Czas na usprawnienie Polskiej demokracji

Nowoczesność dla rozwoju

Patologia naszego parlamentaryzmu wskazuje, że Polacy nie mają obecnie odpowiedniej ochrony przed wykorzystaniem administracji naszego państwa dla programów eugeniki, eutanazji i cyborgizacji.

Źródłami widocznych patologii i realnych zagrożeń są negatywne zjawiska w kulturze życia publicznego, takie jak wasalne relacje Polski z centrami zarządzającymi Unii Europejskiej, dominacja interesów korporacji w usługach społecznych, słabości debat programowych partii politycznych.

Eskalacja tych negatywnych czynników, jest skutkiem braku osobowej odpowiedzialności politycznej, zjawiska właściwego dla wielomandatowej ordynacji wyborczej oraz umiejętnego wykorzystania przez liderów totalnej opozycji mediów społecznościowych. W tym sensie „kluby Gazety Wyborczej” działają sprawniej od „klubów Gazety Polskiej”.

Doświadczenia „internetowych rewolucji” wskazują na nieskuteczność blokowania takich procesów metodami kija czy marchewki. Zatrzymać je może tylko przywrócenie osobowej odpowiedzialności w kulturze politycznej przez zmianę ordynacji na większościową w jednomandatowych okręgach wyborczych.

To pierwsza ze zmian, koniecznych dla rozwoju Polskiej demokracji.

Sprawiedliwe regulacje i skuteczny nadzór

Ustrój demokracji ma ułatwiać obywatelom udział w stanowieniu regulacji oraz nadzorowanie ich realizacji. W naszej XXI-wiecznej Europie narodów bez granic, możliwości ograniczanych przez ponadnarodowe centrale.

Wraz z rozwojem internetowej komunikacji, coraz częściej sprawiedliwe regulacje sposobów osiągania wspólnego dobra wprowadzane będą mechanizmami demokracji bezpośredniej. Mechanizmy te obejmować będą przygotowanie propozycji dla publicznych debat programowych, internetowe rozważanie merytorycznych racji oraz referendalne ustalenia sprawiedliwych regulacji.

Tym samym działania instytucji demokracji przedstawicielskiej, coraz bardziej skupiać się będą na skuteczności nadzoru rządzących nad administracją i skuteczności nadzoru rządzonych nad rządzącymi. I w tych kontekstach warto porównywać skutki ordynacji wyborczej opartej na wielomandatowych okręgach wyborczych i ordynacji wyborczej opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych.

Dwupartyjność sceny politycznej

Kluczową konsekwencją ordynacji opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych jest dwubiegunowa scena polityczna. Zjawisko to nosi nazwę prawa Duvergera.

Wynika to z faktu, że zgodnie z rozkładem postaw społecznych wedle krzywej Gaussa, największa liczba wyborców ma poglądy bliskie środka spektrum opinii. A skoro wygrać może tylko jeden konkurent w okręgu, zarówno prawicowe, jak i lewicowe ugrupowania szukają programów i kandydatów możliwie najbliższych centrum. I jeszcze przed rozpoczęciem wyborczych rywalizacji dokonują szerokich porozumień, by pozyskać możliwe największą liczbę zwolenników.

Oczywiście takie usuwanie skrajności zmniejsza różnorodność debat parlamentarnych, utrudnia mniejszościom możliwość eksponowania swoich poglądów narodowych, religijnym czy obyczajowych. Dopuszczane tych głosów do parlamentarnej debaty politycznej było sto lat temu argumentem dla wprowadzenia ordynacji wielomandatowej. Jednak w dzisiejszych warunkach, gdy ciężar debat o zagadnieniach regulacyjnych wprowadzany będzie do mechanizmów demokracji bezpośredniej, argument o sprawiedliwym wysłuchiwania całego spektrum poglądów traci swoją doniosłość.

Uczestnictwo w regulacji

Rok temu pisałem:

„Wprowadzenie nowego modelu ustroju życia publicznego, służącego podmiotowości człowieka i tożsamości wspólnot, wymaga teraz głębokiego rozważania zakresów regulacji, które mogą i powinny być ustalane w formie bezpośredniej. Wymaga wypracowania nowych relacji pomiędzy mechanizmami demokracji przedstawicielskiej a mechanizmami demokracji bezpośredniej. Wymaga debat podejmowanych poza miejscami pracy zawodowych politologów, poza miejscami pracy finansowanymi przez strażników starego.

Wymaga mniej lub bardziej domyślnej, narodowej strategii zmian dla demokracji po Gutenbergu”.

Wydaje się, że posłowie wybrani do Sejmu z listy KWW Kukiz’15, powinni inicjować lub wspierać takie debaty. Wręcz proponując zagadnienia do bezpośrednich regulacji zarówno w wymiarze ogólnokrajowym, jak i lokalnym. Czy inicjując współpracę rzeczników personalizacji kultury politycznej w najbliższych nam kulturowo krajach Unii Europejskiej.

Uczestnictwo w nadzorze

Dzięki zogniskowaniu rywalizacji politycznej do dwóch ośrodków programowych, zwycięskie ugrupowanie uzyskuje najlepsze możliwości do realizowania swojego programu politycznego. Innymi słowy, rządzący uzyskują największą sprawność dla skutecznego nadzoru nad administracją, która wprowadza zmiany do praktyki. Sprawność szczególnie istotną wobec równoczesnej zależności Polski od ustaleń ponad narodowych.

Również rządzeni, czyli obywatele, uzyskują dzięki JOW warunki dla skutecznego nadzoru nad swoim przedstawicielem. I to bez względu na to, czy przedstawicielem mojego okręgu jest osoba, na którą głosowałem czy nie. Nic bowiem nie zwalania posła z poczucia odpowiedzialności za racje wszystkich mieszkańców/wyborców jego okręgu.

Potrzeba szybkiej zmiany na dobre

Oczywiście szybka zmiana ordynacji nie będzie mogła nastąpić bez woli posłów Prawa i Sprawiedliwość.

Dlatego też 22 grudnia wysłałem listy w tej sprawie do siedmiu posłów Prawa i Sprawiedliwości z mojego okręgu nr 13. Pomimo że, jak wiadomo, w partii tej jest duży opór przed zmianą ordynacji wyborczej, nie tylko z uwagi na skłonność jego centralnego kierownictwa do zarządzania ścieżkami karier politycznych członków partii, ale również ze względu na etatystyczne skłonności wielu liderów jej lokalnych kierownictw.

Nie zraża mnie to jednak, bo przewiduję, że w miarę pogłębienia się parlamentarnej spirali chuligaństwa i terroryzmu, świadomość konieczności zmian w kulturze politycznej będzie coraz powszechniejsza. Zapewne im będzie bliżej do daty wyborów parlamentarnych, tym będzie rosła liczba ugrupowań politycznych uznających konieczność wprowadzenia JOW.

I wszystkie one będą pomstować na Prawo i Sprawiedliwość, gdyby zaniechało tej dobrej zmiany.

About Andrzej Madej

przedsiębiorca, społecznik

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Bacz

    03. Sty 2017,  godz. 12:08

    Demokracja z definicji realizuje wolę większości i to jest jedyne dobre rozwiązanie, które wcale nie jest takie złe dla mniejszości bo większość zwykle dąży do sprawiedliwości czyli stanu w którym każdy dostaje to co mu się należy. Zupełnie inaczej zachowują się mniejszości które jeśli są u władzy to mają tendencję do ustanawiania przywilejów dla siebie kosztem reszty czyli wbrew zasadom sprawiedliwości.

    Odpowiedz

    • Andrzej

      06. Sty 2017,  godz. 19:38

      A w konsekwencji kilka politycznych reprezentacji mniejszości, dobranych po cząstkowych sukcesach w wyborach wielomandatowych, zawiązuje większościową koalicję. Taką koalicję, która nie próbuje nawet realizować postulaty programowe, a jednie skupia się na podziale łupów.

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.