W matematycznej teorii chaosu, analizującej dynamikę nieregularności i bezwładu układów nieliniowych, istnieje kluczowe pojęcie "efektu motyla". Machnięcie skrzydełkami przez motyla wytwarza niewielką lokalną zmianę w powietrzu. Ale w warunkach chaosu ta niewielka zmiana w dłuższym okresie czasu może wywołać huragan na drugim kontynencie, dzięki kumulacji coraz bardziej chaotycznych odchyleń.

 

Mówiąc w uproszczeniu jeszcze inaczej; gdy system jest w równowadze i działa stabilnie z właściwą mu regularnością, trzeba użyć wielkiej siły, by choćby trochę go zmienić. Gdy system wchodzi w chaos, wystarczy niewielka siła, by wywołać olbrzymie zmiany. Wystarczy machnięcie skrzydełek motyla. Dotyczy to wszelkich systemów. Również społecznych. I właśnie wchodzimy w sytuację narastającego chaosu systemu społecznego świata, Unii Europejskiej i III Rzeczypospolitej. I Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych znalazł się w sytuacji politycznego motyla, którego machnięcie skrzydełkami może wywołać huragan zmian politycznych, dzięki narastaniu chaosu systemu społecznego.

 

 

1. Kwestia zmiany ordynacji wyborczej

 

Założony przez śp. profesora Jerzego Przystawę w 1993 roku we Wrocławiu Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów  Wyborczych (JOW), miał i ma na celu doprowadzenie do zmiany ordynacji wyborczej w Polsce. Był to jedyny podmiot społeczny stale działający na rzecz wprowadzenia w Polsce JOW. Przez 20 lat swej działalności Ruch dokonał dwóch fundamentalnych rzeczy.

 

Po pierwsze Ruch JOW dokonał intelektualnego i naukowego przełomu w diagnozie polskiego systemu politycznego i stanu polskiej państwowości oraz sformułował projekt naprawy polskiego państwa. Dzięki dziesiątkom seminariów, konferencji, sympozjów i spotkań oraz debat, dyskusji i publikacji, Ruch wykonał pracę intelektualną dużego instytutu naukowego i to o najwyższym poziomie naukowym. Ruch wypracował pełną i twardą naukowo argumentację na rzecz ordynacji większościowej, a przeciw ordynacji proporcjonalnej, pokazując ich konsekwencje dla stanu polskiego państwa. Ruch dokonał tego przełomu wbrew stanowisku praktycznie całej polskiej akademickiej politologii, socjologii i akademickiemu prawu konstytucyjnemu.

 

Po drugie Ruch JOW dokonał dyskretnego przełomu w świadomości polskiego społeczeństwa i wprowadził do tej świadomości kwestię ordynacji większościowej. Mimo medialnej i politycznej oraz naukowej cenzury, postulat wprowadzenia JOW stał się postulatem znaczącej części polskiego społeczeństwa. Ruch przełamał szczelną cenzurę publiczną, dzięki dziesiątkom i tysiącom, dziesiątkom tysięcy i setkom tysięcy rozmów, dyskusji, spotkań, akcji ulicznych, marszów, wieców i happeningów.

 

W sytuacji całkowitego bojkotu i cenzury publicznej, oba zadania Ruch dokonał działając metodą nieustannie powtarzalnych przez 20 lat niewielkich i ograniczonych w zasięgu działań. Niczym motyl, który trzepocze, wydawałoby się bezskutecznie, swoimi śmiesznie małymi skrzydełkami.

 

Zmiana systemu wyborczego w Polsce i wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu, wymagała i wymaga jednak mobilizacji politycznej na masową skalę. W istocie bowiem możliwości naprawy polskiego państwa leżą w możliwościach przełamania głębokiej demobilizacji i atomizacji politycznej polskiego społeczeństwa. Ta mobilizacja była i jest potrzebna do stworzenia siły politycznej zdolnej do wymuszenia na obecnych elitach władzy dokonania takich zmian. A przeciwnik jest potężny. W istocie jest to cały system polityczny III Rzeczypospolitej w postaci parlamentarnej oligarchii wyborczej. I jego beneficjenci, wyposażeni w potężne środki finansowe, medialne i polityczne, aż do środków przemocy bezpośredniej, o czym mogli się przekonać uczestnicy zeszłorocznego Marszu Nieodległości 11 Listopada. Paradoks wszakże polega na tym, że to Ruch JOW działa na rzecz Konstytucji i porządku prawnego, zaś system polityczny obecnej oligarchii wyborczej, jest w istocie nielegalny, gdyż zbudowany na łamaniu Konstytucji dzięki ordynacji proporcjonalnej.

 

Nową sytuację polityczną Ruchu JOW i nową sytuację polityczną w Polsce stworzyło pojawienie się  ruchu "zmieleni.pl", zainicjowanego przez muzyka Pawła Kukiza oraz działaczy Ruchu JOW, Wojciecha Kaźmierczaka i Patryka Hałaczkiewicza. Doszło do spełnienia wyjściowego warunku mobilizacji politycznej na rzecz JOW, jakim jest polityzacja tego postulatu. Dzięki akcji politycznej "zmieleni.pl", stosunek do postulatu wprowadzenia JOW stał się stanowiskiem politycznym. Rozpoczął podział sceny politycznej na tych, którzy są za JOW i na tych którzy są przeciw JOW. Polityzacja postulatu oznacza uczynienie z kwestii stosunku do wprowadzenia JOW istotnego podziału politycznego.

 

Polityzacja postulatu JOW oznacza dla Ruchu nowe zadania. Obok pełnego wsparcia dla ruchu "zmielonych.pl", poprzez bezpośredni udział w jego działaniach, nowym zadaniem jest podjęcie debaty politycznej z przeciwnikami już teraz politycznymi, a nie tylko intelektualnymi czy ideologicznymi. Po 20-letnim okresie publicznej cenzury na temat JOW, rozpocznie się atak polityczno-medialny, a być może i kampanie medialne dyskredytujące JOW i jego zwolenników, a zwłaszcza liderów. Ruch JOW wypracował przez te 20 lat miażdżącą przewagę intelektualną i naukową nad przeciwnikami JOW. Ale trzeba ją jeszcze umieć przełożyć na przewagę w medialnej walce politycznej. 

 

Na skuteczność przeprowadzania mobilizacji politycznej polskiego społeczeństwa dla naprawy polskiego państwa, kluczową rolę odegra pogłębiający się chaos systemu światowego, Unii Europejskiej i III Rzeczypospolitej.

 

 

2. Chaos w systemie światowym

 

Wybuch światowego kryzysu finansowego we wrześniu 2008 roku, okazał się początkiem globalnej depresji gospodarczej. Światowa gospodarka weszła w II Wielki Kryzys Gospodarczy. Jest on co najmniej równie głęboki, jak Wielki Kryzys Światowy lat 30. i 40. ubiegłego wieku. Czynniki tworzące globalny popyt po II wojnie światowej, dzięki którym doszło do powojennego rozkwitu gospodarczego świata i "Złotego Okresu" światowej gospodarki lat 1945 – 1973, wygasły z początkiem lat 70. ubiegłego wieku. Gospodarka światowa weszła w stan tzw. stagflacji. Weszła w stan długotrwałej stagnacji gospodarczej, wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia. Pozornym wyjściem z tej stagnacji okazało się przekształcenie z początkiem lat 90. globalnej gospodarki w "światowe kasyno ekonomiczne". Globalny popyt był bowiem od końca lat 80. napędzany globalną spekulacją finansową. To stworzyło sytuację, w której 94% pieniądza światowego nie miało pokrycia w realnych wartościach ekonomicznych. I te gigantyczne bańki finansowe zaczęły implodować na wielką skalę poczynając od 2008 roku.

 

Rozpoczęta implozją światowych finansów II Światowa Depresja Gospodarcza tworzy perspektywę co najmniej dwóch dziesięcioleci recesji ekonomicznej, dwucyfrowych wskaźników bezrobocia sięgających 30% w poszczególnych krajach oraz silnego zubożenia dużych grup społecznych większości społeczeństw, aż po lokalne i regionalne zjawiska niedożywienia i głodu. Globalna depresja gospodarcza stwarza sytuację chaosu systemu światowego. Zakłócone zostaje bowiem działanie podstawowej prawidłowości tego systemu, jaką jest nieustająca globalna akumulacja kapitału. Zakłócenia zaś podstawowego regulatora systemu światowego, tworzy chaos w pozostałych wymiarach jego funkcjonowania. Sytuacja chaosu w systemie powoduje, iż mówiąc słowami francuskiego chemika Ilji Prigogina, początkowo bliskie trajektorie zachowań systemu oddalają się od siebie wykładniczo w czasie. A używając określeń amerykańskiego socjologa Immanuela Wallersteina, zmiany stają się coraz gwałtowniejsze, dziwaczniejsze i silniejsze.

 

II Wielka Depresja Gospodarcza tworzy sytuację chaosu światowego. Ale to pojęcie implicite zakłada, iż po jakimś czasie system światowy powróci do równowagi. Tymczasem w jeszcze w 1999 roku I. Wallerstein wysunął hipotezę, iż system światowy już do równowagi nie wróci. Wysunął on hipotezę rozpadu światowego systemu kapitalistycznego twierdząc, iż system wszedł zgodnie z matematyczną teorią chaosu w fazę bifurkacji, czyli rozwidlenia w tworzeniu się nowych rozwiązań. Mówiąc jego słowami, tworzenia nowego "porządku poza chaosem". I nie sposób przewidzieć jaki nowy system społeczny lub systemy społeczne wyłonią się z tego bifurkacyjnego rozwidlenia. Zdaniem I. Wallersteina to będzie wynik starcia sił politycznych pomiędzy tym, co określił on jako duchem Davos i duchem Porto Allegre. Duch Davos to nurt polityczny, którego celem jest odmienny już system, lecz tylko taki, który utrzyma trzy istotne cechy społeczne : hierarchiczność, eksploatację i polaryzację. Duch Porto Allegre to nurt polityczny, którego celem jest nowy system społeczny, acz względnie bardziej demokratyczny i względnie bardziej egalitarny w stosunku do obecnego.

 

 

3. Chaos w Unii Europejskiej

 

Światowa depresja gospodarcza przyspieszyła i spotęgowała załamanie wspólnej strefy walutowej euro, wywołując stan chaosu w całej Unii Europejskiej. Utworzona w latach 1999 – 2001 strefa wspólnej waluty euro dla 17 krajów UE, okazała się ostatecznie być ekonomiczną trampoliną dla europejskiej oligarchii finansowej sektora bankowego oraz gospodarki Niemiec i w mniejszym stopniu Holandii oraz Austrii. I okazała się być śmiertelną pułapką ekonomiczną nade wszystko dla speryferyzowanych gospodarczo krajów południowoeuropejskich na czele z Grecją, Portugalią, Hiszpanią i coraz bardziej Włochami, a w niedalekiej przyszłości również i Francji.  

 

Rezygnacja z własnej waluty, a tym samym własnego kursu walutowego, przez kraje o zasadniczo słabszej konkurencyjności i innowacyjności, takie jak Grecja, Portugalia, Hiszpania i Włochy, odebrały im możliwość konkurowania z niemieckim eksportem produktów i usług. Strefa euro stała się więc równocześnie pułapką ekonomiczną dla słabszych gospodarczo krajów południowoeuropejskich. Ich niższa konkurencyjność i innowacyjność gospodarcza w warunkach wspólnej waluty z Niemcami powoduje, iż nie mogą się bronić przed niemiecką konkurencją osłabianiem kursu swej własnej waluty, gdyż jej nie posiadają. Co gorsza to siła i konkurencyjność gospodarki niemieckiej wyznacza siłę euro w stosunku do pozostałych walut światowych. Wysoka wartość euro w stosunku do dolara i pozostałych walut, niszczy konkurencyjność eksportu na rynkach światowych wszystkich mniej wydajnych i mniej innowacyjnych gospodarek strefy euro. I to nie tylko Grecji, Portugalii czy Hiszpanii, ale ostatnio już nawet Francji. Efektem tego jest  ujemny bilans wymiany handlowej z zagranicą, wyrażany saldem rachunku bieżącego. A dopiero konsekwencją jest narastające zadłużenie sektora publicznego tych krajów.

 

Jedynym i pełnym zwycięzcą stworzenia europejskiej strefy euro okazały się Niemcy. Od momentu utworzenia strefy euro, do której trafia ponad 40% niemieckiego eksportu, Niemcy z niewielkich deficytów przeszły w narastające nadwyżki rachunku bieżącego płatności. Niemcy zwiększyły w latach 2000 – 2008 roczną nadwyżkę handlową trzykrotnie, z 61 mld euro do 182 mld euro. To co jest śmiertelną pułapką ekonomiczną dla krajów południowoeuropejskich strefy euro, jest europejską i światową trampoliną gospodarczą i polityczną Niemiec. Dzięki euro Niemcy stały się hegemonem ekonomicznym Europy i światowym mocarstwem ekonomicznym, zrównując się z Chinami wysokością swego eksportu. I niemiecki elity polityczne mają tego pełną świadomość.

 

Jeśli południowoeuropejskie kraje i to na dłuższą metę łącznie z Francją, nie chcą znaleźć się w sytuacji Grecji, rozpad strefy euro jest nieuchronny. Jest to oczywiście tylko względna nieuchronność rozpadu strefy euro, gdyż w społecznej historii znacząco rolę odgrywa również zbiorowa głupota i zbiorowe szaleństwo, których nie można wykluczyć również w najbliższej przyszłości. Ta względna nieuchronność rozpadu, a w konsekwencji nieuchronność narastania chaosu w UE, wynika wprost ze sformułowanego pod koniec lat 90. prawa tożsamości finansów publicznych brytyjskiego ekonomisty Wynne'a Godley'a. Zostało ono w ostatnich latach teoretycznie rozwinięte w ramach Nowoczesnej Teorii Pieniądza, przez ekonomistów skupionych głównie na wydziale ekonomii Uniwersytetu Missouri w Kansas City na czele z amerykańskim ekonomistą L. Randallem Wray'em. To prawo tożsamości finansów publicznych pokazuje ścisłą zależność matematyczną pomiędzy bilansem handlu zagranicznego, a zadłużeniem sektora publicznego i prywatnego sektora krajowego oraz wyjaśnia w pełni sytuację załamania finansowego strefy euro.

 

Tę tożsamość finansową można ująć następująco: bilans krajowego sektora prywatnego + bilans krajowego sektora publicznego + bilans sektora zagranicznego = 0. Prywatny sektor krajowy to krajowe gospodarstwa domowe i krajowe firmy. Krajowy sektor publiczny to rząd i samorządy lokalne oraz regionalne. Sektor zagraniczny to reszta świata w postaci zagranicznych gospodarstw domowych, firm i rządów. Bilans każdego z sektorów to roczne zestawienie jego finansowych przychodów i wydatków. Deficyt jednego sektora musi się więc równać nadwyżce przynajmniej jednego z dwu pozostałych sektorów. To oznacza, że jeśli kraje południowoeuropejskie mają tak ogromne deficyty bilansów krajowych sektorów publicznych, to muszą być one równoważone ogromnymi nadwyżkami bilansowymi sektora zagranicznego lub/i krajowego sektora prywatnego. Ponieważ krajowe sektory prywatne nie mają tak wielkich nadwyżek i są często również mniej lub bardziej zadłużone, to nadwyżki muszą mieć sektory zagraniczne i to one są głównym źródłem olbrzymich deficytów sektorów publicznych. Mówiąc w uproszczeniu, to olbrzymie nadwyżki eksportowe Niemiec są głównym powodem olbrzymich deficytów rządowych i długów publicznych Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoch.

 

Równocześnie ratowanie za publiczne pieniądze prywatnych kapitałów finansowych o spekulacyjnym charakterze, spotęgowało europejski chaos finansów publicznych. Przykładem jest tu dramatyczna sytuacja Irlandii, mimo jej silnej i konkurencyjnej gospodarki oraz pierwotnie świetnej sytuacji w finansach publicznych.

 

Chaos wywołany kryzysem finansowym strefy euro przekształcił się w chaos polityczny całej Unii Europejskiej. Dwóch głównych beneficjentów strefy euro robi bowiem wszystko, aby nie dopuścić do jej rozpadu. Jest to z jednej strony europejska oligarchia finansowa, którą symbolizuje i interesów strzeże Europejski Bank Centralny we Frankfurcie. I są to elity władzy Niemiec. Niemcy wykorzystując kryzys finansowy strefy euro, równocześnie rozpoczęły proces przekształcania Unii Europejskiej w zoligarchizowaną unię polityczną Europy, pod swoją hegemonią nie tylko ekonomiczną, ale już polityczną. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest pakt fiskalny, mający wejść w życie w tym roku. Jest to koniec względnie zdemokratyzowanej Unii Europejskiej względnie suwerennych państw, do jakiej Polska wstępowała jeszcze w 2004 roku. Tej Unii już nie ma. Można analogicznie do hipotezy I. Wallersteina o rozpadzie systemu światowego, sformułować hipotezę o rozpadzie Unii Europejskiej, która wyraźnie wchodzi w fazę bifurkacyjnego rozdwojenia w poszukiwaniu wyjścia z sytuacji narastającego chaosu. I na razie jedyną kształtującą się wyraźnie nową ścieżką jest oligarchiczna unia państw europejskich pod niemiecką hegemonią polityczną.

 

Dla Ruchu JOW oznacza to nade wszystko, iż zarówno Niemcy, jak i Komisja Europejska oraz EBC, będą w najbliższych latach głównie zajęte poszukiwaniem wyjść z narastającego chaosu gospodarczego, społecznego i politycznego w UE. Tym samym Polska nie będzie poddawana wielkim presjom politycznym, aż do szantażu, jak to miało i ma jeszcze miejsce w stosunku do Węgier, a wcześniej Rumunii. Tym samym polscy beneficjenci systemu parlamentarnej oligarchii wyborczej nie będą mogli szukać wsparcia w Berlinie i w Brukseli. To osłabi ich siłę polityczną w Polsce. To ułatwi znacząco walkę polityczną o JOW w Polsce.

 

 

4. Chaos w III Rzeczypospolitej

 

Chaos w systemie światowym i chaos w UE będzie uzyskiwał szczególnie silny wyraz w III Rzeczypospolitej. Jej strukturalne cechy będą bowiem wzmacniać chaotyczne wpływy zewnętrzne, a te z kolei będą wzmacniać negatywne skutki wewnętrznych cech strukturalnych.

 

Te wewnętrzne cechy strukturalne są wynikiem negatywnej selekcji rodzimych elit politycznych dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej. W jej konsekwencji system polityczny Polski stał parlamentarną oligarchią wyborczą, reprodukującą elity władzy pierwotnie wyselekcjonowane  przez komunistyczne służby specjalne elity dla potrzeb Okrągłego Stołu.

 

III Rzeczpospolita okazała się być miękkim państwem, by użyć określenia szwedzkiego ekonomisty i socjologa Gunnara Myrdala. Okazało się mieć cechy strukturalne zbliżone do tzw. krajów III Świata. Jest to państwo miękkie wobec silnych, w tym zwłaszcza międzynarodowych sił i nacisków. Jest natomiast twarde wobec słabych, w tym zwłaszcza własnych obywateli.

 

To miękkie państwo III RP charakteryzuje się stale i trwale trzema negatywnymi cechami: (1) niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po trwałą niemożność rozwiązania szczególnie trudnych i skomplikowanych problemów, (2) niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach aparatu państwa, (3) wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych praktyk ludzi tego aparatu. Do tych trzech strukturalnych cech w relacjach wewnętrznych dochodzi jeszcze szczególnie groźna cecha w relacjach zewnętrznych, jaką jest (4) wysoki stopień kompradorskich działań i postaw aparatu państwowego, aż po agenturalność polityczną i gospodarczą.

 

Te cechy mają przy tym wyraźnie charakter strukturalny, a nie koniunkturalny. Są stale odtwarzane od 24 lat, niezależnie od składów partyjnych i personalnych naczelnych jego władz, acz oczywiście z różnym nasileniem. A to oznacza, że będą również odtwarzane w przyszłości. Mówiąc inaczej, polskie elity władzy są po pierwsze strukturalnie niekompetentne i nieudolne, po drugie są głęboko aroganckie i samowolne, a po trzecie są silnie skorumpowane i po czwarte istotnie kompradorskie. I inne w tym systemie wyborczym nie będą.

 

Obecna sytuacja gospodarcza i społeczna Polski jest wynikiem nade wszystko neokolonialnej transformacji ustrojowej w ramach amerykańskiego planu Washington Consensus w wersji tzw. programu Balcerowicza, a następnie skrajnie kompradorskiej polityki gospodarczej kolejnych polskich rządów. Dzięki temu Polska straciła dużą część swoich mocy produkcyjnych, w tym zwłaszcza eksportowych. Równolegle jej struktura gospodarczo-technologiczne uległa względnemu, a poszczególnych podsektorach nawet bezwzględnemu regresowi. Efektem jest zniszczenie milionów miejsc pracy i trwała pauperyzacja milionów Polaków. Do oficjalnie rejestrowanego bezrobocia w wysokości 2,3 mln osób, trzeba doliczyć jeszcze około 1 miliona ukrytego bezrobocia na wsi oraz 2 mln Polaków, którzy wyjechali zarobkowo za granicę. Razem daje to już dzisiaj około 5,3 mln osób, dla których nie ma pracy w Polsce. A to już jest dokładnie 33% Polaków zdolnych do pracy. Jedna trzecia siły roboczej.

 

Efektem jest również chroniczny i strukturalny deficyt handlu zagranicznego wyrażany rachunkiem bieżącym. Oznacza to w przywoływanym prawie finansów publicznych W. Godley'a, występowanie stałych nadwyżek bilansu sektora zagranicznego. A więc stałych deficytu lub deficytów bilansu krajowego sektora prywatnego i krajowego sektora publicznego. Jest to sytuacja chronicznego drenażu ekonomicznego Polski oraz stałego importu do Polski bezrobocia.

 

Ten deficyt handlowy był redukowany w deficycie płatniczym najpierw wyprzedażą państwowego majątku przemysłowego w ręce zachodnich grup kapitałowych. I to w skali historycznego rozbioru gospodarczego polskiego przemysłu i finansów. W ostatnich latach ten deficyt handlowy jest redukowany napływem unijnych środków finansowych denominowanych w euro. Nie zapobiegło to wszakże narastaniu olbrzymiego zadłużenie zagranicznego zarówno rządu, jak i przedsiębiorstw oraz banków. Sięgnęło ono już ponad 276 mld euro.

 

II Wielka Depresja Gospodarcza i narastający chaos w systemie światowym i w samej Unii Europejskiej zaostrzą, aż do katastrofalnej, sytuację finansową i gospodarczą oraz społeczną Polski. Nieudolne, aroganckie, skorumpowane i kompradorskie elity władzy III Rzeczypospolitej, nie będą w stanie podejmować żadnych skutecznych kroków nawet dla minimalizacji konsekwencji światowego i europejskiego chaosu.

 

Najgroźniejszym skutkiem światowej depresji będzie tzw. deflacja długu. Jest to zjawisko znane z lat 30. ubiegłego wieku, a które obecnie widoczne jest w przypadku krajów południowoeuropejskich. Nominalnie ten sam dług staje się coraz trudniejszy do spłacenia dzięki spowolnieniu gospodarczemu i spadkowi aktywności gospodarczej. Spadają wpływy dla firm, instytucji, gospodarstw domowych, ale nade wszystko do budżetu państwa i budżetów samorządowych. A w konsekwencji zaczyna narastać dodatkowe zadłużenie.

 

W przypadku Polski należy spodziewać się wręcz eksplozji ciężaru zadłużenia zagranicznego. Polski złoty utrzymywany jest bowiem na sztucznie zawyżonym poziomie wartości, co powoduje, iż przy obecnym kursie złotego w stosunku do euro na poziomie 4,1 zadłużenie denominowane w złotych wynosi 1,13 bln. Nieuchronny w perspektywie najbliższych lat spadek wartości złotego w stosunku do euro będzie oznaczał szybkie narastanie realnej góry długów denominowanych w złotych, przy coraz większych problemach z pozyskiwaniem euro i innych walut wymienialnych. Nieuchronny spadek kursu złotego choćby tylko o 30%, to wzrost realnego zadłużenia zagranicznego też o 30%.

 

 

5. Mobilizacja polityczna w chaosie

 

Narastanie chaosu gospodarczego, społecznego i politycznego w Polsce pogłębi tylko destruktywne zachowania polskich elit władzy, z ich nieudolnością, arogancją, skorumpowaniem i kompradorstwem. Te zachowania będą tylko wtórnie potęgowały chaos. Ale też będzie narastać świadomość niezdolności tychże elit do pozytywnych rozwiązań. I poszukiwanie skutecznych rozwiązań naprawczych.

 

Narastanie tej sytuacji osłabiać będzie poparcie dla systemu politycznego III RP żyjących do tej pory ponad stan polskiej gospodarki rodzimych klas średnich, których uosobieniem postaw politycznych jest określenie lemingi. Polskie elity władzy będą coraz bardziej politycznie izolowane. I takie poczucie izolacji będą też miały one same.

 

Równolegle będą narastały nastroje frustracji społecznej, których część z konieczności przekładać się będzie nie tylko na postawy rezygnacji i wycofania, ale i protestu oraz buntu. Będzie to tworzyć sprzyjające warunki dla mobilizacji politycznej.

 

Ale tylko realna i zorganizowana siła polityczna i stała presja polityczna na elity władzy w sytuacji coraz większego chaosu światowego, unijnego i krajowego, może wymusić wprowadzenie JOW. Ta siła polityczna musi wystąpić już w formie obywatelskiego ruchu politycznego.

 

Za zrealizowanie politycznej mobilizacji na rzecz JOW należy uznać stan, gdy ruch polityczny będzie zdolny do jednorazowego zmobilizowania kilkuset tysięcy osób w skali kraju, z tego przynajmniej sto tysięcy zdolnych do uczestnictwa w publicznych protestach w samej Warszawie. Bo tylko wtedy będzie reprezentował siłę polityczną, z którą rodzime elity władzy będą się musiały liczyć i będą zmuszone do ustępstw.

 

Aby dokonać mobilizacji na taką skalę i być zdolnym do jej podtrzymywania, ruch polityczny JOW musi dysponować odpowiednimi środkami finansowymi. Wielkość niezbędnych środków pieniężnych w skali jednego roku należy oszacować na poziomie minimalnych środków niezbędnych na ogólnopolską prezydencką kampanię wyborczą. Ta minimalna kwota od jednego do kilku milionów złotych w skali roku. Zdobycie tej kwoty nie jest możliwe w tradycyjny polski sposób. Czyli od sponsorów krajowych, czy nawet zagranicznych. Natomiast jest to w sumie niewielka, a nawet śmiesznie mała kwota do zdobycia w tradycyjny sposób amerykański czy kanadyjski. To znaczy w sposób obywatelski i demokratyczny, gdy obywatel popiera drobną sumą pieniędzy, tych którzy jego zdaniem działają na rzecz jego lepszej przyszłości. Jeśli 120 tysięcy ludzi, którzy już podpisali się z poparciem na stronie internetowej "zmieleni.pl", a 500 tysięcy, którzy jeszcze mają podpisać, wpłaci tylko 10 zł, to ruch otrzyma środki finansowe i minimalne 1 miliona 200 tys. zł na dziś i około 5 mln zł niebawem. Ale takie finansowanie jest w Polsce zjawiskiem nieznanym. Polaków trzeba do tego przygotować i przekonać. A nikt poza ruchem tego nie zrobi. Dlatego równorzędnym zadaniem dalszego propagowania JOW, jest nowe zadanie w postaci propagowania obywatelskiego finansowania JOW. Bardzo celnie ujął to w tym roku Stan Tymiński w odniesieniu do wyborów prezydenckich. Można powiedzieć więc pisze S. Tymiński – że przyszłość Polski leży w naszych rękach, ale też i naszych portfelach. Nawet minimalna kwota od każdego potencjalnego wyborcy może zmienić wyniki gry wyborczej. We właściwym momencie trzeba sięgnąć do własnej kieszeni i wysłać pieniądze kandydatowi własnego wyboru. To jedyny sposób, aby uruchomić proces prawdziwej demokracji i przerwać reguły nieuczciwej gry, narzuconej przez wewnętrznego okupanta. Jeśli jednak Polaków nie stać na jednego dolara wsparcia, nie powinni oczekiwać lepszej przyszłości. Lepszej przyszłości za darmo nigdy nie będzie. I tę elementarną prawdę polityczną trzeba propagować, bo od niej zależy możliwość wprowadzenia JOW. I od niej zależy lepsza przyszłość nas i naszych dzieci.

 

Ruch Obywatelski JOW wspierając i włączając się w polityczny już ruch "zmielonych.pl", acz zachowując przy tym swoją odrębną tożsamość i swe poziome struktury, nadal więc powinien występować w roli motyla politycznego, machającego skrzydełkami, acz już w sytuacji narastających wiatrów i burz. Wtedy efekt motyla w postaci huraganu zmian politycznych w Polsce będzie tylko kwestią czasu. Ale nie bez obywatelskiego wysiłku. I obywatelskich pieniędzy.

 

Dąbrowa Górnicza, 4 kwietnia 2013

 

 

* Tekst wystąpienia na Walnym Zgromadzeniu Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, Wrocław, 6 kwietnia 2013 roku

 

 

About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Dyskusja - 3 Komentarzy
  1. Tadeusz Browarek

    14. Kwi 2013,  godz. 13:37

    Pan Wojciech Błasiak w uczony sposób rozwinął myśl, którą opublikowałem na tym portalu 31.01.2012 przed ubiegłorocznym Walnym Zgromadzeniem:
     

    Wg mnie „JOW wprowadzą się same” w wyniku olbrzymiej awantury społecznej mającej swój wyraz w masowych protestach obywateli. Będzie ona wynikiem załamania gospodarczego, bezrobocia i drożyzny oraz podobnych awantur w krajach Europy Zachodniej. Należy się do takiej sytuacji przygotować prawnie, medialnie i organizacyjnie, żeby umieć podpowiedzieć sfrustrowanym współobywatelom, gdzie leży możliwość przejęcia odpowiedzialności za swój los i los swoich dzieci.

     

    http://www.jow.pl/blog/tadeusz-browarek/dyskusja-wokol-walnego-zgromadzenia-czlonkow-stowarzyszenia.html

    Odpowiedz

  2. Mirosław Bartkowiak

    09. Kwi 2013,  godz. 21:59

    Kochani od pewnego czasu nie obserwowałem ( moja wina) tego co się dzieje z JOW i nie wiem kiedy doszło do zmiany poglądów w kwestii ilości miejsc w sejmie. W projekcie referendum mowa była o 230 miejscowym parlamencie, a w chwili obecnej mówimy o 460 miejscach czyli zmiana nie jest kosmetyczna.
    Sądzę że na obecnym etapie musimy już mieć sprecyzowane poglądy. Czy ktoś mi wyjaśni kiedy doszło do zmiany ?

    Odpowiedz

  3. Grzegorz Osowski

    08. Kwi 2013,  godz. 11:12

    Drogi op.pl , Ruch JOW walczy o fundamentalną reformę ustroju państwa , ponieważ walczy o ordynację JOW. Tym samym Ruch JOW walcząc o dobro wspólne działa w obszarze polityki .

    Ruch JOW jest za to niewątpliwie antypartyjniacki czyli zwalcza niedemokratyczne i niekonstytucyjne przywileje partii politycznych . To oczywiście nie znaczy że jest antypartyjny i że zwalcza partie jako takie. Myślę że analogicznie jest z Ruchem Zmielonych .
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.