Prezydencki minister Sławomir Nowak informował, że Bronisław Komorowski, który wybiera się w maju do Watykanu na beatyfikację Jana Pawła II, zaprosi na pokład samolotu byłych prezydentów, wybranych w wyborach powszechnych oraz byłych premierów.

 

Oczywiście prezydent może zaprosić kogo chce, ale dzielić prezydentów według ordynacji wyborczej wolnej Polski to gruba, najdelikatniej mówiąc, niezręczność. Idąc tym tropem, Sejm od 1989 r. wybierany według różnych formuł proporcjonalności, a to d`Honda a to Saint-Laguë, powoływał wielu premierów, którzy powinni być albo OK, albo be.

 

Wojciech Jaruzelski został wybrany w ten sam sposób, co prezydent Francji Charles de Gaulle, przez parlament, ale gdyby jakikolwiek polityk, z tego powodu, próbował usunąć go z historii, to takiemu delikwentowi kazano by popukać się w czoło. To właśnie de Gaulle, siłą swojego autorytetu doprowadził w dwa jesienne miesiące 1958 r. do zmiany konstytucji i ustanowienia we Francji jednomandatowych okręgów wyborczych, które zlikwidowały kłótnie polityczne, podobne do naszych obecnych, a politykę ucywilizowały na dostojną i przewidywalną.


* Tekst został opublikowany w "Rzeczpospolitej"  14 marca 2011


Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Albert Łyjak

    18. Mar 2011,  godz. 11:33

    Porównywanie gen. de Gaulla z Jaruzelskim to totalna manipulacja.
    Jaruzelski jest sprawcą zbrodni za które nie został jeszcze rozliczony.
    Nie został wybrany w wolnych wyborach.Proszę sobie przypomnieć tamte czasy:
    http://www.youtube.com/watch?v=cjcpShA-Twc&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=okFx0SCYGn0&NR=1
    Jestem przekonany,że jednak zostanie rozliczony i spocznie tam gdzie jego miejsce…na śmietniku historii.
    Będzie się Pan wstydził takiego porównania…..kiedyś.

    Odpowiedz

  2. Krzysztof Kowalczyk

    17. Mar 2011,  godz. 20:59

    Nie sądzę, aby to było dzielenie prezydentów wg. ordynacji – w końcu premierzy, których prezydent zaprosi też nie są wybierani w wyborach powszechnych a przez parlament. Różnica między gen. de Gaullem a gen. Jaruzelskim jest jednak taka, że ten pierwszy jest bohaterem narodowym, a ten drugi zdrajcą, który wysługiwał się Moskwie. W dodatku, jak wczoraj orzekł oficjalnie Trybunał Konstytucyjny, dekrety o stanie wojennym były niezgodne nawet z obowiązującą wówczas, daleką od ideału, konstytucją, a zatem Jaruzelski nawet zgodnie z obowiązującym wówczas porządkiem prawnym dopuścił się zdrady stanu. Prezydent Komorowski po zaproszeniu w zeszłym roku Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego dostał nauczkę, spadła na niego duża fala krytyki i raczej tym bym tłumaczył tą oszczędność w zapraszaniu Jaruzelskiego ponownie. Nawet jeśli nie przeszkadza mu zapraszanie zdrajców, to przeszkadza mu głos opinii publicznej, a to że Jaruzelski w odróżnieniu od pozostałych prezydentów nie został wybrany w wyborach powszechnych, to oczywiście dobra – jako powód oficjalny – wymówka.

    W tym kontekście warto by przypomnieć historię rolnika z Kobylej Głowy śp. Stanisława Helskiego, który już w 1986 r. (!) wysłał Jaruzelskiemu napisane przez siebie pismo o Trybunał Stanu za stan wojenny. Jego losy opisywał m.in. prof. Przystawa:
    http://jerzyprzystawa.salon24.pl/119343,marzenie-o-tych-ktorzy-zywia-y-bronia
    http://www.tygodniksolidarnosc.com/2005/50/8_kam.html
    http://blogmedia24.pl/node/24458
    http://blogmedia24.pl/node/24900

    Blog prowadzony przez rodzinę Helskiego (dokumenty, artykuły):
    http://stanislawhelski.salon24.pl/

    Poza tym trudno też mówić o wolnej Polsce w 1989 r. w kontekście wyboru przez Sejm kontraktowy wbrew woli większości narodu dyktatora na prezydenta. Dla elit tej klasy, co Zbigniew Herbert czy Kazimierz Sabbat (przedostatni prezydent na uchodźstwie – zmarł na zawał kilka godzin po tym, jak się o tym dowiedział) była to prawdziwa tragedia. Nie tak wyobrażali sobie wolność.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.