Konstytucja Rzeczypospolitej w art. 99 przyznaje każdemu obywatelowi polskiemu bierne prawo wyborcze, stanowiąc w ust. 1, że bierne prawo wyborcze do Sejmu przysługuje każdemu obywatelowi, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat. Przepis art. 100 ust. 3 Konstytucji, zawiera w sobie normę kompetencyjną, upoważniającą do określenia zasad i trybu przeprowadzania wyborów w drodze ustawy zwykłej. Zasady i tryb przeprowadzania wyborów określa ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy.

Bierne prawo wyborcze jest prawem konstytucyjnym. Kodeks wyborczy, określając zasady i tryb przeprowadzania wyborów, może ograniczać to prawo zgodnie z zasadą proporcjonalności i istotności, wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji, który stanowi, że ograniczenia praw konstytucyjnych dopuszczane są tylko i wyłącznie, gdy są konieczne w demokratycznym państwie prawa dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób, przy czym nie mogą naruszać istoty tych praw.

Kodeks wyborczy w art. 11 § 1 ust. 1 precyzuje przysługujące każdemu obywatelowi bierne prawo wyborcze, stanowiąc, że posiada je każdy obywatel polski, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat, a jednocześnie korzysta w pełni z czynnego prawa wyborczego. Tak skonstruowany przepis z jednej strony powtarza normę konstytucyjną, z drugiej zaś ogranicza prawo wybieralności przyznając je tym tylko obywatelom, którym w dniu wyborów przysługuje czynne prawo wyborcze. Ograniczenie – w relacji do przepisów konstytucyjnych – sprowadza się do ścisłego określenia, że nie przysługuje bierne prawo wyborcze obywatelom, którzy: (1) zostali pozbawienie praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, (2) zostali pozbawieni praw wyborczych orzeczeniem Trybunału Stanu, (3) zostali ubezwłasnowolnieni (art. 11 § 1 ust. 1 w zw. z art. 10 § 2 Konstytucji). Ponadto Kodeks wyborczy w art. 11 § 2 ściśle określa jakie osoby pozbawione są biernego prawa wyborczego, stanowiąc, że prawa wybieralności pozbawione są osoby skazane prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe oraz osoby pozbawione prawa wybieralności w trybie ustawy lustracyjnej.

Przewidziane w art. 11 Kodeksu wyborczego ograniczenia biernego prawa wyborczego kontrowersji nie budzą i są generalnie zgodne z zasadą proporcjonalności wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Natomiast poważne wątpliwości natury konstytucyjnej rodzą się przy analizie przepisów Kodeksu wyborczego określających sposób realizacji przez obywateli ich biernego prawa wyborczego.

Czy polski Kodeks wyborczy jest zgodny z Konstytucją?

Art. 84 Kodeksu wyborczego stanowi, że prawo zgłaszania kandydatów w wyborach przysługuje komitetom wyborczym, które mogą być tworzone przez (1) partie polityczne, (2) koalicje partii politycznych, (3) wyborców. Z zapisu tego wynika, że obywatel może realizować swoje bierne prawo wyborcze bądź to przez członkostwo w partii politycznej, bądź też poprzez zgłoszenie jego kandydatury przez utworzony w tym celu komitet wyborczy. Taka konstrukcja, wydawać by się mogło, gwarantuje obywatelom niebędącym członkami partii politycznej, realizację ich prawa wybieralności do Sejmu. Tyle tylko, że diabeł tkwi w szczegółach. Komitet wyborczy wyborców może być założony przez 15 osób, a jego powołanie w celu zarejestrowania przez Państwową Komisję Wyborczą musi być poparte 1000 podpisów wyborców (Art. 89 § 1 i art. 204 § 6 Kodeksu wyborczego). Już w tym miejscu dostrzec można nierówne traktowanie obywateli będących członkami partii politycznej i obywateli członkami partii politycznej niebędących. Jest tak dlatego, że komitety wyborcze partii i koalicji partyjnych nie muszą, w celu przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu komitetu, dającego prawo zgłaszania kandydatów, przedstawiać 1000 podpisów popierających utworzenie komitetu. Wydaje się, że wymóg przedstawienia przez komitet wyborczy wyborców 1000 podpisów, popierających utworzenie komitetu, przyjęty został w Kodeksie wyborczym poprzez analogię do art. 11 ust. 3 punkt 2 ustawy o partiach politycznych, który przewiduje 1000 podpisów obywateli zgłaszających partię polityczną do ewidencji partii prowadzonej przez sąd. Pozornie wydawać by się mogło, że identyczna liczba wymaganych podpisów dla zgłoszenia do ewidencji partii politycznej i dla zgłoszenia komitetu wyborczego wyborców realizuje zasadę równości obywateli (członków partii politycznej i bezpartyjnych) wobec prawa. Tak jednak nie jest. O Ile bowiem przy tworzeniu partii politycznej zbieranie podpisów osób popierających utworzenie partii (potencjalnych członków partii) jest nieograniczone w czasie, to zebranie 1000 podpisów koniecznych do przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego wyborców – zgodnie z art. 85 § 1 Kodeksu wyborczego – musi nastąpić w okresie od dnia ogłoszenia aktu o zarządzeniu wyborów do dnia przyjęcia przez właściwy organ zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego, który w art. 204 § 6 Kodeksu wyborczego zakreślony został na 50 dzień przed wyborami. Tak więc zasady rejestrowania komitetów wyborczych partii i koalicji (które zazwyczaj posiadają swoje struktury) w relacji do komitetów wyborczych wyborców, nie są równe i tym samym naruszają wyrażoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji zasadę, stwierdzającą że wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Okazuje się bowiem, że członkowie partii politycznej mają realniejsze możliwości realizowania swojego biernego prawa wyborczego niż obywatele członkami partii politycznej niebędący. Czyli – jak to się dawniej mówiło – członkowie partii politycznych są jednak „równiejsi” od innych obywateli.

Kolejnym przepisem budzącym poważne wątpliwości natury konstytucyjnej jest przepis art. 172 § 1 punkt 2 Kodeksu wyborczego, który w wyborach do sejmu wyklucza rejestrację kandydatów (wprowadzając zasadę rejestracji list) i w zw. z art. 211 § 2 wyklucza zgłoszenie przez komitet wyborczy wyborców jednego kandydata na posła, nakazując zgłoszenie listy obejmującej liczbę kandydatów nie mniejszą niż liczba mandatów w danym okręgu i nie większą niż dwukrotność liczby mandatów. Jest to konsekwencja przyjętej w art. 201 Kodeksu wyborczego zasady przeprowadzania wyborów do sejmu w wielomandatowych okręgach wyborczych. Połączenie zasady wielomandatowych okręgów wyborczych z treścią art. 196 § 1 Kodeksu wyborczego, który stanowi, że w podziale mandatów w okręgach wyborczych uwzględnia się wyłącznie listy kandydatów na posłów tych komitetów wyborczych, których listy otrzymały co najmniej 5% ważnie oddanych głosów w skali kraju, prowadzi do wniosku, że kandydaci na posłów zgłaszani przez komitety wyborcze wyborców są pozbawieni szansy uzyskania mandatu, a tym samym są pozbawieni konstytucyjnego prawa wybieralności.

Przeanalizujmy możliwości obywatela, który nie jest i nie chce być członkiem partii politycznej, w realizacji swojego biernego prawa wyborczego. Obywatel musi być zgłoszony przez komitet wyborczy wyborców. Zgłoszenie komitetu wyborców musi być poparte tysiącem podpisów zebranych w ściśle określonym czasie (nierówność w stosunku do komitetów wyborczych partii politycznych). Kandydat na posła nie może być zgłoszony inaczej jak na liście kandydatów (niczym nieuzasadnione ograniczenie podmiotowych uprawnień wyborczych obywatela). Dla uzyskania realnej możliwości uczestniczenia w podziale mandatów komitet zgłaszający kandydata (obowiązkowo na liście kandydatów) musi zarejestrować listy we wszystkich okręgach wyborczych. Innymi słowy komitet wyborczy wyborców, który chce zgłosić jednego kandydata na posła ma obowiązek zgłoszenia minimum 459 dodatkowych kandydatów. Wniosek jest jeden: polski Kodeks wyborczy pozbawia obywatela realnej możliwości ubiegania się o mandat poselski, a tym samym jest sprzeczny z Konstytucją.

„Z punktu widzenia gwarancji zasady równości prawa wyborczego nie jest możliwe zmonopolizowanie mianowania kandydatów przez prawem wskazane organizacje czy partie i w państwie demokratycznym powinna zawsze być stworzona wyborcom możliwość udziału w tym procesie” – [Bogusław Banaszak Konstytucja RP – Komentarz C.H.Beck s. 573]. Stąd za niezgodne z zasadą równości, a także z zasadą powszechności wyborów i zasadą wolnych wyborów, jest ograniczenie prawa do mianowania kandydatów tylko przez partie polityczne, przy zachowaniu iluzorycznych praw dla komitetów wyborczych wyborców.

Praktycznie realizować swoje bierne prawo wyborcze mogą jedynie członkowie partii politycznej. Zdarzają się wypadki ruchów społecznych, które są w stanie – działając poza strukturami partyjnymi – zmobilizować obywateli na tyle, że zdołają zarejestrować swoje listy kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych. W takim wypadku powstaje kolejny problem konstytucyjny. Może się bowiem zdarzyć, że liczba kandydatów ruchu społecznego jest wyższa niż podwójna liczba mandatów we wszystkich okręgach. Kto wówczas ma decydować o tym, którzy kandydaci mają znaleźć się na listach wyborczych ruchu społecznego? A może taki ruch społeczny powinien wówczas założyć kilka komitetów wyborczych? Co prawda w tym wypadku partie polityczne i ich koalicje podlegają tym samym ograniczeniom, niemniej ruch społeczny, którego jedynym celem jest zgłoszenie kandydatów na listy zostaje zmuszony do wstępnej selekcji zaś członkowie partii politycznych w pewnym sensie godzą się na narzucone im reguły gry wynikające z faktu członkostwa w partii politycznej. Zważyć bowiem należy, że o ile prawo tworzenia komitetów przez partie i ich koalicje nie jest prawem skierowanym do obywateli (jest przywilejem partii), o tyle prawo tworzenia komitetów wyborczych wyborców jest wprost realizacją prawa obywatela i dlatego liczba kandydatów zgłaszanych na listach komitetów wyborczych wyborców (skoro już muszą składać listy) nie powinna być ograniczona, bowiem dodatkowo ogranicza konstytucyjne prawo wybieralności przysługujące obywatelowi.

Wszystkie konstytucyjne wątpliwości związane z realizacją konstytucyjnie gwarantowanego prawa wybieralności do sejmu nikną z chwilą wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.

Zważyć należy, że nawet w konstrukcji wielomandatowych okręgów wyborczych możliwa jest konstrukcja gwarantująca obywatelom realizację ich biernego prawa wyborczego. Otóż wystarczyłoby w Kodeksie wyborczym wprowadzić zapis, że w każdej okręgowej komisji wyborczej tworzy się obywatelską listę wyborczą. Prawo zgłoszenia kandydata na obywatelską listę wyborczą przysługiwałoby komitetowi wyborczemu, który – tak jak w wyborach do senatu – przedłożyłby odpowiednią listę poparcia kandydata. Ale polski kodeks wyborczy uchwalony był przez partie polityczne i trudno się dziwić że zabezpiecza jedynie interesy polityczne tych partii. Dlatego nie ma się co dziwić, że jest jak jest. W swojej obecnej postaci polski Kodeks wyborczy w zakresie realizacji konstytucyjnie gwarantowanego biernego prawa wyborczego przysługującego każdemu obywatelowi jest niezgodny z zasadą proporcjonalności i istotności, wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji, który stanowi, że ograniczenia praw konstytucyjnych dopuszczane są tylko i wyłącznie, gdy są konieczne w demokratycznym państwie prawa dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób, przy czym nie mogą naruszać istoty tych praw.

Obywatelom pozostaje jedynie masowy udział w referendum 6 września i opowiedzenie się za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych. Przeciwnicy takiego rozwiązania są zarazem zwolennikami pozbawienia obywateli niebędących członkami partii politycznych biernego prawa wyborczego.

Źródło: http://maclawyer.salon24.pl, 14 sierpnia 2015

About Jerzy Marcin Majewski

adwokat, specjalista w zakresie legislacji
publicysta prawny – o prawnych aspektach wydarzeń politycznych i politycznych aspektach stanowienia prawa

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Bacz

    27. Sie 2016,  godz. 10:15

    Ograniczenie biernego prawa wyborczego przez okręgi wielomandatowe jest większe niż to jest powszechnie uznane, bo tak naprawdę to zwycięzca takich wyborów jest tylko jeden, zwykle jeszcze jest nagroda pocieszenia dla drugiego zwanego przystawką. Szeregowi poslowie nie są w sejmie mafijnym podmiotami politycznymi są sługami mafiokratów tak że ich start w wyborach trudno uznać za realizację ich biernego prawa wyborczego.

    Odpowiedz

  2. W.b'S.

    23. Sie 2016,  godz. 22:15

    Na prawice.net wygasa powoli dyskusja*) wokół naszej misji „Propozycja Ruchu JOW”. Zdarzają się niedowiarki – z pozoru tęgie głowy – które nie dopuszczają myśli, że Polacy (w tym i oni) nie mają biernego prawa wyborczego. Są nawet tacy (wynika to z dyskusji pod innymi felietonami) którzy twierdzą m.in.: po co mu bierne prawo, jak i tak nie chce kandydować.
    *) http://www.prawica.net/4967

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.