Ruch, który reprezentuję i ruchy, które popierają postulat Pawła Kukiza, nie są nastawione na wybory parlamentarne. Naszym bezpośrednim zadaniem jest wygranie referendum 6 września br. To jest nasze główne zadanie. Na tym się koncentrujemy.

W tej chwili zbieramy aktywistów, którzy pójdą namawiać ludzi do głosownia w referendum. Mamy już ich ponad 30 tys., no i zbieramy „wdowi grosz” czyli pieniądze, żeby to sfinansować. My nie mamy pieniędzy. Nie tak, jak Leszek Miller, który dostanie pieniądze z budżetu państwa i który zadeklarował, że będzie namawiał ludzi, żeby nie pójść na to referendum. Na koniec ubiegłego tygodnia zebraliśmy ponad 60 tys. złotych, to jest niewielka suma, bo zbieramy po 20 czy 30 złotych.

Kukiz w samo południe1
Grafika wykonana przez Pracownię Graficzną JOW

Naszym najważniejszym zadaniem, w tej chwili, jest pójście do referendum i wygranie tego referendum. Dalej będzie prawdopodobnie tak, że to referendum niczego nie rozstrzygnie, ponieważ pytanie zostało sformułowane tak, że nawet gdyby frekwencja przekroczyła 50% z „TAK”, to klasa polityczna, która boi się 460 okręgów jednomandatowych, jak diabeł święconej wody, zrobi wszystko, tak jak to zresztą było we Włoszech, żeby wprowadzić ordynację mieszaną, może jeszcze w wersji niemieckiej, w każdym razie „zmłynkować” cały ten postulat. Dlatego trzeba będzie pilnować dalej.

I sądzę, że będziemy namawiać Pawła Kukiza, żeby stworzył duży ruch obywatelski, który wystartuje w jesiennych wyborach, ale to już w wyniku tego, co się będzie dziać na scenie politycznej i tego jak przebiegnie referendum, jaki będzie jego wynik, czego się będziemy obawiać (….).

Chcemy maksymalnie zmobilizować społeczeństwo i doprowadzić do tego, żeby ta fala mobilizacji politycznej, którą wywołał Kukiz, nie opadła.

Zobacz: „Błasiak: nas nie interesują wybory, my chcemy wygrać referendum” – Wirtualna Polska, program „Dzieje się na żywo”, 2.06.2015 r.

Dyskusja - 16 Komentarzy
  1. Jerzy Marcin Majewski

    18. Cze 2015,  godz. 01:48

    Pan Dr Wojciech Błasiak zasugerował, że jednym z priorytetów programowych ruchu społecznego związanego z JOW’ami i Pawłem Kukizem będzie reforma wymiaru sprawiedliwości. To jest absolutnie bardzo ważna sprawa. Porównywalna z samą ideą JOW. Program wyborczy w obszarze wymiaru sprawiedliwości, powinien – moim zdaniem – uwzględniać postulaty: (1) zwiększenia udziału obywatelskiego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości (2) zwiększenia kontroli obywatelskiej nad sędziami (ale z absolutnym poszanowaniem niezawisłości sędziowskiej). Kwestie szczegółowe powinny być przedmiotem dyskusji dachowcóe. W programie wyborczym postulaty ruchu w obszarze wymiaru sprawiedliwości powinny być przełożone na język zrozumiały dla wyborcy. Wręcz na język „hasłowy”. Ale w taki sposób aby te „hasła” dały się obronić przed zarzutami prawników (które będą jakim by ten program nie był). Szerzej: http://adwokatmajewski.pl/2015/06/ruch-pawla-kukiza-i-reforma-wymiaru-sprawiedliwosci/ – JMM – adwokat

    Odpowiedz

  2. Jan Sadowski

    05. Cze 2015,  godz. 23:11

    Projekt Fundacji Medisona zaklada rozwiazanie tego problemu poprzez wprowadzenie kaucji na wzor brytyjski (przystosowanej do polskich warunkow) – to ograniczy liczbe zgloszen (by zniechecic ‚fikcyjnych’ kandydatow, kaucja zwracana by byla kandydatom ktorzy osiagneli pewna znaczaca liczbe glosow w okregu jednomandatowym).

    Odpowiedz

      • Jan Sadowski

        06. Cze 2015,  godz. 11:47

        Tak, zgadzam sie. Na to wlasnie zwrocilem uwage.

        Odpowiedz

  3. zaintrygowany

    05. Cze 2015,  godz. 12:52

    Bardzo dobry postulat – utrzymac gotowosc Narodu do wprowadzenia zmian w Konstytucji.

    Mnie ciekawi jedno. Czy w projekcie ustawy regulujacej dzialanie JOW planowane sa jakies ograniczenia na liczbe kandydujacych?

    Mam na mysli zeszloroczne wybory samorzadowe – co mozna smialo porownac do lokalnych JOWow, gdzie kandydatow na kilkadzisiad miejsc w radzie byla chyba setka.
    Co ograniczy – poza zdrowym rozsadkiem – zglaszanie sie 10 – 20 czy wiecej osob popierajacych lub popieranych np. przez jakas partie jako kandydatow na Posla z danego Okregu?

    Nie jestem przekonany, czy wzorem Majora Waldemara Fydrycha, nie bedzie gimbaza zglaszala sie masowo jako kandydaci?
    Prog tych 100.000 podpisow w aktualnej ordynacji jest zbyt duzy, ale ograniczenie sie chocby na poczatku do powiedzmy 500 – 1000 podpisow jest jak najbardziej OK (moim zdaniem) bo od razu da obraz kandydatow czy moze liczyc na chocby takie poprarcie.

    W ustawie przeciez mozna zapisac, ze limit bedzie sie stale obnizal z wyborow na wybory i po np. 20 latach bedzie to juz tylko 100 podpisow.

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      05. Cze 2015,  godz. 13:40

      Formalne ograniczenie liczby kandydatów na posłów byłoby czymś absolutnie niedemokratycznym. Ruch na rzecz JOW kładzie jednak na stół rozwiązanie, które może zniechęcić ludzi, którzy będą chcieli startować wyłącznie dla hecy. Kandydaci mogliby zostać zmuszeni do wpłacania przy rejestrowaniu się odpowiedniej kaucji, którą odzyskaliby po zdobyciu co najmniej 5% głosów w okręgu. Rozwiązanie to występuje w Wielkiej Brytanii – daje to setki tysięcy funtów przychodu skarbowi państwa, który owe kaucje zatrzymuje.

      Odpowiedz

  4. marian

    05. Cze 2015,  godz. 11:26

    ps. Przepraszam Pana Błasiaka za przekręconą literówkę w nazwisku.

    Odpowiedz

  5. marian

    05. Cze 2015,  godz. 11:09

    Pewnie tylko Polacy potrafią za 100 milionów zrobić referendum które ostatecznie nic nie rozstrzygnie. Do tego trzeba dołożyć prywatne pieniądze na edukację społeczeństwa stając na przekór pieniądzom publicznym dysponowanym przez partie przeciwne programowi JOW.
    Czy przyzwoitość w polityce warta jest tej ceny?
    Czy ludzie, którzy wejdą z Kukizem do Sejmu potraktują jako misję publiczną czy jako platformę do dalszej kariery?
    W jednym zgodzę się z Panem Błasiekiem: czas kończyć co się zaczęło 🙂

    Odpowiedz

  6. bisnetus

    04. Cze 2015,  godz. 21:08

    Ja bym radził w ramach akcji referendalnej jako projekt uzupełniający utworzyć grupę ustawodawczą pod patronatem Ruchu JOW, która rzuci konkretny projekt obywatelski na stół. Projekt jeśli trzeba powinien być publicznie dopracowywany, ale przede wszystkim musi być w tel propagowany i przedstawiany ludziom jako docelowy system JOW. Główne zasady ordynacji powinny być wizualizowane przez grafików i również publikowane.

    Dlaczego warto to zrobić i w jakim celu:

    – Wobec faktycznie bardzo mętnie postawionych pytań i jeszcze mętniejszych zamiarów polityków należałoby wizję prawdziwych JOW-ów propagować, wyjaśniać i sprzęgnąć z akcją referendalną. Poparcie tego konkretnym projektem uwiarygodni tę akcję.

    – Projekt można przy okazje w toku otwartych prac programowych ulepszyć. W tej chwili jest on dopasowany jako nowela aktualnej ordynacji wyborczej. Ewentualne zwycięstwo w referendum otwiera drogę do śmielszych rozwiązań

    – Sprzęgnięcie projektu i wizji rzeczywistych JOW-ów oraz propagacja obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zawęzi pole dla matactw polityków po referendum. Ja osobiście bardziej niż matactw w mieszaniu systemów obawiam się bardziej trików blokujących wybory dla obywateli i utrzymującymi monopol mafii nomenklaturowych takich jak „progi wyborczy” czy „rejestracja kandydatów tylko tych komitetów, które przedstawią 231 kandydatów w skali całego kraju”.

    Jak już powiedziałem, to nie powinna być przewodnia akcja referendalna, bo to wymaga nieco więcej wiedzy i kwalifikacji i się nie nadaje na promocję referendalną. Ale taka akcja w tle i jako uzupełnienie dla bardziej zainteresowanych i skonkretyzowanie postulatu JOW-ów byłaby moim zdaniem z wielu względów bardzo pożyteczna taktycznie, merytorycznie i informacyjnie.

    Postulat „Chcemy JOW-ów” jest łatwiej zbić i zniekształcić, niż postulat „Chcemy JOW-ów jak w niniejszej ustawi, czyli …. a) w których każdy niekarany obywatel składający 10 podpisów przystępuje bez ograniczeń w wyborach b) finanse … c) publiczne liczenie głosów … d) wolna dostępność mediów i infrastruktury dla kandydatów … e), f) ….. i tak dalej”

    Dobrze by było gdyby liderzy ruchu przemyśleli taką możliwość.

    Odpowiedz

    • Mariusz [mr.] — Dąbrowa Górnicza

      05. Cze 2015,  godz. 03:58

      Już chciałem oponować, ale druga część komentarza zrobiła to za mnie. 🙂

      Tak, dobrze byłoby mieć jakiś zarys ordynacji wyborczej W TLE skutecznej kampanii referendalnej (uwaga — już niejedna partia skutecznie szła do wyborów/referendum z czymś, co w praktyce się nawet kupy nie trzymało, liczył się dobry tytuł dokumentu, proste wytłumaczenie i ładne opakowanie w postaci chwytliwego hasła — nikt nie zaglądał do środka).

      Zatem tak — znakomicie byłoby odwoływać się do czegoś gotowego w zanadrzu, czegoś, co może funkcjonować w debacie na zasadzie samego hasła/tytułu. Kilka najważniejszych punktów łatwych do graficznego przedstawienia lub zapamiętania wraz z argumentami w dyskusji.

      A poza tym (niejako nad tym) musi istnieć przekaz zwykłej kampanii referendalnej — proste argumenty, koncepcja docierania z nimi, klucze motywujące, rozmrażanie status quo, skuteczne memy, taktyka zmiany tematów, narracji, w miarę ich zużywania się (może kolejny jeden główny punkt głośno omawiany przez jeden tydzień?)

      Odpowiedz

  7. Grzegorz Osowski

    04. Cze 2015,  godz. 18:16

    Wygrane referendum w sprawie JOW może wszystko zmienić!!!

    Kilkanaście dni temu wyraziłem tutaj na blogu we wpisie ,,REFERENDUM – lizak do polizania przez szybę’’ swoje wątpliwości co do referendum. Po zastanowieniu zmieniam swoje zdanie na ten temat , pomimo tego że powody do wątpliwości nie znikły.
    Planowane referendum jest jednak wielką szansą dla nas i dla ogółu Polaków.

    Wyobraźmy sobie tę sytuację . Wygrywamy referendum ; to znaczy frekwencja obywateli przekracza 50 procentowy próg a 60%- 80% głosujących domaga się wprowadzenia ordynacji JOW w wyborach do Sejmu. Wynik głosowania jest jednoznaczny; Polacy domagają się prawdziwej demokracji, domagają się swobodnego wybierania swoich przedstawicieli do Sejmu.

    Co może stanąć na drodze tak jednoznacznemu żądaniu SUWERENA???; zaplanowane wybory?, konstytucja? Uważam że po wygranym referendum, planowane wybory w partyjniackiej ordynacji stracą jakikolwiek sens. WÓWCZAS WSZYSTKO BĘDZIE MOŻLIWE.
    Oczywiście nie można twierdzić że wygranie referendum jest pewne ani też że jest łatwe. Ale to jedno jest pewne ; WYGRANIE REFERENDUM JEST MOŻLIWE i zależy to jedynie od decyzji obywateli.
    Nawet wówczas , gdyby 50 procentowy próg wyborczy nie został przekroczony , wygrana zwolenników JOW w takim referendum może mieć kapitalne znaczenia dla kampanii wyborczej do parlamentu.

    Planowane referendum jest bardzo rzadko spotykaną szansą na to aby obywatele MOGLI w swobodny sposób wyrazić swoją WOLĘ co do fundamentu ustroju państwa jakim jest ordynacja wyborcza do Sejmu. Nie wolno nam tej szansy nie wykorzystać.

    Odpowiedz

  8. Elżbieta Wypych

    04. Cze 2015,  godz. 15:44

    Wygrane referendum nic nie da. Na 6 miesięcy przed wyborami nie można niczego zmienić, więc nawet gdyby referendum zostało wygrane i posłowie zagłosowali za JOWAMi ( a to jest nieprawdopodobne) , to październikowe wybory odbędą starą metodą. Ruch Kukiza musi wystartować w wyborach do Sejmu. A Paweł chcąc nie chcąc musi wystawić listy kandydatów na posłów. I tu pojawia się pierwszy problem, bo to muszą być uczciwe i wiarygodne osoby, a nie cwaniaczki, którzy chcą się dobrze ustawić. Na pewno nie zagłosuję na nikogo w ciemno. Na Pawła Kukiza też nie głosowałam w ciemno. Gdzieś tak w połowie lat 90. robiłam wywiad z jego żoną dla kobiecego pisma. Potem zrobiłam wywiad z Pawłem. Przy tej okazji poznałam całą rodzinę Kukizów. Przegadałam z nimi dużo czasu w ich warszawskim mieszkaniu przy Dolnej . Dobrze ich poznałam. I dlatego głosowałam na niego i namówiłam do tego wiele bardziej lub mniej (facebook, blog) znanych mi osób. Drugi problem pojawi się już po wejściu Ruchu Kukiza do Sejmu. Wprowadzeni przez niego posłowie mogą okazać się nielojalni i przejść do innych partii. O tych sprawach powinniście już teraz zacząć myśleć, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku.
    Serdecznie pozdrawiam. Elżbieta Wypych

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      04. Cze 2015,  godz. 16:46

      Oczywiście, w JOW mogłyby zostać przeprowadzone następne wybory.
      Natomiast muszę doprecyzować kwestię tego, co oznacza „zwycięstwo w referendum”. Jeśli na pytanie o JOW odpowie pozytywnie ponad połowa głosujących, a do referendum pójdzie ponad połowa uprawnionych, czyli to, o co nam chodzi, wówczas wynik będzie wiążący dla ustawodawcy. Parlament będzie musiał zatem zmienić prawo wyborcze, aby posłów wybierano w JOW.
      Problemem jest raczej sposób sformułowania pytania referendalnego. A to nie precyzuje przede wszystkim tego, czy posłowie będą wybierani WYŁĄCZNIE W JOW. Daje to pole do wszelkiego rodzaju przeinaczeń, przede wszystkim wprowadzenia systemu mieszanego na wzór niemiecki, bo przecież ten byłby zgodny z odpowiedzią twierdzącą na pytanie referendalne.

      Planuję przedstawienie tutaj jeszcze przed referendum założeń projektu PiS z czasów jego rządów, który wprowadzał system mieszany z elementami skrajnie partyjniackimi (na szczęście został wycofany z Sejmu bodaj po I czytaniu). Obawiam się powrotu tego typu wynalazków.

      Odpowiedz

      • Mariusz [mr.] — Dąbrowa Górnicza

        05. Cze 2015,  godz. 03:43

        Zwracam uwagę, że mówienie o tym w kampanii referendalnej („nawet > 50% „TAK” i nawet przy > 50% frekwencji może praktycznie niczego nie zmienić”) byłoby strzałem w stopę. Musimy walczyć o jak największy udział w referendum i jak najwyższy odsetek dla „TAK”! Zamiast wysublimowanych politologicznych analiz teraz jest już potrzebna tylko organizacja i marketing, inaczej zaraz nastąpi wakacyjne rozprzężenie — polityczne, a nawet internetowe…

        Odpowiedz

        • Jerzy

          05. Cze 2015,  godz. 15:25

          Dokładnie, dość gadania a czas na organizację. Organizację RUCHU, pospolite ruszenie to za mało by wygrać, bowiem przeciwnik to zjednoczone wszystkie partie a nie słabe partyjki!

          Odpowiedz

    • Zefiryn Szeloch

      09. Cze 2015,  godz. 11:17

      Aby nikt nie pouciekał z formacji wystarczy zwykły weksel in blanco w postaci podpisanego oświadczenia o zrzeczeniu się mandatu…I albo sobie ufamy, albo mafia jest już wszędzie.

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.