/Do nowego pokolenia Polaków: Przypominam drogę wyjścia z katastrofy „demokracji”.

Do nowego pokolenia Polaków: Przypominam drogę wyjścia z katastrofy „demokracji”.

Przed 30 laty Bronisław Geremek [z domu Lewortow] zablokował naturalny, od stuleci skuteczny, sposób doboru przywódców. Taki sam, jak w sporcie: Pierwszy na mecie jest zwycięzcą. First Past the Post, FPTP.

Jego [Geremka] prowadzący, „wielce czcigodni mistrzowie”, „dostojni”, „mędrcy”, z lóż [jak bezczelnie, pełni pychy siebie nazywają], mieli już media, tak te postkomunistyczne, jak i Gazetę Wyborczą oraz władzę zakulisową. Nie mogli więc nie zwyciężyć.

Dla nowego pokolenia Polaków: Tworzę więc nowy/stary dział, Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.

O tym wszystkim mówiliśmy i pisali „na przełomie tysiącleci”… by sformułować to patetycznie a śmiesznie.

Wtedy między innymi Ojciec Dyrektor Rydzyk był wielkim zwolennikiem JOW i propagował je. Było wiele „Rozmów niedokończonych” na ten temat, cieszyły się ogromną popularnością, ja kiedyś mówiłem do 4. rano; od 1. w nocy już głównie dla Ameryki Północnej czyli USA i Kanady oraz Brazylii i Argentyny. Ojciec Dyrektor zaplanował już nawet cykl szkoleń w Toruniu. Oddzielnie dla chętnych z Polski Północnej oraz z Polski Południowej. I nagle, bez uprzedzenia, blokada. Nie powiedział nam o przyczynach. Cóż, zapewne argument nie do odrzucenia.

Do rozpoczęcia tego cyklu zachęciła mnie Miła Pani, kiedyś entuzjastka JOW i organizatorka kilku konferencji.

Ja: Tylko w JOW można jakoś tolerować „diemokrację”.

Teraz zaś ONA pisze:

Oj nie – tu się nie zgadzam.

Sama też kiedyś tak o JOW-ach myślałam (nawet – o czym Pan pewnie nie wie – „zorganizowałam w dawnych czasach” – (pewnie był to 2000 rok) trzy spotkania prof Przystawy. Mieszkał u nas jadł, woziliśmy go na spotkania…)

Wyleczyłam się z tego – najlepszym przykładem jest Senat (JAKI SKŁAD?).

Sama kandydowałam i wiem, że aby wygrać trzeba mieć forsę. Forsę – dużo forsy.

————————————-

Otóż ze skandalicznego zaludnienia senatu [przecież wybranego według JOW !!!] można, należy – poza zastanowieniu się, wyciągnąć inne wnioski.

Okręg wyborczy do senatu, to – z powodu katastrofy demograficznej Polski – obecnie około 350 000. W czasie kampanii, jednoosobowo nie da się go objechać w całości nawet samochodem, nie mówiąc o rowerze. Miażdżącą przewagę ma więc kandydat naznaczony przez prezesów POPiS. Oni też dzierżą przecież TV.

Rzutki działacz lokalny znany i doceniany jest ludziom z jego okolicy, nie zaś z połowy województwa. Używając języka fizyki: JOW to oddziaływanie krótkozasięgowe, lokalne. Zaś ordynacja pseudoproporcjonalna – to oddziaływania dalekozasięgowe, więc globalne [znaczy: loże, finansiści…].

Z tych dwóch porównań wynika, że jego szanse w okręgu mającym 60 000 wyborców są kilkadziesiąt razy większe, ogromne, mogą przełamać dyktat propagandy TV. Te siły na odległość kilkunastu kilometrów działają, ale na odległość kilkudziesięciu i pod obuchem zupełnie TV zanikają.

Omówimy sprawę prawa Duvergera, uzasadnionego socjologicznie, a popartego parowiekowym doświadczeniem: JOW powoduje gromadzenie się nowych posłów w dwie grupy, które potem rządzą naprzemiennie. Powstaje też trzecia mała grupka, która dzielnie krytykuje i „nowy nurt” buduje. I są posłowie niezależni, zwykle bardzo prężni. Z ich poglądami grupy rządzące muszą się liczyć. Co jakiś czas [przykład Wielkiej Brytanii] nagle „ta trzecia” zajmuje miejsce tej mniej sprawnej z partii głównych.

W Wielkiej Brytanii przy równej ilości głosów na dwóch kandydatów, nie robi się dodatkowych wyborów, lecz rzuca się monetą. Bo przecież ten, co wygra, by był ponownie wybrany, musi uwzględniać potrzeby wszystkich wyborców, nie tylko swoich.

Jest też ogromna różnica w odporności na korupcję. Przy ordynacji partyjniackiej wystarczy porządnie skorumpować czy zastraszyć jedną czy dwie osoby. Natomiast w JOW trzeba by przedstawić propozycję jakiejś setce osób. I jest wtedy ryzyko, że 5 czy 10 z nich porządnie, profesjonalnie, kilkukanałowo nagra takie propozycje. I co gorsza je opublikuje. A przecież szef jakiejś dużej partii nie opublikowałby, by nie zrobić sobie Wielkiego Wroga.

———————-

Takie sprawy będą przypominał w dziale JOW, by młodzi, co tak szybko rosną, nie musieli znów zaczynać od zera, jak my zaczynaliśmy trzydzieści parę lat temu.

Aha, istnieje Ruch JOW, pozostałość, okruchy po rozgromieniu go przez jakiegoś celebrytę, agenta, który pod hasłem JOW wszedł do sejmu, wcześniej wyrzucając spośród kandydatów – wszystkich działaczy Ruchu JOW [sic !!!].

Tak działa ordynacja partyjniacka, dzieci. Musimy, musicie ją obalić.

W Ruchu JOW na pewno mają książki, pozostałość z lepszych czasów.

Oczywiście nie będę pisał artykułów na nowo, więc pewne archaizmy tolerujcie, proszę.

luty 2023

About Mirosław Dakowski

Mirosław Dakowski – fizyk, profesor doktor habilitowany, były kierownik Zakładu Energii Odnawialnych w Akademii Podlaskiej w Siedlcach; podziemny wydawca i drukarz, publicysta; od 1992 r. działacz i Krajowy Koordynator Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych; prowadzi stronę www.dakowski.pl
320 wyświetlen