O wyborach w JOW toczą się dyskusje bez odwołania do informacji pochodzących ze źródła, czyli pochodzących z państw, które stosują ten system wyborczy (WB, Kanada). Aby wypełnić tę lukę informacyjną – przedstawić argumenty za JOW i jednocześnie obalić mity o JOW, nie swoimi wyobrażeniami o JOW, lecz tekstami „ze źródła”, poniżej przedstawiam cytaty dot. wyborów w JOW z dziennika polonijnego „Goniec” wydawanego w Toronto, z kolumny „Przegląd tygodnia”, z ostatnich trzech tygodni.

Dlaczego Kanada? Po pierwsze, JOW kanadyjskie są przedmiotowo najbliższe JOW brytyjskim i z nich się wywodzą, po drugie, teksty są w j. polskim, a więc oszczędza mi to czasu na tłumaczenie.

Przegląd tygodnia. Piątek, 1 maja 2015

Kontakty z wyborcami

Mississauga

„Możliwość powtórnego przeliczenia głosów bierze pod uwagę Antoni Kantor. We wtorek rano Kantor powiedział, że niewykluczone, iż wystąpi z takim wnioskiem. Walka wyborcza w wyborach uzupełniających na radnego 4 okręgu w Mississaudze była zacięta i chciałby wiedzieć, czy na pewno nie popełniono błędu (…).

O zwycięstwie Johna Kovaca w wyborach uzupełniających w okręgu 4 zadecydowało mniej niż 100 głosów. Na Kovaca zagłosowało 1565 osób (17,4 proc.), a na drugiego – Antoniego Kantora – 1467. Trzeci był Joe Horneck, który dostał 1249 głosów.

Zwycięzca stwierdził, że kluczem do sukcesu były bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami. Szczególnie wiele osób postawiło przed domem tablicę wyborczą z jego nazwiskiem. Mniej ważne okazały się debaty – Kovac wziął udział tylko w jednej z czterech zorganizowanych podczas kampanii. Będzie najmłodszym radnym, ma 32 lata”.

Przegląd tygodnia, piątek 8 maja 2015

„Zabetonowana” scena polityczna

Calgary

„W Albercie nadchodzą wielkie zmiany. NDP wygrało wybory, i na dodatek będzie tworzyć rząd większościowy. Liderka zwycięskiej partii i nowa premier prowincji Rachel Notley powiedziała, że to historyczny moment i szansa na nowy start. Zauważyła, że wyniki były rekordowe, jeśli chodzi o liczbę wybranych kobiet.

NDP otrzymało nieco ponad 41 proc. głosów, Wildrose Party – 24 proc., a konserwatyści – 28 proc. Po przeliczeniu na miejsca w parlamencie NDP będzie miało 53 posłów, Wildrose – 21, a PC – tylko 10. Po jednym miejscu przypadło liberałom i Alberta Party. W jednym z okręgów w Calgary zdecydowano o ponownym przeliczeniu głosów.

Oficjalną opozycją będzie Wildrose Party. Do parlamentu dostał się jej lider Brian Jean.

Konserwatyści byli u władzy przez 44 lata. Alberta jest uznawana za najbardziej konserwatywną prowincję w kraju. Teraz PC zajęła trzecie miejsce. Do tej pory miała 70 z 87 posłów. Jim Prentice zrezygnował z przewodnictwa w partii, zrzekł się też miejsca w parlamencie. Powiedział, że wycofuje się z życia publicznego.

(…)

Kampania trwała tylko 28 dni. Premier zdecydował się na przyspieszenie wyborów w związku z przedstawieniem ustawy budżetowej. Analitycy zastanawiają się, kiedy zmieniły się tendencje polityczne w Albercie. Ogólnie prowincja zaczęła się zmieniać rok temu, przede wszystkim za sprawą setek tysięcy osób z Kanady i ze świata, które przyjechały tu do pracy. Wzrósł stopień urbanizacji. Poza tym jeśli wyborcy są rzeczywiście niezadowoleni z rządu, zaczynają szukać zmian. Chcą dać szansę tym, którzy od lat nie byli u władzy. Jeszcze przed rokiem wiele osób nawet nie brało pod uwagę głosowania na NDP, przeważyło jednak poczucie beznadziei i frustracja. Nie bez znaczenia była osoba Rachel Notley, która zyskała zaufanie, jako polityk przystępny i jasno wyrażający swoje poglądy”.

Reforma systemu wyborczego

Wyspa Księcia Edwarda

„Partia Liberalna po raz trzeci wygrała wybory na Wyspie Księcia Edwarda. Tym razem jednak wygrała w sposób bezprecedensowy. Do tej pory wyniki były znane najczęściej w ciągu 30 minut od zamknięcia lokali wyborczych. Tym razem trzeba było czekać aż dwie godziny i po drodze trafiło się kilka niespodzianek.

Liberałowie stracili sporo poparcia, ale będą mieć większość w parlamencie (18 z 27 miejsc). W stosunku do 2011 roku ich wynik był gorszy o 10 proc. Teraz dostali 41 proc. głosów. Na czele rządu pozostanie premier Wade MacLauchlan. Rząd miał szczęście, bo głosy oddane na opozycję rozłożyły się dla niego korzystnie.

Poparcie dla konserwatystów spadło w stosunku do głosowania w 2011 roku, jednak partia będzie mieć większą reprezentację. Do parlamentu nie wszedł jednak niedawno wybrany lider partii Rob Lantz. Teraz konserwatyści będą musieli ponownie wyłonić przewodniczącego (konkurenci Lantza otrzymali mandaty poselskie).

Zieloni i NDP zebrali łącznie 22 proc. głosów, ale będą mieć tylko 3 miejsca. Partie poszły do wyborów razem, ale miejsca przypadły tylko Zielonym. MacLauchlan w czasie kampanii obiecywał reformę ordynacji wyborczej. W 2005 roku rząd proponował system proporcjonalny, który jednak nie zyskał poparcia w referendum. Zobaczymy, jak będzie tym razem”.

Przegląd tygodnia. Piątek, 15 maja 2015

Kontakty z wyborcami – ponownie

Toronto

Nowym liderem Partii Konserwatywnej został Patrick Brown. Nowy lider ma zaledwie 36 lat. Środowiska prorodzinne i pro-life szczególnie cieszą się z tego wyboru, mówi Campaign Life Coalition. CLC Toronto podkreśla wkład swoich wolontariuszy w zwycięstwo Browna.

Christine Elliott po raz drugi ubiegała się o przywództwo w partii. Po raz drugi bezskutecznie. Brown otrzymał 61,8 proc. głosów, wygrał w 83 ze 107 okręgów. Ciężko pracował na swoje zwycięstwo – w ciągu ostatnich 10 miesięcy kampanii codziennie spotykał się z wyborcami i nakłaniał ich do wstępowania do partii. W kwietniu ogłosił, że przyciągnął 41 000 nowych członków.
To imponująca liczba, biorąc pod uwagę, że uprawnionych do głosowania było 76 587 osób.

CLC podaje, że co najmniej 5000 z nich to członkowie koalicji. W głosowaniu wzięło udział 80 proc. z nich i wskazali właśnie na Browna. Ogólnie frekwencja wyniosła 49,3 proc. 20 proc. głosów oddanych na Browna to głosy członków CLC.

Brown jest posłem już trzecią kadencję. Jak dotąd zawsze głosował, kierując się dobrem rodziny i występując w obronie życia. Podczas kampanii razem z Monte McNaughtonem krytykował program edukacji seksualnej, który liberałowie chcą wprowadzić od września do szkół. Wszystko wskazuje na to, że wybory stały się manifestacją poglądów pro-life, odezwali się konserwatyści społeczni, którzy skorzystali ze swojego prawa i wyrazili sprzeciw wobec poczynań Kathleen Wynne.

Przemawiając po zwycięstwie, Brown nazwał McNaughtona swoim przyjacielem i powtórzył, że konsultacje w sprawie programu tak naprawdę nie odbyły się. Podsumował, że opozycja wobec programu jest liczna – to co najmniej 70 000 osób plus ci, którzy podpisali petycje. Przypomniał o ostatnim proteście, w ramach którego rodzice nie posyłali dzieci do szkoły. Pierwszego dnia strajku do szkół nie poszło 35 000 dzieci. Ponadto 25 000 rodziców zadeklarowało chęć wypisania dzieci ze szkół publicznych.

13 maja Brown zgłosił rezygnację z mandatu poselskiego”.

I na koniec tytułem uzupełnienia link do tekstu naszego rodaka z Wielkiej Brytanii o tym skąd się biorą kandydaci w WB, pt. „Wojna na JOWy, czyli jeszcze bardziej ogłupiały Wyborca”.

http://100kijowwmrowisko.blogspot.co.uk/2015/05/wojna-na-jowy-czyli-jeszcze-bardziej.html

About Paweł Kawarski

prawnik, działacz Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od 2003 r., członek Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”, ekspert Fundacji im. Jamesa Madisona

Dyskusja - 4 Komentarzy
  1. bisnetus

    25. maja 2015,  godz. 14:42

    Dziękuję za wynalezienie artykułu.

    JOW-y kanadyjskie urzekają tym, że nie tylko wprowadzają mechanizm JOW-ów ale otaczają go dodatkowymi gwarancjami zapewniającymi uczciwe ich przeprowadzanie. W Wielkiej Brytanii być może nie jest to tak potrzebne, bo tam system jest głęboko osadzony w tradycji i systemie dobrych zwyczajów. W Polsce może parę rozwiązań kanadyjskich byłoby bardzo przydatnych.

    Jak czytam polski Kodeks Wyborczy to ma się uczucie, że za plecami stoi ci prokurator i policjant, aby cię załatwili gdy potniesz się o rozliczne zapory, bariery, rafy wbudowane w ordynację po to, aby tobie tylko przeszkodzić, startowanie obrzydzić, zatruć tobie życie.

    Czytając rozwiązania kanadyjskie ma się wrażenie zupełnie odwrotne. Że też stoi prokurator i policjant za tobą, ale po to by pilnować, żeby tobie nikt w realizacji twoich praw nie przeszkodził. Więc pilnują, żeby każda świetlica lub szkoła czy publiczna czy prywatna była dla ciebie podczas wyborów dostępna, żeby nikt tobie nie utrudniał wywieszania plakatów. Pilnują ze stoperem w ręku co do sekundy czy media nie ważne czy publiczne czy prywatne sprawiedliwie wszystkich traktują, nie lansują lub nie dyskryminują w sposób nieprawy wybranych kandydatów.

    To mi się w kanadyjskim systemie JOW-ów podoba, że prawo pilnuje tego byś mógł jak najbardziej swobodnie korzystać ze swoich obywatelskich praw, w uczciwej procedurze wyborczej zaprezentować swój program i sylwetkę i że wszystkie instytucje prywatne i państwowe mają tobie w tym w rozsądnych granicach pomagać a nie mają prawa tobie w tym przeszkadzać.

    Osobiście byłbym za tym, aby w polskich projektach JOW-ów zawierano też podobne rozwiązania gwarantujące jakość procedur wyborczych i ochronę praw kandydatów i wyborców.

    Odpowiedz

  2. Jacek Wąsowicz

    25. maja 2015,  godz. 13:28

    Świetna robota, Panie Pawle!
    Tak jest – zamiast dyskusji o JOWach bez odwołania do miejsc, w których działają, pojawiło się u nas wielu „mondralińskich”, kształtujących swe opinie na podstawie wyobrażeń, jak Pan to nazwał. To oczywiście po części efekt zjawiska, które nazwałbym naszą narodową spuścizną. Ale cóż nam pozostaje innego, jak nie edukować społeczeństwo, w tym informować się nawzajem?
    Pana artykuł również linkuję u siebie.
    Pozdrawiam z UK.

    Odpowiedz

  3. bisnetus

    23. maja 2015,  godz. 20:47

    Kiedyś był tutaj świetny artykuł czytelniczki z Kanady, która pięknie system kanadyjski opisała. Tak mi się spodobało, że do dziś uważam system kanadyjskich JOW-ów nawet lepszy dla Polski niż brytyjski.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.