Jak wybrać dobrze posła, zanim nastanie JOW?

Usunięcie rozwiązań ustrojowych rodzących zło jest obowiązkiem sumienia.

Każdy program działania państwowego teraz musi przyjąć jako punkt wyjścia albo filozofię trwania państw narodowych w Unii Europejskiej, albo filozofię zgody na zanik dotychczasowych narodów i zgodę na powstanie jednego narodu europejskiego. Ta druga jest filozofią konstytutywną organizatorów Unii – ich zdaniem państwa narodowe to szkodliwy przeżytek, o którym należy zapomnieć. Nie wolno nam tego przyjąć.

Jesteśmy w UE, a więc Sejm tym ważniejszy. Tylko Sejm może być przeciwwagą dla antynarodowych tendencji obecnych elit unijnych. Należy więc usilnie dążyć do tego, aby Sejm składał się z ludzi służby, talentu i zasad, zdolnych udźwignąć obowiązek obrony interesów Polski w świecie wielkich konkurujących ze sobą sił. Trzeba przyjąć takie reguły wyboru posłów, aby znaleźli się w Sejmie ludzie o silnej motywacji patriotycznej, mądrzy, sprawdzeni dotychczasowym życiem, kompetentni. Przygotowani do korzystania z ofert rozwojowych Unii Europejskiej, ale także zdolni do przeciwstawienia się nadmiernym tendencjom centralizacyjnym europejskich elit.

Czy  przy obecnej "partyjnej" ordynacji wyborczej dałoby się wprowadzić do Sejmu posłów reprezentujących obywateli-wyborców, a nie liderów partii politycznych? Nie jest to proste – przecież partyjne listy wyborcze układają owi liderzy, a oni chcą mieć w Sejmie ludzi posłusznych, dyspozycyjnych. Zaś innych list wyborczych albo nie ma, albo się nie liczą – wycięte przez 5% próg wyborczy.

Tak działa obecna ordynacja wyborcza – ordynacja szkodliwa, całkowicie podporządkowana interesom wyborczym partii, a nie potrzebom Polski. Trzeba ją zmienić. Ale to może tylko Sejm, a ten jest zdominowany przez reprezentantów partii, które lubią to co jest. Taka jest natura pułapki, w jakiej znaleźliśmy się jako Obywatele. W efekcie – coraz mniej suwerenności, prawa, pracy, wojska, dzieci, własności i produkcji; nawet cukier sprowadzamy już z zagranicy.

Zmienić ten stan rzeczy  trudno, ale trzeba próbować. Jest w tym systemie zniewolenia mała szczelina, przez którą można by weń wejść i podjąć naprawę państwa  legalnie, bez rewolucji, przez Sejm.

Partie są stosunkowo nieliczne; szacunkowo, jest w nich mniej niż 100 tysięcy ludzi.

Aby w 41 okręgach 5 (przykładowo) partii mogło wystawić  460 kandydatów, z podwojeniem na listach wyborczych – trzeba uruchomić blisko 200 tysięcy osób. Chcąc nie chcąc, a także dla własnej propagandy, liderzy musza wystawić wielu kandydatów z poza partyjnej nomenklatury. Kandydatów zachęcających do danej listy partyjnej, ludzi zaufania lub sukcesu, społeczników. W intencji – do odstrzału w wyborach.

Dlaczego do odstrzału? Decyduje tu statystyka. Bo nasi obywatele, decydując się na poparcie szyldu partyjnego, dotychczas nie przejmowali się zbytnio osobami poszczególnych kandydatów. Nie znając ich, stawiali  swój znak X przy pierwszych nazwiskach wybranej przez siebie listy. W ten sposób numery pierwsze na listach partii popularnych przechodziły z wysokim prawdopodobieństwem, a te inne uzyskiwały nikłe poparcie. Ustawiając więc na pierwszych miejscach list wyborczych "swoich" ludzi, liderzy uzyskiwali kontrolę nad Sejmem, a więc i Państwem.

Jak w tej sytuacji Sejm "partyjny" zamienić na "obywatelski"?

Sposób jest w zasadzie prosty, choć niełatwy. Należy w okręgach zbadać jakość kandydatów na listach. Jeśli są między nimi ludzie mocni, mądrzy, patrioci, to należy ich dostrzec i poprzeć w sposób selektywny. Należy zorganizować się i utworzyć listę typów godnych poparcia z punktu widzenia obywateli okręgu. Powinny to firmować osoby z autorytetem,  cenione za dotychczasową pracę i patriotyczna postawę, znające teren – wybitni wójtowie, burmistrze, proboszczowie, dyrektorzy dobrze funkcjonujących firm, nauczyciele, lekarze, radni. Obywatele tuż przed wyborami powinni dostać karteczki z takim zaleceniem: "Jeśli chcesz głosować na listę komitetu X, głosuj na kandydata numer p, jeśli na listę Y, głosuj na numer k etc". Takie typowanie powinno być poparte imieniem i nazwiskiem osoby reprezentującej grupę, która je utworzyła.

Zalecenie doprowadzi do skupienia uwagi wyborców na kilku spośród kilkuset kandydatów przedstawionych na partyjnych listach wyborczych, do uzyskania przez te szczególne osoby dużego poparcia i tym samym do ich wyboru na posłów. Z pewnością, znając pozapartyjną genezę swojego sukcesu, osoby te będą wykazywać znacznie wyższy poziom obywatelskiej niezależności i wrażliwości na potrzeby państwa polskiego, niż osoby wytypowane przez partyjnych liderów. Będą zdolne do podejmowania międzyklubowej współpracy w Sejmie. Będą chciały zmienić obecną partyjną ordynację wyborczą na ordynację, która zapewni wyższy, obywatelski i patriotyczny, format Sejmu, niż obecna. Twierdzę, że powinny to być wybory większościowe w systemie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), bez żadnych progów wyborczych, tak jak w Anglii i kiedyś w I Rzeczypospolitej.

Ale, aby to się stało, trzeba wykorzystać zaproponowaną tu szansę wpływu na rzeczywistość. Trzeba podjąć obywatelską  inicjatywę wskazywania na partyjnych listach godnych poparcia kandydatów "z tylnych rzędów". Tam są najlepsi.

Skomentuj