Koło Naukowe Studentów Politologii UKSW zorganizowało debatę oksfordzką pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami wprowadzenia JOW-ów. Debata odbyła się 8 czerwca br. w Instytucie Politologii UKSW w Warszawie. Naprzeciw siebie usiedli: p. Wojciech Kaźmierczak – prezes Stowarzyszenia JOW i dr hab. Zdzisław Ilski z Politechniki Wrocławskiej (jako zwolennicy JOW) oraz dr Piotr Zakrzewski z Instytutu Politologii UKSW i dr Marek Jarentowski z IP UKSW (jako przeciwnicy JOW). Debatę poprowadził red. Łukasz Warzecha.

Teza debaty brzmiała: Należy wprowadzić 460 JOW do Sejmu RP, posłów wybierać zwykłą większością głosów, z równą dla wszystkich swobodą kandydowania.

 

Dyskusja - 9 Komentarzy
  1. Ryszard

    14. Cze 2015,  godz. 14:02

    Szanowni Wojownicy,
    Nie ma idealnych systemów politycznych. JOW-y także tworzone przez ułomnych ludzi nie staną się automatycznie panaceum na zło III RP. To czy dany system będzie sprawiedliwy, skuteczny i korzystny dla Polaków, zależy przede wszystkim o uczciwości i talentów ludzi, którzy go tworzą. Mają to być uczciwi patrioci – ludzie sumienia służący narodowi. Zły jednak nie śpi i mali i nikczemni zawsze znajdą lukę w systemie, aby żyć kosztem narodu. Co z tego, ze wprowadzimy JOW-y skoro wybrańcy narodu przez 4 lata rozkradną narodowe dobra, pozakładają konta na Cyprze lub innych rajach podatkowych i w swoim gronie będą żyli w bogactwie. Polska będzie wygaszona, zniknie jako podmiot z mapy świata, a naród wyzuty z własności w nędzy, będzie przez następne pokolenia spłacał długi platformy oszustów.
    Czy po czterech latach takich rządów będzie sens odwoływania oszustów i złodziei i stawiania na nowych przedstawicieli powołanych według ordynacji JOW. Którzy również mogą okazać się nikczemnikami. Czy nas Polaków stać na taki eksperyment?
    System JOW przyniesie korzyści narodowi jeżeli zostaną zastosowane zabezpieczenia i hamulce przed Politycznymi Oszustami.
    1. Wyborca ma prawo wiedzieć, kogo wybiera i kto będzie piastował funkcję publiczną- pełna lustracja i dekomunizacja. Ujawnione listy osób współpracujących z SB, WSI, Członków PZPR, ZSL, SD oraz ich funkcji. Ponadto mamy prawo do wiedzy, kto piastował ważne funkcje w mediach, oświacie, administracji, przemyśle, sądach i prokuraturze.
    2. Jak mamy się zabezpieczyć przed powołaniem na funkcję publiczną – przedstawicielską złodzieja i oszusta? Dotyczy ten problem nie tyko posłów i senatorów, ministrów, ale także sędziów, prokuratorów, wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, radnych, wojewodów, prezesów spółek państwowych i innych pracowników piastujących kluczowe stanowiska w społeczeństwie. Wydaje się konieczne wprowadzenie odpowiedzialności karnej wybranych przedstawicieli. Możemy to osiągnąć jeżeli program wyborczy w formie pisemnej lub ustnej potraktujemy jak umowę cywilno prawną z wyborcą. Niedotrzymanie zobowiązań programowych przez wybranego przedstawiciela będzie dawało możliwość zawiedzionemu wyborcy podjęcia działań sądownych do odwołania przedstawiciela i żądania od niego odszkodowania.
    3. Wprowadzenie większej rotacji w Sejmie i Senacie, poprzez wybieranie połowy posłów i senatorów co 2 lata. Daje to możliwość odwołania nieudolnej władzy wykonawczej i ustawodawczej nim ta narobi większej ilości szkód dla narodu.
    4. Danie narodowi prawa podejmowania decyzji kluczowych w sposób bezpośredni przez system referendalny na szczeblu lokalnym i narodowym.

    Szanowni Wojownicy JOW- bez wprowadzenia wyżej wymienionych bezpieczników systemu ordynacji większościowej. Władza wykonawcza, ustawodawcza, sądownicza i w mediach pozostanie w rękach ludzi którzy mają nasze zagrabione pieniądze, którzy będą mogli kupować sobie, kreować swoich-naszych przedstawicieli. Faktycznie ci przedstawiciele dzięki pieniądzom i znajomością technik manipulacji umysłami wyborców utrzymają władze w Polsce. Zmienią wszystko-nic nie zmieniając. W historii mieliśmy już takie zmiany w 1956, 1970, 1980, 1989 i PO 2007. Jak napisał Wojciech Sumliński Polską rządzi od 1944 roku kilkuset osobowa grupa morderców, złodziei i oszustów.

    Ryszard Ryśnik

    Odpowiedz

    • bisnetus

      14. Cze 2015,  godz. 15:28

      Nie ma systemów idealnych. Ale są systemy idealnie do d… tak jak komuna czy też postkumunistyczna dyktatura nomenklatur medialno-partyjnych, która okupuje dzisiaj Polskę. Sęk w tym, że dzisiaj obywatele nie mają najmniejszej możliwości kontroli tych sitw partyjnych i nie mają najmniejszej możliwości w swoim regionie zgłaszać i wybrać niezależnie swoich rzeczywistych przedstawicieli. Porównywanie JOW-ów systemu normalnej demokracji z tą fikcją demokratyczną w Polsce to jest często powtarzana bzdura i umysłowa aberracja.

      JOW-y dają najlepszą możliwość kontrolowania i swobodnego wybierania przedstawicieli w parlamencie. To tkwi w naturze tego systemu. Oczywiście i system JOW może ulegać patologiom, ale dlatego w postulatach Ruchu JOW zawarte są pewne zabezpieczenia systemowe takie jak na przykład pełna jawność finansowania kampanii dozwolona wyłącznie ze środków niepublicznych i z limitem wydatków równym dla wszystkich. Generalnie jednak obywatele mają w okręgach wielkości powiatu doskonałą możliwość poznania i prześwietlenia wybieranych przez siebie kandydatów. A jak źle wybiorą i kandydat się nie sprawdzi to mają możliwość poprawienia błędu w następnych wyborach.

      Stawianie zbyt wielu sztucznych warunków nie ma większego sensu. Kandydat ma zdobyć zaufanie ludzi a nie jakiś mętnych komisji lustracyjno-weryfikacyjnych.

      Proszę sobie obejrzeć na boku Regułę JOW opublikowaną na tym portalu.

      Odpowiedz

  2. W.b'S.

    12. Cze 2015,  godz. 00:24

    Zgadzam się z Krzysztofem Cena iż „Społeczeństwo nie rozumie JOWów, bo i skąd”. Dla przykładu w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (to nie UKSW) pracuje 78 pracowników naukowo-dydaktycznych. Symulując, z lekka, takich nauczycieli akademickich (NA) ds „politologii” jest w Polsce około tysiąca. Oficjalnie wszyscy oni mówią i uczą jak politolog i guru proporcjonalności Arend Lijphart w wyobcowaniu od realiów polskiej sceny politycznej. Skąd zatem Polacy mają rozumieć JOW-y?

    Odpowiedz

  3. Krzysztof Cena

    10. Cze 2015,  godz. 11:53

    1. Nie sądzę, aby oponenci JOWów, publiczność na sali i poza salą, mieli pojęcie ,czym są JOWy w praktyce,. To znaczy – jakie są realia życia politycznego w krajach JOWowskich. Chodzi mi o takie praktyczne argumenty, jakich używa prof. Kaźmierski.
    2. Przyrównywanie polskich JOWów do Szwajcarii i Skandynawii jest nieporozumieniem. Te małe, bogate i niedotknięte traumą historyczną kraje są raczej anty przykładem niż przykładem pasującym do Polski. Porównujmy się raczej do dominujących (w porównaniu do Szwajcarii et c.) krajów anglosaskich, najlepiej do Australii czy Kanady. Generalnie – JOWy w krajach anglosaskich kreują zamożność, siłę i (praktycznie możliwą) maksymalną stabilizację polityczną.
    Partie w JOWach mają rolę służebną, czego najlepszym przykładem jest natychmiastowa samodymisja wszystkich przegranych przywódców partyjnych.
    3. Obecni posłowie w Sejmie na ogół reprezentują (każdy z nich) nie więcej niż 2-3% swoich wyborców. Gdzież ta „proporcjonalność” ? – A w ordynacji JOW poszczególni posłowie reprezentuja conajmniej 30% i więcej tych, którzy na nich głosowali.
    4. Trochę demagogii: mieliśmy długo ordynację partyjno „proporcjonalną”. Czy ta się sprawdziła ? (Tutaj należy wymienić dziesiątki afer – tak jak Cejrowski na swoim spocie). – A skoro się ewidentnie NIE sprawdziła, to po co dłuźej marnować czas ?! Spróbujmy JOWów 🙂
    5. Na powaznie. Społeczeństwo nie rozumie JOWów, bo i skąd. Zrozumienie, takie „codzienne”, w odbiciu na stosunki społeczne, życie i problemy każdego obywatela, przychodzi dopiero po wypróbowaniu życia w państwie JOWów. Trudno sobie wszystkie zasadnicze szczegóły (i wniosek także) wymyśleć ! Trzeba spróbować – wtedy się wie samemu. Dlatego zacząłem ten komentarz od wspomnienia o prof. Kaźmierskim. A juz sama obecność miliona Polaków w Wielkiej Brytanii świadczy o „głosowaniu nogami”.

    Odpowiedz

    • bisnetus

      10. Cze 2015,  godz. 12:20

      Mi się odrobinkę nie spodobało, jak zwolennik JOW mówił, że w Polsce bierne prawo wyborcze jest „ograniczone”. Bo prawda jest taka, że gwarantowane Ustawą Zasadniczą każdemu obywatelowi bierne prawo wyborcze jest mocą podrzędnej ustawy de facto całkowicie zlikwidowane. Kandydaci niezależni nie mają fizycznie możliwości rejestrowania się jako kandydaci natomiast przedstawiciele środowisk lokalnych nie mają matematycznie szansy być uwzględniani w podziale mandatów (muzą matematycznie otrzymać od 150% do 300% głosów w swoim okręgu wyborczym w zależności od wielkości okręgu)

      Zatem mowa o „ograniczaniu” jest niezamierzonym wprowadzaniem słuchaczy w błąd i pomijaniem istoty perfidii tej dyktatury karteli partyjnych.

      Odpowiedz

      • Krzysztof Cena

        10. Cze 2015,  godz. 12:27

        Tak, oczywiście. Bierne prawo wyborcze to fundament wszystkiego i w nim „jest pies pogrzebany”, to znaczy zasada partiokracji.
        Ciekawe byłoby, jakie było końcowe głosowanie, czego nie było juz w relacji video.

        Odpowiedz

      • Grzegorz Osowski

        12. Cze 2015,  godz. 10:56

        Także uważam że żaden zwolennik Ruchu JOW nie powinien mówić o ograniczonym biernym prawie wyborczym. Takie twierdzenie nie jest nawet półprawdą. Ono jest solidnym, całym kłamstwem.
        Zwłaszcza że; Obywatele nie mogą SWOBODNIE wybierać, skoro są pozbawieni biernego prawa wyborczego! A zatem skoro obywatele nie mogą SWOBODNIE wybierać to to oznacza że CZYNNE prawo wyborcze jest jedynie ILUZJĄ.

        Odpowiedz

  4. Krzysztof

    10. Cze 2015,  godz. 09:50

    Witam, nie czepiam się ale ten krzyż na sali jest mało obiektywny dla innych przekonań, poza tym fajna debata

    Odpowiedz

    • Krzysztof Cena

      10. Cze 2015,  godz. 12:01

      To inny Krzysztof, nie ja. Ale odpowiem.
      – Krzyż jest potrzebny, bo świadczy o naszym dziedzictwie religijnym, historycznym i narodowym. Tak juz w Polsce jest, że duża większość, powtarzam – większość, uznaje Krzyż za swój znak. Ale nie o tym dyskusja.
      Może Kolega przymknąć oczy, aby Krzyża nie widzieć, a także obiecać sobie, ze nigdy Kolega nie odwiedzi tej sali w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.