegany przez widza jako paranoik, powoli odkrywa sieć spisku kierującego losami świata, inwigilującego obywateli, mającego swe macki wszędzie. Ten popularny motyw pojawił się również w filmie braci Wachowsky – „Matrix”, w którym Neo przeczuwa, że rzeczywistość jest inna, niż się wydaje.

Przed przemianą ustrojową w 1989 roku życie polityczne Polski było proste. Wszystkiemu winni byli „ONI”. Szary człowiek nic nie mógł zmienić – co najwyżej heroicznie protestował lub wyśmiewał władzę. Kiedy z anteny TVP padły słowa: „4 czerwca 1989 skończył się w Polsce komunizm”, wszyscy byliśmy pełni nadziei i wiary w nowy ład.

Życie w Polsce postkomunistycznej wcale nie okazało się łatwiejsze. Przede wszystkim zabrakło wspólnego wroga, który tak znakomicie jednoczy naród; zaczęły się przepychanki i skandale. Mając świadomość, jak młoda jest postopozycyjna kultura polityczna, wierząc w czyste intencje i uczciwość uczestników życia politycznego, mogliśmy wybaczać potknięcia i błędy. Do czasu…

Tak jak bohater „Teorii spisku”, jak Neo z „Matrixa”, zaczęliśmy węszyć i odkrywać, że z tą uczciwością różnie bywa, że „są zwierzęta równiejsze”. Zdrowy rozsądek podpowiadał nam pytania: dlaczego brak pieniędzy na służbę zdrowia, a odchodzący politycy czy dyrektorzy dostają olbrzymie odprawy? Dlaczego z kieszeni podatników finansuje się ideologiczne przepychanki, gdy gospodarka kuleje?

Zniesmaczeni życiem politycznym coraz rzadziej chodziliśmy na wybory, a podczas nadawania wiadomości z kraju – wyciszaliśmy telewizor. I tylko czasem przy wódce odzywały się dawne sympatie polityczne – winnych obecnego stanu rzeczy szukaliśmy w obozie przeciwnym. To znów „ONI” byli odpowiedzialni. Ale kim byli „ONI”? SLD? Balcerowicz? PO? PiS? Unia? Przy każdym stole inne padały nazwiska.

Już dawno niektórzy z nas – np. prof. Jerzy Przystawa – zdali sobie sprawę, że przyczyna zła nie tkwi w rządach tej czy innej siły politycznej, ale w samym systemie – ordynacji wyborczej. Od zawsze wiadomo, że władza ma demoralizujący wpływ na ludzki charakter, należy więc tak ukształtować system rządów, żeby władza była służbą, z której poseł rozlicza się przed wyborcami.

To wielka zasługa Pawła Kukiza, że nagłośnił sprawę jednomandatowych okregów wyborczych, że głośno krzyknął: „Król jest nagi!” i dał nam do przełknięcia czerwoną pigułkę wiedzy. Zobaczyliśmy matrix, w którym żyjemy. „ONI” to system, który wysysa z nas soki. Nie wystarczy zmienić tych, których żywimy. Trzeba całą strukturę służby społeczeństwu (bo tym jest tak zwana władza) zbudować od nowa. Na nowych zasadach.

Tego nie zrobi za nas Kukiz. Nie czekajmy na odgórne zalecenia i rozkazy. Weźmy odpowiedzialność za ksztalt naszego życia społecznego i potem politycznego. Mamy na to wpływ. Wszyscy. Ty też.

Zakładajmy komitety, organizujmy się, publikujmy, wpłacajmy pieniądze, a przede wszystkim 6 września zagłosujmy w referendum: Tak – Nie – Tak: TNT.

Małgorzata Pawlak – serwis kraJOWy

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.